Read here

Prawda o Sowietach

Edmund Jezierski · 1927 · Free in the US

22,918 words · about 1 h 36 min to read

Period artwork: Interior of the Bodleian Library, 1845
About this edition

Free in the US: this text is in the public domain in the United States; it may still be in copyright elsewhere.

Licence: PD-US · Published in 1927 (before 1931): public domain in the United States. Text and transcription from pl Wikisource by Wikisource contributors (transcription licensed CC BY-SA 4.0; contributors: https://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Prawda_o_Sowietach&action=history). · Wikisource contributors

Text from Wikisource and set out for reading on screen; no words of the book are rewritten or summarized. How RedLectern is built

About this book

Author
Edmund Jezierski
Language
Polish
Published
1927
Length
22,918 words · about 1 h 36 min
Sections
11 reader sections
Text
Digital text
Rights
Public domain in the United States

 

Contents (11)
  1. Front matter under 1 min
  2. całość about 48 min
  3. I about 4 min
  4. II about 5 min
  5. III about 4 min
  6. IV about 4 min
  7. V about 7 min
  8. VI about 11 min
  9. VII about 5 min
  10. VIII about 2 min
  11. Zakończenie about 6 min

Continue:

Front matter

EDMUND JEZIERSKI

PRAWDA

O SOWIETACH

całość

EDMUND JEZIERSKI

PRAWDA

O SOWIETACH

SKŁAD GŁÓWNY

DOM KSIĄŻKI POLSKIEJ, PLAC TRZECH KRZYŻY Nr. 8

1927

DRUK „ROLA“ J. BURIANA, WARSZAWA, MAZOWIECKA 11

WSTĘP.

Bliskie sąsiedztwo Sowieckiej Rosji, oraz połączony z tem wpływ na szerokie masy, prowadzony przez agitatorów, rekrutujących się, niestety, nawet z pośród posłów, skłonił mnie do napisania powyższej broszury, opartej na materjale bezwzględnie autentycznym, źródłowym, gdyż bezpośrednio z prasy sowieckiej czerpanym. Oby broszura ta przyczynić się mogła do przejrzenia na oczy szerokich mas, wierzących na ślepo opowieściom o „raju komunistycznym“.

I.

