Front matter
Nr. 32
„ŻYCIE PRAKTYCZNE”
wydawnictwo, poświęcone sprawom prowadzenia
całość
Nr. 32
„ŻYCIE PRAKTYCZNE”
wydawnictwo, poświęcone sprawom prowadzenia
domu i gospodarstwa domowego
100 POTRAW Z JAJ
zebrała i ułożyła
TOWARZYSTWO WYD. „BLUSZCZ“
WARSZAWA
SŁOWO WSTĘPNE
Jaja są nietylko jednym z najpożywniejszych i najzdrowszych artykułów spożywczych — są również jednym znajniezbędniejszych, najbardziej rozpowszechnionych. Najłatwiejsze do przyrządzenia, są jednocześnie podstawowym materjałem kuchni wymyślnej i wykwintnej. Jaja są codziennem pożywieniem kilkumiesięcznego dziecka i zgrzybiałego starca. Zjada je codziennie rano i wieczorem pracownica igły, sklepowa i biuralistka, śpiesząca do pracy, gotując je, lub smażąc naprędce na primusie, lub spirytusówce, jak również i smakosz, spożywający je w postaci wykwintnych „omelettes soufflées z truflami i szparagami” w eleganckiej restauracji. To też te pierwszorzędne jadłodajnie mają rozmaite wyborne sposoby przyrządzania potraw z jaj i przy pomocy jaj. Gorzej jest w kuchniach prywatnych, gdzie właśnie znane jest przeważnie tylko stosowanie jaj, jako środka pomocniczego. Samodzielne potrawy z jaj ograniczają się zwykle do jaj na miękko, (prawie zawsze przegotowanych), jaj na twardo (często niedogotowanych), jajecznicy na maśle lub słonince ze szczypiorkiem i do nieudolnie wykonanego omletu z konfiturami. Do pomocy paniom domu ułożyłam właśnie tę książeczkę. Nie wyczerpując, oczywiście, wszystkiego, co z jaj wykonać można, daje ona dostateczną ilość dań, aby zaspokoić duże nawet wymagania. Obok dokładnych wskazówek wykonania najprostszych prac, jak gotowanie jaj ma miękko, na twardo, w koszulkach, poszetowych itp. — zawiera ona przysmaki dla wybrednych gastronomów, jak jajecznica po Strasbursku itp. Wobec surowej reglamentacji przywozu towarów zagranicznych i obowiązującego nas w obecnej ciężkiej sytuacji ekonomicznej naszego kraju — unikania towarów przywozowych — nie wprowadziłam do żadnej podanej tu kombinacji: ostryg, homarów, krewetek, kawioru itp., ani nawet dodatków tak kosztownych jak łosoś, (też gdański!!) trufle, (krajowe mamy, wprawdzie, lecz w handlu się ich nie spotyka); a jeżeli tu i owdzie figuruje parmezan, to wszędzie można go zastąpić ostrym serem krajowym. Daję tu tylko wyraźnie potrawy z jaj, to jest takie, w których jaja stanowią główną część składową. Gdybym chciała napisać, a nawet tylko wyliczyć wszystkie dania, w których skład jaja wchodzą — zamiast podręcznej, uformowałby się olbrzymi tom. Przez całą wiosnę i lato, to jest przez sezon, w którym mamy obfitość jaj i są one tanie, przez cały post — kiedy na prowincji szczególniej ryby są drogie, lub ich nie można dostać, a jarzyn, za wyjątkiem włoszczyzny do rosołu, tak dobrze, jak niema — czytelniczka tej książeczki będzie mogła przyrządzać codzień inne smakowite, a zdrowe i niekosztowne dania i przystawki dla swojej rodziny. Bo jaja są jedynym może produktem, obok jednego chyba mleka, o który łatwiej na prowincji, niż w stolicy. Wprawdzie eksporterzy jaj, (a wiemy wszyscy, że jaja stanowią jedną z najważniejszych pozycyj naszego wywozu) otrzymują licencję wywozową z tym warunkiem, że muszą zaopatrzyć stolicę i duże ośrodki kraju w dostateczną ilość jaj — wykonanie jednak tej klauzuli ma dużo słabych stron. Najgorszem jest to, że waga jaj, mających być dostarczonemi, nie jest ustalona. Ponieważ zaś rynek zagraniczny wymaga towaru pierwszorzędnego — my otrzymujemy zawsze prawie jaja zbyt małe. Muszę więc odrazu zwrócić uwagę gospodyń, że, o ile jaja są bardzo małe, należy ich brać na każdą potrawę więcej nieco, niż wskazano w przepisie. Drugą słabą stroną stołecznego handlu jajami jest ich niedostateczna świeżość. Przeważnie w handlu są tak zwane jaja „pakowe”, których zbieranie, sortowanie, pakowanie i dostawa zajmują tyle czasu, że dochodzą one do rąk spożywcy jeżeli nie zepsute, to podeschnięte i mniej w użyciu wydajne. Gorzej jeszcze jest z tak zwanemi „wapniakami”, które przez cztery miesiące zimowe: listopad, grudzień, styczeń i luty, prawie wyłącznie muszą — z racji wysokiej ceny jaj świeżych — zaspokajać potrzeby mniej zamożnych mieszkańców miast. Jaja wapnowane, natychmiast po wyjęciu z konserwy (to jest po rozmoczeniu