Read here

Życie i miłostki imperatorowej Katarzyny II

Stanisław Antoni Wotowski · 1927 · Free in the US

21,816 words · about 1 h 32 min to read

Period artwork: Interior of the Bodleian Library, 1845
About this edition

Free in the US: this text is in the public domain in the United States; it may still be in copyright elsewhere.

Licence: PD-US · Published in 1927 (before 1931): public domain in the United States. Text and transcription from pl Wikisource by Wikisource contributors (transcription licensed CC BY-SA 4.0; contributors: https://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Życie_i_miłostki_imperatorowej_Katarzyny_II&action=history). · Wikisource contributors

Text from Wikisource and set out for reading on screen; no words of the book are rewritten or summarized. How RedLectern is built

About this book

Author
Stanisław Antoni Wotowski
Language
Polish
Published
1927
Length
21,816 words · about 1 h 32 min
Sections
10 reader sections
Text
Digital text
Rights
Public domain in the United States

 

Contents (10)
  1. Front matter under 1 min
  2. całość about 46 min
  3. Rozdział I about 5 min
  4. Rozdział II about 3 min
  5. Rozdział III about 6 min
  6. Rozdział IV about 3 min
  7. Rozdział V about 6 min
  8. Rozdział VI about 7 min
  9. Rozdział VII about 12 min
  10. Rozdział VIII about 4 min

Continue:

Front matter

Prof. ST. A. WOTOWSKI.

I

IMPERATOROWEJ

całość

Prof. ST. A. WOTOWSKI.

I

IMPERATOROWEJ

'

JEJ WIELCY KOCHANKOWIE:

STANISŁAW AUGUST PONIATOWSKI,

POTEMKIN, ZUBOW i WIELU INNYCH SŁYNNYCH

FAWORYTÓW.

-:- -:-

TAJEMNICA POCHODZENIA PAWŁA I-go.

JAK ZOSTAŁ ZAMORDOWANY PIOTR III-ci?

ŚMIERĆ KATARZYNY II.

W WARSZAWIE.

Drukarnia „SIŁA“ Warszawa.

ROZDZIAŁ I.

Gdy na początku 1744 r. księżna Joanna Anhalt-Zerbst wraz ze swą córką Zofją Augustą Fryderyką składały wizytę w Poczdamie Fryderykowi Wielkiemu, nikt domyślać się nie mógł, jak brzemienne skutki, ten drobny napozór fakt, poza sobą ukrywa. Chodziło ni mniej ni więcej tylko o to, by piętnastoletnią księżniczkę wydać za mąż za Piotra Holsztyńskiego, następcę tronu Rosji. Małżeństwo wchodziło w plany polityczne Wielkiego Fryca i gorąco namawiał on i dążył do jego zawarcia. Wprawdzie Piotr Holsztyński, siostrzeniec i następca, ówczesnej carycy Elżbiety Piotrówny nie był zbyt pociągający: chudy, o zapadłej piersi, ziemistej cerze, a konopiastych włosach sprawiał raczej komiczne wrażenie. Charakter miał uparty, samowolny i nerwowy. Lecz dla Zofji Fryderyki, mimo wszystko stanowił partję nielada. Toć poza szumnym tytułem, ojciec jej książę Anhalt Zerbst był de facto wassalem zwykłym Fryderyka i jenerałem w pruskiej służbie. Na dworze się nie przelewało, należało raczej oszczędzać i księstwu daleko było do tonów suwerennych panujących. Też wielkie nastąpiło zdziwienie, gdy dnia pewnego otrzymano zaproszenie od imperatorowej Elżbiety, przybycia do Rosji, z między wierszami wyrażonym zamiarem, iż stać się to ma w celach ewentualnego marjażu. Wprawdzie książe Anhalt-Zerbst wzdrygał się nieco przed wysyłaniem córki do barbarzyńskiego kraju, wprawdzie zapowiadająca się na wielce urodziwą, piętnastoletnia księżniczka (urodz. 21 kwietnia 1729 roku) mało dopasowaną była do przyszłego męża, tem niemniej próżność panowania in spe nad jednem z największych państw Europy, tudzież rady starego Fryca przemogły... i matka wraz z córką wyruszyły w daleką podróż. Moskowia zraziła nieco, lecz świetny dwór carycy wydał im się krainą z bajki. Nic tak dalece w tem dziwnego niema, gdy się wspomni, iż miała Elżbieta w swej garderobie.. tylko piętnaście tysięcy sukien i tylko... pięć tysięcy obuwia. było dnia bez gali dworskiej, maskarady czy balu a wszystko inscenizowane z prawdziwie wschodnim przepychem. Mogło to zaimponować nietylko księżniczce Anhalt-Zerbst, przywykłej na ojcowskim dworze liczyć się z każdym wydatkiem, niemal ze sprawieniem nowej sukni. A dodać należy, że młodziutka księżniczka bynajmniej pozbawioną sprytu nie była. Szybko zadecydowała ona, że Rosja jest wartą nawet głupiego, śmiesznego i nieznośnego męża i na związek wyraziła zgodę. O matce niema co wspominać; była oszołomioną. To też dnia 9 lipca 1744 r. przechodzi na prawosławie (warunek niezbędny, wyznawała katolicyzm) i przy tym akcie, otrzymuje miast Zofji nowe imię — Katarzyny, pod którym odtąd znaną jest, zaś dnia następnego oficjalnie ogłoszone zostają zaręczyny. Ślub odbywa się dnia 1 sierpnia z należytym przepychem. A gdy po zakończonym festynie, który bez parady, szeregu ogni sztucznych, tudzież ód nadwornych poetów się nie obył — udaje się do swej wspaniałej wielko-książęcej sypialni, rozbiera i kładzie do łóżka... w oczekiwaniu małżonka. Czeka godzinę, może dłużej. Już jest zaniepokojona, gdy do drzwi nieśmiało puka dyżurna dama dworu i melduje, że Jego Wysokość poczuł się nieco zmęczonym i legł ...spać... Zmęczenie to było nieco specyficzne, gdyż Piotr III, jak miał on się później nazywać, miał wielki pociąg do trunków i nie lubił pełnych butelek. Wobec tego oddał im tak należyty honor w dzień ślubu, że musiano nieprzytomnego wynieść do jego apartamentów.... Taką była noc poślubna Katarzyny!

