Πόροι ἢ περὶ προσόδων
POLSKA AKADEMJA UMIEJĘTNOŚCI
WYDZIAŁ FILOLOGICZNY. — ROZPRAWY T. LX. Nr. 3.
LUDWIK ĆWIKLIŃSKI
O PRZECHOWANYM W ZBIORZE
PISM KSENOFONTOWYCH
(Πόροι ἢ περὶ προσόδων)
W KRAKOWIE
NAKŁADEM POLSKIEJ AKADEMJI UMIEJĘTNOŚCI
SKŁAD GŁÓWNY W KSIĘGARNI G. GEBETHNERA I SP. W KRAKOWIE.
GEBETHNERA I WOLFFA W WARSZAWIE
1921
TREŚĆ.
I. Stosunki gospodarcze na ziemiach helleńskich. Czemu przypisać, że myśliciele greccy nie stworzyli nauki ekonomji społecznej? Charakterystyka dwóch pisemek treści ekonomicznej, przechowanych w zbiorze pism Ksenofontowych: Οἰϰονομικός i Πόροι. Dotychczasowe studja nad broszurą, o dochodach. Cel rozprawy. II. Analiza rozdz. I–III 6. Jakie trudności nastręcza interpretacji ustęp III 7–11? O twierdzeniu Rühla, że ustęp III 7 n. znajdował się pierwotnie na innem miejscu. Ustęp III 7–11 nie przystaje do treści głównych części traktatu i nie należał zapewne do pierwotnej jego redakcji. Szczegółowe dowody na poparcie tego twierdzenia. III. Analiza ustępu IV 1–24. O znaczeniu słów końcowych paragrafu IV 17, skreślonych zapewne dopiero równocześnie z ustępem III 7–11. IV. O ustępie IV 25–32. Szczegółowy rozbiór paragrafu IV 25. W redakcji nie mieściły się zapewne uwagi o zrzeszeniach fil ani też uwagi o kopaniu nowych ganków w kopalniach laurjockich. IV 25–32 uważać należy za wkładkę późniejszą. V. O ustępie IV 33–52, osobliwie o paragrafie IV 39, który również za wkładkę uważać należy, tudzież o par. IV 41–42 i 49–52. VI. O rozdziałach V i VI. Zapewne V 12 jak IV 40 jest mowa o pokoju, zawartym ze związkowcami. Jak wytłumaczyć, że inaczej jest on określony na jednem, inaczej na drugiem miejscu? V 11–12 są wkładką późniejszą. Może też w V rozdziału dokonano zmian jeszcze dalej idących. VII. Rewizja kwestji, kiedy broszura w pierwotnej redakcji została zapisana. Dowody, że się to stało r. 355. Stosunek broszury do Isokratesowych mów Συμμαχϰός i Αρεοπαγιτιϰός. VIII. Rozbiór pytania, czy Ksenofonta uważać można za autora pisemka o dochodach. Tożsamość stylu i zgodność poglądów, wyrażonych w broszurze o dochodach i w innych pismach Ksenofonta. W jaki sposób wytłumaczyć można demokratyczną tendencję pisemka i jej socjalistyczne zabarwienie? Chwiejność charakteru Ksenofonta, jego skłonność do zastosowywania się do różnych prądów. Wpływ Isokratesa. Ksenofont chciał zapewne poprzeć zamiary Eubulosa i pragnął zarazem spłacić ojczyźnie dług wdzięczności za rehabilitację. IX. Czem jest pisemko o dochodach? Nie jest zlepkiem dwu mów, ani mową wogóle. Domyślać się można, że w pierwotnej redakcji zostało odczytane w Atenach na jakiemś zebraniu. Następnie skreślił autor szereg dodatków, modyfikujących znacznie treść pisemka. Może Ksenofont sam wtrącił je do pierwotnej redakcji. Prawdopodobniejszem wydaje się, że dopiero po jego śmierci obca ręka wcieliła je do pierwotnego konceptu bez zupełnego uzgodnienia ich z treścią i formą tego konceptu.
Πόροι ἢ περὶ προσόδων
WYDZIAŁ FILOLOGICZNY
ROZPRAWY TOM LX — Nr. 3.
Ludwik Ćwikliński.
O przechowanym w zbiorze pism Ksenofontowych o dochodach
(Πόροι ἢ περὶ προσόδων).
