wybór myśli najznakomitszych pisarzy i myślicieli
egenda o „niezrozumianej kobiecie“ trwa do dziś dnia, podawana od wieków z ust do ust, jak fantastyczna opowieść o zaczarowanej królewnie. Kobieta-Sfinks stała się symbolem zagadki, o rozwiązanie której kusiły się największe umysły świata. Ileż to pięknych słów, głębokich uwag i spostrzeżeń, mądrych i bystrych wypowiedzeń padło od nieskończonej liczby lat, gdy dłoń ludzka poraz pierwszy zdołała zawrzeć i utrwalić myśl pismem. Gdybyśmy zebrali wszystko to, co od pierwszych dni ludzkości wypowiedziano o kobiecie, urósłby z tego księgozbiór, większy niż słynna Aleksandryjska Biblioteka. A jednak dusza kobiety pozostała tajemnicą. W jej mrokach gubi się ślad każdej drogi. Wobec niej zawodnym okazał się nawet potężny rozum. Wszystkie przebłyski prawdy, nagłe i niespodziewane wniknięcia intuicyi zręcznie podchwytywane odruchy i kształty, były żmudnem, nieustannem błądzeniem po manowcach kobiecej duszy i bezcelowem nieraz i tragicznem szukaniem. Ilekroć tryumfująca myśl zdawała się chwytać rzeczywistość, trafiała tylko w próżnię. I znowu drogę od początku. Ale do rdzenia prawdy nie dotarła nigdy. I prawdopodobnie nie dojdzie nigdy. Cały urok i piękno kobiecej duszy tkwi w jej niepoznawalności. Zgłębić i odkryć tajemnicę, znaczy zedrzeć z jej oblicza najpiękniejszy strój, jaki posiada. Gdyby kobieta przestała być zagadką, świat stałby się nudny, a miłość przestałaby istnieć. Pięknem kobiety jest Nieznane. Krzyk, jaki się wydziera z tęsknoty ku temu Nieznanemu, jest najwspanialszym hymnem ludzkości. Z tego krzyku zrodziła się twórczość największych poetów. Z tego krzyku wyrosły wiekopomne czyny, dzieła, wynalazki. Z tego potężnego krzyku wykwitła najpotężniejsza i poezya świata: miłość A jeśli miłość jest największym kultem całej ludzkości, to pierwszą jej kapłanką była zawsze i jest kobieta. Przeznaczeniem jej i posłannictwem na ziemi było pielęgnowanie świętego ognia, w którego płomieniach rodziły się i spalały wszystkie ludzkie istnienia. Śpiewano na jej cześć hymny, rzucano pod jej stopy kwiaty i wieńce laurowe, głowy wodzów i królów, burzono dla niej trony i spychano całe narody w otchłań zatraty. Albo też przeklinano ją, wleczono w prochu, kopano i tratowano nogami, palono na stosie, zamykano w , strącano w jarzmo najpodlejszej niewoli, w złote klatki haremów i w błoto najohydniejszej prostytucji. Widziano w niej równocześnie anioła, istotę niepokalanie czystą, wcielenie boskości i idealnego piękna — i szatana, demona, wysłannika piekieł, pomocnika Belzebuba i kusiciela, wyklętego przez wszystkich Ojców kościoła. Jakaż ogromna otchłań przeciwieństw! Jakież nieprzebrane morze prawdopodobieństw i tysiącznych możliwości! W jego granicach zamknąć można wszystko, co ludzkie! Dlatego trudno jest jednemu człowiekowi ogarnąć to, czego przeniknąć nie zdołała praca myśli całych ludzkich pokoleń. Umysł jednostki zdoła zbadać i poznać tylko najbliższe, wchodzące w koło jego świata. I to będzie jedyną i największą jego prawdą. Genialni twórcy i pisarze, piszący o kobiecie, nie zdołali wyjść poza prawdę swych wewnętrznych przeżyć. Ich stosunek do kobiet był i musiał być czysto subjektywnym. Ale w każdem ich wypowiedzeniu się o kobiecie, choćby najbardziej subjektywnem, tkwi prawda, gdyż w życiu każdego z nich kobieta inną odegrała rolę i w innem ukazała się świetle. Trudno jest zbadać i określić to, co było wypowiedziane pod wpływem nastroju i chwilowego podniecenia, a co było wynikiem głębokiego doświadczenia i bezpośredniego przeżycia. Nie można tu zakreślić żadnej granicy. Stwierdzić da się tylko jedno: myśli ich o kobiecie są w ścisłej łączności z charakterem ich twórczości. W tych wypowiedzeniach odbywa się jak w zwierciadle barwa ich wyobrażeń i ich swoisty pogląd na świat. Mistyk Maeterlinck wyznacza kobiecie inną rolę, niż błyskotliwy Oskar Wilde, lub szyderczy, złośliwy Voltaire. To co mówi Goethe jest biegunowo różne od subtelnych wypowiedzeń ironicznego Anatola Francea lub wolnomyślnego Claude Farrèra. Brutalną nienawiścią do kobiety przesiąknięte są myśli Strindberga, a bezbrzeżną pogardą i lekceważeniem tchną słowa Fryderyka Nietzschego. A jak kontrastowo różnym jest wzniosły pogląd na rolę kobiety w świecie Stanisława Przybyszewskiego! Odmiennem zaś od wszystkiego jest to, co mówią o kobiecie same kobiety, jak Gabryela Zapolska i Marya Jehanne Wielopolska. Wypowiadają się więc umysły indywidualne i różnorodne, odrębne temperamenty i charaktery. Gdzieniegdzie spostrzeżenia ich zgadzają się, a nawet pokrywają wzajemnie, gdzieindziej tworzą szalony kontrast. Są to jednak kontrasty pozorne. Każdy bowiem z nich wypowiada tylko inną, własną prawdę, którą ujrzał w chwili twórczego jasnowidzenia. Możemy między niemi wybierać i przyjmować to, co odpowiada naszemu przekonaniu. Możemy odrzucić wszystko i szukać własnych dróg. Albo też — i to jest najrozsądniejsze wyjście z trudnego położenia — możemy zgodzić się z tem, co tak mądrze i dowcipnie powiada głęboki znawca duszy kobiecej Balzac: „Wszystko, cokolwiek się powie o kobiecie, jest prawdą.“
a, w październiku 1921.
