Read here

Jak powstaje książka

Michał Arct · 1929 · Free in the US

18,804 words · about 1 h 19 min to read

Period artwork: Interior of the Bodleian Library, 1845
About this edition

Free in the US: this text is in the public domain in the United States; it may still be in copyright elsewhere.

Licence: PD-US · Published in 1929 (before 1931): public domain in the United States. Text and transcription from pl Wikisource by Wikisource contributors (transcription licensed CC BY-SA 4.0; contributors: https://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Jak_powstaje_książka&action=history). · Wikisource contributors

Text from Wikisource and set out for reading on screen; no words of the book are rewritten or summarized. How RedLectern is built

About this book

Author
Michał Arct
Language
Polish
Published
1929
Length
18,804 words · about 1 h 19 min
Sections
10 reader sections
Text
Digital text
Rights
Public domain in the United States

 

Contents (10)
  1. Front matter under 1 min
  2. całość about 40 min
  3. Wstęp about 2 min
  4. I about 4 min
  5. II about 10 min
  6. III about 6 min
  7. IV about 6 min
  8. V about 5 min
  9. VI about 6 min
  10. Zakończenie about 1 min

Continue:

Front matter

JAK POWSTAJE

KSIĄŻKA

Z 32

całość

JAK POWSTAJE

KSIĄŻKA

Z 32

WYDAWNICTWO W WARSZAWIE

1929

DRUKARNIA ZAKŁADÓW WYDAWNICZYCH

M. ARCT, SP. AKC. W WARSZAWIE,

CZERNIAKOWSKA 225

Książka — drogocenne dziecko myśli ludzkiej, nie odrazu przychodzi na świat w tej postaci, w jakiej ją widzicie na wystawach i półkach księgarni, w bibljotekach, czytelniach i w jakiej ją posiadacie. Zanim dostanie się do rąk czytelnika, przechodzi długie okresy, w których każdy z pracowników przykłada cząsteczkę swoją do ogólnej całości. A całość ta składa się z wielu odrębnych ogniw, przebiega rozmaite drogi, pochłania pracę i myśli długiego szeregu ludzi, przyczyniających się do powstania książki. Należałoby wyodrębnić dwa główne etapy tworzenia książki. Jeden do powstania rękopisu, drugi do wydania skończonej książki. Twórcą rękopisu jest autor. On daje książce treść duchową, on przelewa na papier myśli, uczucia, fantazję, daje ludzkości owoce studjów długoletnich, naucza, uszlachetnia, wzrusza, pociesza lub zabawia. Autor stwarza dzieło, które nazywamy rękopisem. Rękopis zatem jest pierwszą, niezbędną podstawą, z której powstaje książka. Rękopisem nazywamy dzieło autora, choćby było napisane na maszynie. Ale obok autora pośrednim twórcą rękopisu jest częstokroć wydawca. Nie pisze wprawdzie sam, ale poddaje autorowi myśli, które należałoby oblec w formę pisaną. I więcej nawet: zadaniem wydawcy jest tworzenie pewnych cyklów książek, stanowiących zwartą całość. Tak np. w M. Arcta: książki radjowe, słowniki, dzieła naukowe, wydawnictwa albumowe i t. p. W tych wypadkach wydawca nie czeka, aż autor się do niego zgłosi, lecz sam wybiera odpowiednich pracowników, powierzając im wykonanie żądanych zadań. Wydawca więc często planuje książki, lub nawet całe bibljoteki, a wykonaniem jego planów zajmują się pisarze-współpracownicy firmy wydawniczej. Tak więc wydawca jest moralnym twórcą strony wewnętrznej książki, lecz również tworzy i część zewnętrzną. Jest bowiem jakgdyby mózgiem olbrzymiej ilości rąk: rysowników, grafików, drukarzy, zecerów, maszynistów i całej rzeszy tych wszystkich, którzy choć w drobnej cząstce są współtwórcami książki. Każdy z nich spełnia powierzoną sobie robotę mechanicznie, dbając jedynie o poprawne wykonanie. Wydawca natomiast musi ogarniać całość i od chwili przyjęcia do druku rękopisu decyduje, jaka będzie jego końcowa postać. Decyduje, jaki będzie format książki, jaki papier, wielkość i kształt liter, rysunki, okładka, decyduje, w jakiej ilości wypłynie na rynek księgarski, jaka będzie jej cena i t. d. Praca jego jest więc pracą mózgu. Zadaniem jego jest uświadomić sobie wszystko, co się danej książki tyczy i powierzyć wykonanie skomplikowanych prac odpowiednim pracownikom. Do powstania książki niezbędne są materjały jak: papier, klisze, czcionki, farba drukarska oraz maszyny do składania, jak linotypy, monotypy, maszyny do druku płaskie, rotacyjne, maszyny introligatorskie i wiele innych. Nad przygotowaniem materjału i maszyn pracuje długi szereg fabryk i ludzi. Ich wytwory przechodzą do stwarzających książkę. Maszyny, papier, czcionki posłusznie spełniają wolę ludzką i wykonywają pracę, której ostatecznym celem jest książka. Wreszcie jest gotowa i jest puszczona w obieg. Ale nie odrazu dostaje się do rąk czytelnika. Wędrówka jej jeszcze nie skończona. Musi przejść przez półki księgarskie i coraz inne ręce coraz nowych ludzi zbliżają ją do celu. A celem książki jest — być pożyteczną!