I
Długo trwało, zanim zrozumiano, że i świat starożytny, osobliwie, też grecki, poruszały te same problemy życiowe, społeczne i gospodarcze, które panowały i panują w społeczeństwach nowoczesnych. Zwrot w zapatrywaniach zauważyć można właściwie dopiero w w. XIX; pożądana zmiana nastąpiła tak w ocenianiu wydarzeń dziejowych, urządzeń państwowych i stosunków społecznych, jak w sądach o utworach literatury i sztuki. Nie wszystkim jednak dziedzinom życia Hellenów poświęcono uwagę i pracę równie gorliwą i skuteczną; badania nad gospodarczym rozwojem narodu helleńskiego pozostały znacznie w tyle poza innemi. Mimo że w r. 1917 sto lat upłynęło od pojawienia się pierwszego wydania klasycznego dzieła Augusta o budżecie państwa ateńskiego, nie skreślono do dnia dzisiejszego historji gospodarstwa greckiego; jeszcze i obecnie ujawnia się u niektórych badaczów starożytności może nawet brak należytego zrozumienia doniosłości kwestyj ekonomicznych. Nie ulega wprawdzie wątpliwości, że na obszarze ziem, zajętych przez rozliczne πόλεις, które stanowiły osobne państwa i państewka, handel, przemysł i gospodarstwo, zwłaszcza w epoce rozkwitu odrębności i samodzielności, przed Aleksandrem Wielkim, nie wzniosły się i wznieść się nie mogły do tej miary i do tego znaczenia, jakie osiągnęły w czasach . Niektórzy ekonomiści hołdują też i po dziś dzień jeszcze znanej teorji i a o autarkeji oikosu i są zdania, że w epoce, obejmującej wieki starożytne, produkcja i konsumcja dokonywały się głównie w zamkniętem kole domostwa (familji, rodu), że nie było ekonomicznego podziału ludności, nie było wymiany towarów na szerszą skalę, ani stanu kupieckiego w ścisłem słowa znaczeniu. Zdanie to gorąco jednak zwalczali osobliwie dwaj znani historycy: i h. Nie da się ono też utrzymać, chociaż przyznać należy, że mianowicie na kruchym materjale oparł zbyt śmiałe twierdzenia o wielkim przemyśle w świecie starożytnym. Słusznie w tym związku zwrócono na to uwagę, że należy odróżniać gospodarstwo, obrachowane na potrzeby domu, i wytwórczość, dokonywaną w domach, jednakże w celach zbytu, eksportu. Hellada nie pozostawała trwale i niezmiennie w warunkach prostego gospodarstwa domowego. Już przy końcu epoki Homerowej zostały one pokonane, i nie bez słuszności powtórzyć można za pisarzem angielskim Walterem Leaf, że może nawet t. zw. wojny trojańskiej powodem ostatecznym były względy ekonomiczne. Od r. 700 mniej więcej rozwijał się obok rękodzielnictwa także przemysł fabryczny, rosło gospodarstwo kapitalistyczne, rozszerzał się ruch handlowy zarówno w kraju macierzystym, jak w kolonjach, rozsianych po dalekich obszarach świata starożytnego; przemysłowi i handlowi zawdzięczały Ateny i Syrakuzy materjalną podstawę swej świetności, Aigina, Korynt i Rodos swoją zamożność. Tem więcej uderza, że myśliciele greccy, którym tylu nauk fundamenty zawdzięczamy, nie stworzyli nauki ekonomji politycznej. Wedle Edwarda a powodem miało być szczególnie to, że i i i i także ideału państwa szukali w dawnym arystokratycznym ustroju, w państwie kretyjskiem i spartańskiem, ostatecznie w monarchji, a odsuwali się od demokracji i hołdowali poglądowi, iż praca fizyczna poniża, iż pobieranie procentów i załatwianie pieniężnych interesów nie godzą się z honorem jednostki, zażywającej pełnych praw obywatelskich. Przyczyn szukać jednak należy nierównie głębiej. Ideał greckiej róles obejmował oprócz politycznej i socjalnej autonomji i autarkeji także niezależność gospdarczą; egoistyczno-partykularystyczne tendencje poszczególnych państw miastowych skierowane były również ku utrzymaniu autarkeji ekonomicznej nawet jeszcze wtedy, kiedy to wobec zmienionych warunków życiowych było już niemożliwem. Stojąc zaś na wąskich i ciasnych podstawach, nie były πόλεις w możności wzniesienia się w gospodarstwie państwowem na stanowisko, obejmujące dalsze i szersze horyzonty; bezustannie pogrążone w kłopotach finansowych, przedsiębrały gwałtowne zwykle środki, obliczone na chwilę, a wielokroć burzące naturalny rozwój życia gospodarczego. Wobec takich okoliczności „ekonomiczne myślenie nie mogło dojść do koncepcyj czysto gospodarczych związków, przyczyn i warunków“. O problemy ekonomiczne potrącają jednak różni pisarze, nawet poeci, mianowicie już Hezjod i elegicy VII i VI wieku, następnie filozofowie, osobliwie sofiści i cynicy; nie brak również szczegółowych uwag o zarobkowaniu, o przemyśle i handlu, znajdujemy je u niektórych historyków, mianowicie u tych, którzy z życiem byli dostatecznie obeznani, oraz u Arystotelesa i w drugiej księdze pseudoarystotelesowego Οίϰονομιϰός, w zbiorze zaś dzieł Ksenofonta mieszczą się dwa pisemka, należące do literatury ekonomicznej. Treść i forma tych dwóch pism są, jak wiadomo, całkiem różne. Οίϰονομιϰός Ksenofonta dotyczy głównie gospodarstwa domowego ze szczególnem uwzględnieniem rolnictwa; poruszone są nadto kwestje społeczne, mianowicie: kobieca i robotnicza. Materję tę przyoblekł autor w ulubioną naówczas szatę Sokratesowego dialogu, i uczynił to z powodzeniem takiem, że książeczka cieszyła się uznaniem w starożytności i przez Cycerona na język łaciński została przełożona. Także nowocześni krytycy zaliczają ją do najudatniejszych prac ateńskiego autora; August Cieszkowski np. nazwał ją prawdziwym klejnotem naukowym, i do tego stopnia był nią zajęty, że nawet rozprawę nad nią rozpoczął. Drugie pismo, przechowane pod nazwą Πόροι ή περί προσόδων, takiego powszechnego uznania sobie