Front matter
PRZEZWISKA LUDOWE
w powiatach
TARNOBRZESKIM, NISKIM I BRZESKIM W GALICJI.
całość
PRZEZWISKA LUDOWE
w powiatach
TARNOBRZESKIM, NISKIM I BRZESKIM W GALICJI.
ospolite przydomki, a raczej przezwiska, jakiemi ludzie od jakiejś ułomności, śmiesznej strony, ciekawego wypadku, wzajemnie się nazywają, są tak powszechne, że znajdziemy je u wszystkich prawie narodów i u wszystkich warstw społecznych. Nawet klasa inteligientna obejść się bez nich nie może; najbardziej zakorzeniły się jednak one u ludu i drobnego mieszczaństwa. U klasy inteligientnej mają znaczenie efemeryczne, chwilowe: jak prędko powstały, tak prędko znikają; u klas niższych są jak łata dobrze przyszyta, która przetrwa nieraz całe ubranie. Raz gdy się przyczepi do jakiejś osoby przezwisko, to przez popularność prędko nabytą przechodzi z pokolenia w pokolenie — i zginie rodzina, a jeszcze w ustach ludu plącze się jej przezwisko. Co większa, nazwiska rodowe zacierają się często wobec przezwisk, ustępują miejsca przezwiskom, tak dalece, że nieraz we wsi trudno się dopytać np. o Jana Stępienia, ale Jana Gawrona, którego dziadek niegdyś łapał i jadł gawrony (ptaki), znaleźć łatwo. A tymczasem jest to ta sama osoba. Lud ułatwia sobie też znacznie rozróżnianie ludzi w codziennym życiu przez dodawanie przezwiska do nazw rodowych, zwłaszcza gdy we wsi w tej lub owej bujnej rodzinie jest kilku, a czasem kilkunastu członków tego samego imienia i nazwiska. Np. w Grębowie: Jan Dul Fiut, Jan Dul Palifajka, Jan Dul Salemiarz... Źródłem przezwisk jest, zdaniem moim, wiek dziecięcy, lata szkolne. Najskłonniejsze do obrzucania się wzajemnie przezwiskami są swawolne dzieci szkolne, najwięcej przezwisk powstaje w szkole i w igraszkach pozaszkolnych. Gdzie niema szkoły, tam zastępuje ją pastwisko. Nie umiejące czytać i pisać pastuchy to samo potrafią. Podziwiać trzeba spryt, dowcip, zdolność dzieci do tworzenia wyrazów, charakteryzujących dosadnie usposobienie, charakter, ułomność, śmieszną stronę, wadę fizyczną obdarzonej przezwiskiem osoby. W tych przezwiskach i wierszach zjadliwych, jakie dzieci na siebie tworzą, tkwi też początek wiejskiej satyry, o której w osobnym pomówię artykule. Jak sobie wzajemnie, tak nie podarują dzieci i starszym; wielu przezwisk starszych osób, w niniejszym zbiorze podanych, są autorami dzieci. Ponieważ te przezwiska nie uzyskały jeszcze zupełnego prawa obywatelstwa i tylko przeważnie kursują pomiędzy dziećmi, oznaczyłem je głoskami „dz.“ w nawiasie. Wogóle przezwiska ludowe, podobnie jak nazwy miejscowości, jednosłownym lapidarnym określeniem zastępują dokładne opisy rozmaitych szczegółów — są to różnobarwne językowe kryształy, których budowę podziwiać trzeba. A mnogość i powszechność tych przezwisk świadczy o pomysłowości i darze krytycznym ludu polskiego.
I. Przezwiska dzieci.
a. Dzików, Tarnobrzeg, Miechocin (pow. Tarnobrzeski)
1. Bartoszek Józek, lat 12, syn gospodarza z Gorzyc (pow. Tarnobrzeski), u. sz. T. α) Bartoszeski Józef, bo ten nowy naŭucyciel, co dopiér nastáł, wywołáł go ráz: „Bartoszeski Józef;” pewnie sie omylił. β) Syn Mortkowy Wojciechowy, bo taki je cárny, nieŭumyty, jak dzieci Mortkowy Wojtkowy (włościanki) z Dzikowa. W usach má fure gnoju. γ) Murzyn, bo cárny je jak murzyn. δ) Japońcyk bo cárny je, włosy má kaszczewiaste, jak Japońcyk. ε) Dzieci tak sie przegrzyźniają z niego, jak z tego głuchego Bartosa, co ŭo niem ludzie opowiadają historyją: „Skąd idziecie, Bartosu? — Niese indora w kosu. — A jak sie mają wase dzieci? — Ón spętany, to nie poleci. — Ej, ićcie do jasny kury! — Ón nie biáły, tylko bury. — A jak sie má wasá zona? — Ón zywy, jesce nie kóná. — Wyście, Bartku, głupi! — Takiego nigdzie nie kupi.” ζ) Dzieci wołają na niego: Mamo! jak nasy Kaśce na imie? a to dlatego, bo ráz pytáł sie go pán (dyrektór) w skole: „Jak sie nazywá césárz niemiecki?” Ón odpowiedziáł: Wilhel. Potem sie go pytá: „A jak sie nazywá król pruski?” Ón juz nie wiedziáł. To mu pán na to powiedziáł: „Mamo! jak nasy Kaśce na imie?”
