Front matter
ST. A. WOTOWSKI
MAGJA I CZARY
Szkice z dziedziny wiedzy tajemniczej
całość
ST. A. WOTOWSKI
MAGJA I CZARY
Szkice z dziedziny wiedzy tajemniczej
WARSZAWA 1926 r.
DRUK. OLESIŃSKI, MERKEL i S CHŁODNA 37
ROZDZIAŁ I.
Określenie magji. Magja naturalna i ewokacyjna. Istotna tajemnica magji. Drogi wtajemniczenia. Szkoła najnowsza: Eliphas Levi. Różokrzyżowcy. Stanisław de Guaita. Sar Peladan. Podział magji.
Czem jest magja? W dziejach świata widzimy sporadycznie ciekawe zjawisko. Raz po raz pojawiają się ludzie dziwni, ludzie tajemniczy. Czasem biją im pokłony, czczą ich, jak bóstwa, jak niekoronowanych władców. Takiemi będą magowie, chociażby ci, co pierwsi złożyli hołd u grobu Dzieciątka, magowie, których inaczej nazywają królami. Takiemi będą w starożytności Orfeusz, czy też wielki Apolonius z Tyany. Ludzie ci są . Nie ma dla nich zagadek przyroda, ni tajemnic przyszłość. Mają moc umarłych i czynienia . Danem im jest rozumieć język zwierząt, również głębie serca ludzkiego. Są to wtajemniczeni, są to niemal kapłani! Czemu niemal kapłani? Czyż na początkach magja nie jest identyczna z Nie! magja nigdy nie była i nie będzie identyczna z religją. Mag czyni cuda tylko dzięki swej woli: nie prosi, lecz rozkazuje. Podczas, gdy w , zwracamy się do Boga, czy bóstw, błagając, w magji adept wymaga, jak rozkazodawca, narzuca swą chęć, żąda. Ta jest zasadnicza różnica i z tąd jasnem jest, że chrystjanizm nie mógł się pogodzić z magją, szczególniej, jeśli ją pojmować jako akty, a nie pewien filozoficzny system. Dlatego też w erze chrześcijaństwa stosy płoną. Tych samych adeptów spotyka nie hołd, lecz szyderstwo, lub oplwanie. „Nie rozumiemy ich — więc precz z niemi!“ woła tłum „czczą szatana, piją krew, uśmiercają dzieci!“ Iluż z nich nieszczęsnych męczenników ginie... szereg tu długi... ćwiartowanych czy żywcem za swą naukę palonych, aż pasmo to kończy się wielką na samym końcu XVIII w. ofiarą, ofiarą człowieka, którego jedni mienili być szarlatanem, zaś inni półbogiem — osadzeniem w Rzymie, w dożywotniem więzieniu, maga Cagliostra! Lecz czyż ci ludzie, co przypisywali sobie władze tak , kłamali i bałamucili innych — czy też byli w posiadaniu straszliwych a potężnych Na zasadzie wszystkiego, co dotychczas wiadomem mi jest muszę odpowiedzieć: tak! Posiadali oni atrybuty niezwykłe, innym śmiertelnikom niedostępne: atrybuty, co dobywa się ciężką pracą sobą i wtajemniczeniem. Nie są te atrybuty jednak tej natury, by nieopatrznie zapoznawać z niemi profanów, lub czynić sztuki na pokaz. Że zaś było wielu, co pragnęło uchylić rąbek tajemniczej zasłony oczom niepowołanych, lub co ukąszeni przez węża pychy, przedwcześnie władzą popisywać się jęli, może dlatego tyle stosów płonęło, może dlatego zginął Cagliostro! Bo prawdziwym magiem jest ten, którego nie zwalczą siły przyrody, ni ludzie; mag prawdziwy z ręki zmiennej sprawiedliwości człowieka — nie zginie! Sądzę, że łatwą teraz będzie definicja magji, tej przepotężnej broni w ręku adepta. Lecz magja nosi coś w sobie z kapłaństwa. Jest to może kapłaństwo nie hieratyczne, nie podporządkowane, kapłaństwo indywidualne, jednego człowieka. Bo mag, by działać, działa albo bezpośrednio, albo też za pomocą rytuałów, obrzędów. Najcięższe i najbardziej skomplikowane swe akty czyni przy pomocy specjalnego ceremonjału: w ten to sposób będzie wywoływał duchy, rzucał zaklęcia. Dlatego też przeprowadzonym jest podział na: 1) gdzie działa bez wszelkich przygotowań, np. leczy chorych, przewiduje przyszłość ect., 2) gdy działa przy pomocy specjalnego , jako to modlitw, zaklęć, poświęceń ect. Obrzędy te same przez się nic nie znaczą, o ile się nie jest w posiadaniu wielkiego klucza magji, rządzącego wszechświatem. Są one tylko adeptowi pomocą do tem łatwiejszego spotęgowania i skoncentrowania jego woli. Wszystko to bardzo pięknie, powie czytelnik, lecz gdzież jest i jaką jest ta wielka siła rządząca wszechświatem, której opanowanie człowieka — na półbóstwo? Okultyzm powiada: jest subtelny fluid uniwersalny, znajdujący się w całym wszechświecie, zgęszczony w człowieku, stojący na pograniczu materji i amaterji, zwany „astralem“, lub „światłem astralnem“. Jest to siła potężniejsza od pary, za pomocą której, pojedyńczy człowiek, co ją opanował i nauczył się nią kierować, mógłby wywrócić i zmienić wygląd świata. Siła ta znaną była w starożytności, zawiera się w czynniku uniwersalnym, którego prawem najwyższym