Rosja Sowiecka, która po krwawym przewrocie październikowym 1917 r., po przelaniu potoków krwi wielu setek tysięcy ofiar, po ohydnym terrorze, wogóle w dziejach świata nienotowanym, budować poczęła nowe życie, oparte na zasadach, głoszonych przez twórcę socjalizmu, Karola Marxa, a odpowiednio przerobionych i przystosowanych do warunków miejscowych przez Uljanowa-Lenina i jego przeważnie żydowskich pomocników, Rosja Sowiecka, której ustrój i system rządzenia potępili najuczeńsi i najmądrzejsi ludzie świata, znalazła naraz nader gorliwych chwalców w osobach posłów z Niezależnej Partji Chłopskiej i innych. Panowie ci odbyli krótką, gdyż dwa tygodnie zaledwie trwającą wycieczkę po czerwonem carstwie następców Lenina, obejrzeli to, co Sowiety pokazać im chciały, usłyszeli to, co powiedzieć im pozwolono, i po powrocie, upojeni zapewne wspomnieniami szumnych przyjęć, bankietów i dytyrambów na ich cześć głoszonych, znaleźli się w szeregach gorących chwalców ustroju sowieckiego, z powodzeniem zastępując agitatorów Kominternu... Tak więc postępują ludzie albo bezkrytyczni, bezgranicznie głupi, albo... Nadmienić przytem należy, że panowie ci z własnej już chyba inicjatywy, w każdem nieomal przemówieniu swojem szkalowali Polskę, jej rząd i ustrój, co skwapliwie podchwytywała prasa sowiecka, podkreślając i komentując każde ich słowo w sposób bezwzględnie wrogi dla Polski. Tępym głowom tych panów już choćby tylko jeden fakt nie wystarczył, ażeby z porównań wyciągnąć wnioski korzystne dla Polski. Toż gdyby do Sowieckiej Rosji wrócili z podobnej wycieczki ich delegaci, którzyby w podobnie ohydny sposób szkalowali własne państwo, wnet znaleźli by się w lochach czerezwyczajki, a potem pod ścianką... Rozprawa z nimi byłaby krótką, nawet bez sądu, a u nas?... Panowie ci nietylko znajdują się na wolności, ale nawet, korzystając z nietykalności poselskiej, mają możność prowadzenia agitacji szkodliwej i wrogiej dla państwa. To jest pierwsza rzecz, która przemawia na korzyść Polski, chociaż wykorzystywana jest na jej niekorzyść... Polska jest państwem wolnem w którem każdy obywatel w całej pełni korzysta z praw, nadanych przez konstytucję... Rosja Sowiecka zaś jest państwem niewolników, rządzonych przemocą przez garstkę ludzi, którzy wszystkich chcą wtłoczyć w ciasne ramki swoich przekonań, którzy narzucają im swoją wolę i prawa, nie pytając się ich nawet o zgodę i wolę, bezwolnych ludzi, zamieniając ich w automaty, poruszane tylko ich wolą, ich żądaniami... Rosja Sowiecka jest obecnie jedynem państwem nie tylko w Europie, ale i w świecie całem, rządzonem despotycznie przez garść ludzi, którzy siłą narzucili innym swą władzę, którego ludność niema prawa najmniejszego wypowiedzenia swej woli i pragnień, która musi z pokorą przyjmować narzucone jej samowolnie prawa i ustawy, nie mając nawet możności wypowiedzenia swego zdania o nich przez usta swoich, wybranych przez siebie przedstawicieli... Ohydnym terrorem zabito tam w ludziach wolę do tego stopnia, że prawdopodobnem staje się tam orzeczenie historyczne Trockiego, że gdyby ogłoszono dekret o przymusowem stawieniu się obywateli na placach miejskich celem otrzymania chłosty, tworzyłyby się tam ogonki kilometrowej długości, ażeby tylko otrzymać przeznaczoną dla nich porcję... Głównemi podstawami wolności narodów są: wolność prasy, wolność przekonań, wolność stowarzyszeń i związków. Wolności prasy, tej wyrazicielki opinji i przekonań narodów, w Rosji Sowieckiej niema. Tam cała prasa jest rządową, wydawnictw prywatnych nie dopuszcza się, niezależnie zaś od tego prasa całkowicie podlega nader ostrej uprzedniej cenzurze, tak że ani jedno słowo, ganiące ustrój rządowy Sowietów lub ich władców, ukazać się w niej nie może. Prasa jest tylko jednego kierunku — komunistycznego, i żaden inny nawet nie jest tolerowany. Oprócz pochwał, dytyrambów i zachwytów nad działalnością sowieckich — nic innego nie zawiera. Słowa krytyki nie są dopuszczalne. Należy czytać ją bardzo uważnie ażeby między wierszami, lub też w krótkich notatkach wyczytać choć cząstkę prawdy, lecz i ta jest wprost zabójczą dla pochwalnych twierdzeń naszych sejmowych pielgrzymów... Wolność przekonań... W Rosji Sowieckiej istnieje tylko jedno przekonanie — komunistyczne, kto ma inne, kryć się z niem musi, gdyż to jest kontrrewolucja, zdrada, grożąca więzieniem, a nawet i śmiercią. Dla próby przytaczam dwa drobne przykłady, zaczerpnięte z prasy sowieckiej. Z jednego ze związków zawodowych sowieckich wykluczono, pozbawiając jednocześnie pracy i zarobków, pewnego starszego robotnika, którego całą winą było, że nie pozwolił córce uczęszczać do klubu komsomolskiego ze względu na panującą tam rozpustę. W drugim wypadku wykluczano ze związku i pozbawiano pracy li tylko za to, że robotnicy, znużeni nieraz pracą, nie uczęszczali na wieczorne zebrania klubu, na których wykładano im całą esencję mądrości komunistycznej. Związki i stowarzyszenia mogą istnieć tylko komunistyczne, żadne inne nie są dopuszczalne, a zebrania, na których rozważane są sprawy, sprzeczne z kanonami komunistycznymi, rozpędzane są siłą, a uczestnicy poddawani surowym karom. Prasa sowiecka z zachwytem rozpisuje się o narodowościowym ludów, pozostających pod władzą sowiecką. Lecz rozwój ten, o ile go tak nazwać można, idzie li tylko po linji komunistycznej, wszelkie odchylenie się od niej traktowane jest jako kontrrewolucja i karane surowo. Dowodem liczne procesy narodowościowe na Ukrainie i Białorusi, zakończone niejednokrotnie „najwyższym wymiarem kary“, jak obecnie karę śmierci nazywają Sowiety. Przekonania religijne ludu tępione są z dziwną i dziką zaciętością. Specjalne wydawnictwa w rodzaju „Bezbożnika“, dekrety, odczyty, skierowane są przeciw wierze, nazywanej „opjumem dla ludzi“. Świątynie zamieniane są na kluby i domy robotnicze, duchowieństwo prześladowane i tępione, pozbawione środków do życia. Zasady moralne, głoszone przez religję, zastępowane są przez zasady komunistyczne, to też rozpusta, mord, kradzieże — panują wszechwładnie w państwie sowieckiem. Szczególniej bezbożność szczepiona jest wśród młodzieży, a wyniki tego są takie, że już obecnie niektórzy z uczciwszych prowodyrów komunizmu zastanawiają się, co wyrośnie z tych zastępów komsomolców i jaki pożytek z nich będzie mieć państwo. Prześladowana religja zeszła w podziemia, zakonspirowała się i tam pędzi żywot męczenniczy. Zachwyty np. p. Bona nad upadkiem religijności w Rosji są przedwczesne, a wyrazem jej żywotności może służyć choćby fakt przymusowego wprost uznania przez władze sowieckie świąt chrześcijańskich, jako dni odpoczynku. Szkolnictwo sowieckie prowadzone jest wyłącznie po linji nauk komunistycznych. W dziedzinie literatury władze sowieckie wykluczyły z bibljotek, skazały na zagładę cały szereg arcydzieł literatury zarówno rosyjskiej, jak i wszechświatowej, jakgdyby obawiając się, że przy czytaniu ich, przy porównywaniu warunków życia dawnego z obecnymi, w umysłach czytających mogą się budzić porównania niezbyt dla władz sowieckich korzystne. Pozatem na straży „wolności“ w Rosji Sowieckiej stoją niezliczone zastępy policji, złożonej z najżarliwszych komunistów. Na czele jej stoi Główny Urząd Polityczny (GPU), który zamienił słynną Czerezwyczajkę. Pod względem militarnym Rosja Sowiecka przewyższa wszystkie inne państwa. „Krasnaja Armja“ otaczana jest specjalną opieką i wciąż udoskonalaną. Mimo głoszenia przez Sowiety haseł antywojennych, należą one do rzędu państw najbardziej militarystycznych. Wogóle w Rosji Sowieckiej panuje dzika samowola władców sowieckich, nie istnieją żadne inne prawa, oprócz wydanych przez nich... Taką jest wolność sowiecka... Porównajcie z nią, panowie posłowie, tak ganioną przez was niewolę polską, i odrzeknijcie szczerze: gdzie jest lepiej?...

II.

