czyli znajomość herbownictwa
KSIĄŻKI DLA WSZYSTKICH
E
I
O ZNAJOMOŚCI HERBOWNICTWA
napisał
J. K. Kochanowski
(Przedruk z «Wielkiej Encyklopedyi Powsz. Ilustr.» przejrzany i uzupełniony).
WARSZAWA
NAKŁADEM I DRUKIEM M. ARCTA
1902
Дозволено Цензурою Варшава, 25 Сентября 1901 года.
WSTĘP I • II • III • IV
czyli znajomość herbownictwa
KSIĄŻKI DLA WSZYSTKICH
E
I
O ZNAJOMOŚCI HERBOWNICTWA
napisał
J. K. Kochanowski
(Przedruk z «Wielkiej Encyklopedyi Powsz. Ilustr.» przejrzany i uzupełniony).
WARSZAWA
NAKŁADEM I DRUKIEM M. ARCTA
1902
Дозволено Цензурою Варшава, 25 Сентября 1901 года.
Herby są dotąd w użyciu bardzo powszechnem. W czasach ostatnich wzrosło nawet ogólne zainteresowanie się niemi; mimo to jednak szeroki ogół, nadający w życiu codziennem piętno aktualności herbownictwu swemu, grzeszy rażącem, bo zupełnem jego niezrozumieniem. To też, jakkolwiek herbownictwo nie należy dzisiaj do zjawisk pierwszorzędnych, należy mu się, jako objawowi istniejącemu i, jako ciekawej cząstce przeszłości, właściwa ocena. Bylibyśmy radzi, aby niniejsze, popularno-naukowe objaśnienie instytucyi herbów, spełniło odpowiednio zadanie swoje. Pragnęlibyśmy, aby treść książeczki niniejszej, służąc ogólnemu celowi kulturalnemu, który nakazuje człowiekowi pogłębianie pojęć o zjawiskach, jakie go otaczają, odegrała istotnie — drobną, jak ona sa- ma, — rolę kulturalną. Mianowicie pragnęlibyśmy, aby przyczyniła się do ujęcia w karby logiki mętnych pojęć o heraldyce, herbownictwie, herbach i ich używalności; aby pojęcia te i wyobrażenia pogłębiła na gruncie właściwej ewolucyi historycznej; aby sprowadziła fantastyczne uroszczenia osób, nieświadomych rzeczy, do normalnego poziomu, i nakoniec — aby ograniczyła niekrytyczne uprzedzenia do herbownictwa, wypływającego na równi z innemi zjawiskami, ze źródeł odpowiedniego rozwoju dziejowego. Świadomość, możliwie zupełna, stanowi wysoki ideał człowieka. Pod znakiem tego ideału umysł ludzki prowadzi odwieczny bój kulturalny z ciemnotą, a niema rzeczy tak drobnych i nieznacznych, któreby nie wpływały wcale na jej zgęszczenie, lub rozproszenie. Niechajże ostatniemu temu celowi służy szkic niniejszy, poczęty wśród bezstronnych studyów naukowych, a przeznaczony w wydaniu obecnem dla szerszego ogółu.
I.
Heraldyka jest we właściwem znaczeniu tego wyrazu umiejętnością, poświęconą regułom i znajomości godeł ulegalizowanych, czyli herbownictwa, zarówno szlachty, jak i jednostek administracyjnych, świeckich i kościelnych, u narodów cywilizowanych na sposób zachodni. Heraldyka powstała na tle godeł rycerskich w Europie zachodniej w dobie wojen krzyżowych, t. j. w epoce, w której godła te ulegać poczęły pewnym, a coraz ściślejszym zasadom konwencyonalnym, mającym wtłoczyć z czasem ogół herbów europejskich w ramy mniej lub więcej ustalonych norm i przepisów. Nazwę swą wzięła heraldyka od instytucyi heroldów (heroldus, hérault, Herold), czyli mistrzów ceremonii, wywołujących rycerzy podczas turniejów, w szranki bojowe, przez wygłaszanie opisu, czyli t. z. (le blason) ich herbów; heroldowie byli bowiem pierwszymi, zarówno w praktyce jak i z urzędu znawcami godeł rycerskich. Z czasem pojęcie heraldyki rozszerzyło się niepomiernie, a jej nazwa ogarnęła całokształt wiedzy, związanej z pochodzeniem, rozwojem, organizacyą i ze stanem aktualnym a zwłaszcza herbownictwa, w najszerszem znaczeniu tego wyrazu. Tak w czasach najnowszych pojęta, stanowi dziś heraldyka jedną z pomocniczych nauk historycznych, jeden z poważniejszych odłamów archeologii. Ze względu na jej znaczenie pierwotne należałoby ją wszelako odróżniać i dzisiaj od umiejętności, poświęconych nietylko godlarstwu wogóle, ale nawet i herbownictwu, zwłaszcza, że przedmioty obu tych umiejętności — nie zawsze i nie w jednakiej mierze wpły- wowi heraldyki ulegały. Heraldyka była bowiem i jest po dziśdzień specyalną architektoniką i kolorystyką herbów, niezmienną w swej istocie, choć zawisłą w zakresie kształtowania części składowych godeł herbowych od stylu panującego w epoce historycznej. Niektórzy badacze (H. Gourdon de Genouillac) przypuszczają, że początki heraldyki właściwej sięgają we Francyi schyłku IX wieku; wszystko jednak przemawia za tem, że powstała ona i rozwijała się na całym Zachodzie niemal równorzędnie, a nie wcześniej, niż w okresie od XI a może nawet od XII do XV stulecia włącznie. W zależności od swego czasu, nosi też w najdawniejszej dobie ewolucyj swoich cechę romanizmu i gotycyzmu, zastępowanego z kolei w ciągu stuleci późniejszych renesansem, a w dobie upadku barokiem, rococo i innemi stylami. Podobnie jak w sztuce: w architekturze, malarstwie i rzeźbie, niektóre tylko narody świata wykształciły wśród siebie pomienione style i ulegały im w ciągu wieków, — tak też i w heraldycznem, czyli w stylowo-herbowem przedstawianiu godeł, celowały nadewszystko cywilizowane kraje Zachodu. Heraldyka powstała w ich środowisku i w niem jedynie zachowała po dziś-dzień swój typ charakterystyczny, czyli — stylowe pod względem kształtu i barwy, t. j. heraldyczne cechy godeł herbowych. Jednakowoż, zarówno godła i herby stylizowane, czyli ujęte w ścisłe karby reguł heraldycznych, jak i niestylizowane, a mówiąc dobitniej, formowane pod względem kształtu i barwy mniej lub więcej dowolnie, stanowią materyał o naturze niemal identycznej, podobnie jak równą jest w obliczu historyi kultury wartość zasadni- cza wysoce stylowych, mniej stylowych, lub zgoła indywidualnych wytworów ludzkich, które na wartości tej tracą lub zyskują tylko przez porównanie. Ponieważ istotny cel stwarzania i utrzymywania