jest równowaga. Kierowanie nim należy wyłącznie do wielkiego arkanu magji . Władając umiejętnie owym czynnikiem, możemy nawet zmieniać porządek pór roku, czynić noc dniem, znosić się z drugim końcem ziemi, widzieć, jak Apolonius z Tyany, uleczać cierpienia, dać słowu naszemu rozgłos powszechny. Czynnik ów, który zaledwie przebłyskuje krótkowzrocznym uczniom Mesmera jest ten, co adepci średniowieczni nazywali pierwotną materją, gnostycy uczynili zeń ciało ogniste Ducha Św., on to był czczony w rytuałach sekretnych sabatu, pod hieroglificzną postacią Bafometa, lub androginicznego kozła Mendesa... Oto tajemnica filozofji tajemnej, taką ukazuje się nam magja w jej historycznym przebiegu! Czyż nie dziwne zestawienie: Czyż nie klucz zagadki, ale ten, którego żaden magnetyzer szkoły Mesmera nie posiadł! Wielki Eliphas Lewi w swych „La clef de Grands Mysteres“ pisze: „To jest ta substancja, którą Hermes Trismegistos nazywał wielką Telesmą. Gdy stwarza blask jest światłem. To jest ta substancja, którą Bóg stworzył pierwszą, mówiąc: „Niech światło się stanie!“ Jest to jednocześnie substancja i ruch. Jest to fluid i wibracja wieczna. Siła, która ją porusza i która jest osią — zwie się magnetyzmem. W przestworzach — to eter, lub światło eteryczne. W gwiazdach staje się światłem astralnem (astra = gwiazdy). W istnościach zorganizowanych — fluidem magnetycznym. W człowieku — ciałem astralnym, lub mediatorem plastycznym. Wola stworzeń inteligentnych działa wprost na to światło, a za jego pośrednictwem na wszelką przyrodę, poddaną zmianom inteligencji. Światło to jest wspólnem lustrem wszystkich myśli i wszystkich kształtów; przechowuje obrazy tego, co było i przez analogję, tego, co nastąpić ma. Jest to instrument taumaturgji i jasnowidzenia“.
To jest siła, którą owładnąć mogą prawdziwi adepci. A kierować nią będą świadomie: da im wszechpotęgę. Zagadki nie wolno ujawniać! Częściowo uczynił to Mesmer, choć sam dobrze nie znał praw działania „wielkiego arkanu“. Był albo wtajemniczonym, albo zuchwałym profanem. Jeśli był wtajemniczonym — był zdrajcą. Jeśli był profanem — był szaleńcem. Bo nie daje się podobnych sekretów nieprzygotowanym. Hypnotyzm więcej krzywdy wyrządził, niż pożytku. Miał, jako cząsteczka wielkiej tajemnicy pozostać w świątnicach: nie daje się broni dzieciom do ręki. A więc w obu wypadkach Mesmer zasłużył na karę! Lecz jakiemi drogami szło wielkie wtajemniczenie przez mroki historji aż po nasze czasy? Księga Henocha powiada, księga Henocha przez jednych uważana za szczyt kwintesencji starożytnej mądrości, przez innych za zwykły apokryf — otóż powiada ona, że są to rewelacje pochodzące od upadłych aniołów, którzy zstąpili z nieba, by zaznać miłości cór ziemi: kobietom odkryli tajniki magji, czarów ziemskich i niebieskich; wiedza ta uległa z czasem profanacji i spowodowała katastrofę potopu. Lecz nie sięgając aż tak daleko skonstatujemy. W starożytności, specjalnie w Indjach i w Egipcie kwitły nauki, zazdrośnie strzeżone przez kapłanów. Całokształtu swej wiedzy udzielali oni nie wszystkim: na to, by stać się godnym tajników wiedzy, należało przejść długie próby, stać się wtajemniczonym. Reszta śmiertelników musiała się kontentować tem, co kapłani za właściwe dawać jej uważali. Dlatego też nauka magiczna dzieliła się na dwie części: 1) jawną, powszechną, publiczną, czyli 2) tajną, dostępną tylko adeptom — Pozornie zdawało się, nie było żadnej różnicy: cały wykład składał się przeważnie z legend, bajek, obrazów, znaków — lecz każda bajka, każda legenda, każdy znak posiadał swe ukryte znaczenie. Tam, gdzie profan widział piękne opowiadanie jedynie — prawdziwy adept rozumiał opowiadania ukrytą treść. A treść ta, kryjąca mądrość głęboką, była kluczem do nierozwiązalnych zagadek. W ten sposób wykład ezoteryczny, który nawiasem mówiąc mógł się odbywać tylko ustnie, dawał komentarz do ksiąg świętych, poematów alegorycznych (np. bajki: „Tysiąca i jednej nocy“, rzekomo zawierać mają sens ukryty) rysunków symbolicznych (gwiazdy, pieczęcie, pantakle, litery języków świętych: hinduskiego, sanskrytu, egipskiego, hebrajskiego) . Weźmy przykłady. Przykład wzięty z Biblji, mianowicie ustęp o upadku pierwszych naszych rodziców. (dla wszystkich) Adam i Ewa żyli w raju w stanie zupełnej szczęśliwości. Niezadowolony z tego i zawistny szatan, przybrał na siebie postać węża i zwróciwszy się do Ewy rzekł: „Dlaczego Bóg nie pozwolił wam kosztować owocu ze wszystkich drzew raju?