2. Bąska Jadám, lat 16, syn gospodarza w Miechocinie, b. u. sz. M. α) Osikowe mlyko, bo gádá, ze mu nic nie brakuje, tylko osikowego mlyka. Ojcowie nicego mu nie záłują, dają mu dobrze jeś; codziennie, jak krowy doją, dają mu mlyka gárnusek prosto od cycka, jak to mówią u nás: „prosto z cycoska do pysioska.” β) Sknéra, bo składa piéniądze, má taką glinianą skatułke, co dostanie od kogo centa, to zaráz do ty skatułki wrazi i spyrlá piéniądze. U Bąsków (Márcinów) to kázde tak robi — ociec osobną má skatułke, matka osobną i dzieci kázde osobną.
3. Bąska Józek, lat 12, syn wyrobnika w Miechocinie, u. szkoły M. α) Bonskiewic, tak dzieci go przekrenciły. β) Chudák, bo chudy je, jak angielská śmierć. γ) Szpaczyr, bo ŭón tak mówi do swojego brata: „Chodźmy na szpaczyr!” δ) Gancárz, bo jego dziadek to gárki robił. ε) Szastác, bo szastá po pańsku. Ráz gádáł do Ksiązcyny (somsiadki): — Chrząszczyná! kaj wasz Sztach? bo poszlibyszmy, tobyszmy źlapali Jaszinszkowego piesza. Terá sie dzieci tak wygrzyźniają z niego. ζ) Psi łep, bo má zapamientały łep (łeb), nié moze se nic spamientać, ino wszysko se zabácy. η) Jota, bo jak ráz wybił u somsiadki sybe w oknie, to jak go matka biła, to ŭon sie tak wymáwiáł: — Já nic nie zrobiłem, nawet na jedne jote. Terá sie dzieci tak z niego wygrzyźniają i nazywają go jota. θ) Dzieci tak słozyły na niego: — „Bąska nié má ani kąska!” — bo bardzo biédny je. ι) Ón je taki zły, jak nichtóry indór, látego dzieci znowu, tak słozyły na niego: — Indór! indór! dej korále! — Nie dám, nie dám, bo to moje! 4. Bąska Maryna, l. 15, córka Marcina gosp. w Miechocinie. Garbatá, bo je garbatá, brzuch i (jej) naprzód wystaje, a piersi má zakląknięte. Óna kce być tęgá, biedrzystá, a wazka je w biedrach, to se biedrów nadkładá. Robi se takie półksięzyce ze słomy, zasywá je w smate i kładzie na biedrach. Wypatrzyły ją na tem inne dziéwki, bo ráz se susyła te półksięzyce na chlywku, tak posłały takich małych chłopáków, zeby i (jej) to wzieny; tak te chłopáki zakradły sie i wzieny te półksięzyce, a jeden to cięgle chodził wele ni, trzymał se te półksięzyce na biedrach i gádáł: — Azem biedrzysty! Terá sie z ni ludzie ino śmieją. 5. Bąska Walek, l. 15, w Miechocinie. B. u. sz. M. α) Głube kołano, bo ten Bąska (ŭociec) mieli kónia, co miáł grube kolano, a ten chłopák, jak nawracáł z paśfiska, jak pás tego konia, to zawdy wołáł na tego konia: Póć tu, głube kołano! — o ón nie wymawiá r tylko ł. β) Śklany w błocie owálany, bo jak był mały, to wláz w błoto i táráł sie w błocie jak śwynia, a to błoto na niem śwyciło sie ku słonkowi tajak śkło. γ) Łopatki, bo má zemby na przodzie tajak łopaty.
6. Bernat Kuba, l. 14, syn wdowy Agnieszki w Miechocinie. α) Wielgi pęp, bo má wielgi pępek. β) Ciubryn (nie wiadomo dlaczego). γ) Majkut, bo je majkut. Óny wszyskie na majkuta robią, te siostry i braciá. δ) Chorobnik, záraźnik. Ón je bardzo zły, ónby roztargáł, jak je na kogo zły. Jak zły, to tak klnie: — Chŭoroba! záraza! złá krew! záraźnik! ε) Kulbon, bo nié moze przeskocyć zérdki wyzy trzymany, jak sie dzieci bawią i przeskakują, tylko zapędzi sie i stanie tak sie chybie, látego wołają na niego: kulbon. ζ) Dzieci wołają na niego: — Piziu ciuber majkut pizia!