W jaki sposób autor przystępuje do pisania, co jest dla niego pobudką, że pisze w ten, a nie w inny sposób, dlaczego wybiera takie, a nie inne tematy, jest to sprawa indywidualna, tak zależna tylko od niego samego, że niepodobna podciągnąć jej pod jakiekolwiek prawidła. Ponieważ zajmujemy się tylko techniczną stroną powstawania książki, nie będziemy wnikać w to, jaką powinna być treść rękopisu. Co do strony technicznej, to pożądaną jest rzeczą, aby autor dostarczył wydawcy rękopis pisany po jednej stronie papieru, wyraźnie, najlepiej na maszynie. Ułatwia to ogromnie przeczytanie, a szczególnie ważne jest przy składaniu, gdy zecer, nie będąc zmuszony do mozolnego sylabizowania po literce, będzie składał prędzej i popełni mniej omyłek. Wydawca albo decyduje sam, czy dany rękopis nadaje się do druku, albo powierza jego ocenę redaktorowi wydawnictwa, lub referentom odpowiednich działów, którymi powinni być ludzie, dokładnie znający odpowiednią gałąź wiedzy lub literatury. Kiedy rękopis zostanie zakwalifikowany, jako nadający się do druku — autor zawiadomiony o tem przystępuje do spisania z wydawcą t. zw. umowy autorskiej. Wówczas albo, co obecnie jest zresztą rzadko praktykowane, sprzedaje rękopis na własność wydawcy, albo umawia się, w jakiej ilości egzemplarzy i kiedy wyjdzie jego książka, i ile wynosić będzie jego honorarjum. Stosunki między wydawcami i autorami są uregulowane przez specjalne prawo autorskie. Prawo autorskie ma na celu ochronę prawa własności autorów i wydawców. Z ważniejszych jego postanowień należy wymienić niektóre. Rękopis stanowi własność autora, którą, jak już było wyżej wspomniane, rozporządza według swego uznania. Przedrukowywanie książek jest wzbronione, a i autor przed wyczerpaniem nakładu nie może przystąpić do nowego wydania. Tłumaczyć można tylko za zgodą i wiedzą autora. Z chwilą śmierci autora puścizna literacka przechodzi na własność spadkobierców. Mogą oni rozporządzać nią dowolnie, sprzedawać i zawierać umowy aż do pewnego okresu czasu od śmierci autora, w Polsce 50 lat, w innych krajach 50, lub 30. Wówczas dzieła jego przechodzą na własność publiczną i każdy może je wydawać lub tłumaczyć. Po przyjęciu rękopisu do druku autor nie traci z nim kontaktu, lecz omawia z wydawcą sposób wydania, a przy książkach ilustrowanych odbywa konferencje z rysownikiem, podsuwając mu projekty rysunków; w niektórych dziełach naukowych wykonywa częstokroć sam schematy, których opracowanie powierza rysownikowi. Ilustracje mogą być kolorowe, lub jednobarwne. Przy jednobarwnych wydawca wskazuje rysownikowi technikę, jaką mają być wykonane. Jest to konieczne dla przygotowania klisz. Tu należy zaznaczyć, że odróżnia się naogół dwie techniki: kreskową i siatkową. Oba gatunki otrzymuje się w kliszarni drogą chemiczną, przez działanie kwasów na metal, na który fotograficznie został przeniesiony rysunek. Otrzymanie ilustracyj kolorowych jest bardziej skomplikowane. Najdawniejszym sposobem było ręczne podmalowywanie rysunków już w gotowych książkach. Zczasem jednak zostało to zastąpione szybszemi, bardziej precyzyjnemi sposobami technicznemi. Należą do nich przedewszystkiem litografja i druki wielobarwne i wiele innych mniej jeszcze rozpowszechnionych, jak: ofset, światłodruk i t. p. Sposób litograficzny otrzymywania ilustracyj polega na tem, że zamiast zwykłej kliszy używa się specjalnego kamienia, łupku bawarskiego. Rysownicy w litografji kopjują dokładnie na kamieniu oryginał rysunku, przytem, jeżeli rysunek jest kolorowy, każdy kolor zostaje oddany na innym . Fotolitografja jest o tyle prostsza, że zamiast żmudnego przerysowywania, odbitki otrzymuje się zapomocą fotografji. W obu wypadkach kamień zastępuje klisze tak, że przy pomocy maszyny litograficznej odbija się na papier wprost z kamienia każdy kolor pokolei. Dla otrzymania wiernej kopji oryginału stosuje się nieraz znaczną ilość barw. Normalnie odbija się 6 — 14 razy, za każdym razem inny kolor. Sposobem litograficznym drukuje się również kopje obrazów, afisze, akcje, banknoty i t. d. W niektórych wypadkach potrzebne są kamienie znacznych nawet rozmiarów. Ponieważ kamienie takie są bardzo drogie, gdyż koszt ich dochodzi do tysiąca złotych, — po odbiciu wymaganej ilości egzemplarzy kamienie szlifuje się. Kamień wyszlifowany, to jest taki, na którym nie zostało śladu poprzedniego rysunku, używa się ponownie. Szlifować można znaczną ilość razy, gdyż zbiera się z kamienia tylko cieniutką warstewkę. W drukarstwie najzupełniej zastępują litografję druki wielobarwne, o dwu, trzech, czterech kolorach. Dla zrozumienia techniki druków wielobarwnych konieczna jest znajomość optyki. Istnieją mianowicie trzy barwy zasadnicze: czerwona, niebieska i żółta; a ich kombinacje pozwalają otrzymać wszystkie znane kolory. I tak np.: niebieski i żółty dają zielony, czerwony i żółty — pomarańczowy, czerwony i niebieski — fioletowy i t. d. Używając w różnych ilościach różnych odcieni barw zasadniczych, otrzymujemy dowolne kolory. Na mieszaniu barw zasadniczych i barw pochodnych opiera się właśnie technika druków wielobarwnych. Ilustrację barwną, wykonaną przez malarza, rozkładamy sposobem fotograficznym na barwy zasadnicze i z każdej z trzech fotografij sporządzamy kliszę. Wydawca, zanim odda rękopis do druku, określa przyszły wygląd, rozmiar, a nawet przyszłą cenę książki. Jedną z pierwszych rzeczy jest wybór papieru, oznaczenie wielkości stronicy, rodzaju pisma — czcionek. Po dokonaniu tego następuje obliczanie rozmiaru książki. Zadanie to napozór trudne, jest w istocie niezmiernie proste. Oblicza się w rękopisie ilość liter w wierszu pełnym, to jest nie kończącym się w środku stronicy, ani nie zaczynającym się wcięciem (a capite). Dla dokładności lepiej wziąć kilka wierszy i otrzymaną średnią uważać za przybliżoną ilość. W ten sam sposób znajduje się ilość wierszy na stronicy, mnoży się ilość liter w wierszu przez ilość wierszy. Znając rodzaj czcionek, z łatwością dowiedzieć się można, ile liter druku zawierać będzie przyszła stronica książki.