W parę tygodni po ślubie stara księżna Anhalt-Zerbst opuściła Rosję. Młoda mężatka pozostała sama... a mąż starał się, jak mógł miodowe miesiące uprzyjemnić. W tym celu sprowadził do małżeńskich pokoi sforę psów i gorliwie zajął się tresurą. Gdy to zajęcie go męczyło, brał do ręki skrzypce i muzykował zawzięcie, że zaś o grze samej nie miał pojęcia, wydawał rozdzierające uszy dźwięki, co już nie było jego winą. Noce też sobie uprzyjemniał. Miał szereg lalek i bawił się niemi długo, gdy zaś uczuwał potrzebę konwersacji opowiadał małżonce o swem powodzeniu u kobiet i przygodach, jakie go spotkały. Przyznał się nawet, że jest szalenie zakochany w pannie Łopuchin i zamierzał się z nią bezwzględnie ożenić, gdyby nie ciotki. Czasem jej opowiadał, że powraca od panny Cari czy innej hofdamy i że bardzo żałuje, ale Katarzyna, pod urody nie wytrzymuje z niemi żadnego porównania. Katarzyna wysłuchiwała tych zwierzeń nader spokojnie, notując je sobie w duszy skrzętnie. Wszak nie po miłość przybyła do Rosji, lecz po zgoła co innego, zaś to „inne“... należało do przyszłości. Przestała zwracać uwagę na męża, sama zaś zagłębiła się w książkach. Nie wychodziła niemal z przebogatej cesarskiej biblioteki, pracowała, czytała, wchłaniała wiedzę w siebie. Ulubionym jej autorem był Voltair, dla którego kult niemal żywiła. Tak szły miesiące, lata... i przez ten czas przyznać trzeba iż zdobyła tak potężny zasób wiadomości, że stała się później jedną z rozumniejszych i mądrzejszych kobiet świata. To przyznać jej musi każdy wróg, nawet każdy z nas polaków dla których jest ona synonimem rozbiorów, upokorzenia i przemocy... Lecz nie jest moim zadaniem czynienia tu historycznych refleksji, zajmuje mnie przyszła caryca z punktu widzenia jej intymnych przeżyć... Czy nie czuła ona wówczas, że jest kobietą, że jeśli jest opuszczoną przez męża, to i jej również nieco sentymentu choćby z innej strony się należy? Zdążyła się wszak była z dzierlatki prawie, przerodzić na ponętną i zmysłową piękność. Czy na lubieżnym a tak lekkim w obyczajach rosyjskim dworze, gdzie stosunek Elżbiety z Razumowskim, był publiczną tajemnicą, nie budziła pożądań? Na jednym z balów przemówić do niej po raz pierwszy, językiem miłości, ośmielił się urodziwy szambelan Sergjusz Sałtykow. Wprawdzie wyznanie było pełne respektu, nieśmiałe i tak przesłonięte, że zrozumieć je mogła wielka księżna wówczas tylko, gdyby sama zechciała..... lecz zawszeć to było wyznanie. Coby dalej z tego wyszło — niewiadomo, bo wszak pierwszy krok najwięcej kosztuje, gdyby nie zbieg okoliczności i względy polityczne. W tym czasie, a działo się to po siedmiu latach małżeństwa, wzywa ją do siebie cesarzowa Elżbieta i oświadcza, iż jest wysoce niezadowoloną z dotychczasowej bezpłodności. Potomek być musi dla utrwalenia tronu, dynastji i spokoju Rosji. Jeśli Piotr III nie jest zdolnym do spełnienia obowiązków małżonka, to niech Katarzyna robi co jej się żywnie podoba i powyższe słowa skomentuje, jak jej się podoba... zresztą bliższy sens wytłumaczy zaufana starsza dama dworu p. Czoglikow. Istotnie po paru dniach przybywa p. Czoglikow i oświadcza, że cesarzowa postanowiła przydzielić Wielkiej Księżnej specjalnego . Albo Sergjusza Sałtykowa albo Lwa Naryszkina. Do nie tego ostatniego”! — zawołała Następczyni tronu. — Rozumiem Wasza Wysokość! — skłoniła się głęboko p. Czoglikow. Czy mam więcej dodawać? Dnia 20 września 1754 r. grzmot wystrzałów armatnich obwieścił Rosji, iż Piotrowi III narodził się syn. Dynastja i czystość rasy była uratowana! W pamiętniku Katarzyny, wówczas już prowadziła pamiętnik, czytamy: „Sałtykow jest piękny, jak młody bóg. Nie ma piękniejszego na całym dworze”...

Potomka wkrótce odebrano młodej matce. Cesarzowa Elżbieta sama zamierzała się zająć jego wychowaniem. Otrzymał on na chrzcie imię Pawła i pod tem imieniem później panował nad Rosją. Katarzyna za swe trudy otrzymała w prezencie 100.000 rubli, co jej się bardzo przydało, tudzież dwa pierścienie tak marne, że się wstydziła je nosić. Sergjusza Sałtykowa wydelegowano na czas jakiś do Szwecji. Jeśli imperatorowa w tem miała cel oddalenia od kochanki, to osiągnęła go całkowicie, gdyż po powrocie trzeba było aż paru listów Wielkiej Księżnej, by na wyznaczone spotkanie się stawił. Lecz ona przeszła nad tym zawodem bez zbytniej rozpaczy. Określiwszy pięknego Sergjusza, jako „z urody Apollina a z rozumu pustego dudka” postanowiła, raz zdobywszy doświadczenie, nie odegrywać roli opuszczonej małżonki... i grzeszyć dalej. Pytanie się nasuwa czy wiedział Piotr III o całej historji? Początkowo, zdaje się, był przekonany, że syn jest jego synem, z czego się niepomiernie przechwalał. Lecz usłużni dworacy otworzyli mu oczy. Najlepszym dowodem, że tak znienawidził on Pawła, iż patrzeć na niego nie mógł a jedną z przyczyn przewrotu, jak później głosiła Katarzyna, było, że zamierzał nawet pozbawić go dziedzictwa tronu. Teraz przejdziemy przygody, z całego życia Katarzyny, nas polaków, najbardziej interesującej... Chcę mówić o Stanisławie Auguście Poniatowskim.