wszelakich godeł, czyli znaków, był zawsze i wszędzie jednaki, a było niem pragnienie symbolicznego uwidocznienia indywidualności jednostki lub grupy, a za nią — własności, przeto cały ogrom godeł wszystkich klas, czasów, ludów i narodów stanowi w zasadzie jedną wspólną kategoryę zjawisk, posiadającą w pomienionych cechach (wspólności celu) swój wspólny mianownik. Gérard de Nerval wygłosił zdanie: La connaissance du blason est la clef de l’histoire de France, a rzekomy ten paradoks dałoby się rozszerzyć, mówiąc, że znajomość genezy i dziejów wszystkich godeł wogóle, byłaby drogocennym kluczem do poznania dziejów wewnętrznych ludzkości. Daleką będąc jeszcze od ziszczenia się tego ideału, nauka zmierza jednak do niego zwolna, lecz systematycznie. Ponieważ zaś ogół godeł ludzkich stanowi, podobnie jaki ludzkość Cała, jedną szeroką, ale wspólną kategoryę zjawisk, przeto szczegółowy ich przegląd wymaga nadewszystko zróżniczkowania tego olbrzymiego materyału. Cały bezmiar godeł ogólno-ludzkich, w którym znajdzie się i odwieczna swastyka i wschodnie lingamy, tamgi i kukufy i dynastyczne oznaki Inków, i afrykańskie herby murzyńskiego plemienia Massajów, i godła artystów, mieszczan, kupców i pasterzy, i oznaki lóż masońskich, stowarzyszeń, instytucyj publicznych i prywatnych, fabryk, biur i urzędów; godła państw, monarchów, prowincyj, dyecezyj, opactw, zakonów, dostojników duchownych i świeckich, szlach- ty, rzemieślników i kmieci: wszystkie te krocie symbolów, stanowią, lub stanowić będą w przyszłości część materyału badanego przez archeologię i wyłaniające się z niej umiejętności specyalne. Same godła, o jakich mówiliśmy przed chwilą, stanowią już dzisiaj przedmiot badań wielorakich, a znaki rzeźbiarzy, malarzy, fabryk porcelany i inne zdołały już oddawna wniknąć do zakresu różnych specyalności. O ile dana gałąź archeologii nie zdołała wytworzyć dotąd specyalnej i specyalnie nazwanej umiejętności, to nosi ona po dziś-dzień, narówni z innemi, niewyodrębnionemi jeszcze podziałami nauki głównej, wspólne dla nich wszystkich miano archeologii. Pomimo że rozmaitemi działami, lub rozmaitemi sferami stosowania rozmaitych godeł, zajmuje się dzisiaj kilka pomocniczych nauk historycznych, wyłonionych już z archeologii, a mianowicie: historya sztuki, sfragistyka, heraldyka, poniekąd etno- grafia, a niekiedy nawet, choć przygodnie tylko, i socyologia, to jednak nie wyczerpują one bynajmniej całości materyału i pozostawiają wiele zagadnień, związanych z godłami, w sferze t. zw. antiquitates, stanowiących materyał podstawowy dla badań archeologii właściwej. Najliczniejszą i najbardziej wyrobioną, a więc najcenniejszą kategoryę godeł objęła wszelako jedna z umiejętności archeologicznych, którą wypadałoby nazwać czyli o godłach państwowych, kościelnych, monarszych i szlacheckich, t. j. o herbach, składających się na zasadniczy zrąb tego, co Niemcy nazywają das Wappenwesen, a Francuzi: l’Armoirie. Nauka taka wyrażałaby wszelako pojęcie identyczne z tem, jakie dzisiaj ogólnie w świecie cywilizowanym występuje pod niewłaściwem, lecz utartem mianem heraldyki. Nie zmieniając przeto brzmienia tego terminu, liczyć się jednak musimy z zasadniczą już teraz jego dwoistością, podobną, jaka tkwi w nazwie jednego z poddziałów historyi sztuki, t. zw. «nauki o stylach», zajmującej się zarówno stylami jak i pseudostylami. Pojęta w ten sposób, rozszerzyła heraldyka w czasach ostatnich zakres badań swoich, wcielając do materyału właściwych studyów herbowych i inne godła, jak np. dawne gmerki (Haus-п.-Hof.-Marken) czyli oznaki mieszczańskie, będące czemś w rodzaju dzisiejszych «Trade-Mark» fabrycznych i kupieckich, ale używane niegdyś także w charakterze godeł osobistych i rodowych. Zasadniczym przedmiotem jej badań pozostały wszelako herby właściwe. Herby najdawniejsze, zachowane wśród ozdób architektonicznych, na monetach, pomnikach, nagrobkach i pieczęciach, pochodzą z epok stosunkowo późnych. Z badań właściwych wynika fakt, że najdawniejsze europejskie, datujące z przed czasów, w których reguły heraldyczne objęły panowanie, nie różniły się żadnym stylem, ani dodatkami od ogółu godeł nieherbowych, jakie w tych czasach odległych wykryć się dają. Stwierdzić to można tam przedewszystkiem, gdzie dawna, przedheraldyczna doba w rozwoju godeł, będących już zawiązkami późniejszych herbów, przetrwała najdłużej. Np. najdawniejsze ze znanych tego rodzaju godeł polskich, t. j. znaki napieczętne śląskich dziedziców Strzegomia, komesów Gniewomira (fig. 1) i Imbrama (fig. 2), żyjących w drugiej połowie XII wieku, odznaczają się, podobnie jak wszystkie zresztą godła przedherbowe polskie z tego okresu, naiwną prostotą pierwotnego rysunku i zupełnym brakiem, już nie heraldycznego, ale nawet pseudo-herbowego stylu. Nietylko jednak u nas, lecz i na dalekim Zachodzie spotykamy dowody, że dawne, przedherbowe i przedheraldyczne godła rycerskie i monarsze opierały się dość długo wpływowi nowego prądu, jaki w ciągu XII–XIII stulecia właściwej heraldyce zapewnił panowanie. Jeśli zważymy, że zasadniczą cechą heraldycznego herbu są pewne stałe architektoniczno-stylowe dodatki, jak tarcza, a potem hełm i inne ozdoby, składające się później na niezbędne ramy właściwego godła, czyli t. zw. lub to w najdawniejszych, aż do połowy XII wieku, przedstawieniach orła i krzyża, będących — poza znaczeniem religijnem — godłami państwowemi Cesarstwa rzymsko-niemieckiego, uderzyć nas musi i zupełna dowolność rysunku i, co ważniejsza, wyłączność nieozdobionych żadnym dodatkiem heraldycznym, pomienionych tematów herbowych.