Podzieliwszy ilość liter w rękopisie przez sumę ilości liter na jednej stronicy drukowanej, otrzymuje się dokładną ilość stronic. Przykład: W rękopisie obliczono trzy wiersze: 31, 28, 34 litery, razem 93 litery, średnio jeden wiersz 31 liter. Kilka stronic ma 25, 21, 23 wierszy. Suma 69, średnia 23. Na stronicy zatem mieści się 31 23 = 711 liter. Rękopis zawiera 600 stronic. Ogólna suma liter wynosi zatem 711 600 = 426.600 liter. Teraz o ile wiadomo, że wiersz druku składa się z 42 liter, a na stronicę idzie czterdzieści wierszy druku, suma liter na stronicy będzie 42 40 = 1.680 liter. A zatem ilość stronic w książce 426.600 : 1.680, czyli około 253. Z gabinetu wydawcy rękopis wędruje do drukarni. Kierownik drukarni ze swej strony przedstawia wydawcy tak zwaną kalkulację drukarską, która podaje w przybliżeniu cenę składu, druku, korekty i t. d. Po ostatecznem porozumieniu się z wydawcą drukarz może przystąpić do właściwego tworzenia książki i w tym celu oddaje rękopis zecerom do złożenia.

Istnieją dwa zasadnicze rodzaje składania: ręczny i maszynowy. Zajmiemy się najpierw ręcznym, jako dawniejszym i do tej pory, przynajmniej w Polsce, bardziej rozpowszechnionym. Podstawą składu ręcznego jest czcionka. Wynalazł ją Gutenberg, w roku 1435. Data ta może być uważana za przełomową w produkcji książki, gdyż do tej pory rękopisy były mozolnie i z wielkim nakładem czasu przepisywane po klasztorach, lub też całe stronice wyrzynane w drzewie i odbijane na papierze, co również wymagało ogromnej pracy i trudu. Nic też dziwnego, że książki były drogie, a posiadanie ich stanowiło cały majątek. Dopiero od wprowadzenia przez Gutenberga ruchomej czcionki książka stała się tańszą i z większą łatwością mogła się rozpowszechniać. Drukarstwo, a z niem i czcionka przeszły od czasów Gutenberga ogromną ewolucję. W dawniejszych czasach drukarz był jednocześnie grawerem i odlewaczem czcionek, i wyrabiał je dowolnie, nie krępując się żadnemi prawidłami w wyborze kształtu i wielkości. Obecnie wszystko zostało unormowane przez odpowiednie prawidła i reguły, a niestosowanie się do nich we współczesnem drukarstwie jest nie do pomyślenia. Czcionka jest to słupek wysokości 24 mm, wykonany ze stopu kilku metali. W skład tego stopu wchodzą ołów 80—85%, antymon 12—16% i cyna 3—4%; w niektórych państwach, jak np. w Anglji, dodaje się jeszcze niewielką domieszkę miedzi.

Na jednym końcu czcionki znajduje się odwrócona litera (w języku drukarskim oczko). Oczko może być różnej wielkości i kształtu, zależnie od rozmiaru, t. zw. kegla, i gatunku pisma. Z jednej strony słupka znajduje się rowek, t. zw. sygnatura. Większość krajów cywilizowanych posługuje się alfabetem łacińskim. Pismem najczęściej używanem w tym alfabecie jest t. zw. antykwa. Odznacza się ona okrągłością kształtu i spokojnym zharmonizowanym krojem. Z antykwy powstało wiele gatunków pisma, nieraz bardzo fantazyjnych.

Mimo różnic kroju, wszystkie czcionki podlegają ustalonym prawidłom co do wysokości i wielkości oczka. Wielkość oczka przez długi czas była dowolna. Nastręczało to wielkie trudności, gdyż odlewnie czcionek zmuszone były wyrabiać dla każdej drukarni odrębne pismo. Powodowało to jednocześnie drożyznę czcionek, gdyż odlewnie nie mogły wyrabiać większej ilości odrazu, czekając na zamówienia drukarzy. Wielokrotne próby celem uzgodnienia wielkości czcionek nie dawały rezultatu, aż dopiero w roku 1755 znany drukarz i odlewacz paryski, Franciszek Didot, wynalazł „punkt“ drukarski, będący odtąd zasadniczą miarą drukarską.