otaczającej je warstwy wapna), prawie się nie różnią od jaj świeżych; skorupkę tylko mają delikatną, łatwo pękającą, i nie można ich gotować ani na miękko, ani na twardo. Do smażenia i do potraw są zupełnie odpowiednie, bo nawet białka z nich doskonale na pianę ubijać się dają. Po kilku dniach jednak białko rzednie, a żółtko nabiera specyficznego, jakby lekko kwaskowego smaku. Takie jaja, nie będąc zupełnie zepsute — już do ciast, legumin, jajecznic, omletów nie są zdatne i tylko do farszów, kotletów, panjerowania różnych potraw służyć mogą. Toteż nieraz bardziej celowem jest kupienie droższych jaj świeżych, których dostarczają okoliczne włościanki. Aby i tutaj nie doznać zawodu, należy każde jajko przed kupnem obejrzeć pod światło. Jaja zupełnie świeże są całe równo przezroczyste. Ciemniejszy punkt dowodzi, że jajko jest w stanie częściowego rozkładu; zupełnie czarny — że wskutek długiego leżenia w miejscu wilgotnem, żółtko przyschło do skorupki i w tem miejscu psuć się zaczyna. Takie jaja, nie będąc zepsute, mają silny zapach stęchlizny, udzielający się całemu ciastu lub potrawie. Chcąc wypróbować świeżość jaj, możemy je też pławić w wodzie. Środek ten jednak jest zawodny o tyle, że tylko przez pierwsze dwa dni po zniesieniu jajko tonie. Już na trzeci dzień, wskutek usychania białka, formuje się w jajku mała próżnia, i jajko podnosi się częściowo ponad powierzchnię wody. Jaja zaś nawet w parę tygodni po zniesieniu są zupełnie świeże. Chcąc uniknąć strat, należy każde jajko, po rozbiciu skorupki, powąchać przed włożeniem go do potrawy, lub, co jeszcze pewniejsze, wylać je na mały spodeczek i dopiero wtedy, przekonawszy się o zupełnej jego świeżości, włożyć w potrawę. Jeżeli używamy oddzielnie żółtek, a oddzielnie białek - wystarczy wylanie białka na spodek, gdyż na białku właśnie przedewszystkiem występują charakterystyczne cechy zepsucia: wodnistość, zielonkawy kolor, zmącenie, zapach stęchły itp. Panie, mieszkające na prowincji, rozporządzające latem i wiosną większą ilością jaj i chcące zrobić ich zapas na zimę, obok powszechnie znanego wapnowania, czyli zalewania jaj lasowanem wapnem - przy czem należy to robić w małych naczyniach, gdyż, jak już nadmieniałam, wyjęte z wapiennej skorupy jaja długo stać nie mogą — mogłyby zastosować dwa inne, równie praktyczne sposoby. Świeże jaja, najpóźniej w trzy dni po ich zniesieniu, zalać szkłem wodnem, zmieszanem z przegotowaną i ostudzoną wodą, w stosunku 1 części szkła wodnego na sześć do siedmiu części wody. Jaja konserwują się bardzo dobrze i można je w miarę potrzeby z płynu wyjmować bez szkody dla reszty. Można też każde jajko, nazajutrz po zniesieniu, posmarować dokładnie czystem szkłem wodnem, osuszyć na specjalnej podstawce z dziurkami, poczem trzymać w koszu lub szufladzie w chłodnej i suchej śpiżarni. Głównie suchej, gdyż nawet ciepło tak jajku nie szkodzi, jak wilgoć. Jaj nie można przechowywać ani w lodowni, ani w piwnicy: najlepiej zabezpieczone, napewno się zepsują. Jaja, posmarowane szkłem wodnem, należy starannie obejrzeć: najmniejsza przestrzeń, niem nie pokryta, naraża całe jajko na zepsucie. Można też jaja świeże przetrzeć starannie w ręce, posmarowanej wazeliną, i przechowywać potem w doskonale przesuszonych plewach (zgoninach) owsianych. Wazelina zamyka wszystkie pory i chroni jajka od zetknięcia z powietrzem i rozkładu; wszystkie te sposoby konserwowania jaj są dobre, najlepszem jednak zawsze zostanie jajko świeże.
Najpospolitszy sposób przyrządzania jaj, a jednak widocznie bardzo trudny, gdyż rzadko gdzie dobrze wykonywany. Należy brać tylko jaja bardzo świeże i nie wapnowane, gdyż te ostatnie po włożeniu do wrzątku natychmiast pękają. W jajku ugotowanem prawdziwie „na miękko“, białko powinno być nawpół ścięte, a żółtko — płynne, lecz już zagrzane; aby to osiągnąć, spuszczać jaja na wrzątek, odmówić wolno i uważnie jedną Zdrowaśkę (kto lubi białko więcej ścięte — dwie Zdrowaśki), poczem wszystkie jednocześnie wyjąć durszlakową łyżką, ułożyć na talerzu pomiędzy dwie warstwy dużej serwety i natychmiast gorące podawać do stołu. Do nich solniczkę soli, masło świeże w kulkach lub płatkach, cienko krajany chleb i bułeczki, no i specjalne do jaj kieliszki porcelanowe lub metalowe.