ężczyzna ma jedyną miłość — świat Kobieta ma jedyny świat — miłość!
Skromną w żądaniach swych jest dusza kobiety. Szuka w jednej istocie Napoleona, Diogenesa i Hölderlina. I tą jedyną prawdę serc i wolną jeszcze od kompromisów i kłamstwa zowią ci podli: marzeniami podlotków!
Hygieną serc, cierpiących z nadmiaru sił, jest pozbywanie się ich w ekstazie w szale! Ale wątła dusza kobiety ma tylko marzenie! Ekstazą — nie jest marzenie! Szałem — nie jest marzenie! To tylko — marzenia o szałach! Więc nie dla niej hygiena, ona nie jest w stanie pozbyć się nadmiernych sił serca. Musi być chorą, musi upadać pod ich brzemieniem! Za to ci podli wołają: Histeryczki! Oto ich zemsta za ekstazy, których nie są w stanie wywołać!
Kobieto, bądź wierną! Twemu posłannictwu bądź słońcem — ogrzewaj i świeć!
O, godne politowania boginie, którym u opuszczonych ołtarzy, składa swą podejrzaną ofiarę Tylko poeci umieją się modlić, schylić głowy i płakać.
...fiara albo tyraństwo..... Jedna i druga alternatywa wnosi w życie kobiety równą sumę cierpień.
Młoda kobieta, która zmuszona jest myśleć i działać jak mężczyzna, nie jest ani kobietą, ani mężczyzną, zrzeka się wszystkich przyjemności swojej płci, gdyż zagrażające jej niewygody potem odpadają, a nie zdobywa ona żadnego z przywilejów, które prawa nasze zastrzegły silniejszym.
Kiedy kobieta umie tłumaczyć sobie najmniejsze ruchy mężczyzny, a uczucia i rzeczy, które on przed nią ukrywa, potrafi przejrzeć, wtedy często po poprzednich obserwacjach i spostrzeżeniach, które często z przypadku, często w zupełnej niedbałości zostają zestawione, zabłysną nagle jasne promienie. Kobieta obudza się często nad brzegiem albo w głębi przepaści.
U kobiety, której serce jeszcze pozostało czyste i w miłości dziewicze, podporządkowane jest uczucie macierzyństwa głosowi wstydu. Czyż wstyd nie jest całą kobietą?
Kobiety wierzą raczej w gruntowną znajomość błyskotek, jak w powab i doskonałość tych kobiet, które są tak zbudowane, że mogą je dobrze nosić.
Kobiety posiadają niedający się naśladować talent wyrażania swoich uczuć bez używania żywych słów. Ich wymowność tkwi w łonie, w ruchu, w postawie, w spojrzeniach.
O ile kobieta może być niezdolną do przypominania sobie rzeczy poważnych, o tyle pamiętać będzie przez całe życie rzeczy, które są ważne dla jej uczuć.
Instynktowna odraza od wszystkiego, co rani jej miłość i życzenia jej serca, jest u kobiety najpiękniejszą rzeczą i pochodzi może z naturalnej cnoty, która tak prawa, jak i cywilizacji przemilczają.
Kiedy tylko młoda kobieta traci nowonarodzone dziecko, to miłość małżeńska darowuje jej następcę. Ten smutek jest więc przejściowy.
Kobieta, a przedewszystkiem młoda kobieta o czystej duszy, jak i wielkiej piękności, nie omieszka nigdy przestawić punkt ciężkości swego życia tam, gdzie natura, uczucie i społeczeństwo nakazują go przestawić. Kiedy to życie rozbija się potem, a ona zostaje na ziemi, wtedy cierpi najokropniejsze męki, z tego samego powodu, który pierwszą miłość czyni najpiękniejszą z wszystkich uczuć.
Sumienie prawdziwej kobiety zawsze ją usprawiedliwia.
Skromność jest cnotą kobiecą, którą kobiety same umią rozwijać.