nie zjednało, choćby już z tego powodu, że pod względem literackim z Ekonomikiem mierzyć się nie może. Nie ma ono formy dialogu; jest to traktat, albo raczej broszura polityczna, napisana – niektórzy uczeni dawniejsi mniemali: mowa wygłoszona – z powodu pewnych danych okoliczności, w celu osiągnięcia pewnych celów finansowej i politycznej natury. Chcąc się przyczynić do naprawy stosunków finansowych państwa ateńskiego, które około połowy IV-go wieku przed Chr. były nader niepomyślne, autor różne w tym względzie zaleca środki; szczegółowe rozprowadzenie projektów stanowi główną treść dziełka. Dawniejsi uczeni nader silnie podkreślali niepraktyczność wywodów autora. Atoli inskrypcje, niektóre świadectwa mówców współczesnych i odkryta przed kilku dziesiątkami lat Arystotelesowa Konstytucja Aten świadczą, że ten i ów szczegół, przez autora zalecony, w czasach następnych w życie został wprowadzony; czy się to stało wskutek broszury, czy też niezależnie od niej, na to pytanie odpowiedzieć wprawdzie nie można. Zasadnicza myśl głównego projektu autora była błędna. Łudził się on mniemając, że skarby kopalni w Laurjon nie mogą się wyczerpać, a praca mnóstwa niewolników w tych kopalniach zaradzić może biedzie ludności ateńskiej. Pomysły, jakie autor w tym związku rozwija, są w każdym razie charakterystyczne; są to po części idee, które w nowszych czasach były i są przedmiotem rozważań, tudzież akcyj społeczno-politycznych: spotykamy w broszurze pomysły centralizacji, upaństwowienia i poniekąd socjalizacji przedsiębiorstw. To też autor cennego dzieła o historji starożytnego socjalizmu, prof. Robert poświęcił broszurze ustęp przydłuższy i przypisał jej jako pierwszemu utworowi literackiemu tego rodzaju znaczenie doniosłe Także historycy korzystali z niej jako ze źródła cennego, które obok niektórych mów Demostenesa, Aischinesa i Isokratesa rzuca nieco światła na dążności stronnictwa pokoju w czasie przełomowym około połowy w. IV przed erą naszą. Filologowie wartości i znaczenia pisemka, jak mi się zdaje, dostatecznie nie doceniali, zajmowali się niem jednak zwłaszcza w drugiej połowie ubiegłego wieku i na początku bieżącego dość skrzętnie; komentarza rzeczowego – a byłby on nader pożądany – Żaden z nich nie wydał, przedewszystkiem studjowali tekst i obrabiali kwestje historyczno-literackie; pod temi zaś względami dziełko nastręcza zagadnień niemało, i to zagadnień trudnych; to też dotychczas względem różnych kwestyj do zgody zupełnej nie przyszło. I tak za sporne uchodzi zawsze jeszcze pytanie, kiedy broszura została napisana. Nie idzie tu o proste zaspokojenie godziwej zresztą ciekawości, lecz o oznaczenie, do jakiej chwili dziejowej broszura przystaje, niemniej o wypełnienie obrazu literackiej działalności autora, zwłaszcza jeżeli nim jest Ksenofont. I co się tyczy czasu napisania broszury i co się tyczy autorstwa, zbliżyły się już wprawdzie do siebie zapatrywania uczonych, ale jeszcze nie są zupełnie z sobą zgodne. Względem daty ogłoszenia traktatu różnica między uczonymi zachodzi ta, że jedni umieszczają go pod r. 355, tuż po ukończeniu wojny ze związkowcami, drudzy przenoszą go na r. 346, na chwilę zawarcia pokoju z Filipem macedońskim, pokoju noszącego nazwę od Filokratesa. Autorstwo Ksenofonta dawniej wielu uczonych podawało w wątpliwość; w nowszych czasach oświadczali się filologowie — poczęści na podstawie wywodów, zawartych w rozprawach a — niemal powszechnie za tradycją, i tylko wyjątkowo ten i ów, n. p. z, kwestję w zawieszeniu pozostawił, osobliwie ze względu na pytanie, czy datę napisania broszury, zatem r. 355, a zwłaszcza r. 346 pogodzićby można z innemi datami żywota Ksenofonta. Natomiast niektórzy historycy i ekonomiści, jak wypowiadają wątpliwość, widocznie mniemając, że poglądów, które są wypowiedziane w broszurze, nie można przypisać znanemu nam z licznych innych pism Ksenofontowi. Tekst traktatu przechowały nam rękopisy w szacie niewątpliwie zepsutej; mniemam wszakże, że filologowie zbyt pochopnie czynili poprawki. Zarzutu tego nie można oszczędzić Zurborgowi, który w r. 1876, ogłosił krytyczne wydanie pisemka. Ale i Rühl, który je wydał wraz z kilku innemi pismami pomniejszemi Ksenofonta w r. 1912, posunął się za daleko, wniósł do tekstu zastęp niepotrzebnych, jak sądzę, konjektur i uznał sporo luk i glossemów, a także za transpozycjami się oświadczył. Wedle mego zapatrywania różne właściwości, niedostatki i nierówności tekstu nie powstały przez niedbałość przepisywaczów, choć ci niewątpliwie dużo nagrzeszyli; tego i owego zagmatwania niepodobna wytłumaczyć przypadkowem przerzuceniem kart rękopiśmiennych.
mojem niedostatki w części pewnej związane są z samem powstaniem dziełka. Dyspozycja przechowanego nam tekstu zgoła nie zasługuje na taką pochwalę, jaką wyraził holenderski uczony n, twierdząc, że żadne inne dzieło Ksenofonta nie posiada równie dobrej dyspozycji; rzecz się ma przeciwnie: niektóre ustępy ciągłość wywodów przerywają i przeprowadzenie tezy właściwej zaciemniają. Nasuwa się więc domysł, że dziełko nie powstało za jednym rzutem, nie jest utworem jednolitym. Z tego punktu widzenia sprawy jeszcze nie rozpatrywano. Przedewszystkiem więc wypada całość poddać analizie, powiązawszy zaś wyniki rozbioru z innemi momentami, lepiej może zdołamy wytłumaczyć sobie różne właściwości tekstu, lepiej zrozumiemy tendencję broszury, jaśniej przedstawi się nam sprawa jej autorstwa i wydania.
Πόροι ἢ περὶ προσόδων
II.