Jaja, ugotowane jak wyżej, rozbija się prędko i wlewa po dwa lub po trzy, zależnie od rozmiaru jajek, do dobrze wygrzanych szklaneczek. Nawierzch kładzie się po sporym płatku śmietankowego masła i sypie po pół łyżeczki od kawy miałkiej soli. Podaje jaknajprędzej, aby jaja nie wystygły. Jedzący miesza łyżeczką jaja z masłem przed ich spożyciem. Można też na życzenie osoby, dla której jaja gotujemy, dodać do nich odrobinę pieprzu.
Używane jako dodatek do wielu kwaśnych zup i do obkładania jarzyn, jadają się często, jako samodzielne danie. Duże, świeże jaja, starannie umyte, wkłada się we wrzącą wodę, gotuje wyraźnie trzy minuty, poczem wszystkie jednocześnie wyjmuje durszlakową łyżką i natychmiast pogrąża w bardzo zimnej wodzie. Po paru minutach, gdy ostygną, tłucze się ostrożnie skorupkę, oczyszcza z niej jaja. Białko w nich powinno być mocno ścięte, żółtko zaś musi pozostać płynnem. Jeśli chcemy te jaja podać na gorąco, musimy je napowrót włożyć we wrzątek na jedną minutę: — ścięte mocno białko nie da żółtku stwardnieć.
Czysto umyte, świeże jaja nastawiamy w zupełnie zimnej wodzie, przyczem powinno być jej tak dużo, aby jaja były zupełnie nią pokryte. Nie gotować na zbyt gwałtownym ogniu, gdyż jaja mogłyby popękać. Gdy woda mocno zawrze, odstawić rondelek na stronę i trzymać w gorącej wodzie jaja przez pięć minut a nawet, jeżeli są duże, nieco dłużej; poczem, o ile mają być podane na gorąco, zanurzyć na chwilę w zimną wodę, natychmiast wyjąć i parujące podać w serwecie do chrzanu, musztardy itp. Jeśli mają być użyte na zimno, niech leżą w zimnej wodzie, aż ostygną. W obu wypadkach zimna woda ułatwia odstawanie skorupki przy oczyszczaniu jaj.
Wymagają zręczności i pewnej wprawy w ich przyrządzaniu. Bierze się przedewszystkiem płaski rondel, lub głęboką patelnię, zagotowuje w niej osoloną mocno wodę, dolewa do niej parę łyżek octu. Do wrzątku wpuszcza się po jednem rozbite jaja, wpuszczając je ze skorupki tuż nad samą wodą, aby się jajko nie mogło daleko rozpłynąć, tylko natychmiast ścięło; gotuje tak dwie, najwyżej trzy minuty, aby białko po wierzchu dobrze stwardniało a żółtko pozostało zupełnie płynne, poczem zaraz się wyjmuje durszlakową łyżką. Nie można dużo jaj naraz w jednem naczyniu gotować: najwyżej trzy lub cztery, zależnie od rozmiaru rondla. Wyjęte, układa się na półmisek, w którym jest trochę gorącej wody, jedno obok drugiego, aby się nie pogniotły. Gdy wszystkie gotowe, należy jeszcze ładnie zrównać im brzegi, co najlepiej wykonać zapomocą odpowiedniego rozmiaru foremki do ciastek. Jest to najbardziej wykwintne gotowanie jaj. Używane są one do eleganckiego podania rosołów, barszczyków, zup szczawiowych itp. Służą do okładania różnych jarzyn, są podawane z rozmaitemi sosami; będą się dalej spotykały w rozmaitych daniach z jaj.
Na jajecznicę można używać nietylko jaj świeżo zniesionych: dobre są i wapnowane i konserwowane wszelkiemi innemi sposobami, byle nie były zepsute lub stęchłe. Jako zasadę ogólną przyjąć należy, aby jaja przed smażeniem dobrze ubić, zmieszać dokładnie z wszelkiemi dodatkami i dopiero wylewać na patelnię, na obficie rozpuszczony, lecz nie zrumieniony tłuszcz: masło, słoninę lub szmalec. Smaży się jajecznicę na zakrytej blasze, lub, jeżeli na odkrytej fajerce, to na niedużym ogniu. Jajecznicy nie należy ruszać aż do chwili, kiedy się zacznie smażyć od dołu, co widać zaraz na powierzchni. Wtedy dopiero dużą, srebrną, lub inną metalową łyżką należy oddzielić jajecznicę od dna naczynia dużemi płatami. Gdy jajecznica cała się zetnie, natychmiast ją podawać, szczególniej, jeżeli to jest jajecznica z mlekiem lub śmietanką, gdyż mogłaby, stojąc, odwodnieć, „odskoczyć”, jak mówią kucharki. Jajecznica nie powinna nigdy być drobno wymieszana: jest mniej smaczna i mniej estetycznie wygląda.
Bierze się od dwóch do trzech dużych jaj na osobę, rozbija je i wlewa do odpowiedniego garnczka, w którym rozbija się je dokładnie łyżką lub mątewką, soli lekko i wylewa na roztopione na patelni masło, którego powinno być obficie, np. na cztery jaja nie mniej, niż pięć deka masła. Masło powinno być mocno zagrzane, lecz niezrumienione. Smażyć na wolnym ogniu; kiedy powierzchnia jaj zacznie się ruszać, oddzielać od dna usmażone części, zawsze tylko dużemi płatami. Gdy cała jajecznica się zetnie, podawać gorącą w tem samem naczyniu.
