Read here

Żywot człowieka poczciwego (Rej, 1881)

Mikołaj Rej · 1881 · Free in the US

132,781 words · about 9 h 18 min to read

Period artwork: Interior of the Bodleian Library, 1845
About this edition

Free in the US: this text is in the public domain in the United States; it may still be in copyright elsewhere.

Licence: PD-US · Published in 1881 (before 1931): public domain in the United States. Text and transcription from pl Wikisource by Wikisource contributors (transcription licensed CC BY-SA 4.0; contributors: https://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Żywot_człowieka_poczciwego_(Rej,_1881)&action=history). · Wikisource contributors

Text from Wikisource and set out for reading on screen; no words of the book are rewritten or summarized. How RedLectern is built

About this book

Author
Mikołaj Rej
Language
Polish
Published
1881
Length
132,781 words · about 9 h 18 min
Sections
44 reader sections
Text
Digital text
Rights
Public domain in the United States

 

Contents (44)
  1. Front matter under 1 min
  2. Księgi pierwsze under 1 min
  3. całość about 1 h 13 min
  4. Rozdział I about 7 min
  5. Rozdział II about 5 min
  6. Rozdział III about 4 min
  7. Rozdział IV about 12 min
  8. Rozdział V about 10 min
  9. Rozdział VI about 11 min
  10. Rozdział VII about 5 min
  11. Rozdział VIII about 9 min
  12. Rozdział IX about 10 min
  13. Księgi wtóre under 1 min
  14. Wstęp about 1 min
  15. Rozdział I about 14 min
  16. Rozdział II about 14 min
  17. Rozdział III about 31 min
  18. Rozdział IV about 8 min
  19. Rozdział V about 8 min
  20. Rozdział VI about 17 min
  21. Rozdział VII about 15 min
  22. Rozdział VIII about 17 min
  23. Rozdział IX about 15 min
  24. Rozdział X about 8 min
  25. Rozdział XI about 18 min
  26. Rozdział XII about 15 min
  27. Rozdział XIII about 15 min
  28. Rozdział XIV about 9 min
  29. Rozdział XV about 10 min
  30. Rozdział XVI about 16 min
  31. Rozdział XVII about 12 min
  32. Trzecie księgi under 1 min
  33. Wstęp about 1 min
  34. Rozdział I about 21 min
  35. Rozdział II about 10 min
  36. Rozdział III about 10 min
  37. Rozdział IV about 24 min
  38. Rozdział V about 12 min
  39. Rozdział VI about 17 min
  40. Rozdział VII about 17 min
  41. Rozdział VIII about 9 min
  42. Rozdział IX about 17 min
  43. Rozdział X about 26 min
  44. Spis wyrazów about 2 min

Continue:

Front matter

BIBLIOTEKA MRÓWKI. Tom 110 — 115.

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰

ŻYWOT CZŁOWIEKA

Księgi pierwsze

KSIĘGI PIERWSZE

ŻYWOTA CZŁOWIEKA POCZCIWEGO

całość

BIBLIOTEKA MRÓWKI. Tom 110 — 115.

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰

ŻYWOT CZŁOWIEKA

POCZCIWEGO.

〰〰〰〰〰〰〰〰

W.

KSIĘGARNIA POLSKA

A. D. BARTOSZEWICZA i M. BIERNACKIEGO

14. Plac Halicki 14.

Z I. Związkowej Drukarni Zorża.

KSIĘGI PIERWSZE

ŻYWOTA CZŁOWIEKA POCZCIWEGO

ROZDZIAŁ I.

Bóg wszechmogący, którego sprawy, sądy, a na wszem dziwne postępki są, ani rozmierzone, ani żadnym rozumem ogarnione być mogą, gdy raczył świat stworzyć, to jest ziemię, niebo, morza i inne przypadłości na niebie i na ziemi, której dziwnej sprawie żadne się oko przypatrzyć, ani żadny rozum przydziwować się nie może. A wszystko to cokolwiek oczyma swemi widzieć, i rozumem rozeznać możemy, to stworzyć raczył ku czci

a ku chwale swojej. A przypatrując się tej dziwnej sprawie co dalej to więcej się o tem zamyślawać musimy. A iż na niebie wielką a rozliczną a dziwną różność duchów świętych, to jest aniołów i archaniołów, ku czci a ku służbie swej stworzyć raczył, niechciał też tego zaniechać aby też i z tej marnej ziemi, tak jako Bogu wszechmogącemu, powinna cześć a chwała zawżdy iść nie miała.

A tak też potem stworzyć raczył i człowieka, a tak go stworzył i w niewinności, i w dostojeństwie, i w świątobliwości, i w nieśmiertelności, mało niejako i anioła, tak jako i Dawid święty tego nadobnie w pisaniu swem dołożył, jedno iż różno, tego w widomem ciele, a anioła zasię w niewidomym duchu. To jako tego nędznego człowieka był na tej ziemi postanowić raczył, i jako mu był poddał wszystko pod moc i pod posłuszeństwo jego, to już tam pisma i historje, kto czytał, szeroko o tem poświadczają i wyznawają. Jako też zasię chcąc aby wiedział on nędznik iż jest kreatura, a iż ma pana nad sobą, wszystko mu poruczywszy a podrzuciwszy pod posłuszeństwo jego, w raju go, dziwnemi rozkoszami sprawionym, postanowić raczył, aby jedno tak był sobie nad nim rozkoszował w onej niewinności jego, tedy mu jednegoż drzewka zakazać raczył, aby go nie ruszał, ani owocu jego, które drzewko przezwał drzewem żywota, powiadając mu, iż skoro go skosztujesz, wnet będziesz śmiertelny, a śmiercią będziesz umorzon.