Na monetach stan taki przetrwał niemal do schyłku Wieków Średnich. Ilustruje go jednak jeszcze w wieku XI nietylko denar augsburski cesarza Henryka II (fig. 3), ale nawet i późniejsza o wiek cały pieczęć majestatyczna cesarza Henryka IV (fig. 4). Heraldyka właściwa nie istniała jeszcze wtedy; istniały już jednak czynniki, które do życia powołać ją miały. Na wzgląd ten kładziemy nacisk szczególny, gdyż od charakteru czynników pomienionych zawisło nietylko powstanie, ale i rozindywidualizowany w następstwie, a nader charakterystyczny w swych odmianach, rozwój europejskiego. Użyliśmy tutaj nie bez specyalnego celu wyrazu «herbownictwo,» gdyż za nim heraldyka właściwa stała się umiejętnością w znaczeniu dzisiejszem, geneza jej wzięła, jak wiadomo, początek swój, nie z ogółu godeł ludzkich, lecz z rycerskiego (szlacheckiego) jego odłamu, czyli z instytucyi t. zw. Aby fakt ten należycie wyjaśnić, sięgnąć musimy do etymologicznego znaczenia samej nazwy, która obejmuje ryczałtem całą kategoryę godeł rycerskich i tych wszystkich, które za ich przykładem tworzono sobie i kształtowano. Niemcy nazywają je: Wappen (= Waffen); Francuzi armoiries (= armes); Włosi arma; Anglicy arms; Szwedzi Vapen i t. d., a język łaciński określa je mianem: arma, seu armorum insignia, wyjaśniającem rzecz ostatecznie, bo nie pozostawiającem żadnej wątpliwości, że godła te są znakami (insignia), któremi opatrywano rynsztunek wojenny (arma), używany z natury rzeczy przez klasę wojowników-rycerzy, z której wy kwitła szlachta. Wyodrębnienie nazwy tych godeł (Wappen etc.) od godeł innych, np. mieszczańskich (Marken etc.), miało tedy iść w parze z faktycznem, soeyalnem i prawodawczem wyodrębnieniem szlachty z pośród innych warstw społecznych. Na takiem tle rozwijać się poczęła heraldyka właściwa, aby, wytworzywszy swój styl specyalny, zapanować najpierw nad ogółem godeł szlacheckich, a później, już w czasach nowożytnych, zagarnąć pod swój wpływ wyłączny, nietylko ale i inne godła i oznaki, niewłaściwie zwane herbami.
II.
Nim przystąpimy do naszkicowania obrazu heraldyki ścisłej i jej prawideł, zwrócić musimy uwagę na tę różnicę charakterystyczną, jaka zachodzi pomiędzy grupą herbownictw romańsko-germańskich i słowiańskich. Różnica ta zaznacza się nader dobitnie w samem przeciwstawieniu naturalnem idei zasadniczych, tkwiących w etymologii określeń ogólnych, używanych dla kategoryi godeł rycerskich przez oba światy. Ideologiczna wspólność nazw w rodzaju łacińs. arma angiel. arms, niemiec. Wappen i t. p. pierwszego z tych światów odróżnia się bardzo wyraźnie od takiej samej ale odmiennej wspólności nazw słowiańskich, jak: czeski erb, polski herb (dawniej także «erb» bez żadnego przyde- chu, rossyjski гербъ i t. p. Widzimy, że ideę zasadniczą pierwszej grupy stanowi pojęcie broni (arma), drugiej zaś — dziedziczenia (erben, erbe, erb). Językowy pierwiastek przytoczonych nazw słowiańskich, przybyły z Niemiec, świadczy z jednej strony, że pochodzenie «herbu» i t. р., jako godła o wiadomem nam już znaczeniu, nie jest dawniejsze, aniżeli historyczne stosunki Czechów i Polaków z Niemcami; z drugiej zaś strony etymologia rzeczywista nazw rzeczonych: wykazująca pojęcie dziedziczenia, dziedzictwa, a wreszcie znaku dziedzicznego, zaznacza dobitnie w stosunku do społeczeństw zachodnich tę różnicę socyalną, jaka zachodziła w Wiekach Średnich pomiędzy ustrojem społecznym Słowiańszczyzny a Europy zachodniej. Na różnicę tę złożył się, w przeciwieństwie do wyrobionego już na Za- chodzie indywidualizmu jednostkowego, słowiański indywidualizm gromadny, czyli ustrój rodowy, będący czynnikiem, nadającym fizyognomii niezniemczonych społeczeństw słowiańskich cechę nader wyraźną i odrębną do samego nieomal początku epoki nowożytnej. Socyalna ta odrębność zaznaczyć się miała i w rozwoju herbów słowiańskich, a przedewszystkiem polskich. Jeżeli bowiem osią dziejowego rozwoju Słowiańszczyzny zachodniej byli w Wiekach Średnich głównie Czesi, to na pobratymczym Wschodzie rola ta przypadła naówczas Polsce. Czesi, a zwłaszcza ich przedniejsze klasy społeczne uległy szybko wzorom niemieckim; w Polsce, za nią zaś i na Rusi, pierwotny indywidualizm słowiański, przetrwał najdłużej. Kiedy heraldyka, owa niwelatorka herbownictw, obejmowała panowanie, polski ustrój rodowy, cieszący się własną autonomią, był jeszcze w pełni rozwoju; w Czechach zaś dogorywał już wtedy pod nawałą niemiecką. Cze- si nie wykształcili przeto wśród siebie herbów rodowych, lecz jedynie herby osobiste i familijne, podobnie jak Niemcy. Inaczej było w Polsce, a fakt ten, w zestawieniu z właściwą ewolucyą czeską, składa się na jeden jeszcze dowód, że granic chronologicznych powstania cofać niepodobna poza najdawniejsze brzaski heraldyki właściwej, datujące, jak powiedzieliśmy, z doby wojen Krzyżowych. Powracając do