Rozbić jaja, jak wyżej; na dziesięć jaj, czyli, na cztery do pięciu osób, wziąć piętnaście deka wędzonej słoniny (może to być słonina od szynki, lub też tłusty, przerastały boczek), skórkę zdjąć, słoninę pokrajać w cienkie plasterki. Zasmażyć słoninę na patelni, nie rumieniąc zbytnio, ani wysuszając skwarek. Jaja rozbite mało solić, gdyż słonina już zwykle ma w sobie sporo soli. Skwarki wyjąć i trzymać w cieple na talerzu. Jaja wylać na stopioną słoninę, usmażyć z zachowaniem wszelkich ostrożności, jak jajecznicę na maśle; gdy już się kończy ścinać, dodać skwarki, lekko wymieszać, dać dojść jajecznicy i gorącą podawać w tem samem naczyniu.
Można ją robić z mlekiem, lub ze słodką śmietanką; ostatnia jest, oczywiście, smaczniejsza. Zaleca się dla dzieci, osób starszych i o słabem trawieniu, zresztą bardzo chętnie jest jadana i przez osoby zdrowe. Na każde jajko bierze się łyżkę lub półtorej łyżki mleka lub śmietanki, zależnie od tego, czy jaja są małe, czy duże. Naprzód ubija się w garnku jaja, potem dolewa mleko, rozbija doskonale łyżką, lub mątewką, i wylewa na roztopione masło, lub słoninę. Smaży, jak zwykłą jajecznicę, od której jest nieco delikatniejsza, trzeba ją więc bardzo ostrożnie mieszać, aby pozostała w ładnych kawałkach. Podawać w tem samem naczyniu i natychmiast po usmażeniu, gdyż łatwo może odwodnieć, stojąc dłużej.
Starannie przyrządzona, nie ustępuje w smaku zwykłej jajecznicy, a jest dużo od niej wydajniejsza, gdyż robi się z niedużym dodatkiem mąki. Dobra jest w sezonie, kiedy o jaja trudno, lub kiedy potrzebujemy zrobić jajecznicę na większą ilość osób, a brak nam dostatecznej ilości jaj. Na sześć jaj bierzemy sporą łyżkę pszennej mąki i łyżeczkę od herbaty soli, rozbijamy w garnku jaknajdokładniej, dolewamy szklankę mleka, lub nawet wody i rozbijamy dokładnie mątewką, aby nigdzie kluseczki nie pozostały. Ilość ta zastąpi przynajmniej jaj dziesięć. Dalej smażymy, jak zwykłą jajecznicę, przyczem należy szczególniejszą uwagę zwrócić na to, aby tłuszczu na patelni było dużo. Najlepiej zrobić tę jajecznicę na wędzonej słoninie lub boczku. Jeśli boczek niezbyt tłusty, dodać szmalcu.
Usiekać drobno szczypiorku, pietruszeczki i koperku, jeśli jest, dodać do tego parę pieczarek, drobno pokrajanych i przesmażonych w łyżeczce masła. Jeśli nie mamy zielonego szczypiorku, można go zastąpić drobno pokrajaną cebulą, którą należy przesmażyć wraz z pieczarkami, lub oddzielnie na maśle. Wszystkie te dodatki można włożyć do ubitych w garnku jaj i smażyć razem z jajecznicą, lub też wrzucić do gęstniejącej już na patelni jajecznicy i tylko ostrożnie, nie rozbijając dużych płatów, z nią wymieszać. Można tak podać każdą z wyżej opisanych jajecznic, nawet tę niemiecką z mąką.
Na dziesięć jaj, pokrajać piętnaście deka przerastałej gotowanej lub surowej szynki w cienkie paski. Po rozbiciu jaj w garnku, przyczem — należy je mało solić, gdyż szynka ma w sobie sporo soli — surową szynkę dodaje się do jaj i smaży razem, jak zwykłą jajecznicę na maśle. Gotowaną szynkę dodaje się do ścinającej się już jajecznicy, miesza ostrożnie, aby nadto nie rozbić; zanim się jaja zupełnie zetną, szynka się dostatecznie rozgrzeje. Można tak przyrządzać jajecznicę z jaj samych, z jaj z mlekiem i nawet z jaj z mąką: zawsze są bardzo smaczne z tym dodatkiem.
Ubić sześć najświeższych jaj z niedużą filiżanką słodkiej śmietanki. Przygotować pięć deka utartego parmezanu, połowę wsypać do jaj, wymieszać, popróbować, czy dosyć słone, — w każdym razie dosalać mało; wylać jajecznicę, smażyć na wolnym ogniu, aż się zetnie, oddzielając tylko lekko łyżką od dna już usmażone kawałki. Posypać resztą parmezanu, obłożyć grzankami z bułki przysmażonemi na rumiano, lub małemi ciastkami z francuskiego ciasta i podawać natychmiast, aby nie odwodniała.