A niechcąc go tak zaniechać jako pustelnika, powiedzieć raczył: Iż źle mu być tak samemu, trzeba mu jakiego podpomożenia. I uspiwszy go twardym snem, wyjął kość z boku jego, a stworzył mu niewiastę też urodą podobną ku niemu. Ten gdy się obudził, poznał ją wnet i powiedział: iż to jest jedna kość z kości moich. A tu wnet obaczyć każdy może jako jest dusza rozumna, skoro będzie do ciała wpuszczona, także i w małem dziecięciu, jedno iż nie ma instrumentów jeszcze zrosłych, przez któreby on rozum jej i ona nieśmiertelność okazać się miała. Także mu potem onę niewiastę dał za żonę, aby się rozmnażał z nich on naród ludzki, ku czci a ku chwale jego.

Diabeł potem, on anioł sprosny, który dla pychy a dla nieposłuszeństwa był strącon z nieba, gdyż był pierwej aniołem światłości, a w wielkiej łasce u Pana tego, gdyż ten Pan pychy a nieposłuszeństwa żadnemu stworzeniu przepuszczać nie raczy, wiedząc onego człowieka w onej łasce pańskiej, i bojąc się aby mu w niebie nie posiadł onego miejsca jego, nadziewając się jeszcze kiedy przyjść ku łasce pańskiej, wnet oną srogą zazdrością wzruszony, starał się pilnie o to, aby był onego nędznika mógł jako zwieść z onego posłuszeństwa jego, a iżby go omierził Panu swemu. Widząc onę niewiastę już mdlejszego przyrodzenia niżli onego człowieka, wnet się o nię pokusił, i powiedział jej: I wiecież wy czemu wam Pan tego drzewa zakazał albo owoców jego? Wiedzcie, iż to drzewo jest takiej mocy, iż skorobyście go skosztowali, wnetbyście się stali wieszczemi, a wnetbyście wiedzieli co jest złe, a co dobre. Onej niebożątku zachciało się być praktykarką, a wiedzieć przyszłe rzeczy, wnet urwała jabłko i skosztowała, a namówiła onego nędznika, iż go też skosztował, tak iż potem dowiedział się co jest złe (ku któremu przyszedł), a co jest dobre, które był utracił. Także wnet niebożątko poznał śmiertelność swoję, poznał wstyd nagości swojej, a już chodził jako błędny w rozpaczy swojej. To już potem jako się nad nim zmiłować, zgromiwszy go, Pan raczył, a jako mu zasię nalazł drogę do miłosierdzia swego, i jako onego sprosnego zwodnika w osobie wężowej przekląć raczył, i jako onemu nędznikowi dał otuchę o miłosierdziu swojem, i jako miało nastać potomstwo z narodu jego, które się miało pomścić onej nieznośnej krzywdy jego, to już tam o tem szeroko historje świadczą tak jako są o tem samem w sobie napisane.

A gdy już ten naród nędzny ludzki począł się rozmnażać na ziemi, wedle woli a sprawy Pana tego, patrzaj w jakiej różności potem i przyrodzenia i obyczajów po świecie się dziwnemi kształty rozmnożył. Bo się jeden rodzi srogi, drugi dobrotliwy, jeden pyszny drugi pokorny, jeden hojny drugi łakomy, jeden opiły drugi trzeźwy, jeden mądry a uważnie roztropny, drugi zasię głupi a tępy, a z przyrodzenia ni ocz nie dbały. A tak aż do inszych przypadków przyrodzenia różnego, którym się każdy kto jedno chce snadnie przypatrzyć i podziwować może: to wszystko razem tenże wszechmogący Pan przy temże stworzeniu nieba i ziemie sprawić i postanowić raczył. A zowiemy to łacińskim językiem fatum, to jest wyrokiem, a wiecznym dekretem wielmożności jego. A jako co raz rzekł, i jako co któremu stworzeniu przywłaszczyć raczył, także już to koło wiecznie a nieodmiennie toczyć musi aż do świętej woli jego, a do skończenia świata wszystkiego, tak jako sam o tem jaśnie powiedzieć raczył: iż niebo i ziemia przeminąć może, ale słowa a dekreta jego nieomylne nigdy się zmienić ani przeminąć nie mogą. Patrzajże jako tu widzimy na tej nędznej ziemi rozmaite różności w przyrodzeniu, tak między zwierzęty, także między rozlicznemi ptaki, rybami, drzewy, i między zioły rozmaitemi, tak iż każde stworzenie wedle natury swej, a wedle onego raz uczynionego twardego dekretu pańskiego; musi używać obyczajów i przyrodzenia swego, a nigdy się już żadne inaczej odmienić nie może, już tak aż do skończenia świata wszystkiego.