odrębności herbów słowiańskich, a zwłaszcza polskich, zauważyć musimy, że zaznaczyła się ona pod dwoma względami: pod względem wewnętrznym i zewnętrznym, a więc — zarówno w zakresie prawno-społecznym, dotyczącym używalności herbu, jak i heraldycznym, dotyczącym jego kształtu. Odkładając na chwilę dokładniejsze wyjaśnienie tych różnic, zaznaczamy ogólnie, że pod wpływem czynników socyalnych powstała na Zachodzie zasada herbów indywidualnych (względnie familijnych), a u nas — herbów rodowych. Ponieważ zaś heraldyka właściwa, t. j. architektonika i kolorystyka herbów poczęła się rozwijać na tle zasady pierwszej, bo w łonie zachodniego koła rycerzy krzyżowych, uległa więc i uledz musiała następnie na odmiennym gruncie słowiańskim, poważnym modyfikacyom, nietylko wewnętrznym, ale i zewnętrznym. Przystępując do naszkicowania obrazu powstania i rozwoju heraldyki właściwej, sięgnąć musimy do gruntu tych czynników, które powstanie to wywołały. Czynniki te wyłoniły się z atmosfery dziejowej epok dość odległych. Średniowieczny świat zachodni, pozbawiony u brzasków drugiego tysiącolecia po Chrystusie, silniejszej podniety duchowej, jakiej brakło mu po strawieniu soków intellektualnych, wytrysłych niegdyś z gruzów przekwi- tłego Rzymu, zdawał się gnuśnieć i obumierać w oczekiwaniu końca świata, a z nim i bolesnych tęsknot swoich. Świat ten nie przeczuwał nawet, jak blizkiem i jak potężnem miało być jego odrodzenie, które w pierwszej, reakcyjnej dobie swego panowania, zamieniło zastałe pulsa znękanej ludzkości w łożysko wartkich prądów ideału. Zmianę tę wywołały, jak wiadomo, Wojny Krzyżowe, które, poza znaczeniem religijno-moralnem, spowodowały powstanie całego szeregu zjawisk kulturalnych. Olbrzymie te wyprawy podłożyły podstawę pod organizacyę potężnego rycerstwa, a dokonane dzięki niemu, zetknięcie się europejskiego Zachodu ze Wschodem, tak bogate w skutki cywilizacyjne, uczyniło z klasy wojowników stan panujący pod względem społecznym, prawnym i kulturalnym. Narodziła się cywilizacya nowa, rycerska, rozwijająca się nader chyżo; nastała nowa epoka w życiu starego świata: epoka przeciwieństw, rodząca tytanów-świętych i olbrzymów-zbrodniarzy; pustelników i — trubadurów. Na dworach możnych i u ognisk cywilizacyi ówczesnej, zapanowała atmosfera typowych cnót i przywar rycerskich: honoru, męstwa i poświęcenia, — awanturnictwa, pozy i fantastycznego zbytku. Zbytek ten objawiał się we wszystkiem; a jednym z najbardziej charakterystycznych jego zabytków jest dawny materyał heraldyczny, wraz z całym, właściwym mu arsenałem przepisów i wykwitłej z nich później manjery. W każdym nieomal okazie heraldyki właściwej przebija się wyraźnie wyidealizowanie poczucia smaku i mody spółczesnej: niekiedy, zwłaszcza później, tak wybujałe, że go w rzeczywistości, np. w stroju, zastosować było niepodobna. Przygarniało je przeto godło: sobowtór dumnego rycerza. Wzorzysto szyte materye, świetne purpury i gronostaje, piękne, choć przesadzone często ornamenty, do potworności ozdobne nieraz i nastrzę- pione hełmy i zbroje: cały arsenał rycerskiego majestatu widnieje z dzieł heraldyki ówczesnej, która Europę wraz z cywilizacyą swych stron zalać miała. Zalew ten nie był jednak ani natychmiastowym, ani zupełnym. Nim heraldyka spełniać zaczęła rolę niwelatora wśród godeł licznej rzeszy ludów europejskich, wyrabiała się ona w okresie blizko dwóch stuleci, począwszy od połowy XII-go wieku, przeważnie, prawie wyłącznie, w łonie rycerstwa zachodniego i jego heroldów. Francya, Anglia, Niemcy, Włochy i Hiszpania: państwa i kraje, dzierżące sztandar dalekich wypraw Krzyżowych najwyżej, powołały wśród siebie właściwą heraldykę do życia. Przyjrzyjmy się jej początkom. Zasadzały się one głównie na stylizacyi godeł, zarówno starych, przedherbowych, jak i nowopowstałych, w duchu gotyckim. Wschód i fantastyczność spotykanych tam barw i kształtów, wyposażyły nadto ów gotyk heraldyczny w aparat symbolicz- nych tchnień grozy i majestatu, w jakich lubował się niepomiernie rycerz-pogromca «smoków ognistych». Nie pozostał także bez wpływu powszedni przemysł artystyczny Wschodu, stylizujący od wieków, na pewną modłę, kształty i barwy napotykane w przyrodzie. Wraz z prądem nowym, a wciąż pod wpływem stosunków młodej Europy z Saracenami, świtała w barbarzyńskiem godlarstwie zachodniem epoka stylizacyi, czyli heraldyzacyi godeł starodawnych, czerpanych w przeszłości z pod szarego nieba strefy umiarkowanej. Świtając, epoka ta zlewała się z brzaskiem nowego życia, które w średniowiecznej organizacyi spotężniałego rycerstwa stwarzało jednocześnie grunt społeczny dla przyszłych jego godeł: dla herbów. Prostota rodzimych tematów przedherbowych, umieszczanych przeważnie na chorągwiach wojennych, a może i na drzewcach, jak rzymski orzeł cesarski — na berle, ustępowała zwolna miejsca