Front matter
„Wszystko na większą Chwałę Bożą i cześć Przenajświętszej Panny Maryi."
'
'
Słowo wstępne od Biskupa Maryawitów
JAN MARYA MICHAŁ
BISKUP STARO-KATOLICKIEGO KOŚCIOŁA
MARYAWITÓW.
✠
Najmilsi w Chrystusie Bracia i Siostry.
Po wydaniu Ewangelii Świętej, która jest Światłością świata, jako pochodząca od Tego, Który jest Drogą, Prawdą i Życiem, przystępujemy przy pomocy Bożej do wydania Objawień Bożych, dotyczących Dzieła Wielkiego Miłosierdzia, ofiarowanego światu, jako ostatni dla niego ratunek. Dzieło to jest wypełnieniem Apokalipsy, czyli Objawień św. Jana Apostoła, które odnoszą się do Czasów Ostatecznych i Przyjścia Królestwa Bożego na ziemię. Dlatego należyte rozumienie ich, oraz żywa wiara w nie są konieczne dla wszystkich, którzy mają nadzieję w Miłosierdziu Bożem. „Błogosławiony, powiada św. Jan w swej Księdze Objawień, kto przestrzega słowa proroctwa tych oto ksiąg." (Obj. 22, 7). Z drugiej zaś strony grozi: „Albowiem Ja daję świadectwo każdemu, który słucha słów proroctwa tych ksiąg, że jeśliby kto przydał co do tych rzeczy, przyda mu też Bóg plag opisanych w tych oto księgach. A jeśli kto ujmie co ze słów ksiąg tego proroctwa, odejmie Bóg cząstkę jego z ksiąg żywota i z Miasta Świętego i z tych rzeczy, które są napisane w tych oto księgach". (Obj. 22, 18, 19). Mając to na uwadze, Najmilsi Bracia i Siostry, wiedzieć, co nam jest od Boga darowane, i pilnie rozważać Tajemnice Królestwa, które nam dano poznać, abyśmy urządzając życie nasze według nich i omywając szaty swoje we Krwi Barankowej, mogli wejść przez Bramy do Miasta na Gody Barankowe, gdzie już nie pod zasłoną, jako teraz, ale twarzą w twarz będziemy oglądać Oblubieńca i Oblubienicę, spoczywając u Stołu Eucharystycznego, jako powiedziane jest w Ewangelii św: „Błogosławiony ten, kto będzie jadł Chleb w Królestwie Bożem“ (Łuk. 14,15). Mamy bowiem wyjść naprzeciwko Oblubieńca i Oblubienicy, przeto powinniśmy mieć napełnione lampy umysłu i serca naszego najczystszą Oliwą Światła Ducha Świętego w nas, abyśmy gdy się da słyszeć o północy ciemności tego świata wołanie: „Oto Oblubieniec idzie, wynijdźcie naprzeciwko Niemu" (Mat.25,6), — nie byli podobni onym głupim pannom, które dopiero wtedy chciały dowiedzieć się o ofiarowanem światu Miłosierdziu Bożem, aby skorzystać z niego i oczyściwszy swe lampy zajaśnieć prawdziwą mądrością i Miłością Bożą. Wtedy już nie będzie czasu ani na żal i skruchę, ani na ćwiczenie się w cnotach właściwych powołaniu naszemu. Gotujmy się więc, i zawsze bądźmy gotowi, bo nie wiemy, którego dnia, albo której godziny Pan nasz przyjdzie. „Tak mówi Ten, Który świadectwo daje o tych rzeczach: Zaiste przyjdę rychło. Amen. I owszem przyjdź, Panie Jezu! Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa z wami wszystkimi. Amen." (Obj. 22, 20, 21).
Płock, dnia 25 Lutego 1922 roku, przy Świątyni Miłosierdzia i Miłości.
Początek Zawiązku Zgromadzenia Kapłanów
„Wszystko na Większą Chwałę Bożą i cześć Przenajświętszej Panny Maryi."
' W.
(Z własnoręcznego rękopisu).