Kobiety są przez cywilizację bardziej poniżane, niż przez naturę. Natura zadaje im cielesne cierpienia, których im mężczyźni nie łagodzą, a cywilizacja rozwinęła sposób myślenia, przeciw któremu mężczyźni nieustannie uchybiają. Natura dusi słabe stworzenia, mężczyźni skazują je na życie, aby je oddawać ciągłemu nieszczęściu. Małżeństwo, urządzenie, na którem spoczywa dzisiaj społeczeństwo, daje jedynie kobietom odczuć całe jego brzemię; dla mężczyzny wolność, dla kobiety obowiązki. Kobiety są całe swe życie dłużne mężczyznom, mężczyźni dłużni są kobietom z swego życia tylko niektóre chwile.
Kiedy kobieta posiada cenny przywilej rozpostarcia swego macierzyństwa na całe życie dziecka, czyż wtedy nie musi się przypisać tę boską długotrwałość uczucia promieniom jej moralnego poczęcia?
Czyż można uczynić kobiecie zarzut z tego, ze pożąda śmierci, jeśli jest matką i małżonką i ku swojemu nieszczęściu ujrzała miłość w jej nieskończonej piękności i macierzyństwo w jego bezmiernej radości?
Pocałunki prawdziwej kobiety zawierają w sobie boski miód, który zdaje się rzucać duszę w tę pieszczotę i delikatny żar, który przenika serce.
Mogą mężczyźni wydziedziczyć kobiety, to przynajmniej spełnią prawo natury i będą wybierać swoje towarzyszki według życzeń serca i żenić się z niemi.
Tylko w pewnym wieku potrafią pewne wybrane kobiety swoim przymiotom nadać wyrazu.
Kobieta trzydziestoletnia posiada dla młodego człowieka nieprzezwyciężony pociąg.
Młoda dziewczyna posiada za wiele złudzeń, za wiele niedoświadczenia i zanadto udziela się w swojej miłości, aby młody mężczyzna mógł się czuć tem pochlebiony, podczas gdy kobieta zna cały ogrom ponoszonej ofiary. Tam, gdzie jedna daje się porwać ciekawości, sztukom uwodzenia, które są wobec miłości, druga słucha uczucia sumienności. Jedna poddaje się, druga wybiera. Czyż ten wybór nie jest już nadzwyczajnem pochlebstwem? Uposażona w wiedzę wskutek nieszczęść, prawie zawsze drogo okupionych, kobieta doświadczona oddaje się, zdaje się prawie zawsze dawać więcej, niż siebie samą; podczas gdy niedoświadczone i łatwowierne młode dziewczę, które nic nie wie, nie potrafi nic porównać, ani niczego ocenić; przyjmuje ono miłość i studyuje ją. Jedna uczy nas, udziela nam w pewnym wieku rady, gdzie posłuszeństwo jest radością; druga chce uczyć się wszystkiego i okazuje się naiwną tam, gdzie pierwsza jest czułą. Tamta daje tylko jedno zwycięstwo; ta zmusza do ustawicznych walk. Pierwsza ma tylko łzy i radości, druga tylko zmysłową rozkosz i wyrzuty sumienia. Aby młoda dziewczyna oddała się kochankowi, musi być bardzo zepsutą i opuszcza się ją ze wstrętem, podczas gdy kobieta posiada tysiące środków, aby strzedz swego wpływu i zarazem swojej godności. Jedna pozwala zanadto niewolniczo, z smutnym spokojem beztroski; druga stawia na kartę wiele, aby nie żądać od miłości rozmaitych jej przeobrażeń. Jedna upada sama; druga zabija z powodu swego kochanka całą rodzinę. Młoda dziewczyna posiada tylko jedną kokieterję i zdaje się wszystko wypowiedzieć, kiedy zdejmie swoją suknię; ale kobieta posiada ich tysiące i ukrywa się pod tysiącem zasłon; w końcu pochlebia ona każdej próżności, a młoda nowicyuszka pochlebia tylko jednej. U kobiety trzydziestoletniej powstają ponadto rozmaite niezdecydowania, obawy, troski, wzruszenia, które nie zachodzą nigdy w miłości młodej dziewczyny. W tym wieku żąda kobieta od młodego mężczyzny, aby jej wrócił poważanie, które złożyła mu w ofierze; żyje tylko dla niego, zajmuje się jego przyszłością, życzy mu pięknego życia, chce mu je urządzić wspaniale; słucha, prosi i rozkazuje, upokarza i wynosi się i potrafi pocieszyć w tysiącznych okolicznościach, gdzie młoda dziewczyna potrafi jedynie wzdychać. Prócz wszystkich korzyści swego stanowiska, potrafi się zachowywać jak młoda dziewczyna, potrafi grać wszystkie role i nawet przez cierpienie zyskać na piękności. U nich obu zachodzi niepokonana różnica między a niedowidzeniem, między siłą a słabością. Kobieta trzydziestoletnia zaspakaja wszystko, a młoda dziewczyna, pod piekącą myślą, że nią nie jest, nie może niczego zaspokoić.
Najbardziej rozstrzygającym krokiem w życiu kobiety jest ten, który kobieta uważa za najmniej znaczący. Poślubiona, nie należy więcej do siebie, jest królową i niewolnicą ogniska domowego. Świętość kobiety jest nieodłączna od obowiązków i wolności świata. Emancypować kobietę, znaczy zgubić ją. Czyż nie poddaje się łasce tego obcego, któremu daje prawo wkroczenia w świętości rodzinnego ogniska, i czyż kobieta nie popełnia błędu, albo, ściślej mówiąc, początku błędu, jeśli go do ogniska rodzinnego zaprasza?