ROZDZIAŁ II.

Stanisław Poniatowski.

W tym to czasie przybył do Petersburga, w orszaku posła angielskiego Williamsa Hanbury’ego, młody magnat polski, Stanisław Poniatowski. Poprzedzała go sława jednego z najwykwintniejszych i najprzystoniejszych kawalerów Europy, człowieka wielce gładkiego o artystycznej kulturze, który dzięki talentom towarzyskim cieszył się ogromnym sukcesem na różnych dworach Europy. Gdy Poniatowski, w nadnewskich salonach, oparłszy się niedbale o kominek, gwarzył o wrażeniach z Paryża a osobistych przeżyciach, nie było ani jednej z pośród pięknych dam, by z uwielbieniem się weń nie wpatrywała a słów jego, niby najsłodszej małmazji, nie piła. Lecz wykwintny a zdawałoby się nieco powierzchowny salonowiec, w głębi duszy tłumił ambicje olbrzymie.... Szybko zorjentował się w sytuacji i od razu ocenił jaką potęgą stać by się dla niego mógł stosunek z Wielką Księżną. Wszak Poniatowscy, mimo majątku i pięknych koligacji, nie byli rodem ani starym, ani możnym. Daleko im było do szeregu królewiąt Rzeczypospolitej, a późniejszemu Stanisławowi Augustowi już wówczas się śniła korona... Wielką Księżnę, żądną zdobycia, nie długo trzeba było zdobywać. Wykwintny, o wersalskiej ogładzie, Poniatowski, na tle nieco z niemiecka przyciężkiego a trącącego Azją dworu, był meteorem pierwszorzędnej wielkości i zjawiskiem nie lada... Dzięki a zaufanemu przyjacielowi Naryszkinowi, bliższy kontakt zostaje nawiązany i wkrótce Katarzyna często poczyna odwiedzać kochanka, w jego mieszkaniu, w męskim stroju. Lecz miłość jej, może szczera i prawdziwa w pierwszej chwili, zamienia się w szkołę polityki wyższej. Razem snują plany i obliczenia na przyszłość. Wszak za te to chwile później — uczyniła go królem — prawdziwy dar danaid, nie pozbawiony ironji... bo zbyt wielką egoistką była, by mogła być szczerze komu oddaną, a wszelki dar jej, raczej wybrykiem fantazji, niż dowodem prawdziwej przyjaźni... Poniatowskiego stanowisko, jako członka orszaku angielskiego posła, jest dość nieokreślone. Wyjeżdża też on z Petersburga, by szybko tam powrócić, ale już... w charakterze posła polskiego przy carskim dworze. Stosunek z Wielką Księżną trwa nadal, Poniatowski jest z nią niemal nierozłączny, wszyscy o tem wiedzą i jako publiczną tajemnicę. Mimo rozgłosu cesarzowa Elżbieta przymykała na to oczy, nie chcąc widocznie ingerować, dopóki nie wybuchł skandal. Mianowicie Piotr III przyłapał Poniatowskiego w cesarskim ogrodzie w Oranienbaumie, gdy ten do Wielkiej Księżnej się przekradał i wtedy volens nolens, choćby dla zachowania pozorów, musiał poseł polski swe stanowisko w Petersburgu opuścić. Raz jeszcze jeden potem, gdy był królem, spotkał się Stanisław August z Katarzyną, wówczas potężną carycą, osobiście, lecz w jak odmiennych warunkach! Imperatorowa zwiedzała prowincje Rosji. Prosił ją Poniatowski, by zezwoliła się odwiedzić, gdy znajdować się będzie z flotyllą na Dnieprze. Zamiary carycy zaczynały być wobec Polski coraz wyraźniejsze a groźne. Może łudził się, biedny, że przy osobistem widzeniu wzruszy, że ze względu na stare wspomnienia, od wielu rzeczy odwiedzie, przekona... Króla Najjaśniejszej a bezsilnej Rzeczypospolitej Polskiej spotkała flotylla rosyjska z należytemi honorami. Sama groźna imperatorowa wypłynęła na spotkanie i jakie było Stanisława Augusta zdumienie, może radość, gdy po jego ucałowaniu ręki, serdecznie przycisnęła do piersi i parokrotnie ucałowała. Może odżyły wspomnienia? Może i on tak już myślał? Niestety na tem sentyment „Semiramidy północy” się skończył. Fetując swego królewskiego gościa iście po królewsku i wyprawiając dlań szereg uroczystych festynów, jakby umyślnie unikała pozostania sam na sam z byłym kochankiem, by snać pod wpływem przeszłości nie poczynić politycznych ustępstw... Gdy w 1758 r. ze stosunku z Poniatowskim urodziła się córeczka, Piotr III oświadczył: „Różne cuda chodzą po świecie, ale tym razem nie wiem czy dziecko uznać, i czy jest moje!” Lecz Katarzyna nie była już nieśmiałą księżniczką. Odparła najspokojniej: „Proszę to udowodnić, a jeśli udowodnionem nie zostanie składam skargę o oszczerstwo!” Piotr III machnął ręką, życząc najdroższej żonie wszystkich djabłów, lecz ona wiedziała doskonale, co ją czeka, o ile zostanie samowładnym panem Rosji. A chwila ta nie była daleka! Cesarzowa coraz bardziej była źle ze zdrowiem, o tem głośno szeptano przy dworze. Wszak z ciągłego pijaństwa i orgji wyprawianych po różnych pułkach gwardji, ta rosła i dość otyła kobieta uległa atakowi apoplektycznemu, że ledwie ją odratowano i z trudem bełkotała wyrazy. Gdy umrze, co z Katarzyną się stanie? Walka na śmierć i życie z mężem? Może szereg poniżeń, obelg i banicja z Rosji? Bo kroki nawiązania choćby poprawnych stosunków, Piotr III odsuwał z niechęcią.