Rzecz swą rozpoczyna autor określeniem zadania: postanowił zastanowić się nad pytaniem, azali obywatele ateńscy utrzymać się mogą ze swego państwa(I 1: ἐπεχείρησα σϰοπεῖν εἴ πῃ δύναιντ’ἂν οἱ πολῖται διατρέφεσϑαι ἐϰ τῆς ἑαυτῶν), innemi słowy, czy polis ateńska posiada autarkeję gospodarczą. Przechodząc bezzwłocznie do rozbioru tego pytania, podaje najpierw charakterystykę Attyki i zaznacza, że kraj dzięki swemu klimatowi, dzięki bogactwu ziemi oraz dzięki takiemu położeniu, iż jest zarazem lądem i wyspą i łączy korzyści obydwóch, może przysparzać państwu bardzo wiele dochodów (I). Następnie zastanawia się nad tem, jakiemi środkami państwo do pomnożenia dochodów przyczynićby się mogło. Nasamprzód (II i III 1–6) omawia zarządzenia, do których wykonania potrzebaby tylko uchwał ludu i troskliwości: ψηφίσματά τε φιλάνϑρωπα ϰαὶ ἐπιμελείας, mówi zatem o przychylnem traktowaniu metojków i oddawaniu im pustych gruntów, by domostwa wystawiać sobie mogli, o ułatwianiu handlu kupcom, z obczyzny przybywającym, o przyznawaniu im różnych zaszczytów, zaprowadzeniu szybkiego dla nich wymiaru sprawiedliwości. Skończywszy te uwagi, zapowiada III 6 (ku końcowi) wyszczególnienie zarządzeń, których przeprowadzenie nie byłoby możliwe bez obrotowego: ὅσαι δ’ ἄλλαι δοϰοῦσί μοι πρόσοδοι γίγνεσϑαι, γιγνώσϰω ὅτι ἀφορμῆς δεήσει εἰς αὐτάς, zarządzeń tych jednak nie wymienia w następnym paragrafie, lecz dopiero w paragrafie 12 i nast., natomiast w paragrafach 7 i 8 wyraża nadzieję, że kapitału obrotowego nie zabraknie, że obywatele, jak niejednokrotnie w czasach dawniejszych, tak i teraz ofiarują chętnie sumy potrzebne, tem więcej, ile że z włożonego kapitału będą mieli zyski wielkie (par. 8 koniec i 9 początek). I tutaj zaraz, w paragrafie 9 i 10 rozwija autor fantastyczny obraz korzyści pieniężnych, któreby obywatelom ateńskim w udziale przypaść miały, rozwija je zaś tak krótko i zwięźle, że po wielu daremnych usiłowaniach dawniejszych interpretów dopiero Böckhowi powiodło się sens zdań tych wyjaśnić. W miarę posiadanego majątku mieliby tedy obywatele składać wyższe lub niższe sumy, wszyscy zaś wzamian otrzymywać pobory, i to wprawdzie 3 obole dziennie czyli 1080 oboli rocznie. Ci, którzyby złożyli 10 min (czyli 6000 oboli), otrzymaliby zatem niemal piątą część (ςχεδόν έπίπεμπτον), dokładniej: 18% od włożonego kapitału; ci, coby złożyli 5 min (czyli 3000 oboli) otrzymaliby więcej niż trzecią część (dokładnie 36%), ci coby składali tylko jedną minę, pobieraliby rocznie blisko 2 miny. Dodatkowo nadmienia autor, że także cudzoziemcy (ξένοι), że obce państwa, książęta, tyranowie i satrapi chętnieby zapewne do tych pożyczkowych wkładek się przyczyniali, gdyby nazwiska ich jako dobroczyńców (έύεργέται) na wieczną rzeczy pamiątkę na tablicach ryto. Obrachunek zysków, które miały być co roku między obywateli rozdzielane, dziwnym wydawać się musi czytelnikowi, nie może się dorozumieć, na jakiej podstawie obrachunek polega, skąd płynąć mają zyski i to zyski tak znaczne; bo skoro naówczas w Atenach było okrągło 20000 obywateli pełnouprawnionych (oprócz kobiet i dzieci), wypłata dzienna po 3 obole wynosiłaby rocznie (rok licząc po dni 360) nader pokaźną kwotę 600 talentów. Nie widząc innego sposobu wytłumaczenia zagadki, przypuszczali uczeni, między nimi także i h, że obrachunek polega na przypuszczalnych dochodach, któreby wpłynąć miały do kasy państwowej z zaleconych przez autora dopiero w dalszych paragrafach, a to w §§ 12—14, zakładów i urządzeń państwowych, jakoto ze schronisk dla żeglarzy w porcie, z gospód i bazarów dla kupców w Pireuszu i mieście samem tudzież z wynajmowania nabytych przez państwo okrętów handlowych. Atoli i w tym ustępie, III 12–14, nie znajdujemy żadnych zgoła danych, któreby obrachunek umożliwiały, nie znajdujemy ani słowa w tym sensie, że z wybudowania bazarów i domostw i z posiadania okrętów handlowych miałyby wpływać i wpływałyby takie dochody, jakichby potrzeba było na wypłacanie sum, III 9–10 wyszczególnionych; autor zadowala się ogólnikowem powiedzeniem III 13: πολλαὶ ἂν ἀπὸ τούτων πρόσοδοι γίγνοιντο i III 14: πολλὴ ἂν καὶ ἀπὸ τούτων πρόσοδος γίγνοιτο. Zgoła też przypuszczać niepodobna, że autor mógł sobie wyobrażać, iżby z owych urządzeń tak wielkie zyski wynikać mogły, jakie byłyby potrzebne dla wypłacania obywatelom po 3 obole dziennie. Gdy więc ta odpowiedź na pytanie, jaką autor miał podstawę do obrachunku III 9–10, zadowolić nie mogła, Fr. w rozprawie, w r. 1877 ogłoszonej. inne podał rozwiązanie. Zdaniem finansowe zarządzenie, o którem dopiero IV 13 nast. jest mowa, miało dostarczyć funduszów potrzebnych