A teraz słów parę o równości sowieckiej. Według zasad demokratycznych, panujących zarówno w , jak i w całym świecie kulturalnym, a będących dziedzictwem wielkiej rewolucji francuskiej, wszyscy obywatele są równi wobec wszelkich praw i ustaw w danem państwie obowiązujących. W państwie Sowieckiem tak nie jest... Tam ludność dzieli się na trzy kategorje, w myśl haseł klasowych. Do pierwszej kategorji najbardziej uprzywilejowani, t. j. członkowie partji komunistycznej; do drugiej kategorji należą: robotnicy, członkowie związków zawodowych, fabryczni i rolni, włościanie małorolni, nie zaliczeni do partji komunistycznej. Prawa ich są ograniczone i nie korzystają z tych przywilejów, jakie są udziałem pierwszej kategorji. Do trzeciej kategorji, pozbawionej wszelkich praw, a natomiast ponoszącej największe ciężary, należą t. zw. zawody wolne, właściciele prywatnych zakładów przemysłowych i handlowych, inteligencja, zamożniejsi włościanie, jednem słowem ludzie, nie godzący się z nauką komunistyczną, t. zw. burżuazja. Kategorja ta każdej chwili narażoną jest na prześladowania, stanowi warstwę najbardziej uciskaną, choć na niej właściwie opiera się prawie cały budżet gospodarczy państwa sowieckiego wobec zarówno niezaradności, jak i korupcji, panujących wśród władz gospodarczych państwowych. Druga i trzecia kategorja należą do warstw najpożyteczniejszych w państwie sowieckiem, gdyż na ich barkach, dzięki pracy i inicjatywie, spoczywa cały ciężar gospodarczy państwa. One stanowią główne jego filary, choć pozbawione są, zwłaszcza trzecia, praw i przywilejów, np. wyborczych do sowietów, które są udziałem kategorji pierwszej. Jeżeliby państwo sowieckie przyrównać do ula, to kategorję drugą i trzecią stanowią pszczoły-robotnice, wytężoną swą pracą żywiące kategorję pierwszą — trutni. Ostatnie wreszcie z haseł rewolucji francuskiej — braterstwo, wytępione zostało przez Sowiety ostatecznie. Pojęcie nietylko miłości bliźniego, ale rodzinnej, dzieci do rodziców i naodwrót, wyplenione zostało doszczętnie. I rzecz charakterystyczna, ci zbawcy świata, z miłości dla wszystkich upośledzonych i cierpiących, ustawami swemi zabili to, co jest najpiękniejszego na świecie — miłość, stawiając natomiast na jej miejsce nienawiść. Ideał niebiański zamienili na rzecz poziomą, ziemską, myśl tylko o życiu materjalnem. Zabijając stale i systematycznie w ludziach wiarę w Boga, to Najwyższe źródło dobroci i miłości, nie dali im nic wzamian, czyniąc ich przez to podobnymi do stworzeń niższych nawet od zwierząt. W pierwszym rzędzie Sowiety starają się wyplenić miłość i przywiązanie między małżonkami. Według podawanych ostatnio w pismach sowieckich projektów prawa małżeńskiego, ma to być związek czasowy, dla zadowolenia popędów zmysłowych, bez żadnych zobowiązań ze strony któregokolwiek z małżonków... Ot tak, dla kaprysu, zeszło się dwoje ludzi, a gdy zapał minął, rozchodzą się, szukają nowych związków... W ogłoszonej z powodu tego prawa ankiecie, się jeden tylko włościanin tak odważny, że zapytał, gdzie w takim razie będzie miłość... Inny znów z cynizmem przyznaje, że miał już według zasad sowieckich w czasie ustawicznych wędrówek po Rosji 118 żon i że spodziewa się mieć ich drugie tyle. Wypadki wielożeństwa wogóle nie należą do rzadkości. Za trwałością małżeństwa i utrudnieniem rozwodów wypowiadają się głównie kobiety, dzięki instynktowi macierzyńskiemu przejęte troską o dzieci. Gdyż los dzieci w Rosji sowieckiej jest straszny... Zachwyty p. Fiderkiewicza nad domem dzieci w Charkowie i wyrażone pragnienie oddania tam swoich dzieci, świadczą niezbyt dodatnio o uczuciach ojcowskich i rozumie tego pana. Sowiety, w myśl zasady socjalistycznej, że wychowaniem dzieci winno zająć się państwo, stworzyły szereg domów-przytułków dla dzieci. Lecz same gazety sowieckie przyznają, że nie są one w stanie zastąpić dzieciom rodziców, że wychowanie państwowe stwarza z nich automaty, i co najważniejsze, wytwarza z nich ludzi nieprodukcyjnych, wykolejonych. Zresztą w domach dziecinnych znajduje schronienie tylko nieznaczny odsetek dzieci bezdomnych. A po olbrzymich obszarach Rosji tułają się niezliczone ilości dzieci, wyrzuconych z gniazd rodzinnych przez burzę rewolucji, głód