Na jajecznicę z dziesięciu jaj, ugotować w szklance wody pięć młodych, suszonych grzybków, pokrajać je w paski. Na smaku z grzybków zrobić dobry sos, zaprawiając go sporą łyżką masła, pół łyżką mąki i, kto lubi, połową cebuli, utartą na tarce i przesmażoną z masłem. Nakoniec zaprawić sos paru łyżkami kwaśnej śmietany. Usmażyć jajecznicę, jak zwykle na maśle; gdy już gotowa, wymieszać ją ostrożnie z pokrajanemi grzybkami, polać po wierzchu grzybowym sosem i podawać w tem samem naczyniu. Jeśli zamiast suszonych grzybów weźmiemy świeże, lub, co najsmaczniej, młode pieczarki — to należy te grzybki oczyścić, pokrajać, usmażyć na maśle z utartą cebulą. Należy wziąć tyle młodych grzybków, ile jaj użyliśmy na jajecznicę. Gdy jajecznica gotowa, pokryć ją smażonemi grzybkami i, nie mieszając wcale, natychmiast wydać na stół.
Dwa są sposoby przyrządzania tej potrawy, — w zależności od tego, czy wolimy kiełbasę tylko gotowaną, czy też jeszcze i przysmażoną. W pierwszym wypadku bierzemy na jajecznicę z dziesięciu jaj piętnaście deka kiełbasy zwykłej, krakowskiej lub serdelowej. Jeśli jest cienka, krajemy ją w talarki, jeśli gruba w dużą kostkę; mieszamy ją z ubitemi w garnczku jajami (bardzo mało osolonemi) i smażymy jajecznicę, jak zwykle. Jeśli chcemy mieć kiełbasę przysmażoną, rumienimy wpierw kawałki kiełbasy z obu stron na maśle, lub na szmalcu, zdejmujemy je z patelni, smażymy jajecznicę, jak zwykle, i z gotową dopiero mieszamy przysmażoną kiełbasę. Oba sposoby są wyborne w zastosowaniu do niemieckiej jajecznicy z mąką, która w połączeniu z kiełbasą stanowi pożywne i posilne danie dla ludzi o dużym apetycie.
Na dziesięć jaj wziąć dwa śledzie dobrze wymoczone, oczyścić z ości i skórki, pokrajać drobno. Utrzeć też na tarce dużą cebulę. W głębokiej patelni lub płaskim rondlu zasmażyć śledzie i cebulę z dużą łyżką masła; gdy usmażone, dodać jeszcze masła, aby dużo było tłuszczu. Jaja rozbić same, lub też ze śmietanką, czy mlekiem, biorąc tego lub drugiego łyżkę na każde jajko, odrobinę osolić. Wylać tę masę na śledzie i, nie mieszając wcale, wstawić pod blachę. Gdy się jaja zetną, podawać natychmiast w tem samem naczyniu, nie mieszając wcale. Nakładając sobie lub innym na talerz, brać od samego dna, aby śledzie jeść razem z jajecznicą. — Wyborna śniadaniowa potrawa.
Udusić w maśle gęsią wątróbkę i cielęcą nereczkę, wraz z otaczającym ją tłuszczem, pokrajać w cienkie plasterki. W tym samym tłuszczu przesmażyć kilka młodych pieczarek, lub grzybków prawdziwych wraz ze sporą, drobno pokrajaną cebulą; grzybki drobno pokrajać i zmieszać z wątróbką, nereczką i dziesięcioma deka pokrajanej w paski, gotowanej szynki lub ozora. Kto chce tę potrawę podać jeszcze wykwintniej, może dodać jedną lub dwie pokrajane trufle. Dziesięć jaj zmieszać z filiżanką gęstej słodkiej śmietanki. Na srebrnym lub platerowanym półmisku rozpuścić dziesięć deka masła, wylać na to lekko osolone jaja, smażyć na wolnym ogniu, ostrożnie oddzielając łyżką od dna. Gdy jajecznica gotowa, rozsunąć ją nieco ku brzegom, w środek włożyć wszystkie i trzymane w cieple przyprawy, wokoło obłożyć przysmażanemi grzaneczkami z bułki i natychmiast podawać.
Ćwierć kilo młodych, dobrze oczyszczonych szparagów pokrajać w drobną kostkę, ugotować w niedużej ilości osolonej wody z dodaniem łyżeczki cukru. Gdy już prawie miękkie, dodać odcięte od nich łebki, któreby się inaczej zupełnie rozgotowały. Trzymać to w cieple. Usmażyć jajecznicę z dziesięciu jaj samych, lub też z 6 — 7, z dodatkiem mleka lub śmietanki; gdy już się ścina, dodać szparagi wraz z płynem, którego nie powinno być więcej ponad parę łyżek, wymieszać ostrożnie i natychmiast podawać. Można też taką jajecznicę obłożyć przysmażanemi grzankami z bułki, lub krutonikami z francuskiego ciasta.
Dwie bułeczki, warszawianki, pokrajać ostrym nożem w drobną, równą kostkę; skropić obficie masłem, obsypać ostrym serem i zrumienić, często mieszając, w gorącym piecu; po wyjęciu z pieca trzymać gdzieś blisko blachy, aby były bardzo kruche. Z ośmiu do dziesięciu jaj usmażyć, jak zwykle, jajecznicę z mlekiem, czy śmietanką, lub też bez nich. Gdy gotowa, posypać przygotowanemi grzaneczkami i natychmiast podawać w tem samem naczyniu. Mieszać z grzaneczkami dopiero jedząc, aby nic kruchości nie straciły.