Jako podstawę przyjął Didot „Stopę królewską“, którą podzielił na 12 cali, cal na 12 linij, linję na 6 punktów. Przy sprawdzaniu z systemem metrycznym okazało się, że 1 metr zawiera 2.660 punktów, centymetr zatem 26,6. System Didota rozpowszechnił się bardzo szybko i dziś jest prawie wyłącznie w użyciu w świecie cywilizowanym. Po wprowadzeniu punktu można było uzgodnić wielkość czcionek. Okazała się jednak potrzeba różnych wielkości, np. na książki naukowe używa się mniejszego pisma, niż na książki dla dzieci. Dlatego zostały wprowadzone różne wielkości czcionek o stałej dla każdego gatunku ilości punktów, zwane inaczej keglem. Nazwy odpowiedniego kegla powstały albo od tytułów dzieł drukowanych po raz pierwszy danem pismem, lub od nazwisk jego twórców. Np. cycero od pierwszego wydania dzieł Cycerona, garmont od Garamonda, znanego drukarza francuskiego. Nazwy wielkości czcionek są następujące:

Nonparel 6 punktów.

Colonel 7 punktów.

Petit 8 punktów.

Burgos 9 punktów.

Garmont 10 punktów.

Cycero 12 punktów.

Mitel 14 punktów.

Tercja 16 punktów.

Dubelt garmont 20 punktów.

Półkwadrat 24 punkty.

„Perły Księżniczki Maji“, „Fifinka“ i inne książki są składane cycerem, większa zaś część książek — garmontem. „Moje Pisemko“ składane jest od r. 1927 garmontem; „Małe Pisemko“ — cycerem. Obok czcionek, służących do normalnego składania książek, zwanych w drukarstwie pismem tekstowem, używa się pisma do odznaczania. Stosuje się je wtedy, gdy chce się w tekście położyć specjalny nacisk na jakiś wyraz, a dla zwrócenia uwagi czytelnika wyróżnia się go przez odmienny wygląd. Jako pisma do odznaczania używa się kursywy — czcionek pochyłych, podobnych do pisma ręcznego, czcionek tłustych i półtłustych (grotesk). Same czcionki nie wystarczyłyby jednakże do złożenia książki, gdyż nie możnaby było oddzielać wyrazów, robić marginesów, wcinać czyli zaczynać nie od samego początku wierszy, robić większych odstępów między niemi. Do tego celu przeznaczony jest materjał drukarski, t. zw. justunek, w którego skład wchodzą spacje, półfirety, firety, konkordansy, kwadraty, interlinje, rygi, sztabiki i sztegi. Są one niższe od czcionek i na papierze nie odbijają się. Spacje, — są to cieniutkie blaszki grubości od jednego punktu. Używa się ich do powiększania odstępów między literami wyrazu (jeszcze jeden sposób odznaczenia), do zapełniania niewidocznie luk między wyrazami i t. d. Jako odstępy między wyrazami służą półfirety. Półfiret zawiera połowę ilości punktów danego rozmiaru pisma. Tak więc półfiret garmontowy posiada 5 punktów, cycerowy 6. Firety są to czworokątne słupki o boku równym, zawierającym ilość punktów danego kegla. Do zapełniania wierszy wychodnich, czyli kończących się w środku stronicy, służą t. zw. kwadraty. Kwadrat zawiera 48 punktów. Do tego celu używają się również rygi, liczące kilka kwadratów. Dla osiągnięcia przejrzystości układu zwiększa się odstępy między wierszami, wstawiając między nie interlinje. Są to długie, cienkie blaszki o dowolnej długości. Jeżeli jedna interlinja nie wystarcza na długość, dobiera się dwie odpowiednie. Następujący przykład ujawni różnicę między układem zbitym a tekstem „na interlinje“.

Skład na interlinje.

Skład bez interlinij.

Do wypełniania od góry początkowych stronic rozdziału (spuszczonych) i końcowych (szpicowych) służą sztabiki, grubości 24, 36, 48 punktów i długości do kilku kwadratów. Czcionki i część materjału drukarskiego, potrzebnego do składania, umieszczone są w kasztach. Kaszta jest to podłużna czworokątna skrzynia w rozmiarach 90 cm długości i 160 szerokości. Oprócz kaszty tej wielkości, zwanej także dziełową, bywają mniejsze 65 X 50 cm. Kaszta podzielona jest na 167 przedziałek — króbek. Króbki są niejednakowej wielkości: większe na litery częściej używane, mniejsze na rzadziej, litery duże (wersaliki), akcenty. Poza tem króbki z literami częściej używanemi dla ułatwienia zecerowi składania znajdują się z przodu kaszty. Do liter więcej używanych, jak to widać na wyżej podanym rysunku, należą: a, e, d, m, n, i, o i t. d., oraz z materjału drukarskiego półfirety, jako odstępy między wyrazami. Kaszty przechowuje się w regałach, czyli szafkach o pochyłej powierzchni. W każdym regale znajduje się 10—12 miejsc, w których umieszczone są kaszty z czcionkami. Wysokość regału wynosi 1 metr zprzodu, 1,25 od tyłu. Pochylenie ma na celu ułatwienie pracy składaczowi. Na wierzchu regału umieszcza się kasztę, z której zecer ma składać. Regały są ustawione po kilka w rząd od okna; dwa rzędy stojących naprzeciwko siebie regałów tworzą „ulicę“.

Po otrzymaniu rękopisu składacz umocowuje go na specjalnym przyrządzie — „dywizorku“. Staje przed kasztą, trzymając w lewej ręce wierszownik (winkielak), a prawą sięga do króbek i odpowiednie czcionki układa w wierszowniku. Wierszownik jest niezbędnym przyrządem przy składaniu. Wykonany jest z grubej blachy z przesuwaną śrubą, służącą do normowania długości wiersza, na jaką ma być składany. Nieodłączną częścią wierszownika jest składaczka (zeclinja) z blachy mosiężnej, dostosowana dokładnie do rozstawienia wierszownika.