i nędzę w domach rodzicielskich, sierot i półsierot, które już nawet zapomniały imion i nazwisk, oraz miejsc urodzenia swego. Ostatnie obliczenia władz sowieckich wykazały podobnych nieszczęsnych istot z górą 800.000. Środki do życia zdobywają one kradzieżą i rozbojem, dziewczęta zaś — prostytucją... Szerzą się wśród nich najstraszliwsze choroby — gruźlica, syfilis i inne... Śmierć porywa z pośród nich tysiące ofiar, i te jeszcze są najszczęśliwsze. Nocują one po placach, pod mostami, w opuszczonych budowlach, na stacjach, głodne i nawpół nagie... Żona wybitnego komisarza, Kalinina, opisała w moskiewskiej „Prawdzie“ losy takich czterdzieściorga dzieci, przemieszkujących w kotle od topienia smoły. Dreszcz zgrozy przejmuje, czytając tą opowieść. Na te, stanowiące kadry przyszłych bandytów lub czekistów, rząd sowiecki urządza prawdziwe obławy, używając do nich pionierów (sowieckich harcerzy), a więc dzieci, żyjących w szczęśliwszych warunkach. Ujęte, o ile są zdrowe, oddawane są na wieś, włościanom, dla których stanowią siłę roboczą przy gospodarce, gdzie nieraz pracować muszą po nad swoje wątłe siły. Do domów dziecinnych dostępu one nie mają, gdyż te przeznaczone są na pokaz, dla dzieci prawdziwych komunistów. Biada za to chorym dzieciom bezdomnym... Wieczną hańbą pozostaną głośne wypadki zamrożenia w wagonach paruset dzieci na st. Woronież i na Syberji... A ile podobnych tragedji nie doszło do świadomości ludzkiej?... Niemniej tragiczną jest dola dzieci, będących przelotnych związków w myśl praw małżeńskich sowieckich. Wiele kobiet, ażeby pozbyć się ciężaru, poddaje się operacji sztucznego spędzenia płodu, uprawnionego przez władze sowieckie. Urzędowe dane notują podobnych wypadków tysiące... A ile przytem kobiet pada ofiarą, nieumiejętnie dokonanej operacji? Te hekatomby ofiar rozpusty są przerażające... Według praw sowieckich każdej kobiecie przysługuje prawo dochodzenia ojcostwa dziecka celem uzyskania alimentów na jego utrzymanie. Sądy przyznają je, prawda, i nawet w rozmiarach dość wysokich, lecz wystarczy ojcu przenieść się do innego okręgu, ażeby wykręcić się od wypłaty alimentów, i kobieta pozostaje z dzieckiem bez środków do życia. Liczba też dzieciobójstw i podrzuceń jest olbrzymią. Rozpusta płciowa między dziećmi szerzy się w sposób wprost przerażający. 11—12 letnie dziewczynki — matki nie należą do rzadkości, i gdy zdrowsza część społeczeństwa rosyjskiego przyjęła wypadki te z przerażeniem, znana działaczka komunistyczna, Kołłontajowa, i żona Lenina, Krupskaja, słały im pozdrawiające, pełne cynizmu telegramy i kwiaty. Fakty te wywołały w całym świecie łatwo zrozumiałe oburzenie. Zburzywszy więzy rodzinne, władze sowieckie zrujnowały również i więzy łączące ludzi, a to przez podkopanie między nimi zaufania wzajemnego. Za rządów carskich słynęło szpiegostwo policyjne, jako najbardziej udoskonalone i wyrafinowane. Bolszewicy system ten doprowadzili do szczytu doskonałości, wszelkiego typu donosicieli otaczając szczególną opieką. Obecnie w Rosji Sowieckiej szpiegują jedni drugich, donosząc władzom o każdym objawie nielojalności względem Sowietów. Brat brata, przyjaciel przyjaciela denuncjuje tam z łatwością, a nierzadkie są wypadki donosów dzieci na rodziców. Prasa sowiecka z całym cynizmem podkreśla np. wypadki denuncjowania ojca przez syna lub córkę, wychwalając to jako czyn specjalnej lojalności wobec władzy. Niezliczone morderstwa, popełniane przez funkcjonarjuszów Czeki, liczne trupy pomordowanych i tortury, zadawane w więzieniach, stępiły również w znacznym stopniu wrażliwość ludzką na śmierć i cierpienie, tak że stały się one rzeczami zwykłemi. Władze sowieckie, upaństwawiając każdą akcję społeczną, usunęły od niej wogóle społeczeństwo, prawdopodobnie obawiając się, że może ona stać się ogniskiem działalności kontrrewolucyjnej. To też społeczeństwo obojętnie patrzy na wszelkie wysiłki rządu w kierunku pomocy społecznej, wysiłki nie wystarczające, i nic ze swojej strony nie czyni, ażeby z nim współdziałać... Z tych krótkich przykładów widzimy, że w Rosji Sowieckiej niema ani wolności, ani równości, ani braterstwa, tych podstawowych zasad nowoczesnych państw demokratycznych i kulturalnych.