ROZDZIAŁ III.

'

Szeptano przy Dworze, że miała mieć miejsce wielka scena. Wielka Księżna rzuciła się do stóp cesarzowej i łzami ją błagała, by zechciała zezwolić na powrót do Niemiec, bo dalej nie jest w stanie znosić pogardliwego i poniżającego postępowania męża. Z wielkim trudem udało się cesarzowej podnieconą uspokoić... W tym to okresie czasu, kiedy Katarzyna bezradnie rozglądała się dokoła, nie wiedząc co począć i jaką decyzję powziąść, natrafiła na człowieka, który w jej dziejach i losach miał decydującą rolę odegrać. Był nim Grzegorz Orłow. Gdy po raz pierwszy go ujrzała, poczuła gdyby tok elektryczny, a przez głowę przebiegła myśl, iż on byłby jedynym, któryby pustkę powstałą po wyjeździe Poniatowskiego zapełnić potrafił... Grzegorz Orłow, wraz z czterema swemi braćmi służył w gwardji, sam zaś wybitnie się odznaczył w bitwie pod Zinzendorf. Był okazem świetnie zbudowanego samca. Mało wykształcony, nie cieszył się wielką w armji sympatją. Obawiano się go raczej, gdyż w częstych napadach wściekłości, sprawiał wrażenie szaleńca. Posiadał we wzroku gdyby siłę magnetyzerską, że wszystko się przed nim gięło, lub pokornie ustępowało z drogi. Chętnie mawiał, iż ani kula ani żelazo go się nie ima wobec czego ran i śmierci się nie boi. Chętnie prowokował na bitki, z których wychodził zwycięsko. Takiego jegomościa kochanką, po wytwornym i europejskim Poniatowskim, stała się z własnej inicjatywy Wielka Księżna. W pokoju Grzegorza nocne odbywały się schadzki, podczas gdy w dzień najściślejsza miała być zachowana tajemnica. Jeśli do tego dodać, że Orłow w całej Rosji był osławiony jako szuler, pijak i rozpustnik — przyznamy, że wybór, na pierwszy rzut oka był dziwny. A jednak... Jednak, wybór ten był więcej niż mądry i spowodowany bynajmniej nie miłością lub wybujałym erotyzmem. Sekret polegał na tem, że Katarzyna, w swej krytycznej sytuacji, poszukiwała silnego i oddanego mężczyzny, zdecydowanego na wszystko. Że zaś Orłow wraz z braćmi dowodził czterema pułkami gwardji, które potrafił tak sterroryzować, iż były ślepo posłuszne, przez to samo Wielka Księżna zdobywała potężnego sojusznika i obrońcę. Pozyskawszy Orłowa, Katarzyna jakby formuje swój obóz, swoją partję, starając się pozyskać licznych stronników. A czas najwyższy! Piotr bynajmniej nie ukrywa, iż pragnie się z nią rozwieść... a decydujący moment nastąpił. Dnia 25 grudnia 1762 r. umiera cesarzowa Elżbieta Piotrówna. Samo wstąpienie Wielkiego Księcia, jako Piotra III na tron odbyło się bez żadnych przeszkód. Lecz wyczuwało się coś nieokreślonego w powietrzu, jakby powątpiewanie czy ten pajacowaty władca potrafi się długo utrzymać przy rządach. Toć Rosja od czasów Piotra Wielkiego była krajem zamachów pałacowych i niemal każdy car czy carowa zostawał obalony lub wstępował na tron przy pomocy rewolucji... Trzeba przyznać, że Piotr III przez krótkie panowanie uczynił wszystko, aby się ośmieszyć i zdepopularyzować do reszty. Najulubieńszym jego systemem było wydawać ukaz niemożliwy do wypełnienia i odwoływać nazajutrz. Że prócz tego miał kult bałwochwalczy dla Fryderyka pruskiego, małpował on jego „drill“ a to w sposób iście operetkowy i karykaturalny. W ten sposób dopiął tego, że przestano wogóle się z nim liczyć, garstka przychylnych topniała każdego dnia... a Katarzyna nie zasypiała gruszek w popiele. Przez swych emisarjuszy starała się ona sposobami ostatecznie poderwać kredyt Piotra III, przedstawić, jako osobnika wprost niebezpiecznego dla spokoju Rosji. Że tak robiła miała rację, gdyż imperator traktował żonę z nienawiścią, podczas publicznych ceremonji krzyczał na nią „dura“ i bynajmniej nie ukrywał, że pragnie się żenić z Elżbietą najdroższą zaś połowicę zamyśla aresztować i zamknąć w klasztorze. Nawiasem mówiąc szkoda, że przechwalał się tylko, a nie wykonał projektu z powodu słabego charakteru — byłoby to z wielką korzyścią dla niego... i dla Polski! Podkreślam więc, że w tych warunkach formowane pospiesznie a sprytnie stronnictwo carycy rosło w siłę. Orłowowie agitowali śród wojska, przeciągnięto na swą stronę duchowieństwo z arcybiskupem na czele, pod pozorem, że Piotr III dla spraw wiary prawosławnej jest nieprzyjazny. Wszystko do przewrotu było gotowe, oczekiwano na przychylny moment. Co najciekawsze, że jedną z najgorliwszych popleczniczek Katarzyny była księżna Woroncow Daszkow, rodzona siostra kochanki cesarza i że wyciągając z niej różne informacje, dopomagała do najszybszego wykonania spisku. Tymczasem wydarzył się fakt, który zmusił do natychmiastowego a błyskawicznego działania. Dnia pewnego zostaje przypadkowo aresztowany jeden ze spiskowców, pułkownik Passek, gdy po pijanemu opowiada, iż rewolucja już gotowa i on ma polecenie zamordować cara... Biorą go na tortury, zaczyna wszystko wyśpiewywać, wydaje wspólników. Na szczęście Piotra III w Petersburgu niema. Siedzi z kochanką w Oranienbaumie. Lecz wrócić ma lada dzień, a gdy wróci bomba pęknie..... będzie po wszystkiem! Katarzyna znajdowała się wówczas w Peterhofie nieświadoma niebezpieczeństwa, na jakie niespodziane aresztowanie wspólnika narażało. Dnia 28 czerwca o g. 6 rano na podwórze pałacu wpada oficer na spienionym koniu. Jest nim Aleksy Orłow, brat Grzegorza. Blada i wystraszona przyjmuje go Katarzyna. Rozmowa prowadzona szeptem trwa parę sekund zaledwie. Ubiera się ona wsiada do powozu i pędzą w stronę Petersburga. W odległości pięciu wiorst od miasta oczekuje Grzegorz Orłow z szeregiem najwybitniejszych spiskowców. Galopem spieszą przedewszystkiem do koszar Izmajłowskiego pułku. Tam już bębny grają na trwogę i zjawił się z góry zamówiony pop-kapelan. Izmajłowski pułk pierwszy przysięga na wierność carycy. Z tamtąd marsz do następnego Siemionowskiego pułku gwardji... i znów przysięga. Dalej udają się do Kazańskiego Soboru przed którym zgromadził się cały petersburski garnizon, więc: kawalergardzi, preobrażeńcy, konna gwardja. I oni przyjmują nową władczynię z entuzjazmem, witając, jako oswobodzicielkę ojczyzny. Zapewniwszy sobie pomoc wojska, spieszy Katarzyna do Zimowego Pałacu. Tam zebrał się już Senat i w chwili, gdy ukazuje się ona, powstaje ze wszystkich miejsc, by złożyć hołd... Zamach zorganizowano świetnie! Natychmiast zostaje wygotowanym manifest, w którym oznajmiono, iż tron Piotrowi III odebranym został, odebranym mu został, gdyż narażał ojczyznę na niebezpieczeństwo, przedewszystkiem zaś zagrażał spokojowi i całości świętej i nienaruszalnej prawosławnej cerkwi... Manifest, przez specjalnych kurjerów zostaje rozesłany po całej Rosji, a entuzjazm powszechny dochodzi do zenitu, gdy Katarzyna w uniformie wojskowym ukazuje się na balkonie i dziękuje tysięcznym tłumom za pomoc przy dokonaniu przewrotu. W tymże czasie obradująca rada wojenna postanawia, że detronizowany cesarz ma być aresztowanym i że Katarzyna na czele wojsk ma nazajutrz, w tym celu wyruszyć przeciw niemu.