Trzy spore, bardzo dojrzałe, lecz twarde i jędrne pomidory pokrajać w grubą kostkę, odrzucając z nich ziarnka i sok (najlepiej w tym celu trzymać je do chwili użycia na czystem płótnie). Usmażyć jajecznicę, jak zwykle; gdy już gotowa, wymieszać z nią pomidory, dać się im zagrzać przez chwilę i natychmiast podawać. Inny sposób podawania tej jajecznicy jest następujący. Pokrajane pomidory udusić z masłem, przetrzeć przez sito, zaprawić dobrą łyżką mąki, zasmażyć; rozprowadzić dobrą szklanką rosołu, lub wody z odrobiną suchego buljonu, zagotować razem, dodać odrobinę pieprzu, osolić do smaku, zakończyć łyżeczką masła śmietankowego. Jajecznicę usmażyć oddzielnie, a do niej sos pomidorowy podać w sosjerce i polewać nim ją na talerzu.
Jaja sadzone należy zawsze starać się podawać w tem samem naczyniu, w którem je smażymy; naturalnie, jeżeli je podajemy, jako samodzielną potrawę, gdyż o ile służą za garnitur do jarzyny, lub się je kładzie na befsztyk lub sznycel, — jesteśmy zmuszeni je przełożyć. Najlepiej mieć do takich jaj malusie, specjalne patelenki, z których po usmażeniu zsuwamy je płaską łopatką na miejsce, na którem mają być podane. Można smażyć jaja sadzone na metalowym półmisku, lub na ładnej, czystej patelni. Gdy mamy sos lub masło zrumienione, należy patelnię zdjąć z ognia, wbić na nią jaja ostrożnie, spuszczając je nad samą patelnią i zawsze zaczynając od środkowego, gdyż tak się najmniej zlewają. Gdy wszystkie wybite, przystawiamy patelnię znów na ogień, aby wszystkie jednakowo się usmażyły. Białka powinny być doskonale ścięte, żółtko tylko dobrze rozgrzane, lecz jeszcze płynne. Należy też je smażyć na wolnym ogniu, aby się od spodu nie zrumieniły, przez co stają się twarde i niesmaczne. Chcąć mieć jaja sadzone nierozpłynięte, — używać na nie jaj świeżych, a nie wapnowanych, lub konserwowanych w płynnem szkle.
Wybrać półmisek lub patelnię, zastosowaną do ilości jaj, jakie mamy posadzić. Na dziesięć jaj rozpuścić osiem do dziesięciu deka masła, odstawić od ognia, ostrożnie wybić jaja, aby żółtka były całe i jaja nie spłynęły się razem. Przystawić na ogień, smażyć wolno, przecinając łyżką lub nożem białka, aby masło wszędzie przenikało; jeśli możemy się dostać do masła, można brać go trochę na łyżkę i polewać niem żółtka. Gdy białka zaczynają się ścinać, posolić całość bardzo miałką solą. Kto lubi, może odrobinę popieprzyć białym pieprzem każde żółtko. Gdy białka dobrze ścięte, podać jaja z całym półmiskiem na stół.
Rozpuścić na półmisku metalowym pięć deka masła, gdy gorące, wlać na to kwaterkę dobrej, kwaśnej śmietany, zagotować raz tylko, osolić lekko, nieco popieprzyć, odstawić od ognia. Wybić na to ostrożnie dziesięć jaj, przystawić znów do ognia. Smażyć na wolnym ogniu; gdy białka się zetną lekko posolić miałką solą. Przechylić na bok półmisek, czerpać łyżką sos śmietanowy, polewać nim całe jaja po wierzchu, głównie polewając żółtka. Podać natychmiast w tem samem naczyniu.
Na dużym półmisku metalowym rozpuścić pięć deka masła, wlać w to pół szklanki dobrego octu estragonowego i trzy ćwierci szklanki wody; zagotować razem, odstawić, wybić na to osiem do dziesięciu jaj, uważając, aby żółtka pozostały całe. Przystawić na ogień, gotować wolniutko, przecinając łyżką lub nożem białka, aby się równo ścinały. Gdy białka ścięte, posolić lekko drobną solą, na każde żółtko położyć ździebełko białego pieprzu lub papryki i podawać do stołu w tem samem naczyniu. Można też zrumienić łyżkę tartej bułeczki w maśle i przed podaniem położyć jej na koniec noża na każdem żółtku.
Zrobić sos pomidorowy jak do jajecznicy (patrz Nr. 20), robiąc go dosyć rzadkim i uważając, aby go było nie mniej od dwóch szklanek. Wylać ciepły sos na półmisek metalowy, wlać nań ostrożnie, nie naruszając żółtek, osiem do dziesięciu jaj. Parę łyżek sosu pozostawić w rondelku i trzymać go w cieple. Jaja smażyć, a raczej gotować wolniutko, aby nie poprzywierały do dna półmiska; przekrajać ostrożnie nożem białko, aby się prędzej i równiej ścinały. Gdy białka dobrze ścięte, posolić lekko miałką solą, na żółtka polać po łyżeczce od herbaty pozostawionego sosu i podawać. Można też nakrajać tyle plasterków niedużego pomidora, ile mamy jaj sadzonych, obsmażyć je na maśle i przed podaniem każde żółtko przykryć takim krążkiem pomidorowym.