A gdy tak mocne postanowienie widzisz w różnościach stworzenia świata tego, cóż rozumiesz o onych mocach niebieskich, w jakich je dziwnych różnościach, sprawach i możnościach ten Pan wedle woli swej świętej postanowić raczył. O czem nam dziwno i myślić i mówić, bo tego rozum człowieczy żaden właśnie nigdy zrozumieć nie może. Acz tego potem Pan z łaski a z miłosierdzia swego ludziom uczonym a łaską jego ozdobionym dopuścił był potrosze rozumem dosiądz i wyrozumieć. A jako już wiesz i widzisz, iż różne są przyrodzenia w każdem stworzeniu na ziemi, także też tam są, wierz mi, dziwnie różniejsze, i dziwnemi sprawami i obdarzone i rozsadzone, tak iż też jedny są planety dobrotliwe a drugie sroższe, także aż do inszych postępków, czego się już wżdy ludzie poczęści z łaski pańskiej i dopatrzyli i po trosze wyrozumieli. A iż pospolicie pan na górze, a podlejszy stan na dole pozostawać musi, a przedsię onej góry zwierzchnością rządzon i sprawowan być musi, także też i w tym porządku ten wszechmogący Pan sprawić i postanowić raczył, iż sprawiwszy te dziwne biegi a te różne planety niebieskie, które się ustawicznie z tem niebem toczą, którego tu poczęści kęs widzimy około tej małej a okrągłej ziemi, na której jesteśmy rozsiani wszędy, a gmyrzemy około niej nie inaczej jedno jako mrówki rozsypane około jakiej góry, tedy z jakiem przyrodzeniem planeta na którą część onej ziemi nastąpi, takież się też sprawy i wszytki postępki wedle przyrodzenia onej planety mięszać i broić muszą.

A także i człowiek gdy się tam na ten czas urodzić mu się przytrafi, już wedle sprawy i przyrodzenia onej planety z takiemiż się obyczajmi i postępki urodzić musi. A to jest praedestinatio, co zowiemy przejrzenie pańskie, onym mocnym dekretem pańskim raz uczynione, iż się człowiek nędzny z onej raz nadanej onym różnym planetom mocy rodzi albo zły, albo dobry, tak jako mało nie w każdym różne przyrodzenia widamy. Także to ztąd przypadnie, iż się stanie potem albo godnym albo niegodnym łaski pańskiej, jeśliże temu wczas rozumem a bojaźnią bożą zabieżeć nie będzie umiał, obaczywszy z przypadków niedobrze postanowione przyrodzenie swoje, tak jako o tem i niżej usłyszymy. Boćby to niepotrzebna praca była tego tak wielmożnego bóstwa, aby po piąci albo po sześci tysięcy lat o namniejszym człowieku od początku świata wiedzieć a postanowić miał, jako się kto urodzić miał, i z jakiemi obyczajmi. Ale jako raz rzekł, a jako raz postanowił i mocnym swym dekretem utwierdził i zapieczętował, także się to już tak aż do skończenia świata zawżdy toczyć i sprawować musi.

Patrzajże zasię już ku tej sprawie dziwnej niebieskiej, co zasię znowu do takiego nędznego a zamięszanego przyrodzenia naszego przypada. Albowiem to jest rzecz nieomylna, iż ciało człowiecze z tych się czterech wilgotności rodzić musi, to jest ze krwie, z kolery, flegmy, a z melankolii. To już wiemy snadnie co jest krew a co jest flegma, ale melankolia jakaś lipkość a kliowatość po ciele a po członkach człowieczych rozlana, która też ma niemało mocy swojej. A kolera to jest zgoła żółć, którą częstokroć i w każdym zwierzęciu widamy. A te cztery wilgotności są sobie barzo różne i sprzeciwne. Bo krew czyni człowieka wesołego, hojnego, wspaniałego. Kolera pysznego a zuchwałego. Flegma zasię leniwego, ospałego, bladego. A melankolia frasownego, a rzadko wesołego. Otóż którabykolwiek tylko sama człowiecze ciało opanowała, pewnieby je snadnie umorzyła albo barzo zepsowała. Ale to Pan nadobnie tamże przy stworzeniu człowieka postanowić raczył, iż zawżdy jedna ku drugiej przymięszana być musi, tak iż chłodna gorącą chłodzi, a gorąca też zasię chłodnej zagrzewać musi, tak, że się wżdy jedna z drugiej snadnie w swem przyrodzeniu umiarkować może, tak iż on człowiek i w sprawach swych, i w przyrodzeniu swem, i w zdrowiu swem, na co go ony natury ciągną, wżdy niejako umiarkowańszy i pomierniejszy stać się może. A snadnie to każdy obaczyć może którego przyrodzenia w nim więcej zostawa, i na co go ciągnie, i jakie się w nim obyczaje i przypadki według natury onych wilgotności okazować i stanowić będą, a pospolicie w pijanym narychlej to poznać bywa. Bo koleryk wnet chce być hetmanem, a choć nic nie masz, przedsię się sobie panem zda. Krewnik zasię wesół, skacze, miłuje, ściska, dałby barzo rad każdemu, by jedno co miał. Melankolik zasię lamentuje, wszystko mu niewczas, wszystko się mu krzywdą widzi. A flegmatyk zasię chrapie, a na brzuch pluje, a przedsię i omacnie kufla podle siebie maca.

ROZDZIAŁ II.

