Read here

Wianeczek z kwiatków majowych uwity na cześć i chwałę Przenajświętszej Matce Bożej Królowej Korony Polskiej

Edward Nowakowski · 1883 · Free in the US

62,971 words · about 4 h 25 min to read

Period artwork: Interior of the Bodleian Library, 1845
About this edition

Free in the US: this text is in the public domain in the United States; it may still be in copyright elsewhere.

Licence: PD-US · Published in 1883 (before 1931): public domain in the United States. Text and transcription from pl Wikisource by Wikisource contributors (transcription licensed CC BY-SA 4.0; contributors: https://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Wianeczek_z_kwiatków_majowych_uwity_na_cześć_i_chwałę_Przenajświętszej_Matce_Bożej_Królowej_Korony_Polskiej&action=history). · Wikisource contributors

Text from Wikisource and set out for reading on screen; no words of the book are rewritten or summarized. How RedLectern is built

About this book

Author
Edward Nowakowski
Language
Polish
Published
1883
Length
62,971 words · about 4 h 25 min
Sections
50 reader sections
Text
Digital text
Rights
Public domain in the United States

 

Contents (50)
  1. Front matter about 1 min
  2. całość about 2 h 12 min
  3. Czytanie wstępne, 30 kwietnia about 4 min
  4. Niektóre uwagi i wskazówki dla odprawiających nabożeństwo majowe about 7 min
  5. Dzień 1: Najśw. Marya Panna przychodzi do Betleem about 3 min
  6. Dzień 2: Najświętsza Panna Bogarodzica czyli o narodzeniu Pana Jezusa about 2 min
  7. Dzień 3: Najświętsza Marya Panna przyjmuje pastuszków i królów w betleemskiej stajence about 2 min
  8. Dzień 4: Najświętsza Panna oddaje ubogim otrzymane w darze od królów skarby złote about 2 min
  9. Dzień 5: O oczyszczeniu Najświętszej Maryi Panny about 3 min
  10. Dzień 6: O ofiarowaniu Pana Jezusa przez Najświętszą Pannę w kościele Jerozolimskim about 3 min
  11. Dzień 7: Matka Boża z Panem Jezusem uchodzi do Egiptu about 3 min
  12. Dzień 8: Pobyt Najświętszej Panny w Egipcie about 3 min
  13. Dzień 9: Powrót Matki Bożej z Egiptu about 4 min
  14. Dzień 10: Boleść Matki Bożej po utracie Pana Jezusa about 4 min
  15. Dzień 11: Najświętsza Panna znajduje P. Jezusa w Kościele about 3 min
  16. Dzień 12: Życie domowe Matki Bożej w Nazarecie about 4 min
  17. Dzień 13: Najświętsza Panna przy śmierci św. Józefa about 3 min
  18. Dzień 14: Rozstanie się Matki Bożej z Panem Jezusem about 4 min
  19. Dzień 15: Najśw. Panna po odejściu P. Jezusa sama jedna zostaje about 4 min
  20. Dzień 16: Matka Boża na weselnych godach w Kanie Galilejskiej about 4 min
  21. Dzień 17: Matka Boża przez całą noc z Wielkiego Czwartku na Piątek trwa na modlitwie about 4 min
  22. Dzień 18: Boleść Matki Bożej w chwili, gdy żydzi wołają: Ukrzyżuj, ukrzyżuj about 3 min
  23. Dzień 19:Matka Boża idzie za P. Jezusem na Kalwaryą about 4 min
  24. Dzień 20: Matka Boża stoi pod krzyżem about 4 min
  25. Dzień 21: Przenajświętsza Matka Boża pod krzyżem w ostatniej chwili skonania Pana Jezusa about 3 min
  26. Dzień 22: Przenajświętsza Matka Boża przyjmuje na ręce swoje zdjęte z krzyża ciało Pana Jezusa about 4 min
  27. Dzień 23: Matka Boża sklada Pana Jezusa do grobu about 3 min
  28. Dzień 24: Pan Jezus po Zmartwychwstaniu objawia się Przenajświętszej Matce swojej about 4 min
  29. Dzień 25: Życie Matki Bożej na ziemi po Wniebowstąpieniu Pańskiem about 5 min
  30. Dzień 26: O Wniebowzięciu Matki Bożej about 5 min
  31. Dzień 27: O ukoronowaniu Matki Bożej about 4 min
  32. Dzień 28: Przenajświętsza Matka Boża w Niebie Orędowniczką i Pośredniczką naszą about 4 min
  33. Dzień 29: O nabożeństwie do przenajświętszego serca Matki Bożej about 6 min
  34. Dzień 30: O nabożeństwie do Matki Bożej wsławionej w cudownych Jej obrazach about 4 min
  35. Dzień 31: Zakończenie majowego nabożeństwa w dziękczynieniach, proźbach i postanowieniach about 6 min
  36. Litania Loretańska about 1 min
  37. Modlitwa św. Bernarda about 1 min
  38. Litania o Sercu NP. Maryi about 1 min
  39. Litania o błogosławieństwo dla płodów polnych about 1 min
  40. Bądź pozdrowiona Panienko Marya about 1 min
  41. Boga-Rodzico przeczysta Panno about 1 min
  42. Chwalcie łąki umajone under 1 min
  43. Gwiazdo morza under 1 min
  44. Matko niebieskiego Pana under 1 min
  45. Matko Różańca świętego under 1 min
  46. Witaj święta i poczęta niepokalanie about 1 min
  47. Za Matkę się udaj, prośby nasze oddaj under 1 min
  48. Zawitaj Córko Ojca przedwiecznego about 1 min
  49. Dobranoc! Panno święta under 1 min
  50. Spis treści under 1 min

Continue:

Front matter

WIANECZEK

Z KWIATKÓW MAJOWYCH

UWITY NA CZEŚĆ I CHWAŁĘ

całość

WIANECZEK

Z KWIATKÓW MAJOWYCH

UWITY NA CZEŚĆ I CHWAŁĘ

PRZENAJŚW. MATCE BOŻEJ

KRÓLOWEJ KORONY POLSKIE

PRZEZ

X. Wacława, kapucyna.

KRAKÓW.