wzorzystym tkaninom ze Wschodu; okazy flory nadreńskiej — bujniejszej wegetacyi południa, a koty i rysie — wspaniałym lwom i lampartom, w których skóry, obyczajem niewiernych, stroiły się zbroje zachodnich rycerzy. Zawiązki godeł herbowych, owiane prądem nowym i ujęte już w ramy pewnego stylu, nie zmieniały jednak na razie dawnej architektoniki swojej: składały się bowiem, jak dawniej, z samych przedmiotów (tematów) herbowych, czyli z właściwych godeł. Ciekawym okazem w tej mierze, ilustrującym brzask heraldycznej doby na Zachodzie, jest postać konna zbrojnego rycerza z czasów Hohensztaufów, przedstawiona na miniaturze słynnych roczników genueńskich z XII w. (fig. 5). Jednakowoż już z brzasków tej doby wyłaniać się poczęły, niezupełnie jeszcze klasyczne w swym typie, ale znamienne w stosunku do okazów późniejszych, wytwory heraldyki właściwej, których tłem stałem, niezmiennem i charakterystycznem, stała się (Scutum, l’écu, Schild, Tartsche). Na nią przenosić poczęto przedmioty godeł, piastowane dawniej na chorągwiach, a z czasem na zbroi. W przytoczonych rocznikach genueńskich znajduje się ilustracya bitwy ulicznej w jednem z miast włoskich, w której biorą udział dwaj rycerze, zaopatrzeni w takie właśnie tarcze (fig. 6).
Skoro tylko tarcza stała się niezbędnem (Campus, champ, Feld) herbowych kreacyj heraldycznych, heraldyka a raczej godeł herbowych (L’art du blason, Wappenkunst), wkroczyła na tory najistotniejszego swego rozwoju. Stało się to, jak widzimy z przytoczonej ryciny (fig. 6), już w wieku XII. Będąc częścią integralną stylowo-herbowego wzoru (albowiem herb właściwy był heraldycznem, t. j. precyzyjnem powtórzeniem tarczy z godłem na nagrobku, metalu i t. p.), uległa sama tarcza regule logiki stylowej, nakazującej, aby kształt tarczy heraldycznej, czyli zaopatrzonej w godło, odpowiadał rzeczywistości, a mianowicie — kształtowi tarcz, używanych w boju. Dopóki tarcze stanowiły część istotną zbroi rycerskiej, dopóty o regule rzeczonej stanowiła sama praktyka. Później wspomnienie tej praktyki stało się teoryą, a wraz z nią — najgłówniejszą, bo kardynalną, podstawą wszystkich heraldycznych reguł. Najdawniejsze, gotyckie tarcze, używane przez rycerzy w walce, a stanowiące w zakresie heraldyki wzór klasyczny, posiadać musiały szerokość ramy górnej, czyli szerokość największą w stosunku 0,7 wysokości, wynoszącej 0,5 wzrostu wojownika. Co do kształtu, przedstawiały się one z profilu (fig. 7) i z przodu (fig. 8) jak następuje:
Ostatni ten rysunek (fig. 8) przedstawiający tarczę herbową wielkiego mistrza krzyżackiego, Konrada hr. Turyngii, zmarłego w r. 1241, stanowi jeden z najbardziej klasycznych wzorów heraldyki XIII wieku.
Obok zwierząt i innych tematów herbowych, czerpanych przeważnie wprost z natury, niekiedy zaś — ze wspomnień przedheraldycznej doby, a występujących na
tarczach rycerzy średniowiecznych, powstały już w najdawniejszym okresie heraldyzacyi herbowych godeł rycerskich zawiązki t. zw. (Les pièces heraldiques, Heroldsbilder, Heraldische Figuren). Ich istota da się wyjaśnić najłatwiej, gdy powiemy, że o ile godło, czyli «temat», albo «przedmiot» herbowy, przeniesiony z chorągwi, z drzewca, czy z jakiejkolwiekbądź części zbroi na właściwą tarczę, stawał się wzorem heraldycznego herbu, o tyle sama tkanina chorągwi,zszyta z różnobarwnych płatów, a pozbawiona, lub niepozbawiona, odpowiedniego godła, stawała się również wzorem heraldycznego herbu, zw. gdy go wprawiono w ramy właściwej tarczy (por. fig. 6). Obyczaj ten rozpowszechnił się na całym Zachodzie, pomimo, że chorągwi wojennych w dawnym ich kształcie piastować nie przestano i nadal (stąd flagi), a gołemi tematami godeł herbowych, choć istniały już tarcze herbowe, zdobiono po dawnemu szaty i różne części zbroi. Zwracamy uwagę na użyte przed chwilą wyrażenia: «na… tarczy» i «w… tarczy», gdyż stanowią one logiczny punkt wyjścia dla z kolei, a kardynalnej obowiązującej «herby» i «figury». Co do pierwszych, to stanowi ona, że godła herbowe winny być umieszczane na tarczach w ten sposób, aby ich rysunek nie dotykał ramy, chyba, że na integralną część godła składa się także i ziemia, jako jego podstawa naturalna; co do drugich — przeciwnie: winny one, jako mieszczące się w ramach tarczy, bezpośrednio z niemi graniczyć. Pewne odmiany herbów o typie «figur», łamiące tę ostatnią regułę, np. t. zw. «pasma skrócone», albo «ucięte» (pals, fasces, bandes, barres: retraits, alezés i t. р.), czyli niedotykające bądź jednym, bądź nawet obu końcami swemi, ram tarczy, nie mogą należeć do heraldycznych wzorów, pomimo że je heraldyka późniejsza akceptuje; przypuszczać też należy, że nie powstały one w dobie klasycznego rozwoju heraldyki. Dla przykładu podajemy tutaj okaz klasyczny (fig. 9) i okaz spaczony (fig. 10) jednego i tegoż samego typu figury heraldycznej.