do wypłacania obywatelom po 3 obole dziennie. Tamże autor zaleca, by państwo zakupiło na własność niewolników, i to – jak wnosić należy z niejasnego wyrażenia IV 17 – (έως γίγνοιτο έϰάστω Άϑηναίων); niewolnicy mają być wynajmowani do robót w kopalniach srebra w Laurjon, a państwo ma otrzymywać, tak jak prywatni właściciele niewolników, po jednym obolu dziennie od niewolnika. dzienny zarobek niewolników zatrudnionych w kopalni, to właśnie, jak jest widocznem, tyle, ile autor III 9–10 przyrzeka jako pobory dzienne obywatelom, wpłacającym kwoty większe lub mniejsze. Ta zgodność mogła więc słusznie nakłonić do twierdzenia, że obrachunek kwot, do podziału przeznaczonych III 9—10, opiera się na przewidzianych zyskach z zaleconej IV 13 nast. entrepryzy z niewolnikami. W jaki jednak sposób możnaby wytłumaczyć, że obrachunek wypłat umieszczony jest przed wywodem, który zawiera jego podstawę i umożliwia czytelnikowi jego zrozumienie? domyśla się, że w pierwotnym, nie zepsutym tekście, obrachunek III 7–10 mieścił się na innem, dalszem miejscu, po wywodach, rozpoczynających się IV 13; mniema on, że w rękopisie, z którego ostatecznie nasze rękopisy wypłynęły, pierwotne następstwo ustępów przez przerzucenie kart zerwane zostało. Wedle tedy ustęp III 7–10, stanowiący jedną całość (gdyż §§ 9–10 nie można oddzielić od poprzedzających §§ 7–8), następował pierwotnie po IV 40. Także IV 49–52 nie zachowały się zdaniem – na właściwem miejscu, pierwotnie następowały one po III 10. W oryginale przeto takie miało być następstwo paragrafów: III 1–6. III 11–14. IV 1–40. III 7–10. IV 49-52. IV 41 -48. V 1 nast. Zamieszanie miało powstać przez przesunięcie dwóch kart: karty, na której były napisane III 7–10 (19 rządków zwykłej edycji Teubnerowskiej) i karty, na której się mieściły IV 49–52 (18 rządków Teubnerowskiego wydania). Atoli takiego mechanicznego przerzucenia kart nawet ze stanowiska dyplomatyki, jak już dawniej zauważono, za prawdopodobne uznać nie można. Czy bowiem przypuszczać wolno, że właśnie trzy odnośne karty rękopisu (a to: karta kończąca się tekstem IV 40, karta kończąca się III 10, wreszcie karta kończąca się IV 52) kończyły się pełnem zdaniem? Silniej zaś i dobitniej przemawiają przeciw tezie inne argumenty. Najpierw zauważyć należy, że Rühl mylnie określił objętość partji, którąby należało wydzielić z dzisiejszego związku. Nie możnaby z tekstu wyeliminować tylko par. III 7–10, lecz trzebaby z niemi złączyć także paragraf 11. Wiem – mówi autor III 7–8 — że Ateńczycy wiele pieniędzy wydali na cele wojenne, dopomagając Arkadyjczykom pod dowództwem Lysistratosa, wiele na wyprawę pod dowództwem Hegesilaosa, i że często wysyłali wielkim sumptem wystawione trójwiosłowce, choć wiedzieli, że im się sumy wydane nie zwrócą i że zysków żadnych z kwot wpłaconych mieć nie będą. W tym zaś wypadku prowadzi rzecz dalej III 9–10 – mógłby każdy Ateńczyk, któryby wpłacił do kasy państwa wymienione kwoty, mieć dochody większe, aniżeli w jakimkolwiek innym razie. Sądzę – kończy wreszcie III 11 – że i cudzoziemcy chętnieby na ten cel lożyli itd. Paragraf 11 jest wprawdzie dość luźnie powiązany z poprzedniemi, uderza też wzmianka, że obce gminy, władcy i satrapowie mieliby wziąć udział w spekulacjach finansowych Aten; wszakże nie ulega wątpliwości, że powiedziane jest wyraźnie w odniesieniu do ς, które się znajduje w paragrafie 7. Zresztą paragrafy 7–11 oddzielają się i pod względem formalnym od zdań poprzednich i następnych. Mianowicie τὰ τοιαῦτα na początku paragrafu 7 (οὐ μέντοι δύσελπίς εἰμι τὸ μὴ οὐχὶ προϑύμως ἂν τοὺς πολίτας εἰς εἰσφέρειν) nie jest zrozumiałe, skoro autor dotychczas ani słowem nie napomknął, na jakie cele mieliby Ateńczycy kapitały państwu oddawać; dotychczas bowiem, jak wyżej już wspomniano, mowa była tylko o tem, coby zyskać można za pomocą uchwał i zabiegów troskliwych, a te korzyści, wyszczególnione II i III 1–5, nazwane są trafnie III 6 init. αι τοιαύται αὐξήσεις. Godzi się i na to zwrócić uwagę, że zwroty użyte w paragr. 3–6: ἀγαϑὸν ϰαὶ ϰαλὸν i εἰ δὲ ϰαὶ powtarzają się także w paragr. 