III.

Pielgrzymi sejmowi do Sowieckiej Rosji z zachwytem głoszą, że panuje tam spokój, że ludność jest tam uśmiechnięta i zadowolona. Najpierw zatem pomówimy o owym „spokoju“, a potem o uśmiechach i zadowoleniu. Na szpaltach prasy sowieckiej od czasu do czasu pojawiają się sprawozdania z procesu jakichciś „bandytów“, przyczem dziwnym trafem ofiarami napaści tychże padają komisarze lub inni funkcjonarjusze sowieckiej administracji. Dowodem „spokoju“ też jest zapewne toczący się niedawno w Mińsku proces Listopada i jego towarzyszy, marzących o zrzuceniu z Białorusi jarzma sowieckiego; zabójstwa czekistów, jak np. w dn. 5 marca dwóch pod Batumem na Kaukazie; ustawiczne zaburzenia wśród włościan na Ukrainie, gdzie biada samotnemu komisarzowi lub innemu komuniście. A wypadki wśród marynarzy w Kronsztadzie, tych najwierniejszych z początku sług komunizmu, gdzie kilkunastu rozstrzelano, a paruset wysłano na Syberję. A bunt marynarzy w Batumie, zakończony rozstrzelaniem trzech, a przeniesieniem znacznej ich części do wojsk lądowych do Turkiestanu. A takież same zajścia w Sewastopolu, gdzie znów uległo rozstrzelaniu 3 marynarzy, a dwie osady odprawione zostały na Amur, do floty rzecznej. A walka tłumów ludności z policją i wojskiem „celem odbicia sześciu „bandytów“ prowadzonych do więzienia w Charkowie. A zaburzenia robotnicze w Iwanowo-Wozniesiensku, Carycynie i Charkowie, uśmierzone przez policję i wojsko. W tym „spokojnym“ raju, w różnych stronach działają, nieraz skutecznie, dość liczne oddziały partyzanckie, antykomunistyczne. Tak np. na Wołyniu stale działają oddziały powstańcze, chociaż w ostatnich czasach udało się czerwonym wziąć do niewoli i rozstrzelać przywódzcę partyzantów, Seredę, walczącego na czele swego oddziału z czerwonymi od lat dwóch. Pojawili się powstańcy w gub. Orłowskiej, gdzie w pow. Kromskim udało się czerwonym wziąć kilku partyzantów. W gub. Kurskiej wybuchły zaburzenia włościańskie, gdyż w gminie Psieleckiej chłopi z bronią w ręku bronili swej ziemi, zagarniętej przez zakłady fabryczne „Spartakusa“. Bunt uśmierzono przy pomocy kawalerji, przyczem padło wielu zabitych i rannych. Trwa dalej działalność oddziałów powstańczych w gub. Ekaterynosławskiej. Wzrosła partyzantka na Uralu. Partyzanci wysadzili most kolejowy pod Złotoustem oraz pociąg z ładunkiem wojskowym. W gub. Smoleńskiej zaburzenia włościańskie i działalność oddziałów partyzanckich. Na początku jesieni stacjonowany w Smoleńsku pułk piechoty odmówił udziału w uśmierzaniu włościan i za to był rozdzielony między inne pułki. W gub. Tambowskiej żołnierze odmówili wystąpień przeciw włościanom. W garnizonach wybuchły zaburzenia, tak że celem ich stłumienia wyjechał komendant okręgu tow. Woroszyłow. W Turkiestanie ogłoszono stan wojenny po buncie w twierdzy Kuszka, gdzie zbuntowani wymordowali wszystkich komunistów i władze sowieckie. W końcu sierpnia 1925 r. powstańcy opanowali miasto Kokand. Czerwony garnizon Chodżentu odmówił wystąpienia przeciw . W okręgu Fergańskim panują zaburzenia, lecz czerwone wojska z Samarkandu i Taszkientu nie chcą wyruszyć celem ich uśmierzenia. W Zachodniej Syberji, w okręgu Ałtajskim dotychczas, od dwóch już lat, działa wódz licznych oddziałów powstańczych, gen. Biełow, panujący nad miastem Zmieinogorskiem i całym okręgiem. Latem ubiegłego roku udało mu się na przeciąg trzech dni śmiałym atakiem zająć Tomsk, gdzie większość komunistów i czekistów z jego polecenia spędzono do jednego domu i tam spalono. Gazetom sowieckim zabroniono pisać o tem. Niepokój panuje w różnych miejscowościach Ukrainy. W Charkowie zaburzenia robotnicze. Czekiści wykryli potajemną drukarnię robotniczą i ujęli na miejscu zecerów. Olbrzymi tłum robotników pobił czekistów i uwolnił aresztowanych. Robotnicy rozproszeni zostali po zaciętej walce przez oddział Czeka. Kilkadziesiąt osób zostało zabitych i rannych. W okręgu Berdyczowskim i gub. Połtawskiej działają liczne oddziały partyzanckie. Przez nie został schwytany i rozstrzelany przywódca sowietu miejskiego w Wierchowni (okr. Berdyczowski), komunista Humenik. W gub. Witebskiej partyzanci dokonywują napady, rozstrzeliwując komunistów. W ten sposób rozstrzelana została komunistka-żydówka, Anna Blum. Działają powstańcy i w okręgu Czarnomorskim. Na szosie Soczy-Gagry partyzanci, urządziwszy zasadzkę, zdobyli samochód, którym jechał znany czekista Kaliwer i rozstrzelali tegoż. Niespokojny nastrój panuje i w okręgu Wojska Dońskiego. Czerwoni obawiają się kozaków i starają się nie drażnić ich. Tajne okólniki GPU nakazują do pewnego czasu „nie drażnić“ kozaków bez powodu i nie przeszkadzać ich zwyczajom, jak noszenie lampasów, czerkiesek, kindżałów i t. p.“ W okólnikach mówi się, że nie nadszedł jeszcze czas zrujnowania bytu kozaków i do czasu należy „pochlebiać“ kozakom. Mimo to patrzą oni na władzę sowieckie, jak wilki. Wielu z miejscowych komunistów czerwonymi są tylko z nazwy. W całej Rosji panuje stały terror włościański przeciwko przedstawicielom władzy sowieckiej. Selkorzy i rabkorzy, zausznicy władzy sowieckiej, jak również i czekiści, oraz pojedyńczy, dokuczający ludowi komuniści, giną z rąk mścicieli narodowych, którzy zwykle zostają niewykryci. Wieś ich nie wydaje. Do wielu miejscowości komuniści nie chcą jechać na posady, gdyż równoznaczne to jest z wyrokiem śmierci. Ręka mścicieli narodowych dosięga ich wszędzie. W m. październiku 1925 r. pod samą Moskwą uzbrojony oddział z 15 ludzi zatrzymał pociąg pospieszny do Warszawy i odebrał dokumenty i pieniądze od jadących nim towarzyszy, pobiwszy i poraniwszy wielu. Również pod Moskwą, w lesie pod wsią Jeremiejew, znaleziono zabitego czekistę moskiewskiego, żyda Gurewicza. W pociągu między Smoleńskiem a Mińskiem zastrzelono smoleńskiego czekistę, żyda Gordona. Zabójca uciekł. Po całej Rosji krąży nielegalna literatura przeciwkomunistyczna, chciwie czytana przez ludność. Większość narodu marzy o tem, ażeby nastał już kres władzy komunistów, wzdychając do wolności. Najlepszym wyrazem uczuć ludu, zwłaszcza wiejskiego, są wyniki wyborów do sowietów wiejskich, gdzie mimo terroru przeszło zaledwie 5% komunistów i ich zwolenników, a resztę stanowią tak zw. bezpartyjni, w większości wrodzy komunistów. Taki to „spokój“ panuje w Rosji Sowieckiej, spokój na wulkanie, w którym wre wszystko i kipi. Wybuch tegoż będzie straszliwym dla komunistycznych władców.