Przypatrujże się pilno, gdy już tę odmienność wszechmogący Pan a to zamięszanie w człowieczym narodzie obaczyć raczył, niechciał tak tego nędznego człowieka zaniechać, jako innego błędnego zwierzęcia, które tylko tak żywie, jako go jego nieme przyrodzenie ciągnie, ale mu dał ducha rozumnego, tak jako o onym Adamie czytamy, iż wpuścił weń Pan ducha żywiącego, to jest ducha rozumnego a rostropnego, aby tu swe to zwierzęce ciało tak onym rostropnym duchem rządził a sprawował, aby ani tym biegom niebieskim, ani temu zawikłanemu tak jakochmy słyszeli przyrodzeniu swemu nie dał się rządzić a unosić od poczciwej powinności swojej, ale jako twardym munsztukiem onym świętym rozumem wszystko w sobie hamował i stanowił, gdzieby go albo ony biegi niebieskie, albo ono jego zawikłane przyrodzenie do czego ciągnęło niesłusznego albo nieprzystojnego człowieczeństwu jego,

Uważajże dalej co ten dobrotliwy Pan jeszcze k’temu uczynić raczył, nie dufając i rozumowi i cnocie tak onemu zawikłanemu przyrodzeniu człowieka nędznego, iżby takie przyrodzenie tylko cnotą a rozumem w sobie pohamować a pomiarkować miał, ale k’temu jeszcze przydał srogie przykazanie swoje, dał różność dziwnych nauk, które się rozsiały po wszemu światu, rozważnie przestrzegając tego nędznego człowieka, jako miał gwałt czynić tym twardym przypadkom przyrodzenia swego, a jakoby się miał sprawować, aby wżdy i Pan miał chwałę i poczciwość z niego i z poczciwych a z pobożnych spraw i z obyczajów jego. A on też nędznik aby i sławę, i wdzięczność, i zdrowie wżdy jako tako zachował, sprawując się rozumem a bojaźnią bożą, także ku czci swojej i ku dobremu mniemaniu swemu. Cóż jeszcze dalej uczynić raczył, nie dufając onej krewkości a odmienności jego, założył nań srogi zakład a straszny dekret, szeroce mu to na piśmie podawszy, iż jeśli się nie będzie zachowywał wedle przystojeństwa swego, a wedle onej świętej woli jego a mocnego postanowienia jego, iż srogą śmiercią umrzeć musi, i doczesną i wieczną. Doczesną tu gdy się dusza miła rozdzieli z tem śmiertelnem ciałem. Wieczną zasię gdy powstanie z temże ciałem, a stanie na sądzie pańskim, tam już ma być na wieczne męki i potępienie zdana i skazana pospołu i z tem ciałem swojem. A jeśliże się zachowa w tym żywiole wedle cnotliwego powinowactwa swojego, a wedle woli a rozkazania pana swojego, a zgwałci w sobie ono swowolne przyrodzenie swoje, tedy nigdy nie umrze, jedno tak przestąpi z tego żywota omylnego a doczesnego do żywota onego wiecznego, jemu od wieków z dziwnemi rozkoszami zgotowanego a pewnie obiecanego. A acz tu do czasu to mizerne ciało w ziemi zostanie, a jako smacznym snem uspokojono będzie, ale dusza ona wdzięczna już będzie w ręku pańskich, tak jako Salomon o tem nadobnie napisał, a już będzie w wielkiej radości a w opiece pańskiej czekała onego wdzięcznego pospołu i z onem ciałem swem, które było do czasu w ziemi zostało, miłościwego zawołania swego, które już ma z pewnych obietnic pańskich, iż będzie wiecznie sobie z Panem swym królowała a rozkoszowała i z onem nędznem ciałem swojem.