NAKŁAD I DRUK WŁ. L. ANCZYCA I SP.

1883.

Za zezwoleniem Zwierzchności Duchownej

Archidyecezyi lwowskiej.

MODLITWA ŚW. BERNARDA.

(300 dni odpustu).

Pamiętaj o najdobrotliwsza Panno Maryo! iż od wieków nie słyszano, ażeby kto uciekając się do Ciebie, Twej pomocy wzywając, Ciebie o przyczynę prosząc, miał być od Ciebie opuszczonym. Ta nadzieją ożywiony, uciekam się do Ciebie o Maryo Panno nad Pannami i Matko Chrystusa przystępuje do Ciebie i biegnę do Ciebie, stawam przed Tobą jako grzeszny człowiek drząc i wzdychając. O Pani świata racz nie gardzić mojemi proźbami, o Matko Słowa przedwiecznego racz wysłuchać mię nędznego, który do Ciebie z tego padołu płaczu o pomoc wołam. Bądź mi pomocą we wszystkich moich potrzebach teraz i zawsze a osobliwie w godzinę śmierci; o łaskawa o litościwa, o słodka Panno Maryo Amen. Przez Twoje święte Panieństwo i niepokalane poczęcie o Najśw. Panno Maryo oczyść serce, ciało i duszę moję. Amen. „Kiedyś strwożony okropnością twych złości, lub zawstydzon brzydotą sumienia twego, albo strachem sądu przejęty, upadać poczniesz w przepaść smutku i rozpaczy, myśl o Maryi.“

Czytanie wstępne.

I. Kiedy z każdym niemal rokiem, uciśnieni życia ciężarem, coraz bardziej czujemy, jak gorycz duszę naszą zalewa, kiedy w smutku pogrążeni, zawiedzeni w ludzkiej pomocy, schylamy głowę ku ziemi i walczym sami z sobą, by się nie oddać rozpaczy, — o jakżeż bardzo powinniśmy w tem wszystkiem uznać rękę Bożą, która zamykając przed nami wszelkie ziemskie nadzieje, cierniami zarzucając wszelkie drogi nasze, jakby zmusza nas gwałtem, żebyśmy serce nasze zwrócili ku Bogu. My pragniemy szczęścia, a szczęście nie na téj ziemi, bo całe szczęście człowieka jest tylko w Bogu. Otóż Bóg miłosierny dopuszcza na nas te wszystkie utrapienia, klęski, zniewagi, żebyśmy się przekonali, że gdy będziemy szczęścia szukali w ludziach, w świecie znikomym, znajdziemy tylko gorycz samą i zawód bolesny. Wznieśmy więc duszę naszą do Boga. Bóg ręce swe z krzyża do nas wyciąga i serce otwiera, i woła: „tu w sercu mojém jedyne wasze utulenie, z tego serca jedyny zdrój życia dla was płynie, tu znajdziecie wszystko czego tylko dusze wasze potrzebują. Wszyscy was potępią, wszyscy wami wzgardzą, wszyscy was opuszczą; Ja jeden do ostatniej chwili tchnienia waszego z upra- gnieniem wyglądać was będą. Jam po to do was na ziemię przyszedł, żeby was ratować; jam poniósł mękę krzyżową, żeby was od wiecznej męki wybawić. A ty o ludu mój nieszczęsny odwracasz serce swe odemnie i na wszystkie strony się oglądasz, ażali nie będziesz mógł obejść się bezemnie! Spojrzyj na Matkę moją, stojącą pod krzyżem moim. Kto Jej serce przeszył mieczem boleści? Kto Jej duszę zalał morzem goryczy? Kto Jej łzy krwawe wycisnął? To obraz Twój, ludu mój, to przyszłość twa okropna, którą sobie gotujesz, pędząc w przepaść piekła bezdenną. Miłując tak ciebie, że nawet w obec męki mojej bardziej losem twym zajęta, pyta ciebie ta matka święta: Cóż można więcej uczynić; jaki większy dać dowód miłości, żeby wzruszyć serce twoje? Poki czas wstrzymaj się nad przepaścią, zdobądź się na jedno serdeczne westchnienie, na jedną duszy twej ku Bogu spojrzenie. II. Tak woła do nas P. Jezus, tak woła do nas i Matka Jego, i własne nasze sumienie woła tak do nas jękiem niewymownym. Użalmy się sami nad sobą, nad tą niebogą duszą naszą jedyną i zwróćmy się na drogę prawdy — do Boga! Oto teraz czas zmiłowania, i majowe nabożeństwo najlepszą ku temu nastreczała sposobność. Kto wie, co później nastąpi? Może to już ostatni raz miłosierdzie Boże przez Kościół swój święty do naszego odzywa się sumienia? Może to już ostatnia chwila nasza? Patrzmy ile w około nas grobów, i jeszcze straszniejszych niestety od grobów tych nieszczęsnych ludzi, za życia jeszcze Bogu umarłych. Lękajmy się okropnego ich losu, nie zatwardzajmy serc naszych, a jeszcze wszystko zdołamy naprawić i serca nasze zakwitną na nowo i dusze nasze znowu ożyją, i niebo nad nami wypogodzi się znowu, jak w owe szczęśliwe czasy niewinności naszéj. Upamiętajmy się, na- wróćmy się, a kiedy przyjdzie ostatnia godzina, błogosławić będziemy nawrócenia się naszego błogosławioną chwilę, która zwracając nas ku Bogu, zapewni nam szczęście wieczne i koroną wiecznej chwały uwieńczy nas w niebie na wieki. III. Jednym z najpobożniejszych i najgorliwszych o wiarę św. królów polskich, był Zygmunt III, ten sam, którego pomnik stoi w Warszawie na placu przed zamkiem królewskim, i jest jednym z najpiękniejszych pomników, jakie są na świecie. Owoż za jego panowania nieprzyjaciele Kościoła zgromadzili wielkie wojsko z zamiarem wykorzenienia wiary katolickiej na ziemi polskiej. Król Zygmunt zebrawszy nie wielką garstkę wiernych Polaków, udał się do Kościoła, i oddał się w opiekę Matki Bożej. Tymczasem kiedy to się działo w Polsce, w Rzymie bardzo pobożny ksiądz, błogosławiony Bartłomiej Salucyusz, z zakonu Reformatów, miał mszę świętą i podczas tej podniesienia w zachwyceniu zawołał: O Polonia! quantos habes Patronos! o Polsko! jak wielu masz Patronów! A gdy po mszy św. zapytany, dla czego to mówił, odpowiedział, że miał widzenie, jako przed P. Jezusem stanęła Matka Boża w królewskiej szacie, z koroną na głowie, otoczona nieprzeliczonem mnóstwem Patronów Polskich i schylając się ku ziemi, mówiła: O Jezu najmilszy, Boże i Synu mój, przyszłam błagać Ciebie za tym moim narodem Polskim, któremu grozi największe nieszczęście i ostateczna zguba. Kiedy to mówiła, otaczający Ją święci padali na twarz i płacząc modlili się za Polskę. Natychmiast doniesiono o tem Papieżowi, a niedługo przyszła wiadomość o otrzymanem zwycięztwie Zygmunta i o tryumfie wiary katolickiej w Polsce, i jak się pokazało, właśnie w ten sam dzień, kiedy ów błogosławiony miał ono widzenie. Wypadek ten zapisał kanclerz litewski, książę Albrecht Radziwiłł. (in discursu de B. V. M.) . Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko. . Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