Dwie szklaneczki mocnego, mięsnego rosołu, lub wody z rozpuszczonemi w niej dwiema kostkami buljonowemi, zagotować na metalowym półmisku; odstawić od ognia, wybić w równych odstępach osiem — dziesięć jaj, przystawić do ognia, wolniutko ugotować. Gdy białka dobrze ścięte, posolić lekko całość miałką solą. Półmisek lekko przechylić, pozostały buljon zlać do rondelka, popieprzyć nieco, zaprawić odrobiną kartoflanej mąki (na koniec noża), rozbitej w paru łyżkach zimnej wody; gorącym tym sosem polać żółtka i natychmiast gorące podawać na tym samym półmisku.
Ile mamy mieć jaj sadzonych, tyle wykrajać zgrabnych grzanek okrągłych, lub czworokątnych z bułki, lub chleba czarnego, starannie usuwając z nich skórki. Grzanki zrumienić z jednej strony na maśle, lub szmalcu, dołożyć tego masła, lub szmalcu na półmisek, lub patelnię, grzanki przewrócić usmażoną stroną do góry, odstawić od ognia, na każdą wbić ostrożnie całe jajko, uważając, aby żółtko wypadło na środku grzanki. Przystawić na ogień i smażyć bardzo wolno, aby jaja się równo ścięły, a grzanki lekko od spodu zrumieniły, nie przypalając. Gdy białka się zetną, posolić lekko całość i natychmiast podawać. Można też na każde żółtko położyć malutką kulkę sardelowego masła, lub paseczek dobrego śledzia.
Pokrajać w cienkie, duże i równe płatki piętnaście deka przerastałej szynki, boczku, lub dobrej wędzonej słoniny, — wędliny te mogą być gotowane, lub surowe. Ułożyć je równo na półmisku, lub patelni i dopiero wtedy przystawić na ogień. Gdy się nieco zeszklą (to jest, staną się przezroczyste), odstawić od ognia: wybić taką ilość jaj, ile jest kawałków wędliny, postawić znów na ogniu i wolniutko smażyć, rozsuwając nieco białko, aby się równo ścinało. Gdy białko gotowe, osolić lekko samo żółtko tylko (białka mają dosyć soli z wędliny), kto lubi, popieprzyć je trochę i natychmiast wydać na stół w tem samem naczyniu.
Na dziesięć jaj wziąć pięć bardzo dużych, płaskich pomidorów, rozciąć je na płask na połowy, usunąć z nich ziarnka i sos łyżeczką. Na metalowym półmisku, lub na ładnej patelni przesmażyć te pomidory rozciętą stroną, poczem odwrócić tą rozciętą stroną do góry, dodać na patelnię masła. W każdy pomidor wbić po jajku, osolić, popieprzyć i wstawić na dziesięć minut w dobrze gorący piec. Po wyjęciu, podać w tem samem naczyniu, lub też przełożyć łopatką na czysty półmisek i polać sosikiem, który uformował się z masła i sosu pomidorowego.
Pół kilo młodych grzybów prawdziwych, lub ćwierć kilo pieczarek pokrajać w cienkie paski i przesmażyć w naczyniu, przeznaczonem na sadzone jaja, w dobrej łyżce masła wraz z dużą, drobno pokrajaną cebulą, posolić do smaku. Gdy grzybki usmażone, zdjąć je do rondeleczka i trzymać w cieple. Do masła, w którem się smażyły, dodać jeszcze łyżkę masła, dobrą szklankę wody, i na tem posadzić (z zachowaniem zwykłych ostrożności) osiem — dziesięć jaj. Gdy jajka gotowe, posypać je przysmażonemi grzybicami i podać w tem samem naczyniu, w którem się smażyły.
Można do tego używać muszelek naturalnych, metalowych, lub tak modnych teraz tygielków glinianych z rączką. Muszelki wysmarować grubo masłem, posypać bułeczką: do każdej wbić jedno jajko, ustawiając muszelki na brytfance w taki sposób, aby jajka nie mogły wypłynąć; posolić, posypać znów bułeczką, na to ostrym tartym serem, nakoniec położyć po kawałeczku, jak orzech laskowy, masła i wsunąć w piec na dziesięć minut, do kwadransa. Gdy bułeczka się zrumieni, wyjąć z pieca i podawać do zupy zamiast pasztecików, lub też jako samodzielne danie na śniadanie lub kolację.
Móżdżek cielęcy lub wołowy, wymoczony, oczyszczony z błony, ugotować w osolonej wodzie z octem. Utrzeć na miseczce, zmieszać z przesmażoną na maśle cebulką i zaprażką, zrobioną z łyżki masła, łyżki mąki i szklanki rosołu, lub wody; posolić i popieprzyć do smaku. Muszelki wysmarować grubo masłem, położyć na każdą dużą łyżkę masy móżdżkowej, zrobić wśrodku duże wgłębienie, wbić w nie po małem jajku, ustawić na brytfankę w taki sposób, aby jajka nie mogły wypłynąć, posolić lekko jajka i wstawić w piec. Jajka powinny się lekko ściąć, a móżdżek, otaczający je, nieco zrumienić. Podawać gorące do śniadania, kolacji lub jako przystawkę po zupie.