“ Ewa słaba i ciekawa, jak wszystkie niewiasty, zamiast uciekać od głosu kusiciela, odrzekła: „Pozwolono nam pożywać ze wszystkich drzew, z wyjątkiem drzewa stojącego pośrodku ogrodu. Dotykać się owego owocu zabronił nam Bóg, abyśmy snadnie nie pomarli“ — „Bynajmniej nie pomrzecie — odrzekł kłamca — Bóg wie, iż jeślibyście zakosztowali owocu właśnie drzewa, oczy wasze otworzą się i będziecie jako bogowie“. Ewa skuszona temi słowami, bierze owoc zakazany, zrywa, spożywa go i daje jeść mężowi. Skutek straszny... Bóg odziewa ich w skóry zwierzęce, wypędza z raju, a u wrót tego stawia cherubina z mieczem ognistym, który strzeże drogi do drzewa żywota. (sens ukryty) Adam symbolizuje pierwiastek aktywny, t. j. rozum, Ewa — passywny, t. j. uczucie. Aktywny podaje się sile passywnego i wyrzeka się w ten sposób swego rozumu. I oto człowiek stacza się w zwierzęcość (symbol skóra). Wygnany przez swój błąd ze sfery światła — może powrócić jedynie, gdy przepuści go cherubin, którego miecz miota pioruny prawdy, lecz za ich pomocą nie jest człowiek w stanie ustalić drogi, gdyż oślepiają go one, zamiast oświecić. Mowa tu o wiedzy tajemnej i jej misterjach. Drugi przykład, zaczerpnięty z „Tysiąca i jednej nocy“. księżniczka Paryzjada, dowiedziawszy się, że istnieje w pewnym miejscu ptak gadający, żółta woda, której jedna kropla, wrzucona do basenu urasta w olbrzymią fontannę, oraz drzewo tajemnicze, z którego się niebiańska melodja — zapragnęła posiąść te cuda. Dwaj jej bracia, usiłują wypełnić, jeden po drugim, to jej życzenie, lecz spotyka ich śmierć podczas najeżonej niebezpieczeństwami drogi. Mężna księżniczka, w męskim przebraniu, sama wybiera się na poszukiwania i dociera po wielkich trudach do podnóża góry, na szczycie znajduje się ptak, źródło i drzewo czarodziejskie. Stary derwisz napróżno namawia księżniczkę do zaniechania zamiaru. „Skoro wejdziesz na górę — mówi jej — usłyszysz głosy straszliwe, grożące ci, a jeśli, na nieszczęście, odwrócisz głowę — zaklęta zostaniesz w czarny kamień, jako te, usypane są zbocza“. Księżniczka nie zważa na perswazje; wdziera się na górę, nie słucha głosów i po rozlicznych trudach osiąga cel swych pragnień. Chcąc odnaleźć braci, pyta czarodziejskiego ptaka; „weź wody z tego źródła — ptak odrzecze — skrop każdy kamień“. Księżniczka tak czyni i przywraca życie wszystkim, śpiącym na górze od wieków. Księżniczka, by wykonać cel staje się mężczyzną. Pasywny, uczuciowy pierwiastek staje się aktywnym dla uskutecznienia Wielkiego Dzieła magicznego. Derwisz wyobraża rozsądek i rozum, nakazujące unikanie niebezpieczeństw i konieczność samoopanowania. Głosy — to sarkazmy, drwiny sceptyków, pseudo-uczonych głupców. Czarne kamienie — stan intelektualny tych, z braku dostatecznego męstwa, dostrzegając światło, znów pogrążają się w mrok. Równocześnie symbolizują one karę, jaka spada na szaleńca, który nie poskromiwszy namiętności, przystępuje do Wielkiego Dzieła: czeka go śmierć lub szaleństwo. Ptak gadający — to fauniczna przyroda, odsłaniająca magowi swe tajemnice; drzewo śpiewające — przyroda roślinna, która reweluje swe harmonje. Woda żółta — to materja, dynamizowana astralną siłą życiową; woda pryskana na kamienie, by przywrócić im życie — to symbol odrodzenia moralnego i fizycznego, niesionego ludzkości przez adeptów. Nakoniec Zwierzę o ludzkiej głowie, piersi kobiecej, tułowiu byka, szponach lwa i skrzydłach orła. Głowa człowieka oznacza rozum, wiedzę; szpony lwa — śmiałość i czyn; tułów — wytrwałość, wolę; skrzydła — zwarte milczenie. Jest to najwyższy symbol okultyzmu, który streszcza się w dewizie:
Skoro wiemy, obecnie, w jaki sposób wykładaną i przechowywaną była wiedza tajemna w , zwrócimy się do tych, co nam te tradycje aż po dziś dzień przekazali. Tradycje szły dwoma wielkiemi drogami: przejęte z nauk indyjskich, przechowywane przez braminów, lub też tajemniczych „mahatmów“ tworzyły wielki a, który ogłoszony Europie przez rosjankę Helenę Petrównę Bławatską, ukształtował się w . — była to inicjacja staroegipska, która połączywszy się z naukami aleksandryjskiej szkoły, naukami gnostyków, rewelacjami żydowskiej kabały, tudzież odszukawszy ukrytą treść kart, zwanych „Tarotem“ wytworzyła to, co nazywamy lub Bo przywódcy tego kierunku niemal żadnej różnicy pomiędzy pomienionemi naukami nie czynią. Że sam uważam się za okultystę zachodniego kierunku, wyłącznie o nim mówić będę.