IV.

Przemysł rosyjski w pierwszych latach rewolucji został zniszczony prawie że doszczętnie. Rozszalały tłum robotników, nie pomny na przyszłość, zemstę swą wywierał na maszynach, na budynkach, na majstrach, inżynierach i dyrektorach, prowadzących fabryki. Ocalał z pogromu tylko pewien procent warsztatów pracy, resztę zaś trzeba było odbudować. Uczynić to musiało państwo ze względu na upaństwowienie całkowite przemysłu, jak i również i dlatego, ażeby dać zajęcie niezliczonym rzeszom bez pracy, stanowiącym element burzliwy, niepewny. Zadanie było ciężkie, trzeba jednak przyznać, że władze sowieckie z całą energją zabrały się do dzieła i w znacznej części je wypełniły. Odbudowa zakładów przemysłowych dokonywa się w Rosji Sowieckiej pod hasłem samowystarczalności, dążąc wszelkimi sposobami do ograniczenia przywozu towarów zagranicznych. Szeroko zakreślony plan wypełniony został w części tylko, a na przeszkodzie w pierwszym rzędzie stanął brak kapitału, tego kapitału, przeciwko któremu tak zaciętą walkę wytoczył komunizm, oraz brak sił kierowniczych. Kapitał rosyjski, hojnie szafowany na cele agitacyjne zagranicą, wyczerpał się już. Budżet, w którym dochody nie pokrywają olbrzymich wydatków, nie pozwala na dalszy rozwój przemysłu, tak że na ostatniem posiedzeniu rad przemysłowych, komisarz przemysłowy, słynny krwawy kat czerezwyczajki, zmarły już Feliks Dzierżyński, ogłosił konieczność wprowadzenia daleko idących oszczędności, aż do zatamowania wytwórczości niektórych fabryk włącznie. Skutkiem tych oszczędności 70.000 robotników w roku bieżącym ma być pozbawionych pracy. Nie mogąc wystarczyć kapitałem własnym, władze sowieckie postanowiły przyciągnąć do siebie kapitał obcy, w ten sposób łamiąc kanony nauk komunistycznych. Do tego celu prowadzą trzy drogi: pożyczki, kredyty, koncesje. Uzyskanie pożyczki zagranicznej dla władz sowieckich stanowi obecnie trudność prawie nie do przezwyciężenia. W samem zaraniu rewolucji zostały przez rząd sowiecki zanulowane wszystkie pożyczki, zaciągnięte przez rząd carski zagranicą. Nie wzbudziło to wielkiego zaufania u kapitalistów zagranicznych, i przy prowadzonych obecnie zabiegach o pożyczkę w Anglji i Francji, zawsze na plan pierwszy porządku dziennego wysuwa się sprawa spłaty dawnych pożyczek. O nią też rozbija się wszystko, choć Sowiety zaczynają już czynić ustępstwa, obiecując uregulować je w przyszłości. Nie przyczynia się również do wzbudzenia zaufania do władz sowieckich usilnie prowadzona przez nie agitacja wywrotowa we Francji i Anglji, zwłaszcza zaś w kolonjach tej ostatniej. Kredyty towarowe zdołały uzyskać władze sowieckie w Niemczech na sumę 300 miljonów marek, częściowo w Ameryce, zwłaszcza u Forda, od którego sprowadzają traktory dla rolnictwa, częściowo w Polsce i Szwecji. Lecz wymagania ich są tak wygórowane, zwłaszcza pod względem długości kredytu, że rzadko który przemysł może im zadośćuczynić, przyczem niema prawie żadnej gwarancji, że zobowiązania swoje wypełnią w porządku. Ażeby więc przyciągnąć do Rosji kapitały obce, władze sowieckie wymyśliły system koncesyjny, przyczem wybierały zawsze propozycje jaknajkorzystniejsze dla siebie. Od r. 1922 do dn. 1 stycznia 1926 r. wpłynęło podań o koncesje 1509, przyczem z każdym rokiem daje się zauważyć zmniejszenie ich wpływu. Władze przez ten czas udzieliły koncesji 117, z czego Niemcy otrzymały 29, Anglja 21, Ameryka 13, Szwecja 5, Norwegja 5, Japonja 4, Włochy 4, Polska 4, Francja 3, Danja 3, Finlandja 3, pozostałe inne państwa. Z tych koncesji handlowych było 33, przemysłu wytwórczego 23, górniczego 21, transportowego i eksportowego 12, przemysłu rolnego 12, leśnych 6, budowlanych 2, innych 4. Nie wszystkie jeszcze koncesje zostały wyzyskane, a według obliczeń sowieckich winny one przyciągnąć kapitał obcy w sumie 110 — 140 miljonów rubli i dać zatrudnienie 75.000 robotników. Na przemyśle rosyjskim mści się dotkliwie wymordowanie sił kierowniczych, oraz odpływ ich na emigrację. Zacząć należy od politechnik, mających przygotować przyszłych inżynierów. Brak w nich profesorów najważniejszych przedmiotów, tak że wykłady skutkiem tego są wstrzymane. Sowiety na wzór Piotra W., zamyślają o ściągnięciu tych sił naukowych z zagranicy, lecz jest to rzeczą problematyczną. Brak sił kierowniczych i fachowych odbija się fatalnie na przemyśle. Według ostatnich obliczeń brak ten w obecnej chwili wynosi 150.000 robotników fachowych, w tem 70.000 włóknistych, 60.000 metalowców i 20.000 innych. Robotników tych usiłują ściągnąć z zagranicy, łudząc ich wysokiem wynagrodzeniem, lecz jak dotąd bezskutecznie. Głównie wstrzymuje wszystkich obawa stosunków z robotnikami, niekarnymi i traktującymi typowo po bolszewicku wszelkich zwierzchników i więcej od nich umiejących. Cierpi na tym braku sił fachowych produkcja. Zarządy gospodarcze państwowe zawalone są skargami na złe wyroby. Głośną jest historja ołówków krajowej państwowej produkcji, w których nie było grafitu, a jeżeli był to tak połamany, że zupełnie nie nadawały się do użytku. Również materjały włókniste, wykonane niestarannie, z surowców przegniłych, rozpadają się zaraz po włożeniu odzieży. Maszyny rolnicze, dostarczone włościanom po wysokich cenach, okazały się niezdatne do użytku, gdyż wykonano je z mokrego drzewa, a części były niedopasowane. Wogóle wyroby rosyjskiego przemysłu, zwłaszcza państwowego, pod względem jakości dużo pozostawiają do życzenia. Przemysłowi rosyjskiemu wielkie szkody przynosi brak dobrze zorganizowanego transportu. Kolejnictwo sowieckie, skutkiem braku należytej organizacji, przychodzi stopniowo do upadku. Jak pisze organ urzędowy moskiewska „Prawda“, ażeby sprostać choćby w części swemu zadaniu, potrzebuje ono ni mniej ni więcej tylko 30.000 nowych wagonów towarowych. Warsztaty kolejowe dokonywują remont tylko 34% zepsutych wagonów. Za miesiąc luty r. b. nie załadowano towarów, z powodu braku wagonów, 23.000 wagonów. W jednej tylko wielkiej fabryce metalowej znajduje się 1700 wagonów niewywiezionych towarów, tak że musiano wstrzymać produkcję. Podobny stan rzeczy grozi zahamowaniem przemysłu i handlu. „Prawda“ znajduje ratunek na to zło jedynie w podniesieniu taryf przewozowych, kapitale i długim kredycie. Przemysł państwowy tworzą tak zw. trusty, których akcjonariuszami są wyłącznie komisarze sowieccy. Podobnie jest i w koncesjonowanych mieszanych towarzystwach akcyjnych, których akcje stanowią własność dygnitarzy sowieckich i z których czerpią oni kolosalne zyski, lokowane zagranicą. (Zmarły niedawno Krassin z tego i innych źródeł, pozostawił rodzinie olbrzymią sumę 130 miljonów złotych). Tak słaby jeszcze rozwój przemysłu jest powodem olbrzymiej wprost liczby bezrobotnych. Według ostatnich obliczeń dosięgła ona cyfry 1.380.000 ludzi, z czego na samą Moskwę przypada 120.000, na Kijów 86.000 i t. d. Część, i to nieznaczna, bezrobotnych otrzymuje od rządu zapomogi, które, zależnie od miejscowości, wahają się od 2 rb. do 15 rb. miesięcznie. Na Ukrainie sowieckiej wynosi ona 7 rb. 50 kop. miesięcznie. Przy drożyźnie cen żywności nie wystarcza to nawet na chleb. Zaburzenia też głodowe są na porządku dziennym. Przemysł rosyjski nie produkuje nic na wywóz, a wytwory jego w słabej części zaledwie zaspakajają potrzeby rynku wewnętrznego.

V.