12–14: ϰαλὸν μὲν ϰαὶ ἀγαϑὸν (§ 12), ϰαλὸν (§ 12), ἀγαϑὸν δέ (§ 14), εἰ δὲ ϰαὶ (§ 13), εἰ ϰαὶ (§ 14), εἰ γὰρ ϰαὶ (§ 14). Ksenofont zaś, i tak samo autor broszury, lubią powtarzać po sobie jakiś zwrot lub składnię, które im właśnie wydają się odpowiedniemi. Okoliczności przytoczone wykazują, że paragrafy 7–11 stanowią całość i odłączają się od otaczających je wywodów. Temsamem upada podstawa tezy o przesunięciu dwóch kart, mniej więcej równych sobie rozmiarami, gdyż paragrafy 7–11 razem wzięte liczą 5 rządków więcej, aniżeli karty wedle tezy liczyć miały, a więc np. karta, na której były wypisane paragr. IV 49–52. Rühl myli się przytem, przypuszczając, że ustęp IV 49–52 był pierwotnie umieszczony po III 7—10, a przed IV 41, gdyż IV 51–52 stanowiły, jak ich treść i brzmienie wyraźnie wskazują, zakończenie ustępu dłuższego. Gdybyśmy atoli, porzucając myśl o dalej idącym bezładzie, przypuścili, że ustęp tylko jeden, t. j. III 7–11 (liczący mniej więcej 24 rządków), dostał się z tego czy owego powodu na niewłaściwe miejsce, trudność wielką sprawiłoby nam wyszukanie miejsca, na którem miał się pierwotnie znajdować. Że nie należy go umieścić po IV 40, jak twierdzi, rzecz wydaje się pewną. Jeżeli bowiem IV 40 (na początku) czytamy: εἰ δ’αὖ διὰ τὰς ἐν τῷ νῦν πολέμῳ γεγενημένας νομίζετ’ ἂν δύνασϑαι ν, nie jest rzeczą możliwą, by niebawem następowało to, co czytamy w przechowanym tekście III 7: οὐ μέντοι δύσελπί; εἰμι τὸ μὴ οὐχὶ ἂν τοὺς πολίτας εἰς τὰ τοιαῦτα ν. Zgoła też niepodobnaby przypuszczać, że ustęp III, 7–11 był pierwotnie umieszczony n. p. między IV 33 i 34; usuwa możliwość takiego przypuszczenia treść obydwóch paragrafów, z którą III 7–11 pogodzić niepodobna. Sprzeciwia się temu i forma wyrażenia; mianowicie zwrot εἰ δέ τινες § 34 (εἰ δέ τινες λογιζόμενοι παμπόλλης ἂν δεῖν ἀφορμῆς εἰς ταῦτα πάντα οὐχ ἡγοῦνται ἱϰανὰ ἄν ποτε χρήματα, εἰσενεχϑῆναι, μηδὲ οὕτως [tak czytać należy z zamiast rękopiśmiennego ούτως] ἀϑυμούντων) użyty jest w odniesieniu do zwrotu ἐμοὶ μὲν IV 33. Zbędną atoli byłoby rzeczą, jeszcze dokładniej roztrząsać pytanie, gdzie pierwotnie III 7–11 były umieszczone; na tej bowiem drodze, którą sobie obrał, nie podobna znaleźć rozwiązania trudności, które ustęp III 7–11 nastręcza. sprowadziło ich kart w rękopisie, nie są one wynikiem niedbałości przepisywaczy. y. Na poparcie tego twierdzenia posłużyć nam może w pierwszym rzędzie następna okoliczność. Autor broszury nie pisze jędrnie i zwięźle; myśl lub szczegół, jeżeli mu się wydają ważne lub z jakiego względu budzą jego interes osobliwszy, nie tylko raz jeden krótko wyraża, lecz powtarzać je lubi; zadziwiać więc musi, że plan zyskania dla państwa dochodów stałych, któreby mu umożliwiały obdarzanie całego obywatelstwa 3 obolami dziennie, pomysł oryginalny, przedstawił, jak o tem już powyżej wspommniano, w ustępie III 7–11 w słowach aż nazbyt krótkich. Przedewszystkiem zaś na uwagę zasługuje, że autor zresztą w III 7–11 j: ani jej bliżej żadnym szczegółem nie wyjaśnia, ani nawet o nią nie potrąca. Co więcej: a; pytanie takie nie obchodzi go. Na kilku miejscach mówi ogólnie ο τροφή (άπο ϰοινού), t. j. wychodzi ze stanowiska, e. Zaprząta go zatem troska o to, w jakiby sposób polepszyć się mogło; zaleca wyłącznie środki, które bezpośrednio powiększyćby zdołały; projekty swe wyjaśnia ze stanowiska pożytku państwa. Autor uważał – powtarzam – za właściwe swe zadanie wykazać możność i sposób pomnożenia dochodów państwa; cel ten określony jest na kilku miejscach wyraźnie i dobitnie, osobliwie I 1: εἴ πῃ δύναιντ’ ἂν οἱ πολῖται διατρέφεσϑαι ἐϰ τῆς ἑαυτῶν... ὅϑενπερ ϰαὶ διϰαιότατον, νομίζων, εἰ τοῦτο γένοιτο, ἐπιϰεϰουρῆσϑαι ϰτλ.; IV 1: τά γε μὴν ἀργύρεια εἰ ϰατασϰευασϑείη ὡς δεῖ, ἂν νομίζω χρήματα ἐξ αὐτῶν προσιέναι; IV 13: ὡς ϰατασϰευασϑέντα εἴη τῇ πόλει; IV 14: τῆς μέντοι πάνυ ἄξιον ϑαυμάσαι τὸ αἰσϑανομένην ς; IV 40: ταῦτα λαμβάνοντες ϰατασϰευάζεσϑε, ὡς ἂν ο; IV 49: οὐ τοίνυν μόνον ἡ ἀπὸ τῶν ἀνδραπόδων ἀποφορὰ (eodd. εισφορὰ) ϰτλ; wreszcie IV 51: πραχϑέντων γε μὴν ὧν εἴρηϰα ξύμφημὶ ἐγὼ οὐ μόνον ἂν χρήμασιν εὐπορωτέραν τὴν πόλιν εἶναι ϰτλ.. Poza ten zakres wychodzi ustęp III 7–11; wyłuszczony w tych paragrafach projekt zapewnienia obywatelom y. Do tego samego zapatrywania dojść musimy, biorąc okoliczności następujące pod uwagę. Ustęp III 7–11 i zdanie, kończące paragraf IV 17: ἕως γίγνοιτο τρία ἑϰάστῳ Ἀϑηναίων dopełniają się i są z sobą związane. Łącząc je z sobą w myśli, dochodzimy do następujących wniosków: 1) Ateńczycy mieli wpłacić po 10, 5 lub po 1 minie do kasy państwowej; 2) ta a, umyślnie, w specjalnym celu zarządzona εισφορά miała być ą; 3) wpłaty miały służyć na zakupno niewolników; tym sposobem miał się spełnić cel pożyczki, t. j. mogły być zabezpieczone dochody na wypłatę renty; 4) wszyscy Ateńczycy mieli pobierać po 3 obole dziennie, t. j. tyle, ile państwo miało czystego dochodu z dziennej pracy 3 niewolników. Zauważono już powyżej, że autor swego planu finansowego z pożądaną dokładnością i jasnością nie przedstawił. Nie podał więc cyfr żadnych, któreby czytelnika pouczyły, ileby zdołano zebrać – i to odrazu – za pomocą ciocopó i czy ta kwota starczyłaby na zakupno