Nie jest moim zamiarem pisanie tu historji magji, ni też okultystycznej monografji — lecz dla uzupełnienia wymienię paru najważniejszych w ciągu wieków adeptów. Na początku ery chrześcijańskiej notujemy: który miał moc czynienia cudów. Niejednokrotnie widziano go, gdy unosił się w powietrze. Za dotykiem jego rąk przedmioty zmieniały swe położenie. Nie był on istotnym wtajemniczonym, był tym, co byśmy obecnie nazwali „medjum“, osobnikiem, który nieświadomie doszedł do przypadkowej władzy nad falami astralu. Najlepszym tego dowodem, że swą moc tracił on na dłuższe okresy, a widząc, że apostołowie czynią cuda, proponował Św. Piotrowi sprzedanie za pieniądze tego sekretu. Głosił Szymon naukę, będącą, antytezą chrześcijaństwa. Koniec jego był smutny. Gdy znów władza mu wróciła — począł on na dworze Nerona w Rzymie popisywać się powietrznemi lotami. Obecny przy tem Św. Piotr żarliwie się modlił. Wówczas Szymon Mag runął z wielkiej wysokości na ziemię, ponosząc śmierć na miejscu. Neron, którego był ulubieńcem, polecił osadzić Św. Piotra w więzieniu, uważając za przyczynę katastrofy. Jak widzimy, nie był Szymon — prawdziwym magiem i jeśli przytoczyłem jego przykład, to aby wykazać, jak zgubne są skutki nierozumnego używania groźnych potęg. Za to (III w. naszej ery), którego żywot opisany został przez Filostrata. Wskrzeszał umarłych i leczył dotykiem rąk. Osadzony w ciemnicy zniknął, jeno pozostały puste łańcuchy. Uczniowie jego twierdzili, że uniósł się na obłoku do nieba. bezwzględnie wtajemniczony, usiłował przeciwstawić naukę hermetyczną dogmatom , jak wiemy bezskutecznie. Był on ostatnim, który śmiał doktryny magji głosić jawnie i publicznie. Po śmierci tego cesarza, dodaje w swej „Historji Magii“ Eliphas Levi: Tem nie mniej, mimo niebezpieczeństwa zajmowania się „wiedzą przeklętą“ w wiekach średnich i później niemal jawnie występują: (XIII w.) napisał nieczytelną dziś prawie (XV w.) — znakomity alchemik. którego Eliphas Levi zwie największym dogmatycznym magiem średniowiecza. któremu niejednokrotnie zarzucano, iż jest zuchwałym profanatorem. Śród spółczesnych uchodził Agrypa za wielkiego czarownika. Miał mu stale towarzyszyć demon, w postaci czarnego psa, nad którym filozof władzę sprawował, zakładając obrożę, pokrytą magicznemi znakami. Gdy umierał, zdjął tę obrożę i powiedział: „ perdita bestia, me totum perdidisti“ (odejdź bestjo przeklęta, która mnie całego zgubiłaś“). (XVI w.) Eliphas Levi powiada o nim w liście do barona Spedalieri: „jest to nasz ojciec umiłowany w dziedzinie świętej wiedzy, gdyż jemu zawdzięczamy znajomość i Zohary a niewątpliwie zostałby największym inicjatem swego wieku, gdyby mózg jego nie poniósł szwanku przez mistyczną askezę i przesadną wstrzemięźliwość płciową, co sprawia, że duszę jego ogarniają chwilami opary upojnego zachwytu, tak, że schodzi na bezdroża“. różokrzyżowiec, którego dzieła zostały skomentowane przez Stanisława de Guaita. Urodził się w Szwajcarji 1493 r. zmarł w Solnogrodzie 1541 r. Wiecznie pijany a zawsze trzeźwy, stale przesiadujący po karczmach i gospodach, gdzie nauczał, leczył — był to jeden z ludzi świata i jeden z największych adeptów. Zakląwszy swego genjusza, jak mawiał, w rękojeść szpady, przebiegał różne kraje, głosząc, że nasze nie mają swego źródła w ciele fizycznem, ale w eterycznem i że, aby uleczyć, należy działać na to drugie ciało. Zdaniem jego nawet rośliny posiadają ciało eteryczne a lekarstwa działają przez właściwości astralne, nie chemiczne. Chciał wytworzyć sztucznym sposobem człowieka, t. zw. „homunculusa“. szewc z miasta Goerlitz, którym zachwycał się Adam Mickiewicz, jest zjawiskiem cudownem i zgoła niepojętem, jeśli naprawdę niczego się nie uczył, jak to powiadają ogólnie. Uczył o świecie zagrobowym i o naszych losach, a odkrywał tak przepastne głębie, jak nikt dotychczas przed nim. Francuz Boutroux napisał świetne studjum „Le allemand Jacob Boehme“. Nakoniec XVIII wiek. Nie będę się tu zatrzymywał nad wtajemniczonemi, jako to: Cagliostrem, hr. St. Germain, Schrepferem, Swedenborgem, Mesmerem, Lavaterem, Eckartshausen’em, d’Espremenil’em, Court de Goebelinem i innymi. Żywoty i ich znaczenie są ogólnie znane. Pisałem zresztą o nich obszerniej w mej książeczce „Tajemnice życia i śmierci“. Podkreślę tylko fenomenalne zjawisko dwóch postaci, które na bieg okultyzmu wywarły wpływ pierwszorzędny, mianowicie: (1715 — 1779) żyd niezwykłej erudycji, pierwszorzędny komentator kabały i cudotwórca. Pasqualis nie napisał nic, ale pozostawił po sobie pamięć wielkiego maga. uczeń Pasqualis’a, zwany „filozofem nieznanym“, usystematyzował i ogłosił jego naukę.