Robotnik rosyjski w przeciągu ostatnich lat dziesięciu przedziwne przechodził koleje. Za czasów caratu był bezwzględnie wyzyskiwany, cierpiał ucisk, dużo, lecz przynajmniej był syty i odziany. Dobrobyt jego zwiększył się w czasie wielkiej wojny, gdy cały przemysł rosyjski stanął pod hasłem: praca dla armji!... Słuchał przytem podszeptów tajemniczych agitatorów o rozkosznym raju, jaki na świecie zapanuje, gdy proletarjat, zrzuciwszy odwieczne kajdany, sam władzę w ręce swoje ujmie, gdy pozbywszy się ucisku i wyzysku burżuazji, sam sobie wolnym panem będzie. Upajały go te słowa i obietnice, zawracały mu w głowie, aż wreszcie, gdy chwila owa zrzucenia władzy burżuazji przyszła — oszalał poprostu... W upojeniu tą chwilą radosną nie wiedział sam co czyni... Rżnął, mordował, niszczył, niepomny na jutro, żyjąc tylko myślą o dniu dzisiejszym... Posłusznie wypełniał to, co mu kierownicy partji kazali, bezkrytycznie przyjmował wszystkie ich słowa i obietnice, wierząc w nie, jak w ewangelję. Przez lat parę toczył zacięte boje z braćmi swymi, których mu kazano nazywać białogwardzistami i kontrrewolucjonistami; przez dwa lata toczył bój zacięty o zawładnięcie Polską, którą mu przedstawiono jako kraj pański, burżuazyjny, w którym robotnicy ucisk cierpią okrutny... Walczył, lecz i zdumiewał się coprawda, potrochu, że jednak ci uciskani, jak twierdzili komisarze, robotnicy polscy miast witać ich radośnie, bronią się zaciekle przed płynącą do nich ze wschodu nauką i dobrodziejstwami Lenina. Poniektórzy krzywili się, że rządzą nimi przeważnie żydzi, lecz wnet im wytłumaczono, że wszyscy są równi, że jest to nacjonalizm kontrrewolucyjny, i że za to... można dostać się do czeki... Nowa zmiana czekała robotników, gdy skończyły się wojny domowe i zaborcze. Teraz komisarze rzucili im hasła: chcesz zakosztować rozkoszy raju, to bierz się do pracy, odbuduj przemysł, bo inaczej bieda ci grozi... I w pokorze ducha, gdy głód mu w oczy zajrzał, naszpikowany w pewnym już stopniu mądrościami Lenina, zabrał się do tej pracy, pocieszając się w trudnych chwilach życia samogonką, słuchając w klubach związkowych wykładów o tem, że komuniści lada dzień świat cały opanują, że Lenin jest największym mędrcem świata, że religja to opjum dla narodu i t. p. Pracował więc, by doczekać się raju, a jednocześnie patrzał, żyjąc sam w nędzy, na zbytek jaki roztaczali wkoło komisarze i władcy sowieccy, nepmani i ci wszyscy, którzy żerowali na komunistycznej nędzy jego. Oszołomiony stekiem frazesów, przytłoczony nadmiarem nędzy, pracował, ażeby zdobyć kęs chleba, ażeby zaspokoić głód swój i rodziny. Budziło to w nim pewne refleksje, lecz czarna rzeczywistość życiowa głuszyła je w nim. Ażeby do reszty zabić w nim zdolność myślenia, ażeby uczynić z niego powolną sobie kukłę, władze sowieckie zamiast drogiego a tajnie pędzonego samogonu wprowadziły tanią „monopolową“ wódkę, i coraz urządzały i urządzają uroczystości z masą czerwonych sztandarów i przemów. Jednocześnie coraz bardziej udoskonalony system policyjny i szpiegowski Czeki, grożący śmiercią za najmniejszy objaw niesubordynacji, trzyma ich w żelaznych karbach. Aż wreszcie nadszedł dzień dzisiejszy... Przemysł rosyjski, mimo forsownej pracy nad jego rozwojem, stanął nad przepaścią skutkiem braku... kapitału, tego kapitału, który tak zaciekle zwalczał komunizm. I oto padło hasło racjonalizacji przemysłu... Robotnik rosyjski w chwili obecnej należy do najbardziej wyzyskiwanych w świecie. Wedle urzędowych danych, pomieszczonych w pismach sowieckich, przeciętny zarobek robotnika wynosi 35 rb. miesięcznie. Moskiewska urzędowa „Prawda“ podaje następujący budżet robotników Sowieckiej Ukrainy. Zarobek miesięczny górnika w kopalniach Donieckich wynosi 26 rb. 24 kop., drukarza zaś w Charkowie 37 rb. 72 kop. Z tego górnik wydaje na życie 12 rb. 40 kop., odzież i obuwie — 5 rb. 82 kop., na mieszkanie i opał — 2 rb. 64 kop., potrzeby kulturalne (według „Prawdy“ na mydło i pranie) — 24 kop., leczenie 2 kop., gazety i nauka dzieci 32 kop., na wódkę 62 kop. Drukarz wydaje na życie 16 rb. 64 kop., ubranie i obuwie 4 rb. 31 kop., mieszkanie i opał 4 rb. 10 kop., kulturalne potrzeby (niestety, tylko mydło i pranie) 36 kop., leczenie 1 rb. 15 kop., gazety i kształcenie dzieci 77 kop., wódkę — 17 kop. Jak dodaje dość cynicznie „Prawda“ budżet ten uzupełnia się... sprzedażą rzeczy i prywatnemi pożyczkami. A ceny żywności w Rosji są bardzo wysokie. Tak np. w Moskwie, w m. lutym 1926 r. wynosiły one: Chleb razowy 7 — 8 kop. za funt (67 — 75 gr. za klg.), chleb pytlowy 13 — 15 kop. za funt (zł. 1.25 — 1.43 za klg.), mąka krupczatka 15 — 16 kop. za funt (zł. 1.43 — 1.52 za klg.), półkrupczatka 13 — 14 kop. za funt (zł. 1.25 — 1.34 za klg.), żytnia 7 kop. za funt (67 gr. za klg.), kasza gryczana 8 — 9 kop. za funt (75 — 85 gr. klg.), pszenna 9 — 10 kop. za funt (85 — 95 gr. klg.), ryż 20 — 24 kop. za funt (zł. 1.90 — 2.28 za klg.), jajka 54 — 55 kop. za 10 szt. (zł. 2.05 — 2.10 za 10 szt.), kartofle 4 — 5 kop. za funt (38 — 50 gr. za klg.), cebula 10 funt (95 gr. za klg.), kapusta świeża 5 — 6 kop. (19 — 23 gr.), marchew 7 — 8 kop. za funt (67 — 75 gr. za klg.), mięso: wołowina 34 — 32 kop. za funt (zł. 3.23 — za klg.), baranina 38 — 35 kop. za funt (zł. 3.60 — 3.30 za klg.), cielęcina 35 — 30 kop. za funt (zł. 3.33 — 2.83 za klg.), wieprzowina 32 — 30 kop. za funt (zł. 3.03 — 2.83 za ), masło