Zecer, rozpoczynając składanie, czyta kilka wyrazów rękopisu, tyle, ile może pamiętać i, rozpoczynając od lewej strony wierszownika, wkłada do niego czcionki, zawsze sygnaturą do góry. Zecer wykonywa pracę jak najbardziej mechanicznie, biorąc odpowiednie czcionki bez patrzenia na króbki. Dokładna znajomość rozkładu kaszty jest nieodzownym warunkiem szybkiego i dobrego składu. Po złożeniu wiersza składacz umacnia (justuje) go, żeby był równy z innemi i nie rozsypywał się następnie w formie. Musi więc być złożony tak ściśle, żeby nie zmieściła się do niego nawet 1-punktowa spacja. Justunek jest konieczny również wtedy, gdy wiersz nie kończy się na słowie, a zostaje lub brakuje miejsca na jedną lub dwie litery, których nie można przenieść do następnego wiersza. Odpowiednio do tego wsuwa się między wyrazy spacje, lub zastępuje się półfirety dwiema grubemi spacjami. Po umocnieniu wiersza zecer wyjmuje składaczkę, umieszcza na wierszu złożonym i składa na niej wiersz następny. Jest to ogromne ułatwienie, gdyż w ten sposób czcionki nie zaczepiają się o siebie, a litery wierszy poprzednich, przyciśnięte jednolitą powierzchnią, nie mogą się wyginać, ani wyskakiwać. Wierszownik jest zwykle niewielkich rozmiarów tak, że mieści się w nim kilka, a najwyżej kilkanaście wierszy. Kiedy zostanie wypełniony, zecer wyjmuje ostrożnie skład i ustawia go na szufli czyli na desce żelaznej, opatrzonej z trzech stron bokami i dostosowywanej do szerokości układu. Powtarza tę samą czynność kilkakrotnie, aż do szufli. Układ tego rodzaju nazywa się w „szpaltach“ i nie są w nim jeszcze wyróżnione stronice i arkusze. Żeby układ się nie rozleciał, owija się szpalty zboku kilkakrotnie sznurkiem i mocno obwiązuje. Szpalty przenosi się na deskę. W takim stanie przechodzi zwykle do pierwszej korekty. Skład ten jest odwrócony, a wygląd jego można sobie przedstawić najlepiej, umieszczając stronice druku przed lustrem. Odbicie będzie obrazem składu. Następne prace zecerskie składu ręcznego jak maszynowego są już do siebie zbliżone i mogą być traktowane wspólnie. Dlatego też przed omówieniem korekty przystąpimy do krótkiego opisu maszyn do składania.

Najczęściej używanym rodzajem jest linotyp. Zecer na linotypie nie składa ręcznie, lecz posługuje się klawjaturą, podobną do klawjatury na maszynach do pisania. Składacz siedzi naprzeciw klawjatury i, uderzając klawisze, powoduje spadanie odpowiednich matryc, to jest wklęsłych foremek liter, z magazynu na będący w ciągłym ruchu pasek, który przenosi je do wierszownika. Matryce są wykonane z mosiądzu. W punkcie (y) znajduje się wklęsłe oczko litery. Matryca każdej litery posiada odmienne ząbki (o znaczeniu ich będzie poniżej). Przerwy pomiędzy wyrazami uskutecznia się przy pomocy stalowych klinów, mieszczących się w magazynku. Po złożeniu wiersza składacz przy pomocy naciśnięcia rączki przenosi specjalnemi sankami wiersz do odlania. Do odlewania jest przygotowany w kociołku, nieustannie ogrzewanym płomieniem gazowym, roztopiony metal. Z metalu odlewa się odrazu całe wiersze. Wiersz spada na szufelkę, a matryce zostają podniesione przez łapę, która je przenosi na kręcącą się ciągle śrubę bez końca, skąd spadają do swoich przedziałek. Tu dopiero uwidacznia się cel ząbków na matrycach. Ząbki są tak skonstruowane, że matryca spada tylko do własnego kanału. Praca ta odbywa się , tak że składacz, nie zwracając uwagi na rozkładany wiersz, może jednocześnie składać następny. Powyższy opis działania linotypu jest naturalnie bardzo pobieżny i objaśniający tylko ogólnie całokształt pracy. Dokładniejsze jednak zapoznanie się z tą nadzwyczaj skomplikowaną maszyną byłoby zbyt trudne. Prócz linotypu jest w użyciu cały szereg maszyn do składania, jak np. podobny do niego intertyp, typograf, monotyp, odlewający poszczególne litery. Ponieważ jednak linotyp daje najlepsze ogólne pojęcie, poprzestaniemy na opisie tego jednego typu. Zarówno szpalty składu ręcznego, jak maszynkowego podlegają korekcie. Każdy, choćby najlepszy, składacz nie uniknie mniejszej lub większej ilości błędów, polegających na użyciu niewłaściwej lub przepuszczeniu litery, opuszczeniu znaku przestankowego, powtórzeniu lub niezłożeniu jakiegoś wyrazu, nie zrobieniu odstępu między wyrazami, lub, przeciwnie, rozdzieleniu jakiegoś słowa. Obok powyższych błędów zjawia się cały szereg błędów niezależnych od składacza. Czasem rękopis pisany jest tak niewyraźnie, że składacz, mimo największych wysiłków, nie może odcyfrować wyrazu, lub odczytuje zupełnie inny. Niekiedy znów autor robi jeszcze poprawki w tekście. Zdarza się też czasami, że do króbki zamiesza się niewłaściwa litera, lub czcionka z innego gatunku pisma. Niekiedy znowu litery bywają nieczytelne wskutek zbyt długiego użycia, czyli ulegają zbiciu. Wyliczenie wszystkich błędów drukarskich byłoby prawie niemożliwe, dlatego też poprzestaniemy na powyższych. Układ szpaltowy odbija się w jednym egzemplarzu na prasie. Prasa do odbijania korekt, podobna do pierwszej maszyny Gutenberga, poruszana jest ręcznie. Ręcznie też nadaje się farbę, rozprowadzając ją na układzie przy pomocy walca, poczem docisnąwszy prasę, otrzymuje się odbitkę, którą odsyła się do korektorni. Zadaniem korektora jest wyszukanie wszystkich błędów i zwrócenie na nie uwagi składacza przez odpowiednie znaki. Korekta jest rzeczą trudną i odpowiedzialną, gdyż w dużej mierze decyduje o poprawności i dokładności druku książki. Dlatego też na korektorów wybiera się zwykle ludzi wykształconych, a zwłaszcza dobrze obeznanych z prawidłami gramatycznemi, ortograficznemi, a nawet stylistycznemi. Sama korekta odbywa się w ten sposób, że jeden korektor lub korektorka czyta rękopis, a drugi, słuchając, sprawdza go ze składem. Zauważywszy jakiś błąd, stawia znak przy tekście, drugi taki sam znak na marginesie. Przy znaku na marginesie znajduje się poprawka lub uwaga korektora. W wypadku niewłaściwej litery korektor przekreśla ją pionową kreską, powtarza znak na marginesie i obok niego pisze właściwą literę. Jeżeli litera zostanie przepuszczona, przekreśla się poprzednią, powtarza na marginesie wraz z literą nie złożoną. Do wskazania błędów służą specjalne znaki. Jeżeli w tekście znajduje się dużo podobnych błędów w jednym lub w kilku sąsiednich wierszach, muszą być używane dla uniknięcia nieporozumień coraz inne odnośniki. Korekta poprawiona zostaje odesłana zpowrotem do zecerni. Układ, znajdujący się na desce, przenosi składacz na szuflę i o ile błędów jest mało, poprawia je odrazu, zmieniając litery przy pomocy „sztyletu“ i pincetki. W wypadku większej ilości błędów, a zwłaszcza kiedy wyrazy trzeba przenosić z wiersza do wiersza, składacz poprawia na wierszowniku, a następnie układ w szpaltach posyła do ponownej korekty.