Kobiety uważają na to i zawsze muszą na to uważać, aby być czczonemi, gdyż bez czci nie prowadzą one żadnego życia. Jest to także pierwsze uczucie, którego żądają od miłości.
Kobiety upadają w trojaki sposób: najpierw poddają naszą namiętność wątpliwości i odmawiają nam zdolności kochania tak, jak one kochają. Następnie przedstawiają się jako bardzo nieszczęśliwe, aby poruszyć naszą naturalną wspaniałomyślność i naszą miłość własną. Czy młody człowiek nie czuje się tem pochlebiony, że ma pocieszać wykwintną nieszczęśliwą? W końcu posiadają one prawdziwą skłonność do dziewiczości.
Czyż kobieta nie musi stać się zdobyczą wszystkich tęsknot serca, jeśli sobie to jasno uświadomi, że życie jej zależy od mniej lub więcej prawdy, siły i wytrzymałości, które jej kochanek wkłada w jej pożądanie? Dlatego niemożliwem jest dla kobiety, matki, żony, ochronić się przed miłością młodego człowieka; jedyne, co pozostaje w jej mocy, jest, od chwili gdy zdradza tę tajemnicę serca — a kobieta zdradza ją zawsze — nie widzieć go więcej.
Jeśli kobiety są brzydkie, to czują się pochlebione przez miłość, którą uważają za piękną; jeśli są młode i czarujące, to urok musi przewyższać wszystkie pozostałe uroki, musi być niezmierzony; jeśli są cnotliwe, to światowo wzniosłe uczucie nakłania je do znajdowania rozproszenia tak w wielkości ofiary, którą składają swojemu kochankowi, jak w wielkości ciężko znoszonej walki.
Pascal powiedział: „Wątpić w Boga, znaczy, wierzyć w niego.“ Dlatego kobieta nie opiera się już więcej, skoro jest zakochana.
Nie to wzrusza kobiety, że znajdują w nas tak powabną delikatność i wspaniałe uczucia, bo u nich delikatność i wdzięk są zewnętrznemi oznakami prawdy.
W każdym momencie, w którym kobieta sądzi, że nie działa bardzo szlachetnie lub zraniła szlachetną duszę, namiętność czyni w niej gwałtowne postępy.
Kobiety ulegają jedynie ciosom cnoty. „Droga do piekła jest wybrukowana dobrymi zamiarami“ — to nie jest gołosłowny paradoks kaznodziejski.
Nie pojmuję, jaką siłą posługują się kobiety, aby przeprowadzić zawsze swoją wolę, gdy mimo istoty i swojej słabości zwyciężają nieustannie.
Twarz młodej kobiety posiada spokój i świetność, świeżość zwierciadlaną jasnego jeziora. Rysy twarzy kobiet zaczynają się dopiero od trzydziestego roku. Aż do tego wieku znajdzie w ich twarzach malarz jedynie czerwień i biel, uśmiech i wyrazy, które powtarzają jedną i tę samą myśl, myśl młodości i miłości, jednokształtną myśl bez głębi; ale w wieku starszym wszystko mówi u , namiętności uwidaczniają się na jej twarzy, staje się kochanką, żoną, matką; najgwałtowniejsze wynurzenia radości i bólu uszminkowują jej oblicze i fałdują w tysiączne fałdy, które wszystkie prowadzą jedną rozmowę i wtedy głowa kobieca staje się wzniosłą brzydotą, piękną melancholią i wspaniałą spokojem.
Dobrze wychowani ludzie, a szczególniej kobiety, zdradzają swoje uczucia tylko przez nieprawdopodobną oznakę wzruszeń umysłu.
Najprzenikliwszy mężczyzna na świecie nie potrafi powiedzieć o kobiecie tyle dobrego ani tyle złego, ile one same o sobie myślą.
Pod względem fizycznym mężczyzna jest dłużej mężczyzną, niż kobieta kobietą.
Ku naszemu wiecznemu wstydowi, nigdy kobieta nie jest tak do nas przywiązana, jak wówczas, gdy cierpimy.
Pod względem moralnym mężczyzna jest dłużej mężczyzną, niż kobieta kobietą.
Serce kobiety cnotliwej jest o jedną strunę bogatsze lub uboższe, niż serce innych kobiet: zależnie od tego, zasługuje ona na bezgraniczny podziw, lub na politowanie.
Być może, iż cnota kobiet jest kwestją jej temperamentu.
Nawet najbardziej cnotliwa kobieta ma w sobie coś nieokreślonego, co nigdy nie jest bezwzględnie czystem.
Błędy kobiet — to jeden akt oskarżenia przeciw egoizmowi, niedbalstwu i nicości mężów.
Kobietę, której odjęto wolną wolę, pozbawiono możności i zasługi poświęcenia się kiedykolwiek.
W miłości — nie mówiąc nawet o jej stronie duchowej — kobieta jest jak instrument muzyczny, który odsłania swe tajniki tylko temu, kto umie biegle nim władać.
eniusz nie jest, niestety, niczem dla kobiety nawet najbardziej znakomitej, w porównaniu z różowemi ustami i z płomieniem zdrowia w oczach.