Piotr III bawił z Elżbietą Worońcow w Oranienbaumie. Wybierał się właśnie do Peterhofu, by, pod wpływem kochanki, ostatecznie z Katarzyną się rozmówić i co do jej losu postanowić. Gdy wsiada do powozu, podają mu list. Czyta i drze go ze śmiechem. Było to zawiadomienie o rewolucji, od jednego, z generałów, co jeszcze trwali przy nim, lecz cesarz w swem zaślepieniu nie wierzy. Dopiero, gdy przybywa do Peterhofu, łuska mu spada z oczu. Pałac jest pusty, nigdzie nikogo... a w tejże chwili zdyszany oficer, przybyły konno, melduje, że cesarzowa na czele 15.000 wojska ciągnie przeciw niemu. Piotr III chce ratować się ucieczką. Siada na statek i płynie do twierdzy Kronsztadzkiej, która miała jakoby pozostać wierną. Lecz gdy statek jego poznają i przyjmują armatniemi wystrzałami, traci głowę i jak bezwolne dziecko, powraca do Oranienbaumu, by oczekiwać na dalszy bieg wypadków. A Katarzyna jest coraz bliżej. W mundurze oficerskim preobrażeńskiego pułku, przepasana szarfą Św. Andrzeja na czele wojsk. Gdy wyruszała z Petersburga spostrzegła, że przy jej szpadzie brakuje gardy. Wówczas podskoczył młody oficer i podał jej swoją. Tym oficerem był Potemkin! Piotr III decyduje się na ostateczny krok. Wysyła do żony Izmajłowa proponując, iż dopuści ją do współrządów. Katarzyna przyjmuje wysłańca osobiście a w odpowiedzi dyktuje, utrzymaną w wyrażeniach obraźliwych, formułę zrzeczenia się tronu i poleca oddać do podpisu cesarzowi oraz aresztować go bezzwłocznie. Gdy Izmajłow powraca, najbliżsi a również przyboczna holsztyńska gwardja cesarza są tak oburzeni, że namawiają do oporu, lub ucieczki. Lecz słabowolny Piotr nie słucha rad, a gdy Izmajłow, widząc bezsilność nagle staje po strony carycy i oznajmia, że go aresztuje, — sam oddaję swą szpadę. Izmajłow wsadza tę nieszczęsną kukłę do karety i wraz z kochanką Elżbietą Woroncow wiezie do Peterhofu. W Peterhofie Piotr III podpisuje zrzeczenie się tronu i zostaje zamknięty do jednego z oddalonych pokoi. Na chwilę tylko energja się w nim budzi, gdy rozłączają go z Woroncowową, by ją wysłać do Moskwy. On, który tak spokojnie zniósł swe poniżenia i utratę władzy, stawia opór i rozpacza. Uspokaja się dopiero nieco, kiedy mu oznajmiają, że cesarzowa wyznaczyła na miejsce stałego pobytu, zamek Ropczę, znajdujący się w odległości paru godzin drogi od Petersburga i że będzie miał prawo wybrać sobie otoczenie, według własnego uznania. Katarzyna tryumfowała na całej linji. Zdawało się wszystko jest skończone. A jednak... zawadzał jej Piotr III. Póki żył nie była pewną władzy, nie była pewną, czy przy zmiennych nastrojach rosyjskich, nie wybuchnie rewolucja. Zamordowanie Piotra III było postanowione i stać się ona miała morderczynią, jak później stała się rozpustnicą....

ROZDZIAŁ IV.

Jak zamordowano Piotra III.