Przy korekcie z linotypu, ponieważ wiersze są odlewane w całości, każdy wiersz, w którym znajduje się choćby najmniejszy błąd, musi być odlany powtórnie, zanim układ może być oddany do łamania. Łamanie, czyli podział na stronice i arkusze, jest zadaniem bardzo ważnem. Wykonywa je zecer, składający w kolumny, lub też starszy składacz, zwany łamaczem, lub z cudzoziemska metrampażem. Przy składaniu uwzględniona jest tylko szerokość stronicy, łamacz zaś musi podzielić szpalty na kolumny według wyznaczonej wysokości. Łamanie zaczyna się od pierwszej stronicy, która z zasady zaczyna się niżej, jest spuszczona. Na niej znajduje się tytuł rozdziału, a pierwsza litera często bywa stylizowana i wykonana ozdobnie przez rysownika, niekiedy nawet na tle ornamentu i nazywa się wówczas inicjałem. Łamacz umieszcza tytuł, wstawia klisze i winiety, wypełnia wolne miejsca rygami, zwracając uwagę na dobry rozkład marginesów, słowem, nadaje wygląd przyszłej książce. Wszystkie stronice muszą posiadać jednakową ilość wierszy, a dla estetycznego wyglądu książki wszystkie wiersze początkowe i końcowe muszą być na jednej wysokości stronicy. Zadaniem wreszcie łamacza jest paginowanie. Paginami nazywa się numeracja stronic. Miejsce i rodzaj paginy są zależne od woli wydawcy. Pagina może się znajdować nad lub pod tekstem, lub na marginesie. Paginą martwą nazywa się sama numeracja, paginą żywą, jeżeli obok liczby znajduje się nazwisko autora, tytuł dzieła lub rozdziału albo wreszcie temat stronicy. W książkach ozdobnych spotyka się często upiększenie na marginesach, przy paginach, na stronicach spuszczonych i szpicowych. Ozdoby te albo są drukarskie, albo wykonane specjalnie do danej książki. Jak poprzednio szpalty, tak teraz każda kolumna musi być mocno i ściśle związana sznurkiem. Rozłożenie stronic, wydające się rzeczą bardzo skomplikowaną, jest właściwie dość proste. Należy się tylko stosować do podanego poniżej przykładu. Odbitki z łamanych arkuszy mogą iść jeszcze raz do korektorni, albo też wprost są odsyłane do autora, do korekty „autorskiej". Autor poprawia pozostałe błędy, zwraca uwagę, czy niema zmian w tekście i korekta znowu wędruje do składacza. Po pierwszej korekcie autorskiej następuje druga, rzadziej już trzecia, aż wreszcie, gdy autor uzna, że układ jest gotowy do druku, podpisuje korektę do druku. Niekonieczną jest odrazu korekta całej książki i bardzo często posyła się do autora kolejne pojedyńcze arkusze. Przygotowany układ przenosi się do hali maszyn, a maszynista przystępuje do odbijania.