Nauki te legły, jako fundament, t. zw. „martynizmu“, który jest osnową okultystycznej wiedzy.
Okultyści i współcześni magowie.
„W połowie XIX w. — pisał w jednym ze swych dzieł Stanisław de Guaita — pojawił się adept, który o głowę innych przerastał a promieniowanie szło od jego postaci na wszystkie strony“. Adeptem tym był, tylokrotnie przezemnie cytowany Eliphas Lewi. Sądzę, że nieco szczegółów tego niezwykłego życia zainteresuje czytelnika. Prawdziwe nazwisko brzmiało Alfons Ludwik Constant, dopiero później przybrał kabalistyczne miano: Eliphas Lewi Zahed, co po hebrajsku ma tłomaczenie nazwiska przedstawiać. Urodził się w 1809 r.; został księdzem. Lecz bujny i spragniony czynnego życia umysł nie mógł się pogodzić z dyscyplinowaną hierachją. Szybko też zrzuca sukienkę i widzimy, jak pod wpływem niejakiego Ganncau, politycznego mistyka, przebiega Francję, odczyty o socjalistycznych a tak na ówczesne czasy śmiałe, że skazanym zostaje na sześciomiesięczne więzienie. Sam pisze o tej epoce: „W 1843 r. występowałem, jako apostoł i przemawiałem do tłumów; ulegałem prześladowaniom niechętnych, słowem byłem czczony i znienawidzony zarazem; w 1847 r. rozpadła się moja rodzina, co wiele nieszczęść na mnie i na nich ściągnęło“. Mowa tu o małżeństwie Eliphasa z prześliczną młodziutką panną Noemi, którą, zapewne z powodu ex stanu duchownego, z wielkiemi trudnościami poślubił. Małżeństwo było tak nieszczęśliwe, jak tylko wyobrazić można. Dwoje dzieci umarło a dnia pewnego żona opuściła dom, by więcej nie wrócić. W późniejszych czasach usiłował on nawet przy pomocy zaklęcia sił złych (patrz rozdz.: ewokacje) znaleźć środek pojednania — daremnie. Odeszła na zawsze, by poświęcić się sztuce; była rzeźbiarką i pod nazwiskiem Claude de Vigny zdobyła rozgłos niemały. Tragiczny rezultat małżeństwa rzuca Eliphasa w przepastne głębie hermetyzmu i studjów nad naukami tajemnemi. Wprawdzie przedtem równie się niemi zajmował, lecz teraz poświęca całkowicie. Po siedmiu latach pracy w 1854 r. ogłasza część pierwszą swego dzieła „Dogmatyka Wysokiej Magii“, której część druga „Rytuał“ ukazuje się po dwu latach w 1856 r. Pisma te zwracają nań powszechną uwagę, wysuwając na czoło okultystów. Na ten okres czasu przypada zapewne inicjacja Eliphasa; „Rytuału“ nie mógł był napisać nie będąc wtajemniczonym. Mianowicie w 1854 bawi w Londynie. Anglia była i jest centrum najwyższej inicjacji: z Anglji na świat cały poszła masonerja, Anglja jest kolebką i siedzibą różokrzyżowców; Anglję opuścił jako mag, zwykły przedtem szarlatan Cagliostro, w Anglji do zrozumienia najgłębszych sekretów doszedł Eliphas Lewi. W Koła Rose + Croix wprowadził go zapewne, słynny autor „Zanoniego“ sir Lytton Bulwer. Wynika to choćby z tego, że siła rządząca wszechświatem „vril“ u Bulwera jest z „światłem astralnem“ Eliphasa — co znaczy, iż jedną i tą samą otrzymali naukę, choć przedstawiali ją nieco różnie. Od tej pory pojawia się szereg dzieł mistrza Lewi, które notuję w chronologicznym porządku: 1860 r. „Historja magji“; 1861 r. „Klucz do wielkich misterjów“; 1861 r. „Bajki i 1864 r. nowella „Czarownik z Meudon“ i „Wiedza duchów“ („La science des Esprits“) w której to książce występuje gwałtownie przeciw spirytyzmowi: „spirytyści i medja są jak małe dzieci, igrające zapałkami, na beczce z prochem, nie domyślając się, że lada moment może nastąpić wybuch, co ich unicestwi“ powiada. Od 1865 r. nie odnajdujemy pism znaczniejszych; ukazuje się niewielka książeczka „Le livre de la Splendeur“, wyciąg z Zoharu oraz jakby testament okultystyczny „Le grand Arcane“ („Wielki Arkan“). W obu tych dziełach zauważyć możemy rzecz charakterystyczną: autor jawnie wycofuje się z poprzedniego stanowiska, starając się za