Barwa «figur», dowolna zapewne w dobie, kiedy godła przedherbowe, będące zawiązkami tematów herbowych, a więc pośrednio i herbów, noszono na drzewcach, lub wyobrażano na tkaninach chorągwi, stała się przedmiotem reguł heraldycznych w chwili, kiedy powstały tarcze herbowe i figury heraldyczne. Dla godeł, umieszczanych na tarczach, określać poczęto barwę pola tych tarcz, czerpaną prawdopodobnie z ulubionego koloru chorągwi, na jakich godła te przedtem piastowano. «Figurom,» umieszczanym w tarczy, pozostawiono zapewne też same barwy, jakie posiadały niegdyś, będąc jedynie tkaniną chorągwi wojennych. Dowolność barw wykluczyła bowiem heraldyka, nietylko w zastosowaniu do herbów poszczególnych, ale nawet do całego, podległego jej, a szerokiego ich ogółu. Podobnie jak kształt tarczy i jak wszystkie inne przepisy pokrewne, wypłynęły także i reguły dotyczące barw herbowych z tradycyi praktyki rycerskiej i z logicznego jej rozwinięcia w celu wytwarzania ściśle stylowych wzorów heraldycznych. Oddawna, a w każdym razie nim kierunek nowy zawitał, składały się już chorągwie, szaty, ozdoby i cały rynsztunek rycerski z pewnych, najbardziej w użyciu będących tkanin, metalów, futer i przedmiotów posiadających barwy sztuczne, albo naturalne. Otóż owe barwy rycerskie stały się punktem wyjścia dla kolorystyki heraldycznej. Nietylko w zakresie kształtów, ale i barw znaleźć miała średniowieczna moda rycerska swoje muzeum wieczyste w sztuce heraldycznej. Z metalów (Métaux, Metalle) widniały tedy w ówczesnym typie przednich rynsztunków wojennych, przedewszystkiem: (i stal); z futer (pannes, fourrures, Pelzwerke), ozdobne (l’hermine, Hermelin), a raczej pódbrzuszna skórka popielicy (Vair, Feh’ Wamme) (i — sobole, Zobel); z materyj kolorowych — tkaniny barwione na (gueules, Rot) minią, lub cynobrem; na (azur Himmel blau), ultramaryną, lub kobaltem (Kobaltblau), na (sinople, Lichtgrün) — grynszpanem lub farbą, zwaną Schweinfurtergrün; na (sable, Schwarz) — farbą koloru sadzy, lub popiołu z latorośli winnych, (a wreszcie — na purpurowo: pourpre, Purpur). Z barw naturalnych: ludzkich, zwierzęcych, roślinnych i mineralnych widniały w szeregu owych przednich wzorów — wszystkie te, w jakie sama przyroda przyoblekała twory swoje, stające się godłami, a względnie tematami niektórych herbów rycerskich. Wszystkie pomienione kolory przejęła heraldyka żywcem z praktyki rycerskiej, uznając je za Nadto, z fantazyjnej kombinacyi wspomnianych wyżej futer: gronostajów i łasicy, powstały już w dobie klasycznej dwie kreacye heraldyczne, a mianowicie: barwa gronostajowa odwrotna (Contrehermine, Gegenhermelin), czyli białe ogonki na tle czarnem i t. zw. «zwyczajne futro szare» (Contre-Vair, Gemeines Pelz, Grauwerk, Kürsch). Heraldyka późniejsza stworzyła nadto futra kolorowe. Jak widzimy, wszystkie pomienione barwy heraldyczne, wyłącznie panujące w epoce klasycznego rozwoju sztuki heraldycznej, odznaczają się dwiema cechami: prostotą i wyrazistością kolorów uprzywilejowanych, z których wykluczono wszelkie odcienie, mogące wprowadzać w błąd heroldów-obserwatorów. Nadmienić też trzeba, że zawarte wyżej w nawiasach: stal, sobole i purpura, aczkolwiek używane w herbach niektórych rycerzy średniowiecznych, nie były jednak przez heraldykę klasyczną tolerowane i w chwili, kiedy jej prawidła zapanowały na Zachodzie, ustąpić musiały z użycia. Purpurze przyznano ogólnie ograniczone prawo barwy heraldycznej dopiero w epoce późniejszej (XIII—XV stul.), kiedy na integralne części herbów składać się poczęły różne, poza tarczą leżące przedmioty. Otóż jedynie dodatki te, jak oto: hełmy (wnętrza hełmów), płaszcze, korony (wnętrza), kapelusze i t. p. barwić pozwalano i jako ogólna barwa heraldyczna weszła w użycie dopiero wraz z hełmem i do niego jedynie, jako do integralnej części składowej herbów późniejszych stosowaną być powinna. Nadmienić jednak musimy, że, kiedy w prawidłach heraldyki nastąpiło z początkiem XVI wieku rozprzężenie zupełne, poczęte już w XV stuleciu, powiększono skalę barw pomienionych o kilka pseudo-heraldycznych kolo- rów, które jednak aż podziś-dzień niewłaściwie za heraldyczne uchodzą. Do takich należą barwy: (Bleiweiss), koloru siarki (Auripigment), a całkiem błędnie — pomarańczowa (Orangegelb); (pourpré, braun), o prawach złota i srebra (Stahl-, Eisenfarbe), (Aschfarbe), , np. cielista, jako barwa pola tarczy (natürliche Farbe) і — o prawach cynobru i minii (Purpur, pourpré, violet). Jak widzimy z przytoczonych w nawiasach terminów obcych, we Francyi rozpowszechniły się z barw pseudo-heraldycznych jedynie brunatna i purpurowa; za to heraldyka niemiecka, a zwłaszcza pruska, nie posiadające takich mecenasów i stróżów, jak król Karol VIII we Francyi, utonęły w dobie upadku w istnej orgii kolorów. Co do barw białej i żółtej nadmienić trzeba, że używała ich i heraldyka klasyczna, ale tylko symbolicznie, w zastępstwie złota (barwa żółta) i srebra (barwa biała).