ę:

O Matko Boża, Królowo nasza! I dziś my w wielkiem nieszczęściu zostajem, i dziś nam grozi ostatnia zguba, i dziś w ojczyźnie naszej Kościołowi św. nieprzyjaciele grożą zagładą, wstaw się za nami, błagamy Ciebie, wstaw się i uproś dla twego narodu w zmiłowaniu Bożem ratunek. Zjednocz nas wszystkich po całej rozproszonych ziemi; zjednocz nas wszystkich w jednej wspólnej gorącej modlitwie, którą z głębi duszy, przez twoje przebłogosławione serce do Boga wołamy: przepuść Panie, przepuść ludowi Twemu, a nie bądź na nas zagniewany na wieki. Amen.

Uwaga. Dla dogodności odprawiających nabożeństwo Majowe dołącza się przytem Niektóre uwagi i wskazówki. Następnie uprzejmie prosimy o sprostowanie wedle dołączonej przy końcu erraty, znajdujących się w tej książeczce drukarskich omyłek, zwłaszcza, że takowe niekiedy zmieniają całe rzeczy znaczenie.

NIEKTÓRE UWAGI I WSKAZÓWKI

dla odprawiających Nabożeństwo Majowe.

ak każde nabożeństwo, tak i Majowe, ustanowione ku czci Matki Bożej, ma na celu — uświęcenie nasze. Uświęcenie nasze zależy od wypełniania woli Bożej. Wolę zaś Bożą objawia nam Kościół święty. Dla zbawienia zatem naszego, dla naszego uświętobliwienia nie innego nie potrzeba — tylko posłuszeństwa Kościołowi. Owoż, na pozór zdawałoby się, że to jest rzecz najłatwiejsza; albowiem dosyć by tylko się dowiedzieć, co Kościół św. nakazuje czynić, a czego unikać zaleca, żeby stosując się (co już sam zdrowy rozsądek radzi) do tego, zostać zbawionym. Niestety jednak, człowiek tak jest trudny do dobrego, że nie dosyć mu tylko wiedzieć, co czynić powinien; musi jeszcze rozbudzić w sobie uczucie, i to uczucie skierować do dobrego. Częstokroć bowiem pomimo najzupełniejszego własnego przekonania, pomimo nawet najlepszych swych chęci, albo się ociąga w pełnieniu tego, co wie, że czynić powinien, albo jeśli i zacznie, to rychło ustaje, nie mając siły woli, która przezwycięża ociężałość, to — najzgubniejsze lenistwo moralne. Otóż temu wszystkiemu w szczególniejszy sposób zaradza Majowe Nabożeństwo i dla tego jest jednym z najskuteczniejszych środków do naszego uświętobliwienia. I tak: I. W naukach na każdy dzień załączonych przypomina, co Kościół zaleca nam dla spełnienia woli Bożej czynić, a czego unikać, i w Przenajświętszej Pannie, której całe przebłogosławione życie jest jednym aktem wypełniania tej woli Bożej, przedstawia nam do naśladowania wzór najdokładniejszy. II. Rzecz jest dowiedziona, że nabożeństwo do Matki Bożej, będąc wyraźną cechą prawdziwych synów Kościoła, zarazem najmocniej rozbudza w nas religijne uczucia, i najbardziej usposabia do miłości Boga. Jest to zdanie wszystkich Ojców Kościoła i wszystkich religijnych pisarzy. III. Gdy Nabożeństwo Majowe trwa przez cały miesiąc, przeto rozwija w nas siłę duszy bardziej, niż najwyższe chwilowe zachwycenie. — Siły ciała wyrabiają się przez to, gdy przez pewien przeciąg czasu oddajemy się ćwiczeniom fizycznym. Tak samo i z duszą się dzieje; odbywane codzień, regularnie, w pewnym czasie ćwiczenia duchowne, wzmacniają w nas siłę woli, która tylko jedna otrzymuje łaskę wytrwałości — w skutek tego. IV. Nabożeństwo Majowe nie tylko jest modlitwą, która wyłącznie otrzymuje łaskę bożą, dającą nam wszystko. e a będzie wam dane — o cokolwiek będziecie Ojca mojego i imię moje ć, wszystko otrzymacie — ale nadto jest usposobieniem do modlitwy, nauką modlitwy, zaprawieniem się do modlitwy, a więc środkiem, przez który otrzymujemy y. Lecz żeby Nabożeństwo Majowe przyniosło pożądany skutek, niezbędnem jest zachowanie niektórych przepisów, które dla dogodności mających je odprawiać, tu załączamy. 