Niechajże tego tak nikt nie mówi: Ej, by był Bóg nie chciał, nie byłbych ja był nigdy złym, anibych był potępion. Pewnie iż tego Bóg nie chce, a owszem się o to stara i upomina, aby był każdy dobrym, a iżby był zbawion, bo do siebie wszystkich nie brakując żadnym stanem jawnie a jaśnie powoływa, a chce aby byli wszyscy zbawieni, gdzie ono mówi: Pójdźcie do mnie wszyscy którzyście się upracowali, a ja miłościwie i ochłodzę was i pocieszę was. Powieda głośno: Iż ja nie chcę śmierci ani potępienia grzesznego, tylko czekam by się nawrócił a żył żywotem wiecznym. Woła: Nawróćcie się do mnie wszyscy, nawrócę się ja też do was. Toć już tam do złych a do grzesznych woła aby się uznali, boć dobrym nawrócenia ani uznania już niepotrzeba, do tego dokładać raczy: Iż jeśli się nawrócicie do mnie, już onych przeszłych złości waszych nigdy pamiętać nie będę. A co takich miłościwych obietnic jego mamy od proroków na świat wywołanych, i usty jego świętemi poświadczonych, a ktoby je wyliczyć mógł. A nakoniec on Mojżesz nieomylny poseł jego, który już mało nie głośne poselstwa ludowi onemu które wiódł z Egiptu przynosił od niego, gdy im przyniósł na kamiennych tablicach jawną wolę a rozkazanie święte jego, tedy im to tak mocnie zapieczętował: Iż jeśli się tak zachowywać będziecie wedle woli a nauki mojej, którą do was posyłam, tedy wszytki błogosławieństwa na was przypadną na ziemi i na niebie, które im tam Mojżesz na ten czas szeroko wyliczał, i nam potomkom ich są jaśnie na piśmie zostawione. Dokładając też tego: Iż jeśliże tem wzgardzicie, a nie będziecie się chcieć zachować wedle woli a rozkazania mego, tedy też tego pewnie bądźcie iści, iż na was wszytki przeklęctwa przypadną co ich jedno jest na ziemi i na niebie, które im też tam wszytki szeroko wyliczał i opowie- dział. A nakoniec tem zawiązał: Iż oto wam kładę przed oczy wasze przeklęctwo i błogosławieństwo złe i dobre, obierajcież sobie co chcecie wedle woli swojej. Niechże tu nie mówi złodziej: Oj, by był Bóg nie chciał, tedy bych ja był nie był złodziejem, anibych był wisiał. Niechże tu nie mówi zabijak, łakomiec, wydzieracz, pijanica! By był Bóg nie chciał, nie byłbych ja był taki, bo to nieprawda, ktoby tak tę dobroć wieczną boską potwarzać chciał. Widzisz iż jawnie Bóg nie chce być przyczyńcą grzechu twojego, ani katem nad tobą, gdzie wszędy a wszędy łaskawie a miłościwie upominać każdego raczy, abyś się obaczył w grzechu swoim, a odwróciły się od niego, a on zawżdy chceć być miłościwym Bogiem i nie wspominać ci żadnego przeszłego występku twojego. A k’temu woła na jednego: nie kradń, na drugiego: nie zabijaj, na trzeciego: cudzego nie pożądaj, aż tak i do inszych. Ale ono złe przyrodzenie twoje w któremeś się urodził, i ony złe czasy twoje pod któremiś się urodził, tak zgwałciły i rozum i cnotę twoję, żeś wzgardził i to łaskawe napominanie pana swego, i sławę swoję, i niebezpieczeństwo żywota swojego, a udałeś się za złym a swowolnym rozmy- słem swym, boć do złego wolno kiedy chcesz, gdyż odstąpisz cnoty i upominania pańskiego, bo już takiego na żadnej pieczy Pan nie ma, który się uda za swowolnym rozmysłem swoim. Ale gdy od złego odwrócisz nogę swoję, tak jako o tem pismo powieda, to snadnie cię wnet duch pański przywiedzie na drogi słuszne, z których już nigdy upaść ani się obłądzić nie będziesz mógł. Ano powiedali o jednym kupieckim człowieku, a to była iście rzecz prawdziwa, iż gdy mu się syn urodził, iż zwiódł praktyki a ludzie uczone, aby mu rozsądek uczynili o przypadkach przyszłych, a o przyrodzeniu syna onego. Tedy się na jedno wszyscy zgodzili, iż ma tak być srogie przyrodzenie jego, iż nigdy nasycon krwie być nie będzie mógł, a nielza jedno musi być albo katem, albo jakim srogim rozbójnikiem. Ten sobie nieborak ono lekce poważył, a miał to sobie za plotki. Potem gdy już począł on chłopiec podrastać, co potkał małego, albo szczenię, albo koźlę, albo kotkę, to wnet ściął albo zabił. On ojciec ubogi obaczywszy ono złe przyrodzenie jego, posłał wnet zasię po onyż doktory co mu o onym synu powiedali, i radził się ich coby z tem czynić miał, powiedając im, iż już tego jawnie doznawał, co mu o onym synu jego praktykowali i powiedali, prosząc ich, aby mu radę dali, jakoby ono złe przyrodzenie syna onego wżdy mogło być czem umiarkowane a uskromione. Tam się na to tak zezwolili wszyscy, aby go dał do rzeźnika, gdzieby nawięcej bydła bijano. On posłuchawszy uczynił tak jako mu radzili. Ten potem z oną wielką radością rzezał, bił, tłuk ony kozy, ony barany, ony cielęta, tak iż w sobie uskromił onę złą a jadowitą naturę swoję oną krwią bydlęcą, iż z niego był potem i dobry i barzo bogaty człowiek, z onego przedsięwziętego rzemięsła swego. A tak niech tego nikt nie powieda, aby przyrodzenie mocy nie miało, jeśliże cnotą a rozumem nie będzie powściągniono a zahamowano.

ROZDZIAŁ III.

A tak rodzicy poczciwi gdy im się rodzą dziatki, mają pilnie obaczać, jeśli nie z planet, tedy wżdy z przyrodzenia ich, ku się na potem sprawy ich i postępki ich pociągać miały. Bo snadnie koleryka poznasz i po sierści, bo się urodzi czarno, melankolik lisowato, flegmatyk blado, krewnik z biała rumiano. A także wnet i z przypadków i z młodych jeszcze obyczajów dziecinnych snadnie się obaczyć może, ku czemu się którego przyrodzenie ściąga. Bo się będzie krewnik wnet wszytko smiał a igrał, flegmatyk spał a drzymał, koleryk się gniewał, melankolik się frasował, a wszytko mu się nie w czas będzie zdało. A jeśli mu k’temu dodasz pokarmu takiegoż, tedy jedno z drugiem pomięszawszy się, jeszcze będzie więtszą moc w onem przyrodzeniu miało. A tak panie matki, a zwłaszcza które są przyrodzenia dobrego, barzoby dobrze, aby samy dziatki swe i karmiły i wychowywały. A jeśliże by tak być nie mogło, tedy iście pilnie trzeba szukać mamki nie kordiacznej, nie melankolicznej, nie frasownej, ale coby była przyrodzenia dobrego, obyczajów uczciwych, która aby wnet obaczała, ku czemuby się przyrodzenie dzieciątka onego ściągało, jeśli ku gniewu, jeśli ku ospalstwu, jeśli ku zbytniemu płaczowi albo lamentowi, tedy go potrosze, nie gniewem, nie fukiem, ale jakoby igraniem, a nadobnem i łagodnem upominaniem pohamować, a potrosze go od onego przyrodzenia jego odwodzić będzie potrzeba, aby się wżdy w nim potrosze skromiły ony przyrodzone przypadki jego. Bo widzisz, i wosk póki miękki, tedy w się rychlej pieczęć przyjmie, niżli kiedy stwardnieje.