O ile w pracach zecerskich maszyna nie była nieodzownie konieczną i nawet jest nowością, względnie niedawno wprowadzoną w użycie, o tyle przy druku, czyli odbijaniu, praca bez maszyny była nie do pomyślenia. Znaczenie nowoczesnej maszyny jest tem większe, iż pozwala ona zredukować do minimum wysiłek rąk ludzkich i, po przygotowaniu formy, pracuje sama, nie wymagając pomocy człowieka. Maszyna i elektryczność spełniają same to, co dawniej było uciążliwą pracą kilku ludzi. Wszystkie maszyny znajdują się w hali maszyn. Hala ta mieści się zwykle na parterze, gdyż dla utrzymania ciężaru maszyn, zwłaszcza, gdy znajdują się w ruchu, konieczna jest mocna i trwała podstawa. Dlatego też w nowoczesnych drukarniach podłogi hali maszyn budowane są z materjału najtrwalszego, a więc żelazo-betonu. W hali stoi, zależnie od wielkości drukarni, kilka większych i mniejszych maszyn płaskich i pedałów. W drukarniach czasopism perjodycznych, codziennych, pracują maszyny rotacyjne. Omówimy pokrótce każdy z tych gatunków maszyn. Najważniejsza i najpospolitsza w drukarniach maszyna płaska składa się z mocnej żelaznej podstawy, na której osadzone są pozostałe części. Podstawa musi być ściśle spojona, a nawet wmurowana w podłogę dla uniknięcia drgań, szkodzących wykonaniu druku i psujących maszynę. Na podstawie umieszczony jest ruchomy wózek, przy pomocy kombinacji kół zębatych. Na wózku znajduje się płaska żelazna deska, zwana fundamentem, na którym układa się formę, z której odbija się druk na papier. Arkusze papieru leżą u góry na desce, skąd je robotnice, zwane nakładaczkami, nasuwają na wał, który je zkolei przenosi na poruszający się wózek. W nowszych drukarniach pracę nakładaczek spełniają przyrządy, zwane samonakładaczami. W kałamarzu, umieszczonym wpoprzek całej maszyny, znajduje się farba drukarska, zabierana przez walec, sporządzony ze specjalnej masy, odlanej na walec żelazny. Stąd farba przechodzi kolejno przez kilka walców rozcierających, których zadaniem jest równomierne rozprowadzenie farby. Ostatnie z tych walców, t. zw. nadające, zależnie od wielkości maszyny, dwa, trzy, cztery, ocierają się przy każdym ruchu wózka o formę, nadając jej potrzebną ilość farby. Pedały są to małe maszynki, na których wykonywa się roboty mniejszych formatów, jak: okładki, pocztówki, blankiety i t. d. Zasadnicza różnica między pedałem a wyżej opisanemi maszynami jest ta, że w maszynach płaskich papier, przesuwający się po walcu, dotyka powierzchni tylko w jednem miejscu i zadrukowanie odbywa się jakby kolejno, podczas gdy w pedałach papier przytyka odrazu całą powierzchnią pokrytej farbą formy, czyli przygotowanego do druku składu. Formę umieszcza się na nieruchomym pionowym fundamencie. Farbę doprowadzają walce ze znajdującego się wyżej kałamarza, lub, zależnie od konstrukcji, spełniającego tę funkcję „talerza“. Arkusze papieru kładzie pracujący przy pedale na ruchomym docisku; gdy docisk zetknie się z formą i wróci do poprzedniej pozycji, zdejmuje je również ręcznie.