1) Pierwszym warunkiem jest oczyszczenie duszy przez spowiedź św. Niezmiernie więc ważną jest rzeczą i bardzo korzystną, odbyć spowiedź przed 1 Majem, najlepiej wieczorem dnia poprzedzającego nabożeństwo. Jakkolwiek to się stosuje do wszystkich, ale nadewszystko do tych, co rzadko bywają u spowiedzi. Przy najlepszych nawet chęciach trudno przez jedną spowiedź należycie oczyścić duszę, gdyż dopiero po przyjęciu komunii św., to jest po wstąpie- niu do duszy i, zdołamy dostrzedz wszelkie tam nagromadzone brudy i które wpierw chociażbyśmy nawet wszystkie spostrzegli, to zawsze dostatecznie nie poznamy stopnia ich złości. Dobroć spowiedzi zależy od odpowiedniego stopnia żalu, a stopień żalu zwykle odpowiada temu, w jakim stopniu uznajemy się być winnymi, jak osądzimy samych siebie. Otóż ci co rzadko się spowiadają, najczęściej w skutek, że człowiek ze wszystkiem się obywa, przewinienia wielkie i niekiedy nawet zbrodnie, poczytują za drobne wykroczenia, a czasami po prostu za słabość ludzkiej natury; grzechy zaś tak zwane powszechne prawie za żadne, albo za nic nie znaczące usterki, iz nich się nawet czestokroć nie spowiadają. A tymczasem pozostałe te (bo wszystko zostaje co przez spowiedź nie bywa objęte, z wyjątkiem tylko tego, o czem się przepomniało), acz bardzo drobne ziarnka trucizny, zwolna po mału rozwijają się na nowo i wyradzają się w wielkie z czasem grzechy. A nadto, nabożeństwo Majowe z wielu względów wypada uważać za uroczystość, i wielką uroczystość, przekształcającą niejako ziemię w Niebo, zwłaszcza w tych miejscowościach, gdzie cała albo większa część ludności bierze w niem udział. Pobożni bowiem ludzie, nie zadawalniając się krótko trwałem nabożeństwem w kościele lub przy domowym ołtarzyku odprawionem, ale jeszcze w ciągu całego dnia, wciąż myśl mają zwróconą ku Matce Bożej, z serca ich nieustannie płyną gorące ku Niej westchnienia, przy pracy nucą piosnki pobożne, a kiedy po skończonej robocie w polu, wracają do domu, to cała okolica brzmi jednym hymnem na cześć i. Wieczorem w każdej chatce przed obrazem i lampa się pali, na bramach, na wystawach domów obrazki i więczą się zielenią, we wszystkich kapliczkach, przy wszystkich figurach, pastuszkowie poczciwi przy drzewach na polu, dzieci w domowych ogródkach stawią i stroją kwiatkami ołtarzyki i. — Słowem, kto tylko żyje, żyje myślą o i, w sercu ino odzywa się słodkie imię i, oczy wszystkich wznoszą się ku niebu do Maryi i cała okolica, w której ludzie chwalą i czczą ę, staje się prawdziwem królestwem i. Jakoż Nabożeństwo Majowe rzeczywiście jest wielką, ludową uroczystością na cześć i ku chwale Przenajświętszej Bogarodzicy. Owoż czyż nie słuszna na taką uroczystość przyozdobić i serca w szaty godowe — i w sercach wznieść ołtarz i. — Odbycie zatem spowiedzi przed rozpoczęciem Majowego Nabożeństwa jak korzystną tak i stosowną jest rzeczą. Zapewne, że na tem poprzestać nie wypada, lecz i w ciągu miesiąca, stosownie do rady spowiednika powtórzyć ją należy, a oraz w ostatnim dniu zakończyć wspólną komunią wszystkich tych, co przez cały czas nabożeństwa, zgromadzając się razem, u jednego ołtarza i — zostawszy dziećmi i — składali jakby jedną i pobożną rodzinę. 2) Zdobyć się na stałe postanowienie, jak najstaranniej unikać przez cały ten miesiąc nie tylko wszelkiego grzechu, lecz i najmniejszej i okazyj do lekkiego nawet grzechu. 3) Przez cały miesiąc przy rannych pacierzach trzeba: ułożyć sobie plan na cały dzień, — co i jak, i w jakim czasie mamy robić, i już trzymać się tego ściśle; b) przypominać sobie jaką mamy jaką złą skłonność, której najczęściej zwykliśmy ulegać, i przewidując okoliczności, w jakich w ciągu dnia możemy być narażeni na pokusę, zawczasu przygotować się i ułożyć sobie jak się zachowamy w takim razie; c) wybrać sobie jaką myśl pobożną, w kilku słowach zawartą np. „Matko! nie opuszczaj mnie“, „Swięta Maryo, módl się za nami“ i t. p. i takową w ciągu dnia, zwłaszcza w czasie pokusy, w duchu powtarzać, podnosząc swe serce do Boga. d) ofiarować ten dzień na jaką bądź intencyą, n. p. na uproszenie sobie tej a tej łaski, na intencyą ojca, matki itp. 4) Przy wieczornych pacierzach należy koniecznie odbywać rachunek sumienia i obżałowawszy wszystko co by sumienie wyrzucało, kłaść się do spoczynku w takiem usposobieniu, w jakiemby człowiek kładł się do grobu — bowiem jest obrazem śmierci. 