wszelką cenę przeprowadzić sprawę, zgoła nie do przeprowadzenia: uzgodnić nauki hermetyczne z nauką katolickiego kościoła. Tendencje te wywołały oburzenie niektórych okultystów, specjalnie Bławatskiej, która twierdziła nawet, że Eliphas nigdy prawdziwym wtajemniczonym nie był, że grzeszy brakiem odwagi! Może — lecz był zawsze dobrym chrześcianinem! Prócz pomienionych znajduje się szereg skryptów nieopublikowanych: przeważnie korespondencja z uczniami np. baronem Spedalieri. Że do uczni Eliphasa i to zaufanych, należał równie hr. Branicki sądzę, że w bibljotece Wilanowskiej znalazły by się może ciekawe materjały. Zmarł wielki Eliphas Lewi Zahed, przez ludzi nazywany ex księdzem Constant, w 1875 r. Jeden z najbliższych mistrza, Papus, polecił go na łożu śmierci fotografować i ta podobizna zdobi książkę „Traité méthodique des “, jako dowód czci dla zmarłego maga. Tyle i ja z mej strony uważałem za stosowne dodać! Po Eliphasie na czoło współczesnych okultystów wysuwają się: wzmiankowany Papus i Stanisław de Guaita. Kontynuują oni i rozwijają tylko wskazania genialnego nauczyciela. Książki ich opierają się na nim całkowicie, powołując się nań co słowo; jest to jakby praktyczne uzupełnienie Lewi’ego. Tak postępuje Papus (dr. Encause) w swej „Magji praktycznej“, tak samo Guaita w „Wężu genezy“. Zaznaczyć przy tem należy, że obaj nie poprzestają na teorji; obaj eksperymentują w zakresie magji. , zawezwany przez cara Mikołaja II, dokonywa w Petersburgu w Carskim Siole ewokacji Aleksandra III. Widmo groźnego władcy się zjawia i proroczy niechybną zagładę domu Romanowych! Sic! Guaita, jak chce legenda, pada ofiarą własnych eksperymentów. Czyni on próby t. zw. „oczarowania“ przy pomocy fal astralu: dnia pewnego znajdują jego ciało zczerniałe w gabinecie. Miał paść na skutek „uderzenia zwrotnego“. Tu przerwę. Dla całości obrazu dorzucę, że obaj pomienieni byli twórcami „Odnowionego Zakonu Kabalistycznego Róży + Krzyża“ w Paryżu w 1888 r. Początkowo należał do stowarzyszenia Sar Peladan, literat-okultysta, cieszący się wielkim rozgłosem we Francji. Wkrótce jednak wycofał się, stwarzając drugi podobny zakon, lecz o tendencjach wybitnie katolickich t. zw. R. C. C. (co znaczy „Zakon Róży + Krzyża Katolicki“) — nowe pogodzenia wiedzy tajemnej z ortodoksyjną doktryną. Żywot zakonu był krótki. Natomiast stworzony przez Papusa „Zakon martynistów” (nauka — „nieznanego filozofa“) rozpowszechnił się szybko, zdobywając licznych członków, przed wojną, w Rosji i Polsce. W Warszawie po dziś dzień istnieją wzmiankowane loże, masonerji ściśle hermetycznej nie mającej z zadaniami politycznemi nic wspólnego, delegatem zaś ich jest człowiek, który bezwzględnie wie więcej od innych, uczeń Papusa... Sądzę, że dostatecznie przezroczyście piszę.. Dwa bowiem centra bywają. Jeden tonie w purpurze i krwi, drugi jest górą, zalaną słońcem. Ten pierwszy skąpany w pożodze morderstw Wielkiej Rewolucji Francuskiej, dziś odwrócony pentagram nakłada na czoło Rosji. Ten drugi dążył i pragnął odrodzenia ludzkości. Zrozumiałeś mnie czytelniku? — bowiem bywają czarni i biali adepci, jak magja bywa białą i czarną.
Aby zakończyć ten i tak już nieco przydługi rozdział, zacytuję źródła na których opierają się okultyści zachodniego kierunku. Są niemi: 1. przypisywane przez niektórych bogowi Tot, egipskiemu Hermesowi, w rzeczy zaś samej nie tworem pojedyńczego człowieka, lecz całej filozoficznej szkoły, ujętej wspólną nazwą. Pisma te, szczególniej t. zw. „Tablica Szmaragdowa“ ustalają kardynalną zasadę wysokiej magii. Powiada Hermes: Cała nauka buduje się na tej tezie, tezie analogji, która praktycznie oznacza, że by oddziałać na niewidzialne należy reagować na korespondujący widzialny czynnik.