7. Błoński Władek, l. 13, syn kancelisty wydziału powiatowego w Tarnobrzegu. U. sz. T. α) Błona od jaja, bo taki je delikatny, jak błona od jaja; jak go zwalić, to tak krzycy, płace... β) Starosta zemski, bo ogromnego pana rznie, nadymá sie, tajak starosta w Rzymie. γ) Cacunio matusi i tatusia, bo je jedynák, to go rodzice juz tak ubiérają i cesą, jak cacko jakie. δ) Dzieci wołają na niego: — Mamuniu! tak tnie pán zbił... Jak go ráz pán (dyrektór) zwalił, to ón przybiég do matki, straśnie płakáł i mówił: „Mamuniu! tak mie pán zbił...” Jak przysed do skoły, to sie zará pochwálił, ze powiedziáł matce, ze matka powié dyrektorowi, to go juz dyrektór nie bedzie bił. Dzieci sie z tego śmiáły, i terá tak wołają na niego. Ale pán nic se z tego nie robi, i jak zasłuzy Władek, to go czciną porządnie zwali. Jak bardzo płace, jak go pán zbije, to drugie dzieci wołają: — Mamo! kurce mie kóje, a drugie na mnie wyskakuje! 8. Bodura Jasiek, l. 10, syn Piotra, woźnego w c. k. Starostwie w Tarnobrzegu i szewca. U. sz. T. α) Miescański flak, bo ŭón z miescana pochodzi, a miescany to flaki jedzą. β) Murdziakieski, bo taki zanurzony, záparty má pysk. γ) Majór, bo jak sie spotka z drugiem chłopákiem, to sie kłaniá po wojskowemu, tajak zołniérz majórowi. δ) Dzieci tak słozyły na niego: — Bodura natura! 9. Brzeziński Jadám, l. 13, syn gospodarza z Gorzyc (pow. Tarnobrzeski). U. sz. T. α) Śwyńská d..a, bo taki je mondry, jak śwyńská d..a; to znacy, ze głupi je. β) Marczypán, bo ŭón tak gádá, ze jak sie wyŭucy na pana, to bedzie marcypány jád. γ) Babski podchlybnik, bo dlá dziewcyn je bardzo podchlybny. δ) Dzieci wołają na niego: — Kaftánek my kupujecie? — bo mu ráz ojcowie kupowali kabát na mieście na jarmaku, a ten kabát był taki farby jak kaftánik na dziéwcyce, to ŭón nie kciáł tego kaftanika i obezwáł sie: „Co! kaftánek my kupujecie?... Nie kce kaftánka!” 10. Buczek Jasiek, l. 15, z Dąbrowicy (pow. Tarnobrzeski). U. sz. T. α) »Byk«, bo ŭón sie właściwie nazywá Bycek, nie Bucek. β) Magiera, bo w magierze chodził, jak był mały. γ) Kukurydza, bo przy magierze to jes taká kukurydza, taki kwiátek cérwony, ze snurka cérwonego zrobiony. δ) Dzieci wołają na niego: — Byciu, siupáj na krowe!
11. Buras Wicek, l. 15, syn stolarza w Miechocinie. U. sz. M. α) Kleklás, bo taki je wysoki jak bociek, a boćka u nás nazywają kleklásem, bo klekle. β) Wypirzeniec (nie wiadomo dlaczego). γ) Hárym, bo taki je wysoki, jak Zyd Hárym w mieście. δ) Tatus, bo taki je duzy, ze juz mógby być tatusiem.
12. Byczek Józek, l. 8, syn polowego w Miechocinie. U. sz. M. α) Kasia-mama. Jego ŭociec má drugą zone, wzion se taką młodą dziéwcyce, na imie i Kasia, tak ten Józek ráz zawołáł na te macoche: Kaśka! Jak to ŭociec posłysáł, tak zawołáł na niego: „Ty psiákrew! co to jes, cy matka, cy k...a przybraná? I przykázáł dzieciom: „Zebyście my dzieci wołały na Kasie: Mamo!“ Ten Józek potem to zará dzieciom w skole opowiedziáł, i dzieci to powtárzają i śmieją sie. β) Dzieci na niego tak słozyły: — Józek! napráw panu wózek! Albo inacy: — Józiu! w d..e ci ziuziu!
13. Byczek Kaśka, lat 12, córka polowego w Miechocinie. U. sz. M. α) Záklętá zákonica, bo taká je cárná, jak zákonica, a nigdzie nie chodzi, tylko do kościoła w niedziele, na wesele nigdy nie pódzie, tajak inne dzieci lecą zará przypatrzyć sie. β) Chwalidziéwecka, bo sie chwali, ze juz je dziéwka, tak minuje, a jesce je smarkula. γ) Grátowá chmura, bo taká cárná, jak grátowá chmura.