5) Kto nie chce zdobyć się na żadne umartwienie, chociażby najwięcej odwawiał pacierzy, niech nie myśli, że jest istotnym chrześcijaninem. Umartwienie jest to krzyż a droga do nieba jedynie przez krzyż. Najkorzystnieszem — atoli umartwieniem jest: znoszenie chętnem sercem wszelkich mogących się wydarzyć przykrości i ofiarowanie ich Bogu. A przytem najstosowniejszem na czas Majowego Nabożeństwa — umartwieniem unikanie zbyt długich rozrywek i tak zwanych „k“, dla odwrócenia ludzi od których i zwrócenia ich myśli ku Bogu, właśnie ustanowione zostało Majowe Nabożeństwo. W tym bowiem miesiącu, kiedy cała natura po długiem zamarciu odżywa, najniebezpieczniejsze są zwodnicze ziemskie ponęty, pociągające człowieka ku sobie. zwykle się dzieje, że kto w tym miesiącu zasmakuje w świecie, już na cały rok żyje tylko dla świata. A z drugiej strony, kto w tym czasie Bogu serce otworzy, przyjmuje weń niebieskiego życia nasiona. Ludzie tedy w tym miesiącu dzielą się na dwa obozy, jeden w Majówkach, w zabawach służy szatanowi, a drugi, otaczając ołtarze Matki Bożej, i w sercach swych zakładając dla Niej ołtarze, stają pod chorągwią Chrystusa. — Szczęśliwy! kto sobie obierze Chrystusa. 6) Wszystkie te jednak środki i całe nabożeństwo nie tylko by żadnego owocu nie przyniosły, ale byłyby nawet pod pewnym względem niebezpieczne, gdyby kto chciał poprzestać na a zaniedbywał wypełniania swych obowiązków. Nabożeństwo nietylko nie powinno nas zwalniać od pospolitych naszych obowiązków, ale owszem usposabiać do gorliwego ich wypełniania. I potem właśnie poznaje się czy się odniosła korzyść z nabożeństwa, jeśli po nim bierzemy się do pracy z większą ochotą, i pilniej, i staranniej ją wypełniamy. 7) Niech przytem każdy pamięta i na to, że miarą rzeczywistych zalet każdego człowieka, jest jego domowe pożycie, to jest sposób obchodzenia się z tymi, z którymi ciągły i najbliższy mamy stosunek. Po tem poznają, iżeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie. Św. Franciszek Salezy powiada: osoba oddająca się pobożności, a w pożyciu z ludźmi przykra, obrzydliwością jest w oczach Boga i największem dla ludzi zgorszeniem. 8) Przyzwoitość, uprzejmość, łagodność, słodycz niech cechuje w obejściu się ze wszystkimi ludźmi tych, którzy chcą godnie odprawić to nabożeństwo na cześć Matki Bożej. Kochamy Matkę Bożą, pragniemy, żeby się Jej chwała szerzyła, żeby wszyscy ludzie wzięli udział w tem nabożeństwie, owoż pamiętajmy, że dobry przykład zwykle do naśladowania ludzi zachęca. 9) Nabożeństwo Majowe najlepiej odprawiać wieczorną porą, po ukończonej pracy. Nabożeństwo to bowiem ustanowione nie dla próżniaków, co przez cały dzień nic nie robią i po rannem nabożeństwie, wieczory całe na zabawach spędzają, ale właśnie dla tych, którzy ciężką pracą przyciśnieni, w podniesieniu duszy swej do Boga potrzebują zaczerpnąć siły z nieba do wytrwałości, i dla tego nie powinno trwać długo. Przydłuższe nabożeństwo nuży, utrudza, a właśnie powinno ożywiać i umysł trzeźwić, a nawet i ciało krzepić. 10) Kto może pójść do kościoła na nabożeństwo, najlepiej zrobi, gdy pójdzie; kto zaś żadną miarą nie może, albo w jakiej wiosce i wcale nie ma ani kościoła, ani kapliczki, niech urządzi w domu swoim ołtarzyk, wedle możności, jak kogo stać, i w tym ołtarzyku umieszczony obraz (lub kto ma figurę Matki Bożej), przyozdobi codziennie świeżemi kwiatami, chociażby polnemi, gdy nie ma domowych, i podczas nabożeństwa zapali przy ołtarzyku kilka świec, albo lamp. II) Porządek nabożeństwa prywatnego w domu jest taki: 1) Wszyscy powinni uklęknąc i przeżegnać się. 2) Przewodniczący mówi: się w obecności Boga, który wszędzie i tu jest obecny, i cześć mu oddajmy najgłębszą. 3) Potem odczytuje litanią do Matki Bożej, wraz z antyfoną i stosownemi modlitwami, a przytomni stosownie odpowiadają. 4) Następnie przeczyta, powoli, uważnie i wyraźnie przypadającą na każdy dzień nauczkę. 5) Wreszcie wypadałoby, jeśli dobiorą się głosy, jak najlepiej zaśpiewać jakąkolwiek pieśń ku czci Matki Bożej. 6) I zakończyć odmówieniem za dusze zmarłych, Aniół Pański“.