Też gdy się już imie dziecię jeść, trzeba mu i pokarmy rozeznawać według przyrodzenia jego. Bo jeśli koleryk, nie dajże mu pokarmów gorących, także i melankolikowi, bobyś jeszcze barziej podpalił onego gorącego przyrodzenia jego. Jeśliże też flegmatyk, nie dajże mu też rzeczy z przyrodzenia zaziębłych, bobyś także jeszcze więcej poprawił tępości i gnusności jego, a nie pieść też nazbyt przyrodzenia jego, nie żufeczkami, nie temi wymyślonemi pieścidełki, nie winki też, a jeśli tedy barzo rzadko i mało, bo i mdlejsze będzie, i żołądek czemu z młodu przywyknie, tego mu się zawżdy będzie chciało. A potem gdy przyjdzie na grubsze potrawy, tedy i z trudnością je będzie przechowywać mogło, i onemu żołądkowi rozpieszczonemu zawżdy każda rzecz zaszkodzić więcej będzie mogła, niźli owemu sękowatemu, co przywyknie z młodu złemu i dobremu. A możemy się w tem i widomemi rzeczami sprawić. Patrz na te kraje gdzie cebrem piwo piją, a pani matka i w sześci niedzielach donice z grzankami czasem nachyli, jacy się chłopi, by zubrowie rodzą, bo jeszcze w brzuchu utyje jako prosię, urodzi się jako cielę, a uroście jako wół. Patrzże zasię na owy winarze, jako chodzą jako kokoszki z zadrobionemi twarzyczkami, a ledwie go połowica na świecie, a i między chłopy już dziś urodziwszego najdzie, niźli między tą rozpieszczoną szlachtą, co się winki a papinki zadrobili.

Nie więżyż mu nazbyt z młodu knefliczkow, bryżyczków, pstrych sukienek jako prosięciu, bo jako się tego z młodu nauczy, tak mu się to w pamięć wbije, i tak mu się tego napotem zawżdy będzie chciało, a ztąd mu i swowola napotem, i wszeteczeństwo snadnie rość będzie mogło, a wszak mu to i napotem nie zginie, gdy już ku lepszemu obaczeniu przychodzić będzie. Potem gdy już będzie podrastać, nie trzeba go też nazbyt w grozie chować, bo ona młodość jego, gdyż jeszcze zmysły słabe we młodem ciele być muszą, tedy zbytnią grozą a frasunkiem snadnie może być zgwałcona, iż potem zawżdy straszliwa, tępa a głupia być musi. Ale bez zbytniej grozy a bez frasunku nadobnem napominaniem przedsię mu potrosze trzeba ujmować obroków, aby nie rosło jako wierzba, którą jako nachyli także też rość będzie. Także go też już będzie trzeba strzedz od głupich a od plugawych chłopiąt, od zbytniej czeladzi, bo co z młodu widzi, słyszy, to mu się snadnie wbije w onę młodą pamięć jego, i także z nim będzie rosło. Bo i od starszych to słychamy, iż lepiej to więc pamiętają co się z młodu około nich działo, niżli co przed małym czasem czynili. Boć może dzieciątko czyście się igrając i paciorka, i łacińskich słów wiele nauczyć, i a, b, c, d, barzo mu się to snadnie igrając w pamięć wbić może. Nie dajże mu też wiele leda czego szczebiotać, jako to inni barzo radzi widzą, a zowią to szpaczkiem, bo jako mu to w obyczaj wnijdzie, tedy mu potem z tego wszeteczeństwo uroście, którego go potem trudno oduczyć będzie. Także też i panie matki około dzieweczek swych powinny takież pilność mieć, gdyż to jest naród mdły a na wszystko snadnie nałomny. Albowiem wierz mi, iż młode wychowanie rostropne, siła potem obyczajów dobrych na starość każdemu umnożyć może. A widamy to i między rodzoną bracią, iż jeden doma źle a swowolnie wychowany jaki jest brzydki w obyczajach swoich, jako jest niedbały w sprawach swoich, iż wszystko snadniej i utracić i sam się w niwecz obrócić może. A drugi który będzie dobrego a poczciwego wychowania, wszystko ono zanim chodząc pozbiera. A przytem różna wdzięczność i różne uważenie obyczajów u ludzi poczciwych będzie jednego niż drugiego.

Potem gdy już dzieciątko podrośnie, iż mu się zmysły i przyrodzenie lepiej stanowić będzie, starajże mu się pilno o jakiego cnotliwego, statecznego, trzeźwego, a pomiernego preceptora, aby nauki słuszne i obyczajnie poczciwe mógł z niego brać i obaczać. A nalepiej go doma do czasu pochować, bo wżdy i rodziców i preceptora potrosze się przestrzegać będzie, i lepszy wczas w swem młodem wychowaniu mieć może: i wżdy z onemi sprosnemi chłopięty szkolnemi pospołu rość nie będzie, i ich obyczajów sobie do młodej głowy nie nabije. Bo to być inaczej nie może, jakie towarzystwo takie też i obyczaje pospolicie bywają, a wszak to i między starszymi widamy. Albowiem to jest rzecz pewna, w jakie obyczaje młodość dziecinna będzie podana, takie długo i pamiętać i używać ich będzie. A możem baczyć i po młodem drzewie, które im nalepiej uszczepiono a oprawiono będzie, tem narychlej i uroście, i wdzięczne owoce snadniej może podać z siebie. Także i po młodym koniu i po innych zwierzętach. Nie dajże się z nim z młodu łamać twardemi a wichrowatemi naukami, boć mu snadnie w młodej głowie wszytko pomieszają, ale co nalepiej uczyć go czyść a pisać, a potrosze słowa na polski język wykładać, coby mu ku cnotom a ku poczciwym obyczajom ono młode przyrodzenie przywodziło. Boć wierzę gramatyka z logiką nie wiem by się i staremu czasem nie uprzykrzyła.