Piotr III, jak wiemy, był osadzony w zamku Ropczy, gdzie pozornie cieszył się względami należnemi swemu stanowisku. Nie tracił nadziei powrotu na tron i usiłował wydać noty protestujące do obcych dworów, prosząc o pomoc i opiekę. Tak trwał ten stan, od czasu przewrotu dni kilkanaście, gdy nagle meldują mu, że z Petersburga przybył Aleksy Orłow i pragnie go widzieć. Zdetronizowany monarcha zadrżał, posłyszawszy znienawidzone nazwisko, uspokoił się jednak nieco, skoro Orłow jął wyłuszczać, iż cesarzowa przysyła go w najlepszych zamiarach, by Piotr sam sobie obrał na dalszy pobyt siedzibę i ułożył tryb życia według własnej fantazji. A gdy dodał, że na przeszkodzie związkowi z Elżbietą Woroncow nikt stawać nie będzie i że zapewne za dni parę zjedzie do Ropczy — zachmurzone oblicze eks cesarza poczęło się rozjaśniać. Zaprasza nawet Orłowa wraz z towarzyszami, dwoma oficerami, z któremi przybył, na śniadanie. Podczas śniadania melduje pokornie Aleksy, że znając, jak cesarz ceni dobre wina, pozwolił sobie przywieźć butelkę niezrównanego burgunda. Nalewają kielichy, a gdy Piotr upił parę łyków, naraz pada na podłogę, jak trafiony gromem. Po chwili jednak zrywa się krzycząc: „jestem otruty!” Albo doza trucizny była zbyt mała, albo cesarz wypił nieznaczną ilość — lecz widocznem jest, że zamach się nie udał. Spiskowcy siedzą jak skamienieli nie wiedząc, co począć. Na coraz głośniejsze krzyki Piotra, wpada do pokoju Grzegorz Orłow, który oczekiwał na rezultat przed domem, chwyta nieszczęsnego, siłą stara mu się rozchylić usta i wlać reszki trucizny. I to nie pomaga, bo oszalały Piotr gryzie go z taką siłą w palec, iż ten z przekleństwem puszcza ofiarę. Co robić? krzyki stają się coraz głośniejsze, przed drzwiami pojawiają się domownicy. Czterej oprawcy rzucają się na eks cesarza, powalają na ziemię, starają poduszkami zadławić, by ślad zewnętrzny gwałtu nie pozostał. Lecz i to nie pomaga: Piotr chrypi i wzywa pomocy. Wtedy zimny, jak drapieżny zwierz, Aleksy Orłow bierze serwetę, okręca koło szyji i własnoręcznie dodusza monarchę. Tak się odbyła scena zamordowania Piotra III, scena oczywiście starannie ukrywana przez rosyjskich historyków, którą obecnie dopiero całkowicie zrekonstruować się udało. Trzeba przyznać, że bolszewicy mieli przykłady i jeśli „załatwiali się” z Mikołajem II, to poprzednio arystokracja, pod egidą caryc, rozprawiała się tak samo. Zwierz zawsze pozostanie zwierzem i nie wiele go zmieni wytworny strój, lub białe rękawiczki... Oczywiście później usłużnie twierdzono, że Katarzyna absolutnie rąk nie maczała w śmierci męża i że wykonali to z własnej inicjatywy Orłowowie. Posłuchajmy. Tegoż dnia t. j. 17 lipca 1763 siedziała Katarzyna w gronie dworskich dam i opowiadała pikantną anegdotę, jak ona tylko opowiedzieć umiała. Meldują jej, że przybył Orłow i pragnie w ważnej sprawie ją widzieć. Cesarzowa wychodzi do przyległego pokoju i tam z ust Aleksego słyszy wieść o śmierci męża. Skinęła tylko głową, poczem powróciła do dam dworu, by dokończyć przerwane opowiadanie.. Sądzę, że komentarze są zbyteczne! W liście do byłego kochanka, Stanisława Poniatowskiego, pisała: „Strach, przeżyty podczas przewrotu, rozwinął w Piotrze chorobę serca, na którą zmarł. Ostatnie dni starałam mu się osłodzić, jak mogłam. Prosił o przysłanie swej metresy, ulubionego psa, murzyna i skrzypiec — te trzy ostatnie życzenia spełniłam. Ponieważ wiedziałam, jak był znienawidzonym śród wojska, obawiałam się czy nie otruli go oficerowie i sama to podejrzenie miałam. Lecz najstaranniejsza sekcja nie wykryła najlżejszych nawet śladów trucizny. Zmarł na udar sercowy nagle i niespodziewanie.” Nie wszyscy jednak potrafili grać tak świetnie komedję, jak Katarzyna. Najlepsza jej przyjaciółka, ta co najwięcej dopomogła w dniach krytycznych, księżna Woroncow-Daszkow, rodzona siostra kochanki zamordowanego cesarza, która więcej sobie ceniła stosunek z carycą, niżli z siostrą — dowiedziawszy się o śmierci Piotra III, oświadczyła: „Mam nadzieję, że Aleksy Orłow nie będzie na tyle bezczelny, żeby nadal się przy dworze. Z trudem mogłabym oddychać tym samym powietrzem, jakim on oddycha!“ Aleksy jednak był tak bezczelny! I pokazywał się w pełnym blasku łaski imperatorowej, obsypany dostojeństwami i zaszczytami. Odezwanie się ks. Woroncow-Daszkow miało ten skutek jedynie, że uczyniło z całej rodziny Orłow — jej wrogów śmiertelnych. W piękną księżycową noc zwłoki nieszczęsnego Piotra III, specjalnie ucharakteryzowane, o uszminkowanej twarzy, przewieziono z Ropczy do klasztoru Aleksandra Newskiego. Tam je wystawiono na widok publiczny. W parę dni później z ogromnym przepychem i ceremoniałem złożono do grobów cesarskich. Katarzyna nie miała jednak tyle śmiałości, by pokazać się na pogrzebie męża i podczas uroczystości pogrzebowych była nieobecną.

ROZDZIAŁ V.