14. Chejnas Jasiek, l. 15. syn chałupnika w Miechocinie. B. u. sz. M. α) Kawalyr bez brzucha, bo za dziéwkamy juz látá, a taki je płaski, nié má nic brzucha. β) Leniuch, bo mu sie nic nie chce robić. γ) Cholyrski, bo ŭón klnie na chłopáków: „Ty chólyro! ty!“ δ) uOryl, bo taki je wysoki, jak oryl. ε) Boibóg, bo jak był mały, i mówiła matka z niem páciérz, to jak nie chciáł przy pácirzu ŭuwázać, to matka mu groziła: — Widzis! Pániezus má páłecke, to cie tą páłecką zbije, jak nie bedzies uwázáł... A ŭón na to gádáł: — Já sie, mamo, boje Boga! 15. Chejnas Michał, lat 11, syn gospodarza w Miechocinie. U. sz. M. α) Kajtok, bo stare Chejnasy są z Jadachów i mają taką dziwną lasoską mowe. Stará Chejnaska to co kilka słów mówi kajtok. Jak gádá do chłopa swojego, to mówi: kajtok to chłopie, a dali to mówi juz: to chłopie. Ráz gádała do chłopa: — Kajtok to chłopie trza ją wydać! to chłopie juz i cas! Tak gádała o swoi dziéwce, ze juz cas ją wydać. A óna tak gádá powoli: kajtok, to chłopie, trza ją wydać... β) Cárny pies, bo na gębie je taki cárny, a zły jak pies. γ) Chodácnik, bo jak z ojcem przyjecháł z Jadachów, to przyjecháł w chodákach; tera to chodzi juz całá famielijá po nasemu, ale pirwy to chodzili po lasosku w chodákach. δ) Kapuściárz, bo ŭón sám zjé na połdnie miske kapusty, tak kapuste lubi: ani se brody nie uobetrze: jak przydzie po uobiedzie do skoły, to má zawdy na brodzie kapuste. ε) Kukurydzaná kasa, bo uón tyz lubi bardzo kase. Te lasoskie ludzie to kupują kukurydzą, potłuką w jakiem gałganie, boby sie nie zemliła tak łatwo, potem w zarnach zmielą i gotują na kase. ζ) Dzieci wołają na niego: — Hej nám! dej nám chleba z masłem i z syrem! A uón na to tak odpowiadá: — Kciáłbyś jeś chleba z syrem i z masłem!... η) Wołają tyz na niego: — Kęś psiá w całości! Nimozná sie dowiedziéć, dlácego tak wołają na niego. 16. Chojnacki Michał, l. 13, syn wyrobnika w Miechocinie. U. sz. M. α) Pakuła, bo má na głowie duze włosy, tajak pakuły. β) Górál, bo má syrokie portki takie, jak górál. γ) Wyscekaná morda, bo jak go jaki chłopák przezwie, to uón zará zemści. Jak zemści, to za porządkiem bez ustanku sceká pół godziny same zemsty, jak np.: „Zeby cie sarniá biegunka przeleciała!” „Zeby cie choroba jasná wziena!” „Zebyś kulą drogi macáł!” „Zeby cie djábli wzieni!” „Zeby wás wzieni sto tysięcy djábłów!” I tak sceká bez ustanku, ani se nie spocnie. δ) Złodziéj, bo uukrád u sąsiada siékiére, ale go złapali, i stad go przezywają złodziejem. ε) Wole ocy, bo má takie duze uocy, jak wół. ζ) Siajgiec, bo takie má portki syrokie, jak Zyd, a Zyda siajgiecem nazywają. η) Sesełko, bo jak był mały, to ni móg wymówić „krzesełko,“ ino mówił: sesełko. θ) Pruchowiec, bo je bardzo gruby, duzo jé, więcy w niego wlozie, jak w prucháwke. ι) Lodzisko, bo taki je zimny, jak lód. κ) Dzieci tak słozyły na niego: — Chojnacki chodzi na placki, zeby mu ludzie dali, zeby potem Chojnacki chlali. Bo uón chodzi, jak są święta, po kolędzie po domach, a takiem ludzie dają placki. uÓn taki zły, Matko Boská święta! — uo to. λ) Dzieci wołają na niego: — Kręci sie, jak bź...ny w portkach, bo taki próźniak je, tak sie kręci, nie wié, cego sie chycić. 17. Dresler Poldek (Leopold), lat 14, syn pocztmistrza z Nadbrzezia. U. sz. α) Próźniak, bo je próźniak i źle sie uucy; gádają, ze jego brat młodsy to juz je w drugi klasie gimnazyji w Krakowie. β) Poćmirz, bo sie chwáli, ze jak skóńcy páre klas gimnazyji, to przyjedzie do dom, ostanie przy ojcu i bedzie pocmiszczem. γ) Grose Ezel, bo jak go pán dyrektór pytáł z niemieckiego, jak je na niemieckie wielki wilk, to uón odpowiedziáł: grose... i zatrzymáł sie, bo nie wiedziáł, jak wilk po niemiecku, tak mu pán dyrektór po chwili dopowiedziáł: Ezel... grose Ezel! δ) Osioł z Nábrzeza, bo głupi jak osioł, a pochodzi z Nábrzeza. 18. Dybus Pietrek, lat 14, syn wyrobnika z Dzikowa. Ucz. sz. T. α) Kapuśniak, bo lubi bardzo kapuste. β) Fajcárz, bo bierze zakrzywiony patyk do gęby, zapali z drugiego końca i kurzy tajak fajke. γ) Śtyróletni uuceń, bo chodzi śtyry lata do trzeci klasy, nic sie nie uucy i nic nie uumié, tylko sie bije z dziećmy,