śmietankowe 100 — 110 kop. za funt (zł. 9.50 — 10.45 za klg.), topione 80 — 85 kop. za funt (zł. 8.60 — 9.10 za klg.), olej słonecznikowy 24 — 25 kop. za funt (zł. 2.28 — 2.38 klg.), mleko litr 28 — 30 kop. (zł. 1.16 — 1.24), cukier rafinada 31 — 32 kop. za funt (zł. 2.93 — 3.03 za klg.), kryształ 26 kop. za funt (zł. 2.45 za klg.), drzewo opałowe w Moskwie 25 rb. (92 zł.) sążeń, w innych miastach 35 — 40 rb. (128 — 146 zł.) za sążeń. Warunki pracy robotników sowieckich również nie pozostają w zgodzie z warunkami, przyjętymi na zachodzie. Przedewszystkiem nie jest ściśle zasada 8 godzinnego dnia pracy. Trwa ona zazwyczaj 10 i więcej godzin, i przeważnie prowadzona jest na akord. Tak jest w całym szeregu fabryk włókienniczych, innych. Praca akordowa ma wpływać niby na zwiększenie zarobków robotniczych. Niby — gdyż skutkiem braku surowców, częstego psucia maszyn i t. p. zarobek ten spada do minimum. Zyskuje tylko na tem zarząd fabryki, który za czas przerw nie płaci. Płaca zarobkowa wypłacana jest w wielu zakładach z znacznem, sięgającem nieraz 3 — 4 miesięcy, opóźnieniem, o czem świadczą liczne skargi robotników, zamieszczane w pismach. Część zarobków przeważnie wypłacana jest kuponami na towary w kooperatywach fabrycznych, przyczem, ceny w tychże, według oświadczeń samych robotników, są bardzo wysokie. Oprócz haniebnego wyzysku pracy robotnika, panuje tam zupełne lekceważenie życia i zdrowia tegoż. Ilość wypadków nieszczęśliwych w fabrykach, a zwłaszcza w kopalniach jest olbrzymia. Zwróciła na to uwagę prasa sowiecka i podniosła w ostatnich czasach z tego powodu alarm. Tak np. w kopalniach zagłębia Donieckiego w ciągu m. lipca r. 1925 na 10.000 robotników uległo nieszczęśliwym wypadkom 2.160. Świadczeń socjalnych, choćby w rodzaju naszych Kas Chorych, robotnicy sowieccy nie znają. Istnieją przy wszystkich fabrykach ambulatorja lekarskie, lecz wobec małej liczby lekarzy pomoc ich jest więcej niż problematyczna. Prasa sowiecka wyśmiewa ją, pisząc, że chory zdąży wyzdrowieć zanim do lekarza się , a jako lekarstwa uznawane są tam przeważnie: jodyna, brom i aspiryna. Urządziły Sowiety szereg wspaniałych, pokazowych zakładów leczniczych w dawnych pałacach carskich i magnackich na Krymie i w innych miejscowościach Rosji, lecz ze względu na szczupłą ilość miejsc dostępne są one tylko dla osób wybranych — komisarzy i ich rodzin, dygnitarzy partyjnych i członków partji komunistycznej. Przytem opłaty w nich są tak wysokie, że przewyższają o wiele normy podobnych zakładów zagranicą, a nawet i w Polsce, tak że nie każdy może sobie na to pozwolić. Nawet na śmierci robotników władze sowieckie potrafią spekulować. Zapomogi pogrzebowe dla rodzin robotników wynosiły dotychczas 30 rb., obecnie, pod pretekstem, ażeby nie opłacano z nich popów przy pogrzebie religijnym, zniżono je na 15 rb., pozostałą sumę przeznaczając rzekomo na potrzeby klubów robotniczych. Przyznać należy, że klubów tych władza sowiecka namnożyła bez liku. Odbywają się w nich wieczorami zebrania, na których przeróżni agitatorzy prowadzą wykłady t. zw. politgramoty, t. j. abecadła politycznego, polegającego na młóceniu w kółko jednej i tej samej nauki o podstawach leninowskiej nauki komunizmu. Nauka ta stanowi wyłączny sposób walki z analfabetyzmem, tak rozpanoszonym na niezmierzonych obszarach Rosji. Klub, a w nim wieczne dysputy o komunizmie, przeplatane kinem o filmach propagandowych, i rozpustą, oto jedyne rozrywki robotników sowieckich. Teatry, które początkowo stały otworem dla robotników, obecnie mają ceny miejsc tak wygórowane, że uczęszczać do nich mogą tylko komisarze i spekulanci. Dla ich też właściwie rozrywki władze sowieckie sprowadzają z zagranicy, płacąc bajeczne sumy, przeróżne atrakcje sceniczne, śpiewaków, muzyków, szansonetki, a nawet całe operetki murzyńskie z jazz-bandem. Za te monarsze rozrywki władców swoich, robotnicy sowieccy płacą nędzą i potem swoim. W ostatnich czasach władze sowieckie poczęły wprowadzać oszczędności kosztem świadczeń socjalnych robotniczych. Obcięto je znacznie i prawie cały ich ciężar przerzucono na robotników. Jednocześnie władze sowieckie wydały ponowny surowy zakaz strajków ekonomicznych, tej jedynej broni robotników w walce o polepszenie bytu, grożąc za nie surowemi karami, tak jak za kontrrewolucję. Jednocześnie w Rosji Sowieckiej w zastraszający sposób szerzy się bezrobocie. Według obliczeń w pierwszych dniach kwietnia dochodziła ona do liczby 2.000.000 ludzi, z czego w samej Moskwie prawie 200.000. Liczby te zwiększają się coraz bardziej skutkiem wstrzymywania fabryk z powodu braku surowca lub kapitału. Głodowe zapomogi, w wysokości 6 rb. miesięcznie, wypłacane nieznacznej części bezrobotnych przez rząd, nie łagodzą tej klęski. Projektowane roboty publiczne nie mogą być uruchomione z powodu braku funduszów. Niezliczone rzesze bezrobotnych , a wypadki zamieszek oraz napaści bandyckich skutkiem głodu należą do rzeczy zwykłych. W tych warunkach wśród wynędzniałej rzeszy robotniczej coraz częściej słyszeć się daje głuchy pomruk niezadowolenia, coraz częściej prasa sowiecka pisze o starciach z „bandytami“ na ulicach miast... Dziwna rzecz tylko, że „bandyci“ ci nic nie rabują, gdyż tak władcy sowieccy tytułują tych, którzy ogarnięci rozpaczą z bronią w ręku dopominają się o podeptane prawa bytu i życia.

The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.

Loading the full text…