2. przypisywana tradycyjnie Henochowi, ojcu Matuzalema; sądzą, iż jest ona apokryfem i powstała w rzeczy samej z początkiem ery chrześcijańskiej. Pisana stylem niezwykle zawiłym, przypomina nieco „Apokalipsę“ („Apokalipsa“ również za źródło okultyzmu służy; ma istnieć do niej specjalny klucz); zawiera pono prawdy przedwieczne. Książka ta wywarła wielki wpływ na żydowski mistycyzm z przed czasów Zohary. 3. jedno z fundamentalnych dzieł współczesnego hermetyzmu; opierał się na niej przeważnie Eliphas Lewi, przy czem korzystał z edycji zwanej „Kabbala denudata“ („Kabała odsłoniona“). Specjalne rewelacyjne są księgi: „Sefer Jezirah“ i „Zohar“. Kabała pochodzi od wyrazu hebrajskiego znaczącego tyle, co tradycja. Twierdzi ona, że jest wiedzą tajemną, uzupełniającą Biblię, a raczej ją i że mieści w sobie doktrynę prawowierną Tory t. j. pięcio-księgu, przechowywaną ustnie od czasów Mojżesza, który ją otrzymał wprost od samego Boga. Kabała mieści też, pono utrwalone na piśmie, wszystkie tajne nauki, aż do XIV w. naszej ery, podawane w sekrecie z ust do ust, szeptane z ucha do ucha, jak się to działo zwykle u inicjatów. Kluczem do kabały ma być: pierwsza, według okultystów, księga napisana na ziemi, starsza niż księgi indyjskie, wedle słów Papusa, jej komentatora „najdawniejszy dokument ezoteryczny ludzkości“. W istocie nie jest to księga pisana. Jest to gra składająca się 78 kart, podzielonych na 22 wielkie arkana, odpowiednio do liter hebrajskiego alfabetu. Eliphas Lewi twierdzi, że była znaną jedynie najwyższym kapłanom; że po zburzeniu Jerozolimy wyryli oni strzeżone tajemnice na tablicach z kości słoniowej i by je przechować, w tej postaci, bez klucza, puścili w świat, z kąd powstała gra, zwana „tarokiem“. Że kluczem jest do kabały wynika choćby z tego, iż Wilhelm Postel, który w XVI w. się nią zajmował ułożył słowa w ten sposób, iż Taro czytany odwrotnie przekształca się w Tora, co jest nazwą jednej ze świętych ksiąg żydowskich. W tych to czterech wzmiankowanych księgach przechowywaną jest mądrość hermetyczna. Wtajemniczeni istotną treść znają!
ROZDZIAŁ II.
Jakim winien być adept.
„Istnieje wiedza, która udziela człowiekowi prerogatyw napozór nadludzkich; oto te które znalazłem wyliczone w pewnym rękopisie hebrajskim z XVI w... widzi on Boga twarzą w twarz, nie umierając i rozmawia poufale z siedmioma geniuszami, którzy rozkazują armji niebieskiej. Panuje wespół z całym niebem i zmusza piekło do służenia sobie. Jest władny nad zdrowiem i życiem swem; nie zaskoczy go nieszczęście, nie ugnie klęska, nie zwyciężą wrogowie. Zna przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Posiada tajemnice wskrzeszania umarłych i klucz do nieśmiertelności. To jest siedem prerogatyw większych, a oto następne: dane mu jest odszukać kamień filozoficzny. Posiada lekarstwa uniwersalne. Zna prawa mobile i umie udowodnić kwadraturę koła. Zamienia w złoto wszelkie metale, ziemię, nawet nieczystości. Poskramia najdziksze zwierzęta i umie wymawiać słowa, które czarują węża. Posiada uniwersalną wiedzę i rozprawia o każdej rzeczy bez przygotowania. Nakoniec 7 pomniejszych przywilejów: może zgłębić do dna duszę człowieka i tajemnice serca kobiety; może zmusić naturę do uległości; udzielać skutecznej pociechy i rad, uleczać chorych, zwalczać miłość i nienawiść; posiadać sekret bogactw, być zawsze ich panem, nie niewolnikiem, kontentować się nawet ubóstwem lecz nie popaść nigdy w upodlenie, ani nędzę. Tak pisze Eliphas. (Dogme et Rituel str. 84 — 87). Taką jest władza maga! Nie każdy jednak stać się może uczniem królewskiej sztuki magów... nie każdy... a jeśli stać się może, to musi się przetworzyć niemal na nowego człowieka. W tym celu służyły w starożytności inicjacje, wtajemniczenia. Nim przypuszczano do najwyższych sekretów przódy próbowano charakter, odwagę, próbowano czy człowiek godzien posiąść jest to, co przetwarza go na istotę wyższą, na mędrca. W Egipcie więc owe próby miały następujący charakter. Adept, żądny wiedzy, zgłaszał się do określonego miejsca i tam oświadczał kapłanowi, że pragnie światło poznania posiąść. Kapłan milcząco podawał mu niewielki kaganek oraz wskazywał na otwór głębokiej studni. W studnię wstawiona była długa drabina. Po licznych szczeblach, trzymając kaganek w ręku, zstępował kandydat. Gdy znalazł się na dole widział, że jest w komnacie płonącej, pełnej ognia. Przez ogień ten musiał przejść a wtedy rozpościerało się przed nim jezioro, którego fale szumiały groźnie. Przez jezioro przerzucony był most, lecz gdy adept zbliżał się, most unosił się w powietrze, musiał więc on, chcąc nie chcąc, przebyć wpław. Dalej przechodził przez jaskinie pełne lwów i dzikich zwierząt, gotowych, zda się w każdej chwili, rzucić na niego. Rzecz prosta, iż w większości wypadków wszystkie te groźne sceny były zręczną dekoracją jedynie; nie mógł tego jednak wiedzieć wtajemniczany — też dążąc naprzód dawał dowód energji i odwagi. Cofnąć nie było mu się wolno, gdyż gdyby się cofnął, lub okazał lęk, poniósł by śmierć istotną niechybnie. Te to ceremonie była to tylko połowa drogi, czekającej adepta do przebycia. Były Po nich rozpoczynały się próby moralne. Wstępował więc dalej w komnaty rozkosznie przybrane; wszystko w nich oddychało lubieżnością i zmysłowym czarem; przed nimi rozpościerały się tarasy i ogrody pełne wspaniałych kwiatów i oszałamiających woni. Przepiękne kobiety, nagie niemal, ocierały się oń wykonywując najwyrafinowańsze i najbezecniejsze tańce. Obejmowały za szyję, szepcąc czule słowa, pełne słodkich obietnic, żądzy i grzechu. Lecz jeśli, nieopatrzny, im ulegał... był zgubiony. Czekał go równie haniebny koniec, jak gdyby zadrżał przy próbach fizycznych. Gdyż przezwyciężenie swego charakteru, przezwyciężenie pokus zmysłowych, niemniej ważne jest, jak pogarda niebezpieczeństwa, pogarda śmierci. Dopiero, jeśli adept przezwyciężył wszystkie pokusy szczęśliwie — stawał się godnym być uczniem Mistrzów. Przybierano go w szaty odświętne, uroczyście oznajmiano tłumom, iż nowy brat przybył. Odtąd zaczynała się nauka. A uczono ni mniej ni więcej, jak takich misterji, jako to świadomego wydzielania ciała astralnego z siebie, jednego z najgłębszych arkanów magji, który to fenomen, wtajemniczony uczynić może niemal mechanicznym sposobem, o ile wiadomem mu będzie należyte przy tej operacji położenie ciała oraz kolejność wykonywanych rytmicznie poruszeń... Lecz tu zaczyna się profanom mówić nie wolno... Wracajmy do tematu.