Najśw. Marya Panna przychodzi do Betleem.

I. Najświętsza Marya Panna wraz ze św. Józefem, późną już nocą wchodzą do miasteczka Betleem. Zmrok już zapadł i z okiem wszystkich domów światło świeci; słychać wszędzie gwar ludzki, wszędzie ruch wielki i wielka krzątanina. Wszystkie domostwa przepełnione przybyłymi ze wszech stron ludźmi. Do miasteczka tego bowiem zgromadzili się, wedle rozkazu cesarza rzymskiego dla popisu ludności wszyscy, należący do pokolenia Dawidowego. Owoż i Najśw. Panna i święty Józef, chociaż bardzo ubodzy, ale także do tego królewskiego należący rodu, w tymże samym celu co i inni do Betleem przybyli. Skoro weszli. musieli szukać sobie gospody i o nocleg prosić. Lecz kto tylko na nich spojrzał i zobaczył ubogą ich odzież i postać zbiedzoną, każdy się wymiawiał. I tak od domu do domu chodzili, wszędzie prosili, i wszędzie spotykali tylko odmowę. Przeszli całe miasto, aż na sam koniec jego, i nikt ich nie przyjął. Co tu robić? Noc już zapadała coraz bardziej, i coraz ciemniej się robiło na dworze. Zziębnięci, bo to już zimowa była pora, i bardzo strudzeni, gdyż wielką drogę pieszo odbyli, nie mogli znaleść nigdzie przytułku. Nie było innej rady, trzeba było iść dalej, aż za miasto w pole, i tam szukać w jakiej oborze schronienia. Z sercem więc ściśniętem musieli z miasta wychodzić, i spostrzegłszy przy skale szopkę dla bydląt, do niej się udali na spoczynek. II. A teraz niech każdy pomyśli, co się w sercu Najśw. Panny działo, kiedy tak od domu do domu chodziła i nigdzie nie będąc przyjętą, aż w bydlęcej stajence musiała szukać przytułku. O jak bolesną była dla Najśw. Panny ta ludzka nieczułość. Nie przyjęli Najśw. Panny, bo była ubogą; a jednak ileżto szczęścia, ileż błogosławieństw bożych wniosłaby z sobą do tego domu, któryby ją przyjął. Ach! powie każdy, gdybym to ja wówczas żył i miał domek swój w tem miasteczku, o! jakbym radośnie zaprosił do siebie Najśw. Pannę, i przenigdybym tak nie postąpił, jak ci niepoczciwie betleemscy ludzie. Prawda, tak wszyscy mówimy, ale niestety inaczej czynimy. Wszak Pan Jezus powiedział, że ktoby cokolwiek dla ubogiego uczynił, to tak jakby dla niego samego zrobił. A my jak względem ubogich postępujemy? Czyż nie zdarza się często, że podobnie jak owi betleemscy mieszkańcy względem Najśw. Panny: albo wcale nie chcemy znać ubogich, albo jeśli im damy kawałek chleba, to nieraz z taką to wyniosłością, z taką ubogiego ich stanu pogardą czynimy, że ów biedny bardziej się gorzkich łez nałyka, niźli tym naszym chlebem nakarmi. A wreszcie o co nam chodzi? wszak mamy i samego Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i już go każdy może przyjąć, nie tylko ten co ma swój domek własny. O starajmyż się zaprosić P. Jezusa do domku naszego, a przyjąwszy, tak się zachowywać, żeby już nigdy nas nie opuszczał, w niebie króluje tak i w sercach naszych na wieki panował. III. Zofia z książąt Ostrogskich, żona sławnego wojownika polskiego, wielkiego hetmana litewskiego, Karola Chodkiewicza w mieście Ostrogu, na Wołyniu, wystawiła wspaniały kościół i klasztor dla księży Jezuitów. Przy założeniu fundamentów pod ten kościół, rzucając pod pierwszą cegłę garść złotych pieniędzy, rzekła: O jakbym pragnęła być tak bogatą, żebym mogła cały kościół z samego złota wystawić, i żeby ten kościół był tak wielki, jak świat cały. Przytomny temu jeden ksiądz Jezuita odpowiedział: Mościa hetmanowo, serce ludzkie wprawdzie maluczkie, ale najmilszym jest dla Pana Jezusa przybytkiem. Święta Boża Rodzicielko módl się za nami. . Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

ę:

O Pani, Matko i Królowo nasza Niebieska, Najświętsza Panno Maryo! Oto serca nasze stoją otworem i dla Ciebie i dla Boskiego Syna Twego i wszystkich ubogich, w osobie których sam Pan Jezus do nas przychodzi. Spraw, z głębi duszy naszej prosimy, abyśmy wraz z wybranymi Pańskimi w onym dniu wielkim mogli usłyszeć od Ciebie wyrzeczone te słowa: Pójdźcie błogosławieni Ojca mojego, otrzymajcie królestwo wam zgotowane od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście mi jeść; pragnąłem, a napoiliście mnie; byłem gościem, a przyjęliście mnie; nagim, a przyodzialiście mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Najświętsza Panna Bogarodzica

czyli

o narodzeniu Pana Jezusa.