Imperatorowa Katarzyna II. Rządy Orłowa. Jak popadł w niełaskę? Wasilczykow.

Jak oczekiwać tego należało, zaraz po wstąpieniu Katarzyny II na tron, deszcz nagród i odznaczeń spadł na jej popleczników. Oczywiście lwia część przypadła Orłowym, specjalnie Grzegorzowi, faworytowi imperatorowej. Prócz tytułu hrabiowskiego, zostaje on generalnym adjutantem carycy, szefem kawalergardów, kawalerem niebieskiej wstęgi Rosji, w końcu feldmarszałkiem i księciem. On jeden przez długi szereg lat miał prawo wyłącznie nosić na piersi odznaczenie: portret cesarzowej, obsypany brylantami. Że majątek jego sięgał miljonów — zbytecznem jest dodawać. Podarowano mu siedziby carskie — Ropczę i Gatczino oraz wspaniały pałac w Petersburgu, prócz majątków w Estlandji i Liflandji. Już w pierwszych dniach panowania Katarzyny zarysowała się jego potęga i władza nad monarchinią. Podczas przyjęcia w Zimowym Pałacu, pod pretekstem zranienia nogi, najspokojniej siada on sobie w pobliżu tronu. Mimo iż znacznie młodszy rangą, siedzi, gdy starzy generałowie wszyscy stoją. Rezultat tego ostentacyjnego postępku był taki, że za następnym razem, przy wejściu Orłowa, wszyscy najwyżsi dygnitarze się ze swych miejsc podnieśli. Katarzyna bynajmniej nie wstydzi się swego z nim stosunku. Wystawia go na pokaz i snać by podkreślić, przeznacza mu na mieszkanie (mimo podarowanego pałacu) szereg pokoi w Pałacu Zimowym, bezpośrednio stykających się z jej apartamentami. Jest to stosunek quasi małżeński i caryca wprost odgrywa rolę zakochanej, a nieśmiałej małżonki. Tylko w obecności Grzegorza Orłowa, czuje się pewną i bezpieczną. Ile razy godzinami wyczekiwała, wypatrując z niepokojem przez okno, na powrót faworyta, który nawet na dni parę tajemniczo przepadał. Katarzyna nawet wiedzieć tego nie chce, co szepcą przy dworze. A jest publiczną tajemnicą — hulaka Orłow od czasu do czasu musi się zatopić w dzikiej orgji, w pijaństwie i najcyniczniejszej, najbrudniejszej rozpuście. Drżała na samą myśl, że wargi ukochanego dotykać inną kobietę mogą... drżała, lecz wolała o tem nie wiedzieć. Oczywiście i Aleksy Orłow nie pozostał bez nagrody. Prócz tytułu hrabiowskiego otrzymuje rangę generał lejtenanta, adjutanta cesarzowej, szereg najwyższych orderów rosyjskich, a w 1772 r. podczas wojny z Turcją — naczelne dowództwo nad całą flotą rosyjską. Ponieważ, o służbie morskiej nie miał najlżejszego pojęcia, wszelkie przedsięwzięcia w tej dziedzinie kosztowały tylko niezliczoną ilość milionów, nie przynosząc pozytywnego rezultatu. Pozostali dwaj bracia Grzegorza — Iwan i Włodzimierz, wielce w spisku pomocni, również otrzymali hojne nagrody. Władza Grzegorza Orłowa była równą władzy panującego, lecz miał on nienasycone ambicje. Pragnął pójść jeszcze wyżej, zamierzał poślubić Katarzynę II. Było to najgorętszem pragnieniem jednocześnie carycy, która kochanka ubóstwiała. Kroki przedwstępne robili bardzo sprytnie, bo organizowali całe delegacje, w imieniu ludu rosyjskiego błagające o to małżeństwo, jak o zbawienie ojczyzny. Miało się odnieść wrażenie, iż naród domaga się związku — oni zaś ulegają powszechnej woli. Sprawa niemal była przesądzona, gdy nastąpiła rzecz niezwykła. Senat stale powolny wobec Katarzyny II, nagle zaprotestował. W jego imieniu kanclerz Panin oświadczył, iż pani Orłow cesarzową rosyjską być nie może. Projekt marjażu odłożono, czem faworyt nie martwił się zbytnio, będąc zadowolony ze stanowiska cesarza, caryca zaś by go udobruchać, przygotowała dlań po cichu patent na tytuł książęcy, którego chwilowo nie ogłaszano. Ślepe przywiązanie imperatorowej do Orłowa nie było pozbawione podstawy. Był jedynym człowiekiem na którego wierność i oddanie liczyć mogła. Dzięki nieprzeciętnej odwadze i energji ratował ją w najtrudniejszych sytuacjach i dzięki tylko stanowczości Grzegorza stłumiono w zarodku trzy spiski, wynikłe na początku panowania Katarzyny II. Z czasem jednak stosunek wzajemny począł się psuć. W gruncie pozostał Grzegorz Orłow tem, czem niewykształconym, ordynarnym brutalem. Bezceremonialność, jaką ujawniał w stosunku do cesarzowej zdumiewała wszystkich. Nie liczył się z monarchinią zupełnie, dopuszczał uchybień tak jaskrawych, że żadna szanująca kobieta nie pozwoliłaby na to swemu kochankowi. Po dziesięciu latach quasi małżeńskiego pożycia, począł ciążyć Katarzynie, lecz jak się pozbyć Orłowa? A więc... gdy w 1770 r. wybuchła w Moskwie zaraza, szerząca wielkie spustoszenia, poczęła mu tłomaczyć iż gdyby udał się tam osobiście, pozyskałby dozgonną wdzięczność ludu rosyjskiego. Potrafiła tak podrażnić ambicję, że Orłow zgodził się chętnie. Udaje się, otoczony olbrzymim orszakiem do Moskwy i tam istotnie, dzięki zabiegom przywiezionych, najlepszych lekarzy, zaraza ustaje. Jak tryumfator powrócił Grzegorz do Petersburga, gdzie bito medale na jego cześć i wystawiono na przyjęcie tryumfalną bramę. Pozornie jest u szczytu potęgi a w zaślepieniu