System heraldycznego zabarwiania tarcz herbowych, określony ściśle przez pewne reguły, wypływał, jak wszystko zresztą w heraldyce klasycznej, w sposób logiczny z samej techniki ozdabiania prawdziwych tarcz bojowych. Tarcze te były w Wiekach Średnich wyrabiane przeważnie z drzewa, obciągniętego skórą tłoczoną (Lederplastik), zwyczajną, pergaminem albo kredowanem płótnem (Leinwandplastik) czyli materyałami, które łatwo zabarwiać się dawały. Obijano je także blachą, albo płatami futra, lub tkanin (Stückung), a przyozdabiano niekiedy płytkami, lub pasmami ze srebra i złota, którym nadawano nietylko kształt rozmaity, ale nawet i ozdoby z drogich kamieni, reprezentowane później w heraldyce przez ich właściwe barwy naturalne. Przedmioty herbowe (fig. 8), jako zasadniczo starsze i odznaczające się większą prostotą pomysłu, aniżeli figury heraldyczne (fig. 9 i 10), stanowiły najwybitniejszą, rzucającą się w oczy część tarczy herbowej, na któ- rej malowano je wpośrodku, albo wycinano z płyty metalowej. Przedmiot taki, czyli właściwe godło rycerza — «temat» jego herbu, widniało tedy na tle (polu) tej barwy, jaką tarcza była pokryta. Aby ów przedmiot uwydatnić, kładziono zazwyczaj godła metalowe na tle zabarwionem, lub godła barwione na tle metalowem. Powstała stąd kardynalna heraldyczna, zabraniająca nakładania metalu na metal, lub barwy na barwę (on ne peut mettre couleur sur couleur, ni métal sur métal). Zasada ta stała się obowiązującą dla wszystkich wogóle herbów heraldycznych, zarówno «tematowych», jak i «figuralnych», bez względu na to, czy daną barwę osiągano za pomocą malowidła, czyli też emalii. Wyjątek stanowił tu herb królestwa Jerozolimy: krzyż złoty w polu srebrnem. Zauważyć jednak trzeba, że różne, towarzyszące heraldyce późniejszej, odznaczenia za zasługę, jakiemi ubierano tło tarczy, a które zwano (cousu), nie podle- gały zasadzie wspomnianej, oraz, że barwy żółta i biała uchodziły za metaliczne, jako symbole złota i srebra; że t. zw. nie podlegały żadnemu ograniczeniu, a futra korzystały z tychże samych prerogatyw, wskutek czego zwano je nawet żartobliwie amphibie. Futra, jako wyłączna barwa heraldyczna jednego herbu, należały zresztą do rzadkości. Wyjątkową nieomal była pod tym względem tarcza herbowa Ulryka von Lichtenstein, pokryta gronostajem, a ozdobiona dwoma pasmami czarnych soboli. Najdawniejsze czarne pole tarczy v. Zollernów miało być również sobolowem. Zarówno przedmioty herbowe, jak i kombinacye figur heraldycznych mogły składać się ze wszystkich barw dozwolonych. Wolno było przeto używać lwów, orłów, lampartów, czy innych stworzeń, roślin, lub przedmiotów o barwie zarówno naturalnej, jak złotej, srebrnej, czerwonej, zielonej etc., byle heraldycznej i na odpowiedniem polu (on ne peut mettre etc.) umieszczonej. Taż sama zasada — atoli z natury rzeczy w zakresie barw heraldycznych — dotyczyła i t. zw. «figur», kombinowanych zarówno z kolorów, jak i z metali, lub z jednych i z drugich. Jeżeli jednak «przedmioty» herbowe posiadały, jak widzimy z uwag powyższych, niewyczerpaną prawie skalę barw (naturalnych) i kształtów, zwłaszcza, że mogły być stylizowane nietylko logicznie, lecz i fantazyjnie (np. lew z dwoma ogonami, lew niebieski, albo lew w części metalowy, a w części zabarwiony i t. р.), lub — zwłaszcza później — kopiowane w różnych pozycyach z natury, to nietylko barwy, ograniczone przez skalę heraldyczną (kolorów określonych, czyli nienaturalnych»), ale i kształty części składowych tych kombinacyj, które «figurami» zwano, posiadały, wielki wprawdzie, lecz ograniczony arsenał. Zasadą tych kombinacyj były bo- wiem cztery pierwiastkowe prostolinijne przecięcia tarczy: parti, (gespaltet), coupé (getheilt), tranché (schrägrechts getheilt) i taillé (schräglinks getheilt). Pierwsze dzieliło tarczę na dwie połowy w kierunku pionowym; drugie w kierunku poziomym; trzecie w kierunku skośnym, wychodzącym z górnego prawego węgła tarczy, a czwarte — z jej lewego kąta. Nadmieniamy, że prawa strona heraldyczna odpowiada prawej stronie rycerza, piastującego tarczę, czyli lewej stronie widza i — odwrotnie. Z czterech wspomnianych przecięć, kombinowanych nawzajem, powstawały działy, działki i poddziały o kształcie pasów (tiercé) (écartelé), skośnych (écartelé en sautoir, gironné), zwyczajnych i innych figur prostolinijnych, które w olbrzymiej masie kombinacyj barw i kształtów napotykamy w figurach heraldycznych, a nawet i w herbach przedmiotowych, choć godła tych ostatnich przeważnie na jednobarwnem polu umieszczano. O wiele rzadszemi, a zapewne i późniejszemi, są figury heraldyczne oparte na motywach linij giętych, np. t. z. vires, czyli koła koncentryczne; pattée — krzyż zarysowany łukami; niemieckie schneckenförmige Figuren, czyli linie ślimacze; Wolkenlinien, inaczej dzwonowemi (Glocken) zwane i t. p. Z dotychczasowego przeglądu widzimy, że najbardziej przez heraldykę ujarzmione, bo zarówno w zakresie kształtu jak i barw w jej reguły ujęte, były figury heraldyczne, okazy typowe heraldycznej sztuki. Zapanowały one na Zachodzie już w dobie klasycznego jej