podcás nauuki. Jak mu pán káze klęceć, to uun sie jesce z niem draźni i pytá sie: Co? co?... 19. Faryniewicz Jędrek, l. 13, syn leśniczego. U. s. T. α) Tarniewicz, bo ten nauucyciel, co dopir niedáwno nastáł, omylił sie, jak go cytáł, i powiedziáł: Tarniewicz! Dzieci to zará podchyciły i tak go nazywają. β) Mołdławski, bo jak mu pán dyrektór kázáł zaniéś list do fizyka Momidłowskiego, to uón nie dosłysáł i pytáł sie, cy zaniéś list do Mołdławskiego. γ) Dzieci wołają na niego: — Faryna! Maryna! po cencie słonina! Nie kupujcie ludzie słoniny u Faryny! 20. Fiedko Wojtek, l. 14, syn gospodarza gruntowego z Zaleszan (pow. Tarnobrzeski). U. sz. T. α) Fitko, bo nauucyciel W. ráz go tak w klasie cytáł, pewnie sie uomylił, ale dzieci zará to podchyciły. β) Rematys, bo uón taki je chorowity i ráz miáł rematys w nodze, to sie ciągle skárdzył przed dzieciamy: — O Boże! já mám rematys... γ) Daczū! bo jak ráz nie umiáł na środku, a dzieci, jak przysed na miéjsce, to gádały tak: „Aleześ nie umiáł!” — to uón odpowiedziáł na to: Daczū!? Tak go dzieci podchyciły i nazwały Daczū! δ) Gibtujcie my! bo jak przyjecháł do dom z piąty klasy, to nie powiedziáł do matki: Dejcie my chleba! — tylko z niemiecka: Gibtujcie my chleba! ε) Dzieci wołają na niego: — Śwyniák jak groszek okręgły! Bo má terá śwyniáka na karku, dzieci to poszczegły i gádają mu: — Ale más śwyniáka! A uón na to powiedziáł: — O! śwyniák jak groszek okręgły! 21. Flis Jasiek, l. 13, syn wyrobnika w Miechocinie. U. sz. M. α) Kapłan, bo má takie długie włosy, jak kapłan (kapłon) w ogónie. β) Po ile świcka? — bo uón sie smarká, a na takiego gadają, ze świcki leje, to látego sie go pytają: Po ile świcka? γ) Fidrygáł, bo jak sie uo co rozłości, to skáká, jak fidrygáł. δ) Flis-lis, tak dzieci słozyły. 22. Foc Stach, l. 15, syn wyrobnika w Miechocinie. α) Ślepa kobyła, bo na jedno uoko je ślepy. Oni (ojcowie jego) mieli ślepą kobyłe, co wywozili śmiecie z miasta, i po ty kobyle nazwali go ślepa kobyła. β) Kanfoter, bo uón razem z ojcem wywoził z miasta z prewetów g...a, a takich kanfotramy nazywają. γ) Ptásznik, bo za ptákamy chodzi z procą. δ) Zydoski ucirac, bo jak przydą zydoskie święta, to uón chodzi po Zydach i prosi, zeby mu dali bułek, mac, bo matka jego pierze Zydom smaty (bieliznę). 23. Gil Marcin, l. 12, syn wolarza dworskiego w Miechocinie. U. sz. M. α) Spracowany wół, bo jemu tak śliny z gęby lecą, jak wołowi, co sie bardzo spracuje. β) Ślimárcyk, bo sie ślini, jak ślimák. γ) Niscycielski, bo jak mu buty sprawią, to zará idzie na stáw i drze buty, látego go przezwali niscycielski. δ) Zmarzlák, bo taki zmarznięty je zawdy. ε) Mytuta, bo jak sie ráz dzieci bawiły w krycie, to jak jedno dziecko sukało, to uón z ukryciá wołáł: My tuta! to znacy: My tu jezdeśmy. 24. Głogoska Marynia, l. 13, córka rymarza w Tarnobrzegu. U. s. T. α) Garbośka, bo uóna se podkładá w tyle taki kuper, tajak se panny podkładają, i wyglądá, jak garbatá. β) Poddarty nos, bo má nos poddarty. γ) Murdzia, bo trzyma zawdy gębę zanurzoną, záwartą kfardo (twardo), zaciśniętą. δ) Dzieci przegrzyźniają (przedrzeźniają się) i (jej) tak: — Chwałaś-ci, Boże, zem niemieckie, skóńcyła! Bo uóna, jak zdała niemieckie na egzaminie tego roku, to powiedziała: „Chwałaś-ci, Boże, zem niemieckie skóńcyła!“ Dzieci to uusłysały i powiedziały profesorowi, to ją pán jesce ze sześć razy potem pytáł, i nie umiała nic, ani na jedno pytanie nie odpowiedziała. I wszyscy sie z ni śmiáli potem.
25. Grdeń Hanka, l. 10, z Miechocina. U. s. M. α) Ubogá Zydówka, bo je ubogá i chodzi tajak Zydówka uobsarpaná. Ni má matki, a jéj ojciec to taki chudobny (ubogi) wyrobnik, chodzi co rok na flis, a na zime tylko do domu przychodzi, a uóna siedzi u swagra Majki w Miechocinie. β) Kołton, bo sie nigdy nie cese i má na głowie kołtony. γ) Wyscekany pysk, bo je straśnie wyscekaná i nawet starsym odscekuje sie.