Na wzór prób starożytności, odbywała się i odbywa ceremonia przyjęcia we wszystkich stowarzyszeniach tajemnych, będących depozytariuszami wielkiej hermetycznej wiedzy. Wprawdzie większość obrzędów ma w dobie dzisiejszej raczej symboliczne znaczenie i utraciła swą początkową istotną grozę niebezpieczeństwa. Najlepszym tego dowodem współczesna masonerja która małpując stare obrzędy, w większości wypadków nie zna ich rzeczywistego sensu; lecz taż masonerja utraciła również i klucz do najpotężniejszych hermetycznych i magicznych sekretów, które w spadku odziedziczyła, zamieniając się z towarzystwa tajnego okultystycznego w stowarzyszenie o rytuałach tajemniczych, lecz zadaniach politycznych, przynajmniej w stopniach najniższych. Bo w najwyższych, nie przestanę tego powtarzać, jest ona świętnicą magji, lecz niestety nie królewskiej, a niższej, uprawianej przez czarnych adeptów. Lecz, że i tak dość nienawiści temi rewelacjami ściągnąłem na siebie ze strony tych panów, więcej precyzować nie chcę, niźli to uczyniłem dotychczas. Pomijając sprawę tajemnych stowarzyszeń, do których niekoniecznie niezbędnem jest należeć, gdyż najwyższe wtajemniczenie osiągnąć można nie od a od przez rozmyślanie i wytężoną pracę — zastanówmy się jakim warunkom ma odpowiadać adept, by rezultaty na tej drodze osiągnął. Uczeń magów ma być bez namiętności, , czysty; ma być nieprzenikniony i niedostępny bojaźni i przesądom. Nie mogą czynić na nim wrażenia ani przykrości, ani przeciwieństwa losu. Pierwszem i najważniejszem z zadań magicznych jest osiągnięcie tej doskonałości. Lecz jak to uczynić? Człowiek może się zmienić przez przyzwyczajenie, które jest drugą naturą. Może się zmienić przy pomocy stałej i ciągłej gimnastyki psychicznej; zmieni ona jego charakter i światopogląd, jak ćwiczenia fizyczne zmieniają nasze ciało. Chcesz panować nad sobą i nad innemi? Naucz się chcieć. Lecz jak można nauczyć się chcieć? Tu, rozpoczyna się pierwszy arkan inicjacji magicznej... i aby zrozumieć treść tego arkanu starożytni otaczali przystęp sanktuarjum tylu straszliwemi próbami. Nie wierzyli oni w wolę, dopóki nie widzieli jej namacalnych dowodów. I mieli rację: siła może się objawiać jedynie zwycięstwem. Chcieć — to módz — a módz — to potęga, to władza! Ty więc, co chcesz stać się magiem — niekoronowanym monarchą chciej... i sam siebie poddawaj próbom. Oczyszczanie się twoje polegać będzie na wyzbywaniu brutalnych, nizkich namiętności, na uporczywej pracy. Leniuch nigdy nie stanie się magiem, bo magja to ćwiczenie o każdej godzinie, o każdej sekundzie. Przezwyciężaj pociąg do uciechy, zwalczaj sen, zwalczaj głód. Panować winieneś nad każdym drgnieniem twego ciała. Obojętnym będziesz na opinję świata: nie przerazi cię sarkazm, nie ucieszy — pochlebstwo. Musisz się zamienić, jakby w magnes psychiczny — wtedy przyciągniesz to wszystko, do czego dążysz. Eliphas Lewi w swym wstępie do „Dogme et Rituel de la Haute Magie“ udziela następujących rad praktycznych. „Oczyszczenie maga polegać będzie na powstrzymaniu się od potraw mięsnych, na wykreśleniu z swego życia napoi oszałamiających i na uregulowaniu godzin spoczynku. Zewnętrznie zachować należy czystość jaknajwiększą: nawet biedak znajdzie wodę w studni. Trzeba starannie czyścić ubranie i sprzęty, z któremi się styka. Wszelka nieczystość świadczy o niedbalstwie, niedbalstwo w magji jest zabójcze. Nie należy chwalić się przed nikim, z pracami które się
The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.
Loading the full text…
The end
You’ve reached the end of Magja i czary.