Czyż istnieje sposób, aby oprzeć się temu demonowi, tkwiącemu w kobiecie, gdy znajduje się przed wami prawie na kolanach, prawie na szyji, prawie na ustach. Gdy się posiadało niebo, oddałoby się jej!
Świat posiada pewne podłe słowo, którem gasi miłość, na którą się nie zgadza. Powiada: Taki a taki pan żyje z kobietą. Nie znam nic bardziej wstrętnego od takiego słowa. Jest to uderzenie szpicruty, brudnej na końcu, wymierzone w twarz i w serce.
Żyć z kobietą! Żyć z nią, żyć z ą, to znaczy czuć, myśleć tylko razem, stopić, zatracić usta, spojrzenia, oddechy, bicia serca w jednym jedynym pocałunku, w jednym uścisku, w jednej miłości, ach! czyż to nie jest najbardziej niewypowiedziane szczęście, jakie można sobie wyobrazić. A jednak z tego wyrażenia, które wypowiada to wszystko, świat uczynił znamię wzgardy, którą rzuca na dwa nazwiska, mężczyźni głośno, kobiety cicho, skoro tylko jedno z tych nazwisk wymieni się przed nimi.
Prawdę mówiąc, nie rozumiem zupełnie, dlaczego kobiety nie są dumne i szczęśliwe z okrutnej zazdrości. Czyż to nie jest akt pokory, uczyniony na klęczkach przez istotę silną istocie słabej, która stała się w ten sposób władcą? Ale kobiety, te urocze ciała, którym Mahomet, oszukaniec! odmówił duszy, nie mają w sobie próżności, sięgającej tak wysoko. Słodką słabość, nie znają one egoistycznych pragnień pychy.
Kobieta nienawidzi swego męża, ponieważ go już nie kocha, nienawidzi go, ponieważ musi udawać dla niego czułość, ponieważ musi znosić obojętnie jego pieszczoty, jak obelgi i nie może ich odepchnąć, tego małżonka, który jest tylko panem w chwili gdy bierze to, co należy do innego, którego obraz nieustannie nosi w swojem sercu.
Skoro poznało się miłość, skoro rozpostarło się dziewicze ciało i obnażyło je pod splotami węża, wszystkie widoki szczęścia, jakie otwierało życie, znikły za jednym tchem. Puchar jest wypróżniony. A jeśli usta ściskając brzegi, chcąc szukać w pośpiechu reszty upojenia, znajdą tylko zimno kryształu, który pęknie i pokrwawi je.
ochamy kobiety w stosunku, jak są nam bardziej obce. Kochać kobiety inteligentne jest przyjemnością pederasty. Przeto zwierzęcość wyklucza pederastyę.
Kobieta jest przeciwieństwem dandysa. Powinna więc budzić wstręt. Kobieta jest głodna, pragnie jeść; jest spragniona i chce pić. Ogarniają ją chutliwe żądze, chce być.... Piękna zasługa! Kobieta jest naturalna, to znaczy, ohydna. Jest też również zawsze pospolita, to znaczy, przeciwieństwem dandysa.
Są pewne kobiety, które są podobne do wstęgi Legii Honorowej. Nie pożąda się ich już więcej, ponieważ zbrudzili je pewni ludzie. Dla tych samych powodów nie widziałbym spodni z galonami.
Dlaczego człowiek inteligentny kocha bardziej dziewczęta niż kobiety, skoro jedne i drugie są zarówno zwierzętami? To zagadka.
Dziwiłem się zawsze, że kobiety wpuszczano do kościołów. Jaką rozmowę mogą one prowadzić z Bogiem? Wieczysta Wenus (kaprys, historja, fantazja) jest jedną z kusicielskich form dyabła.
Kobieta nie umie oddzielić duszy od ciała. Jest istotą niezłożoną, jak zwierzęta.
wszystkiego, czem kobieta obdarza, tęsknota jest jedynie czystym jej darem.
Kobiety zawsze wszystko o sobie nawzajem wiedzą — i szeroko tolerują, o ile rzecz nie dochodzi do jawnego skandalu. A co ważniejsza, chłoną wszystko w indolencję dusz. Jakie warstwy cynizmu układać się w nich muszą!
Gdy fala energii powszechnych opada, kobietom przedewszystkiem leniwieją dusze i zatruwają się wyobraźnie próżne.
Zepchnięte z koturnów romantycznych, rozsznurowane z katolicko-salonowego gorsetu empirowanej mody „równouprawnione“ przedewszystkiem w pogoni za dosytem, te biedne niewiasty jałowieją poprostu z samego poczucia swojej dziś pospolitości.
Serce kobiety doznaje w życiu więcej zawodów, niźli jej nerwy. Ale te ostatnie bywają dla niej bardziej nieukojone.
Ten najczulszy nerw w kobiecie: nerw ciekawości.
Kobieta ma wprawdzie duszę, jak nam kościół wierzyć każe, lecz duszę swego stada, moralność atmosfery, jaka ją otacza, a zmysły swych wielbicieli.
zas wzmaga przyjaźń, lecz osłabia miłość!