26. Grdeń Józek, lat 8, syn wyrobnika w Miechocinie. U. sz. M. α) Bzibzi papa chap! bo jak był trochę mniejsy, to tak gádáł do matki, wzion do ręki ziémiáka, wtykáł go do gęby i gádáł: — Bzibzi (tz. ziemniak) papa (gęba) chap! Jak powiedziáł chap, to zjád ziémiáka. Terá go nazywają drugie dzieci: Bzibzi papa chap! β) Ráz matka mówiła z niem páciérz, tajak na wsi páciérz mówią, matka mówi: Ojce nas!... a dziecko powtárzá za nią: „Ojce nas!” Tak ráz mówią ten páciérz, matka mówi: Ojce nas, który jezdeś w niebie... a uón powtórzył za nią. Wtedy kura wlazła na stół, i matka gádá do drugiego chłopáka, starsego: Wygóń kure! A uón powtárzá po matce tajak páciérz: Wygóń kure! Matka gádá: Ty, Józiu, nie wyganiáj, bo grzych! A uón znów po matce powtárzá: Ty, Józiu, nie wyganiáj, grzych! A uón myślał, ze matka daléj páciérz mówi, tak het mówił za nią. Terá, jak ón idzie, to drugie dzieci wołają za niem: — Ojce nas, który jezdeś w niebie!... Wygóń kure!... Ty, Józiu, nie wyganiáj, bo grzych! γ) Bzibziácek, bo jak ráz był chory, to gádáł do matki: — Mamusiu! já więcy nie potrzebuje, jacy (tylko) jednego bzibziáka (ziemniaka) i napasztek mlyka. Jak ón idzie, to tagze tak wołają na niego.
27. Gronek Maryna, lat 12, córka wyrobnika (fjakra) w Miechocinie. U. sz. M. α) Pokwa, bo taká poroszczewioná je, taką má głowe potarganą, nieuucesaną, jak koszczewa (kostrzewa). β) uOmełtuch, bo sie ani nie docese, ani nie domyje. γ) Gronas, tak przekręciły dzieci, bo i uociec nazywá sie Gronek. δ) Schyliłep, bo jak cytá na ksiązce, to schylá łep (łeb) zanadto. ε) Zánacznica, bo má wielgie, syrokie zánadrze wyciągnięte; jak w lecie, to do takiego zánadrza nakładzie duzo jabłek, rzepy, grochu... bąć (bądź) cego. ζ) Piertelowna, bo uu nás (w Miechocinie) je taki chłopek, na imie mu je Pieter, co látá bardzo prędko; tego chłopa nazywają Piertelem, tak przekręcili ludzie jego imie, a po niem ją przezwali, bo uóna tak samo látá prędko, co duch (co tchu). 28. Gruszczeński Franek, l. 12, syn wyrobnika w Miechocinie. U. sz. M. α) Zatarańciák, bo miéská w Miéchocinie za wodą, co sie nazywá Tarant. β) Pucharski, bo má taki brzuch duzy, pękaty, jak puchar, nadęty, jak wonciuł (kapciuch na tytuń). γ) Kujada, bo uón tak klnie: Ty kreś kujado! δ) Dzieci wołają na niego: — Franek stłuk panu zbanek. Cekáj, Franek, co ci bedzie za ten gárnek! 29. Grzybowski Jadám, l. 12, syn sekwestratora podatkowego w Tarnobrzegu. Ucz. sz. T. α) Giermaśnik, bo bardzo giermasi (grymasi) w jedzeniu. β) Ani-ani, bo jak mu co kázać robić, to ani tego, ani tego nie bedzie robił. γ) Bawół, bo jak mu co kázać robić, to tajak bawół, sie przewáláł z miejsca na miejsce i nie będzie nie robił δ) Dzieci tak wołają na niego: — Jadm Grzyboski posed do Schaboski, dała mu piniędzy, w tych piniędzach nędzy. Stará Schaboská chudá je, jak nędza, dlátego dzieci tak słozyły. 30. Grzybowski Stach, l. 13, brat poprzedniego U. s. T. Dzieci tak słozyły na niego: — Grzyboski Stanisłáw jes to brat Jadama, nic wyrós ón na pana, tylko na prostego chama. Dzieci sie tak z niego wyśmiwają, bo sie przebráł za pana, nosi kołnirzyk i krawatke, tajak pán. 31. Gumuła Stach, l. 12, syn wyrobnicy z Miechocina. Ucz. sz. M. α) Kołowrotek, bo prędko gádá, jak kołowrotek, i má duze zęby. β) Wrota, bo má zęby na przodzie, tajak wrota, syrokie: má śtyry takie zęby na przodzie, tajak łopaty. γ) Półcálowe kieły, bo má na pół cála na przodzie zęby. δ) Wybuloná warga, bo mu te duze zęby na przodzie wyspácają cyli wydziérają do góry wargę. 