I. Któż potrafi, któż zdoła wypowiedzieć szczęście bez granic, radość nieskończoną, jakiej doznała, Najśw. Panna, tuląc do łona swego boskie swe dzieciątko, najmilszego, najsłodszego Jezusa. Kiedy przy zwiastowaniu Najśw. Panna w uniesieniu „Wielbij duszo moja Pana, rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim“; o jakże teraz tem bardziej, z tem większém zachwyceniem dusza jéj rozpływała się w ku Bogu, kiedy ziściły się boskie obietnice, kiedy zbawienie weszło już na świat. I ta nędzna stajenka, przed chwilą tylko bydląt mieszkanie, naraz przekształciła się w Kościół boży, w przybytek największego szczęścia i radości największej, jaką przepełnione w niéj było przebłogosławione serce Matki Bożéj. II. O jakaż ztąd dla nas wielka nauka, a to, że prawdziwe nasze szczęście nie na tém zależy, czy jesteśmy w pałacach, czy opływamy w dostatki, czy wszystko się dzieje po myśli naszéj, lecz na tém głównie i jedynie, czy z nami jest P. Bóg nasz, Jezus Najdroższy; że z Panem Jezusem, gdziekolwiekbyśmy byli, cokolwiekby się z nami działo, zawsze i wszędzie, w każdem miejscu, nawet w najlichszej lepiance, nawet wśród największych niedostatków, możemy być najszczęśliwsi i najweselsi. Dołożywszy więc, podobnie jak Matka Boża, wszelkich starań dla utrzymania i zapewnienia życia naszego, (bo taka jest wola Boża, bo Pan Bóg dla własnego naszego dobra zostawuje nas w potrzebach, żebyśmy pracą i ciężkim mozołem wszystkim naszym potrzebom sami zaradzali, i tém samem wysłużyli sobie niebo); zrobiwszy wszystko, co tylko od nas zależy, nie powinniśmy niczem dręczyć się napróżno, lecz, pamiętając na to, że Bóg nasz całym i jedynym naszym dobrem, szczęście nasze nadewszystko na posiadaniu Boga zakładając, o to jedynie i nade wszystko się starać — żeby Bóg był z nami. A jeśli kiedy nam się zdaje, że wśród trudów i niepowodzeń już i wytrzymać nie możemy, o nie sądźmy, że Bóg nas wtenczas opuścił. Pan Bóg tylko doświadcza naszéj cierpliwości, jak właśnie doświadczał i Najśw. Pannę, kiedy Jéj nikt nie chciał dać u siebie przytułku; całe życie nasze jest doświadczeniem. Pan Bóg jest wszędzie i na każdem miejscu, i tem większem obdarzy nas szczęściem, im w cięższem doświadczeniu, w dotkliwszych okolicznościach z żywszą wiarą cierpliwie wytrwamy. Całe nieszczęście nasze z tego głównie wypływa, że zapominamy o tem, że żyjemy na ziemi, i że ziemia ta jest tylko miejscem zasługi — na szczęście, jakie mamy w niebie otrzymać. Pielgrzymką do nieba a nie samem niebem. III. Święta Teresa miewała częste widzenia Pana Jezusa, i razu jednego tak się użalała: O Panie mój najmilszy, kiedy czuję Twoją przytomność, jestem jak w niebie, lecz o Jezu, Boże mój, gdzieżeś był przed chwilą, kiedym upadała pod życia ciężarem. Byłem właśnie w sercu twojem; odpowiedział jej Pan Jezus, i milszą mi była w rzekomem opuszczeniu twoja wytrwałość, niżeli teraźniejsze twoje zachwycenie pochodzące z widzenia mnie. . Módl się za nami święta Boża Rodzicielko. . Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

ę:

O Matko Boża, przez to niewymowne szczęście, jakiem przebłogosławione Twe serce napełnione było, gdyś ujrzała i do łona swego tuliła w betleemskiej stajence świata zbawienie, błagamy, wyjednaj od Boskiego Syna Twego i dla nas, wiernych sług Twoich, ulgę w cierpieniach naszych, w twardej życia naszego drodze, duszy naszej osłodę. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Najświętsza Marya Panna przyjmuje pastuszków i królów w betleemskiej stajence.

I. Zaledwie Matka Boża owinąwszy swe boskie dzieciątko w pieluszki, położyła je w żłobie, i wraz z św. Józefem, ukląkłszy przed nim, jako przed Bogiem wcielonym, w najgłębszej pokorze i z największem rozczuleniem wznosiła modlitwy swe dziękczynne, aż oto przybywają pastuszkowie i opowiadają widzenie, jakie mieli, będąc na straży przy trzodzie swojej. Jako widzieli w wielkiej światłości anioła Pańskiego, jako im mówił, że Chrystus się narodził, jak Go mieli poznać, jak później słyszeli wielkie mnóstwo aniołów śpiewających: Chwała Bogu na wysokości, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Najśw. Panna ucieszyła się tem bardzo, że już Pan Bóg objawił ludziom przyjście Zbawiciela, i jeszcze z większem serdecznem wzruszeniem, już razem z pastuszkami dziękowała Bogu. Kiedy zaś potem wzięła Pana Jezusa na ręce, pastuszkowie patrząc na dzieciątko Boże, nie posiadali się już z radości, i jak podanie mówi, zaczęli nawet śpiewać i grać na multankach. I oto stajenka przepełniła się weselem i radością taką, jakiej pewnie nigdy przedtem nie było, i potem nie będzie na świecie. Byli to prawda prostaczkowie, ale widać największą mieli łaskę u Boga i najczystsze posiadali serca, kiedy najpierwsi otrzymali objawienie. W ślad za tem weszli do tej szopki, przybyli trzej królowie. Królowie skoro weszli, upadłszy na kolana, i schylając się aż do ziemi, pokłon uczynili. Później powstawszy, opowiedzieli dokładnie wszystko, jak ich gwiazda do Betleem przyprowadziła, i otworzywszy swe skarby, złożyli w ofierze: złoto, kadzidło i mirę. O! ile tam było szczęścia, radości, wesela. Królowie, pastuszkowie, niebo, ziemia, aniołowie, Bóg wcielony i ludzie, wszystko razem się zjednoczyło we wzajemnej miłości; we wspólném szczęściu. II. Człowiek stworzony dla szczęścia, i całe jego nieszczęście w tem jedynie, że szuka tego szczęścia tam, gdzie go nie ma. Szczęście człowieka jest w Bogu, i w Bogu tylko, bo Bóg jest celem jedynym i ostatecznym człowieka, bo człowiek stworzony został jedynie dla Boga. Kto tedy kocha Boga całem sercem, kto w Bogu szuka całego swego szczęścia, ten nigdy nie może być nieszczęśliwym. Lecz żeby Boga prawdziwie kochać, trzeba też kochać w Bogu i ludzi. Co większa, Pan Jezus powiada, że miłość Boga właśnie się poznaje po miłości ludzi. Jak możesz mówić, że kochasz Boga, którego nie widzisz, kiedy nie kochasz ludzi, których widzisz? I to: Kto mówi, że kocha Boga, a brata swego nienawidzi, kłamcą jest. Miłość tedy wzajemna, bez względu na wszystko, główną jest cechą ludzi pobożnych i prawdziwie miłujących Boga. Jakoż w obec Boga nie ma ani różnicy stanów, ani różnicy narodów; wszyscy bliźni, bracia, dzieci jednego Ojca, który jest w niebiesiech. III. Jeden król udając się do Assyżu dla uczczenia relikwij św. Franciszka, po drodze w Peruzyi odwiedził ubogiego zakonnika. Przy spotkaniu się uklękli jeden przed drugim, później rzucili się w objęcia, i z wielkiej miłości, jaką mieli ku sobie wzajemnie, nie mogli nawet wymówić i słowa; tylko długo, bardzo długo w takiem objęciu zostawali. Co wzbudziło w nich tę miłość wzajemną tak wielką! Wielka i wzajemna miłość Boga. Jakoż obaj później zostali świętymi. Królem owym był to św. Ludwik, największy ze wszystkich królów francuzkich, a ubogim zakonnikiem św. Idzi, szczególny patron Matek. . Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko. . Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