Miłość istnieje sama przez się, a niekiedy przez rzeczy, które, zdawałoby się, powinny ją zgasić — jak np. kaprys, surowość, rozłąka, zazdrość. Inaczej przyjaźń: tę ciągle musimy czemś podsycać, wygasa snadnie z braku starań, ufności i usług wzajemnych.
Miłość rodzi się tylko z — miłości, a najstalsza przyjaźń zrodzić zdoła zaledwie bardzo przelotną miłość.
Miłość umiera na przesyt, grzebie ją zapomnienie.
Słabością jest miłowanie i słabością wyleczenie z niego. Leczymy się, jak się pocieszamy: poprostu niema w sercu dość zasobów na wieczne łzy, dni na wieczne kochanie. Pragniemy być całem szczęściem osoby kochanej, a jeśli to niemożliwe — to całem jej nieszczęściem.
Mężczyźni i kobiety rzadko się zgadzają w sądach o wartości płci pięknej; zbyt odmienne mają zdania. Kobiety zrażają siebie wzajem przez te same wdzięki, którymi zniewalają mężczyzn. Tysiące sposobów, za pomocą których wzniecają gorącą miłość w tych ostatnich, wśród nich samych niecą właśnie odrazę i nienawiść. Niektóre kobiety okazują sztuczną wspaniałość, zależną od obrotu oczów, noszenia głowy, sposobu chodzenia, lecz zgoła nie sięgającą dalej, wreszcie umysł błyskotliwy a ceniony właśnie za to, że nie jest zbyt głęboki. — Inne zaś cechuje pełna prostoty, naturalność, niezawisła od ruchów i obrotów, źródło swe mająca w sercu i będąca jakoby wynikiem wysokiego urodzenia, cnota spokojna a stateczna, tysiącem zalet ozdobiona, której nawet ich wielka skromność ukryć nie zdoła, więc wydatna dla oczu, umiejących patrzeć.
Piękna twarz jest najpiękniejszym ze wszystkich widoków, a najsłodszą harmonią jest dźwięk głosu tej, którą się kocha.
Piękna kobieta, posiadająca zalety zacnego mężczyzny, najrzadsza to rozkosz na świecie; znajdujemy tu złączone zalety obojga płci.
Młode kobiety dają niekiedy mimowolne oznaki uczuć, nader skuteczne i nieskończenie wzruszające dla tego, kogo się tyczą. Mężczyźnie nic się nie wyrywa powoli; pieszczoty jego są celowe. Mężczyzna mówi, działa, nadskakuje — i mimo wszystko jest mniej skuteczny.
Bywają kobiety miłujące bardziej pieniądze, niż przyjaciół, a kochanków bardziej, niż pieniądze.
Wydaje się rzeczą dziwną widzieć w sercu kobiety coś silniejszego i gorętszego nad miłość dla mężczyzny. Mówię tu o grze i ambicji. Takie kobiety czynią nas bezgrzesznymi; suknię tylko mają wspólną z płcią piękną.
Sądząc po urodzie, młodości, dumie i pogardzie tej kobiety, każdy się zgodzi, że to jakiś bohater pewnego dnia ją uszczęśliwi; tymczasem ona już wybór uczyniła — wybrała głupca i brzydala.
Czy to dbałość o tajemnicę, czy smak zwyrodniały sprawia, że ta kobieta kocha się w swym lokaju, tamta w mnichu, a we własnym lekarzu?
Dla kobiety światowej ogrodnik jest ogrodnikiem a malarz malarzem, dla niektórych zaś surowszych obyczajów i malarz i ogrodnik jest mężczyzną. Wszystko jest pokusą dla tego, kto się jej obawia.
Gdy spowiednik i rektor różnią się w opinii co do trybu postępowania — kogoż trzeciego wybierze kobieta na superarbitra?
Kobiety przywiązują się do mężczyzn przez to, co same z siebie dają. I to właśnie mężczyznę zobojętnia.
Kobieta, która już nie kocha, zapomina o wszystkiem, co było — nawet o tem, co dała z siebie mężczyźnie.
Kobieta, mająca tylko jednego kochanka, bynajmniej nie uważa się za zalotnicę; gdy zaś ich ma kilku, nie uważa się za nic gorszego od zalotnicy.
Niekiedy kobieta nie staje się zalotnicą jedynie dzięki temu jednemu przywiązaniu, które poczytuje za szaleństwo.
Bywają kobiety już przekwitłe, które czy to z przyrodzenia, czy skutkiem nierządnej skłonności są niejako z urzędu wsparciem młodych ludzi niemajętnych, nie wiem, nad kim więcej litować się godzi, czyli nad podstarzałą kobietą, że jeszcze potrzebuje rycerza, czyli nad rycerzem, że potrzebuje starej baby.
Niektóre kobiety obdarowują wraz klasztory i kochanków; nierządne i razem dobroczynne mają nawet w cieniu ołtarza klęczniki i ławki, gdzie odczytują listy miłosne, a nikt nie widzi, że nie do Boga idą ich modły.
Główna rzecz dla kobiety nie na tem polega, by miała księdza kierownika, lecz, by się mogła obejść bez niego.
Gdyby niewiasta, wyliczając wobec spowiednika swoje słabości, mogła opowiedzieć o tej, którą ma dla swego kierownika oraz ile czasu traci w jego towarzystwie, możeby jej jako penitencję nałożono wyrzeczenie się tegoż.