ROZDZIAŁ IV.

A to jest napilniejsza, aby dzieciątko które już ku lepszemu rozumowi będzie przychodziło, uczyło się rozumieć co jest Bóg, a co jest wola jego. Gdyż jako Salomon pisze, iż to jest nawiętszy początek każdej mądrości poznać Boga a uczyć się bojaźni jego. A jako Dawid powieda, iż i od dziatek ssących już idzie chwała Panu Bogu na wysokości. Ale iż w tych zamięszanych czasiech świata dzisiejszego iście nie każdy się będzie umiał snadnie z tego wyprawić co jest Bóg, i jako jest istność jego i wielmożność jego, i co jest wola święta jego, i jako ją rozumieć, i jako jej wszyscy słusznie powinni być mamy, i trzeba się w tem każdemu pilnie obaczać, a nie unosić się za pismy i za wymysły różnemi a dziwnie zawikłanemi, jedno strzedz mocno słów a dekretów pańskich, które nieomylnie wyszły przez Ducha świętego z ust prorockich i apostolskich, i z ust własnych tego dziwnego bóstwa zakrytego, a pilnie je rozeznawać a uważać sobie.

Bo acz ludzie różni różnych pism i różnych nauk świat pełen rozsypali, ale iż byli ludzie, też się jako ludzie unosić mogli. Ale jako nas Duch święty nadobnie nauczył, abyśmy każdego ducha i każdego pisma słuchali, ale iżbyśmy to pilnie rozważali który jest duch i która nauka z prawdy, powiedając, iż żaden duch nie jest z prawdy, jedno ten który powieda szczere słowa pańskie, a nie żadnych innych wymysłów świata tego. A inszego co, by też i anioł z nieba zstąpił, a powiadał nam, niźli to co jest przez Ducha świętego na swiat wywołano, tedy temu nie mamy wierzyć, i owszem przeklinać jako rzeczy nieprawdziwe a omylne, od świata wymyślone. A tak iżby też i preceptor o tem wiedział, i dziecię aby się tego od niego uczyło, iż wedle zgody pisma świętego tu przez Ducha świętego na świat jawnie a jaśnie wydanego, iż Bóg jest istność dziwna, żadnym rozumem nieogarniona, wszechmogąca, nalepsza i, namożniejsza. Który wszystko wie i widzi tak na ziemi jako i na niebie, i wszystko rządzi a sprawuje wedle woli a zdania swego, którego żadne oko nie widziało ani żądny rozum słusznie dosiądz nie mógł, ani go żadne pismo wyjaśnić ani wypisać mogło, tylko iż się nam przez głos swój, i przez rozliczne głosy prorockie, przez Ducha świętego nieomylnie na świat wydane poczęści objawić raczył, a nakoniec nawięcej przez onego jedynego Syna swego, który z nim od wieków w jedyności bóstwa spółecznego zawżdy był, i tu się na świat w człowieczeństwie swem okazać raczył, który był prawy obraz a wyobrażenie jego, tak jako Paweł święty i inni apostołowie szeroko o tem pisali, najaśniej się nam objaśnić i oznajmić raczył. Gdyż to sam ten święty a jedyny Pan jaśnie powiedzieć raczył: Iż kto mnie widzi, widzi i ojca mojego. Albowiem ja i ojciec tedy jedno jesteśmy, to jest jedynego a społecznego bóstwa zawżdy społu używamy. A tuchmy się wżdy potrosze z tej trudności wywiedli, iż wżdy chociaj tak z daleka o tej wielmożności i mówić i rozumieć możemy, wiarą zupełną a nieomylną ostatka dokładając.