pełnej liczby (t. j. 60.000) niewolników. Pominął też zupełnie milczeniem należących do IV klasy szacunkowej Iñtes, choć ci, jak zawsze, tak i w tym wypadku niewątpliwie do wpłat nie byliby pociągani, a mimo to pobierać mieli tę samą rentę co współobywatele, którzy wpłacali kwoty wymienione. Wreszcie ani w ustępie III 7–11, ani w słowach końcowych IV 17 nie zamieścił wyrazu żadnego, któryby wskazywał na to, że III 7–11 i IV 17 do siebie należą, to zaś było powodem, że podstawy operacji finansowej nikt nie rozumiał, dopóki jej Rühl nie wyjaśnił. Po tem wyjaśnieniu ogólne zarysy planu można i należy tak, jak powyżej, nakreślić. Plan ten – jak już wspomniano – nie jest zgodny z przedstawieniem rzeczy w innych partjach broszury. W jakiem bowiem świetle ukazuje się sprawa w tych partjach? 1) Że obywatele przyczynić się mają do złożenia obrotowego kapitału, i to kapitalu w znacznej wysokości, o tem autor slowem nie wspomina, ogólnikowo tylko zaznacza, że kapitał obrotowy byłby potrzebny: III 6: ἀφορμῆς δεήσει, III 12: όπότε γε μὴν ἀφορμὴ ὑπάρχοι. – Co więcej: IV 34 n. twierdzi autor uspakajająco, że obrotowego: εἰ δέ τινες λογιζόμενοι παμπόλλης ἂν δεῖν ἀφορμῆς εἰς ταῦτα πάντα οὐχ ἡγοῦνται ἱϰανὰ ἄν ποτε χρήματα εἰσενεχϑῆναι μηδὲοὕτοι ἀϑυμούντων. Zdanie to dziwnem wydawać się musi czytelnikowi, który sobie przypomina, że III 7–11 i IV 17 autor wyłożył, ile obywatele w formie pożyczki do skarbu wpłacić mają, by państwo przez zakupno niewolników rentę zapewnić im mogło. 2) Kapitał obrotowy służyć ma m; że służyć ma – wyłącznie lub przedewszystkiem – na zakupno niewolników, nie powiedziano nigdzie, inne cele na są wymienione; por. III 12: όπότε γε μὴν ἀφορμὴ ὑπάρχοι, ϰαλὸν μὲν ϰαὶ ἀγαϑὸν περὶ λιμένας πρὸς τοῖς ὑπάρχουσι ϰτλ; por. także IV 34: εἰ δέ τινες λογιζόμενοι ἂν δεῖν ἀφορμῆς πάντα ϰτλ. i IV 40. Z tego ostatniego paragrafu (osobliwie zaś z wyrażenia III 12 όπότε γε μὴν ἀφορμὴ ὑπάρχοι) wynika, że autor wówczas, kiedy pisał te zdania, nie wyobrażał sobie άφορμή jako kapitał, przez jednorazową είσφορά zebrany i na zakupno wielkiej liczby niewolników przeznaczony. 3) Zakupno niewolników ma się odbywać partjami w dłuższym czasu okresie i to przeważnie z dochodów, których oni sami zarobkiem swym państwu dostarczą. IV 23 nap. czytamy: jeżeli najpierw będzie 1200 niewolników, to z samego dochodu w 5 lub 6 latach liczba ich wzrośnie do 6000; a jeżeli każdy z tych niewolników codziennie będzie oddawał państwu jeden obolos, dochód roczny wyniesie 60 talentów z których 20 będzie można przeznaczyć znowu na zakupno niewolników, 40 zaś na zaspokojenie potrzeb państwa. Gdy zaś zbierze się 10.000 niewolników, dochód państwa wynosić będzie 100 talentów (IV 23: ἤν γε μέντοι τὸ πρῶτον συστῇ διαϰόσια ϰαὶ χίλια ἀνδράποδα εἰϰὸς ἤδη ἀπ’ αὐτῆς τῆς προσόδου ἐν ἔτεσι πέντε ἢ ἓξ μὴ μεῖον ἂν τῶν ἑξακισχιλίων γενέσϑαι. ἀπό γε μὴν τούτου τοῦ ἀριϑμοῦ ἢν ὀβολὸν ἕϰαστος ἀτελῆ τῆς ἡμέρας προσφέρῃ, ἡ μὲν πρόσοδος ἑξήϰοντα τάλαντα τοῦ ἐνιαυτοῦ. 24: ἀπὸ δὲ τούτων ἢν εἰς ἄλλα ἀνδράποδα τιϑῆται εἴϰοσι, τοῖς τετταράϰοντα ἤδη ἐξέσται τῇ πόλει χρῆσϑαι εἰς ἄλλὅτι ἂν δέῃ. ὅταν δέ γε μύρια ἀναπληρωϑῇ, ἑϰατὸν τάλαντα ἡ πρόσοδος ἔσται). 4) i, przeciw słowa pod 3) przytoczone świadczą, że zarobki niewolników miały być a. Tę samą myśl wygłasza autor IV 38, wyrażając tamże życzenie, by dochody każdorazowe obracane były na zaspokajanie różnych potrzeb, mianowicie na wykonanie zaleconych przez niego urządzeń: εἰ δὲ τὰ μὲν περαίνοιτο, τὰ δὲ μέλλοι, ν. 5) Nie liczy się autor z możnością zakupienia odrazu tak znacznej liczby niewolników, jaka jest przewidziana III 9–10 i IV 17 fin. Gdyby państwo postępowało drogą wskazaną IV 23 nast., upłynęłyby długie lata, zanimby liczba niewolników dosięgła cyfry 60.000 i zanimby tem samem obywatele otrzymywać mogli obiecane 3 obole dziennie, razem wszyscy 600 talentów rocznie. W tym długim okresie czasu obywatele nie mogliby pobierać żadnej dywidendy albo, conajwyżej, chyba cząstkę tej, którą autor obiecuje III 7 n. w zamian za złożone do kasy państwowej kapitały. Wszystkie te szczegóły dowodzą, jak mniemam, że zachodzi różnica zasadnicza między III 7–11 i IV 17 fin, a wywodami w innych częściach traktatu. Sprzeczność ujawnia się nadto i pod innemi względami. Że finanse państwa ateńskiego znajdują się w chwili pisania broszury w złym stanie, zaznacza autor kilkakrotnie; stan ich jest tak opłakany, że lęka się, iż jego plany z tego właśnie powodu mogą się nie doczekać urzeczywistnienia, wzywa zatem obywateli IV 34 nast., by nie tracili otuchy, gdyż nie potrzeba od razu bardzo wielkich nakładów: można sobie pomóc, wykonując