Ugotować dwadzieścia deka drobnego wermiszelu, przelać zimną wodą, wymieszać z łyżką masła i pięcioma deka ostrego tartego sera. Dziesięć muszelek wysmarować grubo masłem, ułożyć na nich wermiszel w taki sposób, aby formował wkoło jakby gruby wianek, środek pozostawiając pusty. W te puste środki wbić po jednem niedużem jajku, posolić je, posypać całość grubo serem, ustawić na brytfannie i wstawić na kwadrans do pieca. Jeżeli chcemy, aby muszelki na brytfannie się nie pochylały i jaja z nich się nie wylewały, należy na dno brytfanny nasypać warstwę piasku, lub popiołu.
Dwadzieścia deka szynki surowej lub gotowanej pokrajać w cieniuchne paski. Dziesięć muszelek wysmarować grubo masłem, posypać bułeczką, na to ułożyć warstwę szynki, robiąc lekkie wgłębienie w środku. Muszelki ustawić na brytfannie z piaskiem, aby się nie ruszały; wbić w każdą po niedużem jajku, posypać grubo tartą bułeczką, ostrym serem, skropić masłem i wstawić na kwadrans do dwudziestu minut w niezbyt gorący piec. Gdy ser stopnieje i uformuje cienką skorupkę, muszelki są gotowe.
Piętnaście deka wędzonej słoninki (może być słoninka od gotowanej szynki) pokrajać w jaknajdrobniejszą kostkę. Dwie duże hiszpańskie lub cukrowe cebule pokrajać drobno i udusić z małą łyżeczką masła. Gdy cebula miękka, dodać słoninkę, wymieszać, popieprzyć lekko i odstawić. Gdy masa cebulowa ostygnie, nałożyć nią dziesięć muszelek, robiąc w środku każdej spore wgłębienie. Ustawić muszelki na brytfannie z piaskiem tak mocno, aby się nie przechylały, wbić w środek każdej po niedużem jajku i wstawić na kwadrans w piec. Solić tych jaj nie trzeba: będą miały dosyć soli ze słoniny.
Szklankę wody zagotować z pół szklanką masła, wsypać na wrzącą trzy ćwierci szklanki mąki, wybijać łyżką, aż od rondla odstanie. Zdjąć z blachy, wybijać dalej, aż stygnąć zacznie. W letnie ciasto wbić dwa całe jaja i wsypać trzy deka ostrego tartego sera, najlepiej parmezanu, wyrobić doskonale. Z tego ciasta ułożyć na wysmarowanych grubo masłem muszelkach wkoło cienkie wałeczki, jakby obwarzanki. Ustawić muszelki na brytfannie, wbić w środek każdej po jajku, posypać znowu grubo serem (trzy deka sera) i wstawić w bardzo gorący piec. Ciasto, gdy udarzone, powinno tak urosnąć, że jaj prawie nie będzie widać. Gdy ciasto lekko się zrumieni, a ser tarty uformuje jakby szklistą powłokę, natychmiast gorące podawać. Wyborna przystawka po zupie, lub eleganckie danie na kolację.
Z bułki niezbyt świeżej, gdyż taka łatwiej krajać się daje, okroić dokładnie skórkę i nakrajać tyle zgrabnych, dużych, owalnych grzanek, ile mamy zamiar podać. Zrumienić je z obu stron na maśle i trzymać w cieple. Tymczasem posadzić na maśle, lub ugotować tyle poszetowych jaj ile mamy grzanek, obrównać wkoło, ułożyć na grzankach. Na ukos, na każdem jajku położyć pasek wymoczonego sardela, lub połówkę oczyszczonej kilki. Ułożyć na serwetce i podawać bardzo gorące.
Przygotować dowolną ilość grzanek i jaj sadzonych, lub poszetowych. Duże, dojrzałe lecz jędrne pomidory, pokrajać w plastry, usunąć ziarnka, osuszyć z soku na płótnie, obsmażyć z obu stron na maśle. Na każdą grzankę położyć plaster smażonego pomidora, na to jajko i podawać natychmiast. Operację układania tych artykułów jeden na drugim wykonywać bardzo prędko, aby wszystko pozostało gorące. Grzać razem nie można, gdyż grzanka rozmiękłaby od pomidora, a powinna być chrupiąca.
Grzanki i jaja przygotować, jak wyżej. Ile grzanek, tyle ukrajać cienkich plastrów pasztetu z wątróbki, lub ze zwierzyny, położyć je na grzankach i wstawić na minut kilka do pieca, aby się pasztet rozgrzał. Na gorący położyć jaja, posypać wszystko ostrym parmezanem, lub pokryć bułeczką, zrumienioną w maśle, i natychmiast bardzo gorące podawać.
Dwie cynaderki cielęce wymoczyć dobrze i udusić na maśle wraz z otaczającym je tłuszczem. Posolić je dopiero wtedy, kiedy są uduszone, pokrajać każdą na dziesięć cieniuchnych plasterków. Zrumienić dziesięć owalnych grzanek z obu stron na maśle, nie wysuszając ich nadto. Na każdą położyć po dwa plasterki cynaderek, na to po poszetowem jajku, posypać grubo parmezanem, skropić tłuszczem od cynaderek; bardzo gorące podawać na wygrzanym, metalowym półmisku.
The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.
Loading the full text…
The end
You’ve reached the end of 100 potraw z jaj.