32. Hauser Frojdla, l. 12, córka Hersza w Tarnobrzegu. U. s. T. α) Misigiene, bo taká przygłupkowatá je. β) Babka, bo má taki nos zadarty na dół, jak babka stará, co i sie nos na brodzie uoprze. γ) Gibm to-gibm to! bo ráz i wzion chłopák we skole gąbke, to uóna wołała na niego, zeby i te gąbke uoddał: Gibm to! gibm to! To dzieci z ni sie śmiáły i terá sie jesce wyśmiéwają. δ) Wachszawa, bo uóna nie powié Warsawa, tylko Wachszawa. 33. Holardziński Stach, l. 12, syn djurnisty u notaryusza w Tarnobrzegu U. sz. T. α) Piekilás, bo wszystko prędko robi: prędko chodzi, prędko gádá, tak po piekielnemu. β) Wścieklaś, bo taki je zły, wściekły. γ) Bursztynowá kacka, bo taki je zółty na gębie, jak bursztyn, a nizki je i nos má taki kłapciasty, jak kacka dziób. δ) Wábicki, bo wábi gołębie i łapie. ε) Radziwił, bo má brzuch duzy, tajak jeden pán w Polsce, co sie nazywał Radziwił-Panie Kochanku, co mu niedźwiedzie nosiły w łapach jeś. ζ) Nierobociák, bo taki próźniak je, nie robi nic. η) Chabeta kóńská, bo taki je zółty, jak chabeta (mięso) z kónia. θ) Dzieci słozyły na niego: — Holardziński sprzedáł uojca za ryński. 34. Honigwachs Matla, l. 12, Izraelitka w Tarnobrzegu α) Babka, bo má brode spusconą na dół, jak stará babka. β) Mucha, bo przeskádzá panu (dyrektorowi) w nauuce, tajak mucha cłowiekowi. To pán ją tak nazwáł, a po niem dzieci. γ) Śwynia, bo jak zjé, to se nie uobetrze pyska, tylko taká obwáloná przychodzi do skoły. δ) Parsywá morda, bo má strupy parsywe na pysku. ε) Wuoskowe włosy, bo má zółte włosy, tajak wuosk (wosk). ζ) Śwachcówna, bo nie powié na drugą Zydówke, co sie nazywá Świarcówna — Świarcówna, tylko: Śwachcówna. η) Machtmowic, bo nie powié na Zyda faktora Nachmowic, tylko Machtmowic.
35. Janus Jasiek, lat 10. syn wyrobnika w Miechocinie. U. sz. M. α) Franiuniu, bo matka tak na niego wołá, moze dlátego, ze ojcu jego na imie Franek. β) Pilny uuceń, bo sie dobrze uucy. γ) Franiuniu, skrzyp drzwiamy! — bo je bardzo posusny (posłuszny). Matka jego chwáli sie do bábów, ze má takiego posusnego syna, ze, jak mu powié, zeby skrzypiáł drzwiamy, to zará skrzypi drzwiamy. δ) Mamunia — kaczunia. Dlátego go tak przezwali, bo bardzo szastá po pańsku: mamunia, kaczunia... 36. Jasieński Jędrek, lat 14. syn wyrobnika (oryla i drwala) w Miechocinie. U. sz. M. α) Wosionka, bo taki zły, jak wosionka, taká cárná kudłatá gąsienica: jak ją rusyć, to sie zwijá, kuli, zwinie sie zará na uobarzanek. β) Dzindzi, tak go nazywają po jednym dziadku, którego nazywają Dzindzi, bo mu na imie Jędrzej, tajak temu dziadkowi. O tem dziadku powiadają, ze, jak przyjdzie do którego domu, stanie sobie w sieni i modli sie, a zawse tylko jedno mówi: „Wszyscy święci módcie sie za namy! Zdrowaś Maryja! Wszyscy święci! wszyscy święci!” 37. Jasieński Józek, lat 8, brat poprzedniego. U. sz. M. α) Ślepy skrzypek, bo jedno oko przymyká i bierze dwa patyki, jeden patyk oprze se pod brodą, tajak skrzypce, a drugim patykiem suwá po tem patyku, jak smyckiem, i śpiéwá rózne śpiáwki. β) Ósemka, bo má uosiem lát a wydaje na trzy lata, to gádają, ze powinien być taki, jak wiadro, a taki je, jak ósemka (z piwa). γ) Niedorostek, bo mały i niedorós. δ) Drygáwka Józiu, bo uón nigdy nie uustoi na miejscu, na nogach, zeby stáł, tylko zawdy drygá rękamy i nogamy. ε) Kołtoniasty Józiu z Chmielowa, bo má kołtony takie, jak Józiu z Chmielowa. W Chmielowie je chłop, co má takie długie kołtoniaste włosy, i nazywają go: „kołtoniasty Józiu z Chmielowa.“ ζ) Kusy Jopek, bo kusy je, mały, tajak zajęcy jopek. η) Wołają na niego: — Kusy sprzedáł usy na Majdanie za śniádanie.