ę:

O Matko boża, błagamy w pokorze, wyjednaj nam u Boskiego Syna Twego, Najmilszego Jezusa, aby miłość wzajemna między nami zakwitła w sercach naszych, żebyśmy pamiętni na to, że wszyscy w obec Boga jesteśmy braćmi, wzajemnie się miłowali i przez to zasłużyli na wspólne w niebie braterstwo. Przez Chrystusa etc.

Najświętsza Panna oddaje ubogim otrzymane w darze od królów skarby złote.

I. Dwa są ogólne stany życia. Pierwszy z nich zależy na zachowaniu przykazań Bożych, i ten jest wspólny wszystkim ludziom, i obowiązuje pod utratą zbawienia wszystkich bez wyjątku od chwili używania rozumu. Drugi, zależy na wypełnieniu rad ewangielicznych, i stosuje się do tych tylko, którzy otrzymali szczególniejsze od Boga powołania do życia świętobliwego. Jeden młodzieniec pytał Pana Jezusa, co ma czynić, aby miał żywot wieczny. Pan Jezus mu odpowiedział: chowaj przykazania. I to jest stan pierwszy. Lecz gdy ów młodzieniec enotliwy odrzekł, że strzegł je wszystkie od młodości swojej, i dalej pytał o drogę doskonalszą, Jezus mu rzekł: Jeśli chcesz być doskonałym, idź, przedaj co masz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, a przyjdź i pójdź za mną. Oto stan drugi, i dla tego nazywa się drugim, że do niego dojść można tylko przez pierwszy, to jest przez najściślejsze wykonanie przykazań Bożych. Matka Boża, która była samą świętością, królową cnót i wzorem doskonałości, nie tylko wypełniała wszystkie przykazania Boskie, lecz jeszcze w życiu swojem, w osobie swojej wyraziła wszystkie, w najwyższym stopniu rady ewangieliczne. Jakoż gdy otrzymała w darze od królów drogie kosztowności, wedle podania, rozdała to wszystko ubogim, nic sobie nie zostawując. II. Kogo Pan Bóg nie wzywa do takiej z siebie ofiary, może być zbawionym przez samo wypełnienie przykazań, ale wypełniając je jak najskrupulatniej i z całą ścisłością, bo od tego zbawienie każdego zależy. Jeśli jest w zamożnym stanie, niechże się zbytecznie nie przywiązuje do posiadanych bogactw, i dla tego, że je ma, niech się nie wynosi nad drugich; bo w bogactwie nie ma żadnej zasługi, owszem, na wyrzeczeniu się bogactw zawisła doskonałość człowieka. Jeśli zaś jest ubogim i cierpi niedostatek, niech się nie smuci i nadewszystko drugim niech nie zazdrości dostatków; niech raczej pracuje, niech się stara, bo inaczej nic nie robiąc, tylko by kusił Boga. Wszyscy zaś i bogaci i ubodzy, powinni pamiętać, że i bogactwo i ubóstwo, i pomyślność i niedola, są tylko sposoby, przez które człowiek zbawienie sobie może wysłużyć. I bogaty może być zbawiony, jeśli godnie bogactw używa, i ubogi może być potępiony, jeśli narzeka i drugim zajrzy bogactwa. III. Św. Elżbieta, królewna węgierska, wyszła była za mąż za jednego księcia niemieckiego. Książę ten poszedł na wojnę w dalekie strony i zginął. Brat zaś jego, człowiek niepoczciwy, wypędził św. Elżbietę z pałacu wraz z jej malutkiemi dziatkami. Św. Elżbieta, z rodu królewskiego, przyzwyczajona od dzieciństwa do wygód wszelkich, jakie zwykle dzieci królewskie mają, od razu znalazła się na ulicy, bez przytułku, bez żadnych środków nawet do życia. Do ojczyzny było bardzo daleko, a w tamtym kraju z obawy tego złego księcia, nikt jej nie śmiał przyjmować. Lecz czyż ta święta narzeka? przeciwnie, idzie do kościoła i prosi, i o cóż prosi księży? Aby zaspiewali hymn chwały Bogu „Te Deum“, i cieszy się, że się stała ubogą, jaką była Matka Boża i sam Pan Jezus, który mówił: ptaki mają gniazda, liszki mają nory, a Syn człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił. . Módl się za nami Święta Boża Rodzicielko. . Abyśmy się stali godnymi obietnic Pana Chrystusowych.

The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.

Loading the full text…