Sama czynność druku nie jest bynajmniej łatwa i wymaga dużej praktyki fachowej i wielu przygotowań. Pierwszą czynnością jest narządzenie formy. Po przeniesieniu przełamanych arkuszy na halę maszyn maszynista zsuwa arkusz ostrożnie na stół i, odpowiednio do formatu, nakłada żelazną ramę. Między kolumny wstawia sztabiki, oddzielając jedną kolumnę od drugiej, a między układ i ramę sztabiki, sztegi i kliny ze śrubami. Kiedy materjał drukarski dość szczelnie przylega do układu i nie zachodzi obawa rozlecenia, maszynista wywiązuje układ, podważając sztyletem sznurek i zdejmując go z kolumn. Po wywiązaniu maszynista dośrubowuje kliny przy pomocy klucza tak, że cały układ jest zupełnie uszczelniony, czyli zaklinowany. Staranne zaklinowanie formy jest rzeczą niezmiernej wagi, gdyż jedna nawet czcionka, wyskoczywszy, mogłaby nie tylko zniszczyć układ, lecz zepsuć całą maszynę, wpadłszy między tryby kół. Tak przygotowany układ nazywa się formą, która zostaje przeniesiona na płytę fundamentu maszyny i umocowana do niej przy pomocy śrub i klinów. Wykonawszy czynności przygotowawcze, maszynista puszcza w ruch maszynę i zadrukowuje kilka próbnych arkuszy. Zwykle na tych pierwszych arkuszach nie wychodzi część układu, zato inne miejsca odbijają się tak silnie, że nawet dziurawią papier. Przyczyną tego jest nierównomierne zużycie czcionek i najmniejsze choćby odchylenie w ich wysokości, które, choć pozornie niewidoczne, przejawia się przy druku z całą wyrazistością. Ażeby otrzymać jednakowe ciśnienie formy na cały arkusz, maszynista nakleja jeden z arkuszy próbnych na wał i przygotowuje podkładkę, polegającą na naklejaniu kawałków papieru w miejscach, odbijających się słabiej i wycinaniu miejsc zbyt czarnych. Zależnie od potrzeby podkładka może się składać z jednej, dwóch lub trzech warstw. O ile książka ma być ilustrowana, maszynista sporządza wycinki z klisz, odbijając w kilku egzemplarzach same . Na odbitkach maszynista wycina nożykiem starannie wszystkie miejsca jasne i półciemne. Wycinkę wykonywa się w ten sposób, że miejsca jasne wycina się na wszystkich trzech, ciemniejsze na dwóch lub jednym kawałku. Wycinki te skleja się i nakleja na wał. Wycinki mają na celu podniesienie wyrazistości ilustracyj przez to, że miejsca zaklejone naciskają silniej na formę i farba się lepiej odbija. W miejscach, w których mają być ilustracje, maszynista umieszcza wycinki, nakleja na walec jeszcze jeden arkusz i odbija znowu próbne arkusze. Jeżeli druk go nie zadowala, ponawia wyżej wymienione czynności, jeżeli zaś uważa, że odbitka jest dostatecznie poprawna, odsyła ją do korekty technicznej, czyli do „rewizji z “. Rewizor zwraca uwagę na błędy techniczne; nie czyta tekstu, poprawianego już w poprzednich korektach, tylko zaznacza niedokładności druku, jak opuszczone litery, skrzywienie stronicy i marginesy, niewyraźne ilustracje, nierówne odbicie tekstu i sprawdza, czy błędy, zaznaczone w poprzedniej korekcie, zostały poprawione. Maszynista, po usunięciu błędów, puszcza maszynę w ruch. Nowoczesne drukarnie używają jako siły napędowej prądu elektrycznego. Przy każdej maszynie znajduje się motorek z regulatorem szybkości. Włączenie uskutecznia się bardzo prostym sposobem przez przekręcenie korby. Papier, nasuwany ręcznie lub przez samonakładacze, przechodzi przez wał, zadrukowuje się na formie, a łapki, złożone z szeregu wąskich deszczułek, odkładają go na deskę do wykładania. Mechanizm przy desce równa brzegi arkuszy tak, żeby nie gięły się i nie wystawały na boki. W nowoczesnych maszynach mechanizm działa tak precyzyjnie, że pomoc ludzka jest prawie zbyteczna. W dawniejszych jednak maszynach potrzebny był odbieracz lub odbieraczka. Dzisiaj czynność ich ograniczona jest na zwracanie uwagi, czy odbitki nie mają defektów (zagięcie arkusza, podwójne zadrukowanie), a głównem ich zadaniem jest odnoszenie odbitych arkuszy na stoły i układanie w stosy. Czynność tę powtarza się aż do wydrukowania oznaczonej ilości egzemplarzy. Arkusze zadrukowane z jednej strony odwraca się na drugą stronę i przepuszcza je przez maszynę. Ilustracje, o ile wymagają lepszego papieru (ilustracyjny, kredowy), drukuje się oddzielnie. Technika samego przygotowania druku nie różni się zasadniczo od tekstowego. Przy ilustracjach kolorowych odbijamy każdą kliszę odpowiednio dobraną farbą. Łączące się barwy zasadnicze dadzą pełny obraz oryginału. Maszyny rotacyjne są używane do druków pośpiesznych, przy dużej ilości egzemplarzy. Stąd też mają największe zastosowanie w wydawnictwach dzienników. Maszyny rotacyjne są bardzo drogie, a koszt przygotowania do druku oraz obsługa maszyny są znacznie wyższe, niż przy maszynach zwyczajnych. Dlatego opłacają się dopiero przy większym nakładzie, począwszy od dziesięciu tysięcy. Zysk w drukach rotacyjnych polega na oszczędności na czasie, bo maszyna rotacyjna pracuje do dwudziestu razy prędzej od zwykłej, ponieważ zadrukowuje papier odrazu dwustronnie. Forma na maszyny rotacyjne jest narządzana nie odrazu ze składu ręcznego lub linotypowego, lecz jest przygotowywana pod postacią stereotypów nakładanych na walce. Stereotypy otrzymuje się z matryc. Matrycowanie polega na tem, że złożone czcionkami arkusze pokrywa się namoczoną tekturą i bibułką i, uderzając albo pocierając szczotką, otrzymuje się na niej dokładny obraz wklęsły liter. Po wysuszeniu tektury odlewa się z metalu stereotyp. Stereotypy mają również szerokie zastosowanie przy druku na maszynach płaskich. Matryca pozwala na uniknięcie powtórnego składania przy nowych wydaniach i przy odbijaniu większych nakładów, przy których czcionki zużywają się i zmuszają do ponownego złożenia. Maszyny rotacyjne drukują tylko ze stereotypów. Matrycę przyrządza się tak jak wyżej, ale stereotyp odlewa się, wygina i dopasowuje do wału, na którym zostaje osadzony. Papier używany jest nie w formie arkuszy, lecz w rolach. Rola ta przewija się kolejno przez wały ze stereotypami. Na jednym zostaje zadrukowana z jednej strony, na drugim z drugiej. Następnie zostaje pocięta mechanicznie na arkusze. Oprócz wyżej wymienionych drukuje się również sposobem offsetowym i wielu innemi. Po zadrukowaniu dwustronnie arkuszy pakuje się w paczki po kilkaset sztuk, a po odbiciu całej książki odsyła się do wydawcy lub do introligatorni. W paczki pakuje się czasami w oznaczonych ilościach dwa, trzy, cztery kolejno arkusze, a nawet całą książkę po sto, dwieście egzemplarzy. Dla uniknięcia pomyłek każda paczka musi być zaopatrzona kartą z dokładnym napisem, co zawiera. Czasami jednak nie cały nakład zostaje odrazu zbroszurowany, lub oprawiony. W tym wypadku część tylko idzie do introligatorni, a reszta jest oprawiana w miarę zapotrzebowania na rynku księgarskim.

The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.

Loading the full text…