38. Jasieński Pietrek, lat 12, syn lokaja zamkowego w Dzikowie. U. sz. T. α) Druciárz, bo jak druciárze chodzą, to uón zará chodzi za niemy. β) Pietruś kwadratowy, bo taki głupi je, jak osioł kwadratowy. γ) Księżycowá góra, bo zawse je taki umlaskany, ucesany gładko, tak sie na niem wszystko świéci, jak księzycowá góra sie świéci. Mówią, ze na księzycu jes taká góra i ta góra świéci sie od księzyca, od ty jasności. δ) Sceciniárz, bo má włosy takie, jak scecina ze śwyni. ε) Majerkawka, bo jak ociec przyniós ze zamku kawke, to ón wołáł z uciechy: O majer kawka! zamiast: O moja kawka! 39. Justeńska Marysia, lat 14, córka wyrobnika w Miechocinie. U. sz. M. α) Chamerzyná, bo jak idzie kaj, to sie tak ochachuli chustkamy i wyglondá jak chamera. β) Prześląkła Zydówka, bo jak pódzie kaj, to sie tak obsargá, jak Zydówka. γ) Ozyska, bo taká je wielgá, jak baba jedna z Dzikowa, co sie nazywa Ozyska. δ) Dzieci tak wołają na nią: — Smaku, jak w raku! — bo jak ji ráz matusia ugotowali kapusty, to uona gádała: W ty kapuście tyla smaku, jak w raku.
40. Kokoszka Michał, lat 13, syn gospodarza w Miechocinie. U. sz. M. α) Machuś, bo na niego tak wołáł brat młodsy: nie Michaś — tylko Machuś. Dzieci to podchyciły i wołają na niego Machuś. β) Fetuś, bo duzo jé. Takiego, co duzo jé, to nazywają fetuś. γ) Polcie, bo ráz wołáł na matke: „Mamo, poicie (= polećcie) w pole!” δ) Przerwaná kicha, bo duzo jé, to sie zdaje, ze má przerwaną kiche. ε) Kursiawa, bo ráz wiatr don piaskiem po gościeńcu, to uón gádáł do matki: — „O! mamo, patrzcie! jaká to kursiawa...” Nie powiedziáł „kurzawa,“ tylko „kursiawa.“ ζ) Nadjeziolik, bo miéská nad jeziorem dworakiem.
41. Kowalski Ludwik, lat 15, syn stolarza Kowalskiego, zwanego Kwiatkiem, w Tarnobrzegu. U. sz. T. α) Faja, bo cęsto bierze do gemby zakrzywiony kawáłek drzewa i kurzy niby fajke. β) Kudral (niewiadomo dlaczego). γ) Cibicki (niewiadomo, dlácego go tak nazywają). δ) Kugiel dębowy, bo se robi takie kugle, takie kliny z drzewa dębowego i śturá niemi Zydów pod bok.
42. Kozieł Józek, lat 10, syn karbownika dworskiego w Miechocinie. U. sz. M. α) Warsiaski łobuz, bo je wielgi łobuz, Zydów napastuje na ulicy — a gádają, ze nájgorsy łobuz to warsiaski. Dzieci tak słozyły na niego: β) Józiu bryk — Jaś Motyka p...dzibyk. Jaś Matyka to je taki stary dziád, ón siedzi w Miéchocinie na Tarancie, to ten dziád na cały głos p.....i w kościele: jak mu sie zachce, to nawet podcás kázaniá w kościele ryknie na cały głos. Ten Józiu takze tak cęsto p.....i.
43. Kozieł Margocha (Małgorzata), lat 12, córka gospodarza w Miechocinie. U. sz. M. α) Pizia, bo jak jesce małá była, to wołała na matke: „Mamo, przyniéście pizia (pierza), to bede jesce skubać.” β) Jadaska, bo garbatá je, jak jedna stará baba, co sie nazywá Jadaska, wdowa po Jadachu w Miéchocinie. Bażantka, bo tak wrzescy, jak bażantka pták. Te ptáki są w zwierzéńcu uu hrabiego (Tarnowskiego w Dzikowie). Dzieci słozyły tak na nią: — Małgorzata, ić do kata!
44. Kozionka Tomek, lat 4, syn wdowy w Miechocinie. α) Miedziany, bo na gembie je taki zólty, jak miédź. β) Podkólek do wozu, bo má taki nos zakrzywiony, jak podkólek u wozu. γ) Kasper Koza, bo jak ráz pás gęsi na polu i usłysáł, jak przepiórka wołała: „pidpilit! pidpilit!“ — to uón wołáł: „Kasperek! Kasperek!“ Tak go dzieci podchyciły i nazwały: Kasperek albo: Kasper Koza. δ) Dłubipiórka, bo uón, jak pás w lecie gęsi, to ich na tłuste, potem w zimie matka te gęsi zarzynała, a uón je skubał. ε) Gęsiárz, bo gęsi pasie. ζ) Wołają na niego: — Kasper Koza, pódź do woza! Albo: Jak sie koza rozbrykała, panu powróz zerwała.
The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.
Loading the full text…
The end
You’ve reached the end of Przezwiska ludowe w powiatach Tarnobrzeskim, Niskim i Brzeskim w Galicji.