Nie dajże się uwodzić tym nowotnym a wymyślnym rozumkom, którym podobno tego potrzeba, aby imi szyrmowali, aby ten Bóg żadnej istności nie miał, bo powiadają iż jej w Piśmie niemasz. Ale iż wiemy pewnie iż Bóg jest, tedyć wżdy cokolwiek jest, wżdyć musi mieć istność jaką, acz powiedają iż to jest filozofia, ale tę filozofią samże ten Pan potem jaśnie wyłożyć raczył. A iż Bóg pewnie jest, byśmy też o tem żadnego pisma nie mieli, tedy przypatrzywszy się dziwnym sprawom jego, które on żadnym rozumem nieogarnione sprawuje, tuż jawnie przed oczyma naszemi na ziemi i na niebie, tedy jemu bezpiecznie możemy wierzyć iż jest, i był, i będzie na wieki wiecznie. I dobrze się tej możności jego przypatrzyli oni przodkowie nasi rozlicznemi kształty, ale nawięcej u góry Synaj, gdy mówili Mojżeszowi, iż nam tylko jedno o tym Bogu powiedasz iż jest, a my anichmy go nigdy widzieli, anichmy jego głosu słyszeli. Powiedział im Mojżesz: Iż nagotujcie się wszyscy na jutro, pewnie go na tej górze widzieć będziecie, i głos jego usłyszycie, jedno się blisko góry nie przystępujcie, abyście śmier- cią nie pomarli. A jeszcze się było nic nie stało, a już się byli barzo potrwożyli i polękali. Rano jutro jęła się ona góra trząść, potem się ogniem srogim zapaliła, potem poczęły z nieba padać okrutne łyskawice, trzaskawice i pioruny, tak iż już oni ludzie na poły byli pozdychali od strachu, i pytali Mojżesza coby się to działo. Powiedział im, iż to już Pan idzie aby z wami mówił, a iżbyście głos jego słyszeli. Potem wszyscy upadli przed Mojżeszem prosząc go aby Bóg z nimi nie mówił, aby i głosu jego nie słyszeli, powiedając iż pewnie pozdychamy. Potem sam Mojżesz szedł do Pana na górę, i tamże się z Panem rozmówił o czem było potrzeba. A tam bespiecznie doznali oni przodkowie naszy, iż Bóg jest, a iż jest dziwna istność jego i sprawa jego. Także też przedtem gdy Pan tegoż Mojżesza posyłał do Faraona, aby lud jego wolno puścił z Egiptu, który jako tam był zaszedł za Józefem to już o tem są historje. Tedy gdy Pana pytał Mojżesz jakieby było imie jego, i od kogo poselstwo sprawowaćby miał, powiedając iż to srogi król, jako mu ja nie będę umiał powiedzieć od kogom przyszedł, pewnie bez pomsty nie będę. Powiedział mu Pan: Iż jam jest, ktom jest, i to jest imie moje, i tak mu powiedz: Iż kazał ci to powiedzieć ten, który jest. Tu już słyszysz iż się Pan istnością zowie, gdy powieda iż mię tak zowią: który jest. Bo być istność jaka tam nie była, pewniećby już też tam i jest nie był, i nic nie było.

Lecz jużby to łacniejsza rozumieć i wierzyć, iż Bóg jest istność, ale jaka to jest istność, już to nie naszego rozumu. Ale to jeszcze przytrudniejszem będzie, iż w tej istności tego dziwnego bóstwa są trzej stanowie (bo mędrkowie zakazują mówić: trzy persony) to jest Ojciec, Syn i Duch święty, a ci trzej stanowie swięci oną dziwną istnością Bóstwa onego ogarnieni są, jednostajnej woli, jednostajnej mocy, jednostajnej władzy, jednegoż dostojeństwa i błogosławieństwa, jednejże chwały i majestatu, a przedsię jedno są, jako tego Jan święty poświadczył. A to jedno a coż inszego mamy rozumieć, jedno jeden Bóg, gdyż tego pisma mocnie poświadczają, i także Syna prawdziwym Bogiem zowią jako i Ojca, także i Ducha świętego. Bo jeślibychmy tylko Ojca Bogiem chcieli z tej jedności wydzielić, jużciby żadnym obyczajem drugi być nie mógł. A tubychmy wielką krzywdę uczynili Synowi, gdybychmy mu to odjęli co miał od wieków i co mu wszytki pisma zdawna poświadczały, iż jest prawy Bóg. A jeśliże mu to przywłaszczymy, jakoż radzi i nie radzi musimy, tedyćby już byli dwa albo trzej Bogowie. Ale nalepiej z Janem świętym pomy zgodą, iż ci trzej jedno są. A to jedno a jakoż inaczej rozumieć mamy, jedno iż jedno wszystkich a społeczne Bóstwo. A ztąd już musimy rozumieć, iż to jest jedyny, wierny a prawy Bóg, Ojciec, Syn i Duch święty, chociaj w trojakim stanie ale w jednej istności. O wierz mi, i to był dobrze obaczył on chytry wąż, a on czart, sprzeciwnik narodu ludzkiego, iż ci święci trzej stanowie są w tej jednej istności Bóstwa, gdy do onej Jewy w Raju mówił radząc jej, aby jabłko urwała i skosztowała, powiedając jej iż niewiecie czemu wam tego jabłka zakazano, iż jest wieszcze, skorobyście go skosztowali będziecie jako bogowie, a będziecie wszystko wiedzieć i złe i dobre; acz to mędrkowie wykładają, iż to mówił czart dla tego: będziecie jako bogowie, iż ich dwoje było Adam i Ewa. Ale tu trudno mędrkować, bo to jawnie Pan potem wnetże sam wyłożył, iż się te słowa nie ku Adamowi ani ku Ewie ściągały, jedno ku onemu trojakiemu stanu w jednej istności boskiej będącemu, gdy ujrzał Adama smętnego a już przez ono nieposłuszeństwo z Raju wygnanego, tedy powiedzieć raczył: Onoż ci on Adam który chciał być jeden z nas, wiedząc złe i dobre. To tu już trudno mędrować, bo byś chciał rzec, iż to ku Aniołom mówił, tedy trudno, bo powieda Pismo, iż żaden ku tobie nie jest podobien Panie. I patrz wnet, chociaj tu Pan nie w jednej osobie mówi, a przedsię to jedną istnością zazdobić raczył, gdy rozkazuje Aniołom aby Raj zawarli, tedy tam nie stoi, iż mówili Panowie, ale rozkał Pan Aniołom. A tu się już snadnie każdy może wyprawić, iż ci święci trzej stanowie od wieków są w jednej istności Bóstwa, jednej woli, władzy, i dziwnego majestatu. Gdyż Jan święty jawnie o Synu powieda, iż jakoż od wszech początków był w Bóstwie słowem, a to słowo zawżdy było prawdziwym Bogiem. Niechajże tu kto chce wywraca sobie jako chce, nam nielza jedno przy szczerej prawdzie Pisma świętego przestawać.

The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.

Loading the full text…