Za dużo na męża żony kokietki i dewotki: powinnaby niewiasta wybrać jedno z dwojga.
Kiedy się już uczyniło wszystko, by posiąść kobietę, a skutku to nie odniosło, pozostaje jeszcze jeden środek — oto trzeba zaprzestać zabiegów; wtedy właśnie sama się o ciebie upomni.
Mężczyzna ściślej dochowuje tajemnicy cudzej niż własnej — niewiasta czyni wręcz przeciwnie.
Kobiety są krańcowe: bądź lepsze, bądź gorsze od mężczyzn.
Większa część niewiast nie zna żadnych zasad — rządzą się sercem, a obyczaje ich zależą od tego, kogo kochają.
Trudno zachowywać bezstronność wobec dwóch jednako miłych a poróżnionych niewiast, choćby się poróżniły w sprawach, z któremi nie mieliśmy nic do czynienia. Trzeba koniecznie wybrać jedną z dwóch, lub obie utracić.
Jest chwila, w której i najbogatsze panny muszą z sobą coś postanowić. Pierwsza pominięta sposobność budzi w nich zazwyczaj długi żal po niewczasie, a zdaje się, jakby sława o ich zmniejszała się, gdy się zmniejsza uroda. Przeciwnie zaś, wszystko zdaje się sprzyjać młodej osobie, nawet opinia ludzka, która lubi nawet przydać trochę zalet, by pokusę uczynić tem silniejszą. Ileż to panien, którym wielka uroda służyła li tylko do łudzenia się nadzieją wielkich dostatków!
Zdarza się nieraz, że kobieta ukrywa przed mężczyzną całą miłość, którą dlań żywi, gdy jednocześnie ten udaje przed nią miłość, której nie czuje wcale.
Rzadko lekkie obyczaje dają się ukryć: wiele kobiet znamy tyleż pod nazwiskiem ich kochanków, co i mężów.
Niektóre kobiety trwają przez całe życie w podwójnym związku, zarówno trudnym do ukrycia jak i do zerwania. Jednemu brak tylko kontraktu ślubnego, drugiemu — tylko miłości.
Mężczyzna może zwieść kobietę udanem uczuciem, pod warunkiem, że nie kocha innej naprawdę.
Mężczyzna wybucha przeciw kobiecie, która go przestała kochać i wkrótce się pociesza; porzucona mniej czyni hałasu, lecz długo jest niepocieszona.
Kobiety leczą się z lenistwa przez próżność lub miłość.
Ktoś ze stolicy jest dla parafianki tem samem, czem dla mieszkanki stolicy ktoś ze dworu.
Kobieta niewierna, jeśli osoba, której to się tyczy, wie o tem, jest tylko niewierna, jeśli zaś wierzy w jej wierność, jest przewrotna.
Przewrotność kobiet to nam daje z siebie dobrego, że leczy z .
Strojenie się i malowanie kobiet, bynajmniej, mniemam, nie jest przeciwne ich zamiarom. Jest to coś więcej, niż przebieranie się i maskarada, gdzie nie chodzi o udanie tego, czem się nie jest, lecz o zakrycie się do niepoznania — to już raczej zamiar wprowadzenia w błąd przez oczy i przez powierzchowność przeciwną prawdzie. Jest to rodzaj kłamstwa.
Kobietę wyłącznie sądzić należy od bucika do utrefienia, właśnie jak się mierzy rybę między głową a ogonem.
Jeśli kobiety samym sobie tylko chcą się przypodobać, to oczywiście w wyborze ozdób i strojów, w sposobie ich noszenia, wolno im iść jedynie za własnym smakiem. Jeśli tu jednak chodzi o przypodobanie się mężczyznom, jeśli to dla nich bielą się i malują, tom po zebraniu głosów mocen jest im obwieścić od wszystkich lub przynajmniej od większości mężczyzn, że róże i bielidła czynią je szpetnemi i obrzydliwemi, że róż je postarza i odmienia, że mężczyźni równie nie lubią ich oglądać z bielidłem na twarzy, jak ze sztucznemi zębami w ustach i gałkami z wosku w szczękach, że więc poważnie się oświadczają przeciw wszelkiej sztuczności, która je szpeci. I że wreszcie niewinni są w tej mierze przed Bogiem, który owszem sam zdaje się podał im ten ostateczny a niezawodny środek na wyleczenie się od płci pięknej.
Kobiety byłyby niepocieszone, gdyby z przyrodzenia były takie, jakiemi się stają przez użycie sztucznych środków, gdyby naraz postradały wszelką świeżość płci, a gdyby twarze ich stały się tak zaognione i posiniałe, jak kiedy je same obłożą różem i bielidłem.
Kobieta zalotna nie ustaje nigdy w namiętności podobania się innym i dobrego mniemania o swojej urodzie. Czas i lata uważa jako coś, co szpeci i marszczy jedynie inne kobiety i bynajmniej zgoła nie pamięta, że wiek na jej własnej twarzy wyryty. Ten sam strój, stary ongi był ozdobą jej młodości, uwydatnia dziś wady starości; minki i przesada nie opuszczają jej nawet w chorobie i gorączce; kona strojna i we wstążkach jaskrawych.