nie przeczuwa machinacji wrogów, którym chętnie teraz ucha nadstawia Katarzyna; pracujących nad jego upadkiem. W 1772 r. zostaje delegowany Grzegorz Orłow do Walachji, by tam w imieniu carycy zawrzeć z Turcją pokój. Jedzie, znów otoczony carskim przepychem, lecz tym razem podejrzewa. Zbyt często proponują mu wyjazdy. Staje się coś nieoczekiwanego... Nagle znika z festynu, urządzonego na jego cześć w Foksari, bierze skromny pojazd i niezatrzymując spieszy do Petersburga. Sądzi, że przybędzie niepostrzeżenie, lecz... i jego pilnowano dobrze. Na rogatce miejskiej zatrzymują wszechwładnego faworyta i straż oświadcza, że w żadnym razie go nie przepuści, gdyż musi odbyć kwarantannę. Orłow pieni się i wysyła gońca do cesarzowej. Otrzymuje odpowiedź, uprzejmą, ale oziębłą. Pisze Katarzyna, że doskonale rozumie, jak przykrem jest podporządkowywać się kwarantannie i dla tego radzi, by udał się na pewien czas do swego pałacu w Gatczynie. Był to rozkaz, wyrażony w formie prośby, Grzegorz Orłow, chcąc nie chcąc, wściekły, musiał mu się poddać. Cóż zaszło podczas nieobecności faworyta na dworze? Katarzyna II nagle zdobyła się na odwagę, ostatecznego zerwania z uciążliwym kochankiem. Zaś na tą decyzję niemało wpłynęła obecność młodego oficera Aleksandra Wasilczykowa. Młody szlachcic, Aleksander Wasilczykow, był oficerem konnej gwardji, gdy go poznała Katarzyna. Odznaczał się urodą i wielkim dowcipem, a snać konwersację potrafił prowadzić więcej niż zajmująco, bo w parę dni później cesarzowa poleciła mu zająć apartamenty w Zimowym Pałacu, opróżnione przez Orłowa. Wkrótce otrzymał tytuł szambelana, order Aleksandra Newskiego, a grenadjerzy, jako warta honorowa, stali dzień i noc przy wejściu do jego pokoi. Lecz nowy stosunek miłosny przesłonięty był chmurami. Mimo wszystko, Katarzyna drżała przed Orłowem i bała się zemsty. Uczuwała przed nim taki lęk, że gdy tylko rozmowa zbaczała na jego osobę, zmieniała się kompletnie i zatracała całą swą energję, odwagę, i siłę charakteru. Gdy razu pewnego Panin usiłował ją uspokajać, odparła „Pan go nie zna. Gotów mnie zamordować i wielkiego księcia!“ Musiała z praktyki pamiętać widocznie napady wściekłości Grzegorza, podczas których przypominał dzikie zwierzę. Kazała też podrabiać specjalne rygle do swej sypialnej komnaty, a przed tą musiał całą noc stać kamerdyner z nabitemi pistoletami. Obawa przed zdetronizowanym faworytem poszła aż tak daleko, że cały dwór uznał za wskazane, by wstąpić z nim w pertraktacje, byle się uchronić przed jego wściekłością. Cesarzowa posłała mu miljon rubli, który, jak twierdziła była mu winną i żądała by złożył wszystkie swe godności, oddał portret Katarzyny i wyjechał w podróż zagranicę. Gotowa nawet jest płacić mu roczną pensję 150 tys. rb. oraz dać 100 tys. na wybudowanie rezydencji poza granicami kraju, lub w którym z odległych majątków. Gdyby się jednak Orłow na te propozycje nie zgodził zostanie internowany w swoim zamku Ropczy, w tym samym, w którym zamordowano Piotra III. Orłow w odpowiedzi, powyłamywał brylanty z oprawy portretu Katarzyny i je tylko odesłał, oświadczając, że sam wizerunek może oddać jedynie osobiście carowej. Co się tyczy złożenia piastowanych godności, to zwracał , iż mu zostać odebrane, ale przez specjalny ukaz. Sam złożyć ich nie myśli. Nakoniec w sprawie zamierzonej podróży, oznajmiał, iż owszem odbyć ją pragnie... ale po skończonej kwarantannie... do Petersburga. Rzeczywiście, pewnego dnia, jak gdyby nic nie zaszło pojawił się najspokojniej w sypialni Katarzyny. Katarzyna na jego widok mało nie zemdlała. Nastąpiła burzliwa rozmowa... zakończona zupełnem pogodzeniem kochanków. Na przeprosiny Grzegorz Orłow otrzymał tytuł książęcy, nowy majątek z 6000 chłopami oraz wspaniały serwis srebrny paryski, który kosztował 250.000 rubli. Wasilczykow, oczywiście, jak niepyszny opuścił dwór. Orłow ze swej strony ofiarował carycy dar, na który nawet ona nie mogła sobie pozwolić mimo, iż pożądała go oddawna. Ofiarował jej niebywałej wielkości brylant, który później przez długie lata zdobił berło carów rosyjskich. Dziś zapewne cieszą się nim bolszewicy. Mimo jednak tak tryumfalnego powrotu, mimo nowych promieni łaski jakie na niego spadały, mimo że Wasilczykow zdawna był zapomnianym, Grzegorz Orłow nie czuł się pewnie... Katarzyna nie była tą samą! Wolał też wycofać się sam, w pełni chwały. Dobrowolnie wyjechał za granicę, gdzie przebywał sporo czasu... a w końcu się ożenił. Dzięki żonie trzymał się od petersburskiego dworu zdaleka... od czasu do czasu tylko wywoływał niebywałe burze i swemi niepohamowanemi krytykami postępków Katarzyny, co mu oczywiście uchodziło na sucho. Zmarł Orłow w 1783 r. w jednym ze swych majątków. Wraz z jego śmiercią poczęły blednąc gwiazdy jego braci, którzy tracili wpływy, wypierani przez coraz to nowych faworytów.

The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.

Loading the full text…