na razie jedno, później z dochodów, które przyniosą zalecane, a już do życia powołane przedsiębiorstwa, coś nowego, następnie postępując z rozwagą, jeszcze coś innego i tak coraz dalej. Brak mu jednak ufności, że rada jego zdoła rozwiać wszelkie obawy, przeto IV 40 nowy czyni projekt, mianowicie radzi, aby nadwyżki z dochodów obracało państwo na cele zaleconych przez niego urządzeń. Projekt ten, o którym w dalszym ciągu rozprawy obszerniej będzie mowa, wprowadza słowami: jeżeli zaś mniemacie, że z powodu układów, poczynionych w wojnie teraźniejszej, nie jesteście w stanie zgoła nic wpłacić, natenczas itd. (εἰ δ’ αὖ διὰ τὰς γεγενημένας εἰσφορὰς νομίζετ’ ἂν μηδ’ δύνασϑαι εἰσενεγϰεῖν ϰτλ.). Przeczytawszy to zdanie, czytelnik musi się niemało zdziwić, gdyż jeszcze ma w świeżej pamięci pełne otuchy oświadczenie autora III 7: ἂν τοὺς πολίτας εἰς τὰ τοιαῦτα ν, ἐνϑυμούμενος ὡς III 7 a IV 40 zawierają przeto sprzeczne twierdzenia. Na pierwszem miejscu wyraża pisarz wiarę w możność i gotowość obywateli do kwot znacznych, na drugiem zaś konstatuje zupełne ich zubożenie, na pierwszem rozwija cały plan akcji, oparty na pożyczce, na drugiem wyklucza niemal współudział obywateli w nagromadzeniu potrzebnych kapitałów, a pragnie je uzyskać z dochodów państwa. Na tem drugiem miejscu, t. j. IV 40 opiera zapatrywania swe pesymistyczne na istniejących w danej chwili (ἐν τῷ νῦν πολέμῳ) stosunkach, natomiast III 7 powołuje się na wypadki z lat 366 (lub 364) i 362, w których Ateńczycy nie szczędzili wydatków wielkich, by przyjść z pomocą wojskową swym sprzymierzeńcom. Dochody państwa ateńskiego znacznie się zmniejszyły w ciągu wojny peloponeskiej, a zwłaszcza po klęsce pod Aigospotamoi; wnet wprawdzie znowu wzrosły, zwłaszcza po utworzeniu drugiej symmachji, lecz gdy ciągle wojny duże kwoty pochłonęły, a trybuty wskutek oderwania się znacznej części związkowców zmalały, roczny budżet państwa obniżył się około r. 355 do kwoty kilkuset zaledwie talentów. O obywatelach zaś czytamy w Isokratesa mowie o pokoju (z r. 355), że nawet potrzeb codziennych zaspokoić nie są w stanie (§ 46: ὥστ᾽ αὐτοὶ μὲν ἐνδεεῖς τῶν καϑ᾽ ἡμέραν ἐσμέν). Być może, że Isokrates w wymienionej mowie skreślił obraz zbyt ponury; położenie finansowe państwa i obywatelstwa było wówczas w każdym razie bardzo przykre. Gdy więc autor w tym samym czasie (zob. r. VII rozprawy) główną część przechowanego traktatu, mianowicie także IV 40 koncypował, nie mógł brać w rachubę możności zasilenia kasy państwa przez wpłaty obywateli, nie mógł się spodziewać, iżby pożyczka wewnętrzna przyniosła pożądany skutek. Skoro zaś III 7 n. pełen jest nadziei, wnosić stąd trzeba, że III 7 n. napisał po upływie pewnego czasu, gdy rozwój wewnętrznych stosunków państwa znowu do nadziei uprawniać się zdawał; wtedy to w jego umyśle powstał projekt rozpisania pożyczki przymusowej celem zakupna znacznej liczby niewolników. Ponieważ zaś z lat ostatnich nie mógł przytoczyć przykładów, świadczących o ofiarności obywateli na cele państwowe, wymienił wypadki dawniejsze, by zachęcić Ateńczyków do wykonania zaleconego projektu. Wreszcie jeden jeszcze szczegół, z którego również, zdaniem mojem, wynika, że III 7–11 (wraz z IV 17 fin.) nie zostały napisane równocześnie z głównemi partjami dziełka. Mianowicie IV 52 i VI 1 świadczą, że czyli że IV 52 i VI 1 skreślone zostały wcześniej, aniżeli III 7–11. Myli się twierdząc, że w słowach IV 52: ἐφ’ ἑκάστοις τῶν ἔργων τῆς τροφῆς ἀποδιδομένης określona jest τροφή wyraźnie jako μισϑός za funkcje obywatelskie. Wynagrodzenia za czynności, o których jest mowa IV 52, i, te zaś są podstawą obrachunku III 9 w.; obietnice owych zwykłych wynagrodzeń nie byłyby mogły zachęcić zamożniejszych obywateli do wpłacania min 10 lub 5, lub choćby 1 miny, a cel ten miał autor na oku, kreśląc III 9 w. Znamiennem jest również, że ani w VI 1 ani w IV 52 nie są wymienione ani ήλιαστιϰόν ani έϰϰλησιαστιϰον; były to zaś główne μισϑοί i z nich najwięcej korzystał ogół Ateńczyków; dla biedniejszych zwłaszcza były to ważne źródła dochodu. IV 52 wymienione są szczegóły, które ze względu na zapewnienie ogółowi dochodu nie mogły wcale wchodzić w rachubę. W VI 1 mowa jest o tem, że gdy państwo będzie w stanie kwitnącym, uroczystości świeckie będą mogły się odbywać, a kapłani, rada, władze i kawalerja otrzymają τά πάτρια. Ani IV 52 ani VI 1 nie zawierają wyrazu, któryby do renty stałej ogółu Ateńczyków się odnosił.
The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.
Loading the full text…
The end
You’ve reached the end of O przechowanym w zbiorze pism Ksenofontowych traktacie o dochodach.