rozwoju i osiągnęły, zwłaszcza we Francyi i Anglii, nad prostszemi, a zazwyczaj i dawniejszemi, herbami przedmiotowymi tych krajów, zwycięstwo prawie zupełne. Figury stały się tam już w wieku XIII. Wypełniały coraz chyżej tarcze herbowe, nietylko bocznych linij starej szlachty zachodniej, nietylko pola herbowe świeżo nobilitowanego rycerstwa, ale nawet i senioralne, należące do najstarszych synów ro- dów starożytnych, które lubowały się w tej nowostce bardziej, aniżeli w tematach godeł minionych. Sprzyjał temu sam prawno-społeczny ustrój rycerstwa zachodniego, czyli szlachty tamtejszej. Szlachectwo było tam przedewszystkiem osobiste: płynęło od tronu, a ze szlachtą dziedziczną równała łaska monarsza liczne zastępy zasłużonych w boju plebejuszów. Godła jednych i drugich posiadające piętno wybitnie indywidualne musiały przecież wyróżniać się wzajemnie i dążyć do jasnego wyrażania za pomocą symbolów herbowych, osobistości pokrytych przyłbicami rycerzy. Różnice wyraźne były tem niezbędniejsze, że szlachta pewnych prowincyj lubowała się pierwiastkowe w zbliżonych tematach herbowych, a więc: prowansalska — w zamkach, wieżach i bramach; bretońska — w okazach flory i fauny morskiej; południowa — w typach zwierząt egzotycznych. Tymczasem ojciec i syn, stający w szrankach, czy na polu bitwy, powinni byli po- siadać odmienne, choćby i mało się wyróżniające, tarcze herbowe. Wprawdzie po śmierci ojca dziedziczył zazwyczaj jego godło wraz z posiadłością ziemską syn najstarszy, i w ten sposób stawało się ono z czasem herbem rodziny i posiadłości zarazem; ale zarówno synowie młodsi, jak i — za życia ojca — syn najstarszy, sięgać musieli po rozmaite, a w dalszych pokoleniach coraz-to rozmaitsze, odmiany herbowe. Potrzebie tej czyniły zadość przedewszystkiem figury heraldyczne, dostarczające i otoczone nadto aureolą heraldycznego wzoru. Nowożytny heraldyk francuski, zebrał sam 10,000 figur heraldycznych, używanych różnemi czasy przez szlachtę swego kraju. Podobnież działo się i w Niemczech, gdzie wpośród herbów, obliczanych przypuszczalnie na 200,000 przez heraldyka, lwią część stanowiły figury heraldyczne. w krainie herbów rodowych-dziedzicznych, figury heraldyczne nie przyjęły się prawie wcale; te zaś, które u nas wykazać się dadzą, należą przeważnie do rodzin pochodzenia cudzoziemskiego. Wogóle biorąc, zauważyć trzeba, że stosunek ilościowy «herbów» do «figur» w danym kraju, stanowi tamże o stopniu wpływu i rozwoju heraldyki właściwej. Najniżej, jak widzimy z uwagi o Polsce, stanęła ona u nas i na dalszym Wschodzie; najwyżej zaś — w Anglii, we Francyi, w Niemczech zachodnich i południowych. Hiszpania, Włochy i Szwecya stanowią pod tym względem typy pośrednie. Wschodnie, słowiańskie, bogactwo przedmiotów herbowych przewyższa natomiast znacznie odpowiadającą mu a ubogą kategoryę herbów tematowych zachodnich np. francuskich, które po zwycięstwie figur heraldycznych drobną stosunkowo ilością tematów takich wykazać się dadzą. Główniejsze z nich przedstawiały się tam, jak następuje: (fleure de lys); (gonfalon); wiązana jak w herbie Nałęcz (tortit); (e’stoc); (docoloir); (crissaut); (phéon); (bisse); (roc); czyli legary (hameydes); (tourteaux); kule (bézans); (billetes) i niewiele innych. Chociaż motywy godeł przedmiotowych i figuralnych łączyły się niekiedy w kombinacyi wzajemnej na jednej tarczy herbowej, należało to w dobie klasycznego rozwoju heraldyki do wyjątków, zwłaszcza, że rozwój ten stawiał herby przedmiotowe w stosunku do figur na miejscu, nietyle może upośledzonem, ile zastarzałem i niemodmem. To też, gdy wraz z dostojeństwem rycerza na dostojeństwie tem zyskiwał herb jego, a owo udostojnienie moralne wymagało właściwego uzewnętrznienia, wówczas niezbędnych motywów dostarczały przedewszystkiem figury heraldyczne, odpowiadające zarówno modzie i poczuciu smaku jak i szerokiej skali potrzeb rycerstwa. Wogóle biorąc, kategorya starodawnych herbów tematowych, pozbawiona w klasycznym okresie heraldyki środków symbolizujących dostatecznie udostojnienie godeł, składała się z dwóch tylko, i to względnych, działów. Pierwszy objął t. zw. (les armoiries parlantes, Redende Wappen), t. j. te, których tematy nazwane właściwem mianem, wyrażały nazwiska ich właścicieli, np. gwiazda na skale = Sternfels, brzmienie, wyrażające nazwę herbu i rodziny zarazem; róg na kamieniu = Cornepierre (j. w.) i t. p. Herby takie, rodzaj rebusów uchodziły w heraldyce za okazy gorszego smaku. Dział drugi obejmuje wszystkie inne herby przedmiotowe, które wraz z mówiącemi posiadały w heraldyce jedną wspólną, a poniekąd lekceważącą je, nazwę: Figures ordinaires des corps naturels, Gemeine Figuren, lub, w miarę charakteru tematów: figures i figures de fantaisie. Natomiast olbrzymia kategorya (Les pièces heraldiques; Die Heroldsbilder) rozpadła się na dwa odłamy , jak oto: na (Les pièces honorables; Ehrenstücke) i (Les pièces ordinaires; gewöhnliche Heroldstücke) a każdy z nich jeszcze na .
The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.
Loading the full text…
The end
You’ve reached the end of O heraldyce.