Kobiety przygotowują się dla swych kochanków, gdy na nich czekają, lecz gdy kochanek zajdzie je znienacka — wówczas zapominają o stanie, w jakim się znajdują, nie uważają na siebie. Więcej za to mają przytomności wobec obojętnych: czują nieład w ubraniu, poprawiają je lub znikają na chwilę, by, przystroiwszy się, wrócić.
Dawny kochanek tak małą ma wartość, że ustępuje miejsca nawet nowemu mężowi; ten zaś tak mało znaczy, że z kolei ustąpi niebawem przed nowym kochankiem. Dawny kochanek obawia się rywala lub nim gardzi, stosownie do wziętości kobiety, o którą chodzi. Niekiedy kochankowi wobec kobiety, z którą jest związany, brak jedynie nazwy męża. To dużo, bo byłby po tysiąc razy zgubiony, gdyby nie ta właśnie okoliczność.
Lekkość obyczajów w kobiecie zalotnej po części dodaje jej wartości. Przeciwnie znów mężczyzna zalotny jest czemś gorszem, niż lekkoduch. Kobieta lekkich obyczajów i zalotny mężczyzna, stanowię wartą siebie parę.
Kobieta lekka pragnie, by ją kochano, zalotna zadawala się opinją uroczej i pięknej. Tamta chce opanować, ta zaś tylko podobać się. Pierwsza przechodzi stopniowo od jednego stosunku do drugiego, druga ma liczne zabawki naraz. W pierwszej rysem głównym jest rozmiłowanie się w użyciu — w drugiej próżność i lekkomyślność. Lekkie obyczaje są słabością serca lub może wadą samego ustroju, zalotność zaś nierządnością umysłu. Kobiety lekkich obyczajów wzniecają obawę, zalotnice zaś nienawiść. Z dwóch tych usposobień aż nadto można zbudować trzecie — najgorsze.
Kobietą słabego charakteru jest ta, której zarzucają błąd popełniony, która go sama sobie wyrzuca w rozterce rozumu z sercem, pragnąc się uleczyć, lecz nie osiągając tego nigdy, lub za późno.
Kobieta nieczuła to ta, która już nie kocha, lekkomyślna ta, która kocha innego, zmienna ta, która nie wie, czy i kogo kocha, obojętna wreszcie ta, która nie kocha nikogo.
Przewrotność jest to kłamstwo całą osobą, jeśli mi tak rzec wolno: w kobiecie jest to zdolność wstawienia stówka lub postępku dla zamydlenia oczu, niekiedy zaś wyrzeczenia przysiąg i obietnic, których danie tak samo ją nic nie kosztuje, jak i niedotrzymanie.
eśli się chce mieć wyobrażenie, jak wielka jest miłość własna kobiet, trzeba sądzić po tem, co z niej zostaje, kiedy przekroczy wiek podobania się.
Zdaje mi się, mówił pan de....., z powodu łask u kobiet, że rzeczywiście mężczyźni ubiegają się o nie drogą konkursu, lecz że nie przypadają w darze ani uczuciu ani zasłudze.
Zabawne, że wyrażenie: znać kobietę, oznacza: spać z kobietą — i to w wielu językach starożytnych, u ludów najprostszych i najbliższych naturze obyczajów; jak gdyby bez tego nie znało się kobiety wcale. Jeśli takie odkrycie zrobili patryarchowie, tedy byli bardziej postępowi, niż się przypuszcza.
Kobiety prowadzą z mężczyznami wojnę, w której ci maję tę wielką przewagę, że są po ich stronie.
Spotyka się dziewczyny, które znajdują sposobność do sprzedawania się, lecz nie znalazłyby do oddania się.
Żeby stosunek między mężczyzną a kobietą był rzeczywiście interesujący, trzeba, żeby ich łączyła rozkosz, pamięć lub pożądanie.
Pani de... pojechała do Anglii ze swym kochankiem, żeby dowieść wielkiej czułości, której nie posiada wcale. Obecnie urządza się skandale przez szacunek do ludzi.
Przypominam sobie, że znałem pewnego pana, który porwał dziewczynę z opery, ponieważ, jak mówił, przekonał się, że jest w nich tyleż fałszu, co w kobietach uczciwych.
Mówią powszechnie: najpiękniejsza kobieta w świecie może dać tylko to, co posiada; otóż to jest wielkim błędem: daje ona właśnie to, co wydaje się, iż się otrzymuje, ponieważ w rzeczach tego rodzaju wyobraźnia ustanawia wartość tego, co się otrzymuje.
Pan..... słuchając kazania przeciwko miłości idealnej z powodu jej złych skutków na wyobraźnię, rzekł: „Co do mnie, nie obawiam się ich wcale. Kiedy kobieta podoba mi się i czyni mnie szczęśliwym, oddaję się uczuciom, które we mnie budzi, zastrzegając sobie, że nie dam się oszukać, jeśli mi odpowiadać nie będzie. Wyobraźnia służy mi za tapicera, którego posyłam, żeby umeblował apartament, jeśli widzę, że mi będzie w nim dobrze; jeżeli jest inaczej, nie daję żadnych poleceń i nie ponoszę żadnych kosztów.“
The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.
Loading the full text…
The end
You’ve reached the end of O kobiecie i o miłości.