W roku 93 dnia 2 Sierpnia, po wysłuchaniu Mszy Świętej i przyjęciu Komunii Świętej, nagle zostałam oderwana od zmysłów i stawiona przed Majestatem Bożym. — Niepojęta światłość ogarnęła moją duszę i miałam wtedy ukazane: ogólne zepsucie świata i ostateczne czasy — potem rozwolnienie obyczajów w duchowieństwie i grzechy, jakich się dopuszczają Kapłani. — Widziałam Sprawiedliwość Boską wymierzoną na ukaranie świata i Miłosierdzie dające ginącemu światu, jako ostatni ratunek, Cześć Przenajświętszego Sakramentu i Pomoc Maryi. — Po chwili milczenia przemówił Pan: „Środkiem szerzenia tej Czci, chcę aby powstało Zgromadzenie Kapłanów pod nazwą Maryawitów; hasło Ich: „Wszystko na większą Chwałę Bożą i cześć Przenajświętszej Panny Maryi." Zostawać będą pod Opieką Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, bo jako są nieustanne wysiłki przeciwko Bogu i Kościołowi, tak jest potrzebna Nieustająca Pomoc Maryi." Będąc tak postawiona w wielkiem zdumieniu, zaczęłam się radować, ale znowu Pan: „Na teraz całe to Dzieło składam w twoje ręce, — masz być mistrzynią i matką — tobie poruczam tego Kapłana, a kierować Nim będziesz tak, jak ci Sam będę dyktował.“ (Wskazał mi Pan na pewnego Kapłana, którego już przedtem przygotował do ściślejszego życia). Zrozumiałam też, że On ma być pierwszym Maryawitą i w tej chwili wymówiłam: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego.“ — I już nic nie widziałam; w jednej chwili odzyskałam przytomność i uczułam wielką radość i wesele w duszy, pozostając jeszcze jakiś czas w skupieniu i dziękczynieniu Bogu za Miłosierdzie okazane światu. — Potem usłyszałam w duszy głos: „Teraz idź i przeczytaj żywot na dziś przypadający.“ Zaraz się podniosłam, a byłam tak lekka i szczęśliwa, iż zdawało mi się, że mnie duch unosi, a wszystko żywo stało mi w pamięci. W domu zaraz przeczytałam żywot Najświętszej Panny Maryi Anielskiej i znowu w duszy przemówił Pan: „Jak Święty Franciszek w dzień Przenajświętszej Panny Maryi Anielskiej otrzymał wielką łaskę dla ludzi, tak i tobie w ten dzień oznajmione zostało wielkie Miłosierdzie dla świata, ten dzień ma być początkiem zawiązku Maryawitów.“ Czytałam jeszcze następny żywot Ś-go Alfonsa i znowu przemówił Pan: „Święty Alfons ma być Ich Patronem.“ — Zrozumiałam też, że Ich działalność w przyszłości ma być podobna do synów Ś-go Alfonsa. — Cały ten dzień spędziłam na modlitwie i dziękczynieniu, ciesząc się zupełnym pokojem duszy i nie zdając sobie sprawy z tego, co widziałam i słyszałam. Dopiero na drugi dzień podczas medytacyi zaczęłam się zastanawiać, co się wczoraj ze mną działo: „Czy to był sen, czy złudzenie? moje życie takie grzeszne i niedbałe... nie może być, żeby to było od Boga — czyby Bóg mówił do takiej grzesznicy i takie jej dawał zlecenia?.. Boże mój, zmiłuj się nade mną i wyzwól mię od złudzenia szatańskiego.“ — W duszy miałam silne zapewnienie, że Pan był ze mną, ale mając przed oczami wszystkie grzechy całego życia mojego, nie chciałam przypuścić innej myśli, tylko że to było złudzenie. — Poszłam do kościoła i przed ołtarzem Matki Boskiej przyrzekłam nigdy tego nie wspominać, prosząc Pana Jezusa, żeby na zawsze wymazał z mojej pamięci to wszystko, a pozostawił mi tylko grzechy, za które żałuję i pragnę pokutować. — W czasie Mszy Świętej przed samą Ewangelią, usłyszałam: „Powstań i słuchaj.“ Słowa te były surowe i groźne, że cała zadrżałam; każde słowo Ewangelii Świętej rozumiałam i dziwnie się odbijało w mojej duszy. (W tym dniu wypadała Ewangelia, w której Pan Jezus wyrzuca Jerozolimie, że zabija proroki i kamienuje tych, którzy są do niej posłani (Mat. XXIII, 34 i nast.). Po skończeniu Ewangelii znowu usłyszałam: „I ty nie zabijaj w sobie Bożego głosu, bo ten jest dzień nawiedzenia Pańskiego.“ Zrozumiałam, że te słowa odnoszą się do wczorajszego widzenia, więc odpowiedziałam: „Panie, czyń ze mną co chcesz, już gotowa jestem na wszystko.“ — Miałam też wyjaśnienie, że przez Jerozolimę mam rozumieć swoje serce, do którego przemawia samo Słowo; i nie wolno mi tłumić w sobie tego. — Wpadłam znowu w głębokie skupienie i widziałam nowe Zgromadzenie Maryawitów i Chwałę Bożą, a cały świat jakby ogarniony adoracyą Przenajświętszego Sakramentu. — Potem prześladowania, uciski i cierpienia, jakich doznawać będą Maryawici; — że ja wspólnie będę ponosić z Nimi wszystkie upokorzenia, prześladowania i wielkie cierpienia w duszy; — że będą na wzór świętych Apostołów i pierwsi będą mieć Ich Imiona; że wszystkie inne Zgromadzenia będą pod Ich kierunkiem. — Zapytałam: „Panie, czy to ma być Stowarzyszenie Kapłanów, o którem Ojciec mówił?.. „Nie, — będą Zgromadzeniem i żyć będą pod Regułą Pierwszą Braci Mniejszych tak, jak wy, w ukryciu.“ Po chwili znowu zapytałam: „Panie, kiedy Biskup zabronił Kapłanom?“ Odpowiedział mi Pan: „Zakaz ten nie odnosi się do ciebie, ani pojedyńczych Kapłanów, bo każdy życie swoje może urządzić, jak sam chce; dlatego zawiązywać się mają tak, żeby Jeden o Drugim nie wiedział; odznaczać się będą szczególną uległością dla Biskupa i doskonałem spełnianiem swoich obowiązków.“ (Na parę lat przedtem jeden z Kapłanów chciał założyć Stowarzyszenie Kapłanów, ale Biskup nie pozwolił i ja o tym zakazie wiedziałam). Potem ukazanych miałam jeszcze dwóch Kapłanów z wymienieniem Ich Imion Apostołów i z dodaniem każdemu imienia „Marya.“ — Na jednego z Nich powiedziałam: „Panie, On nam taki przeciwny — On nie będzie.“ Odpowiedział Pan: „Bądź spokojna, będzie cię prześladował, a potem się nawróci, a Imię Jego będzie Paweł.“ — Tu widziałam upadek ich domu: najpierw oderwanie się sług, a przejście pod inny kierunek. Prosiłam Pana Jezusa jeszcze za jednym Kapłanem, którego wielce ceniłam, uważając za świętego i często zasięgałam Jego rady. Odpowiedział Pan: „Nie, — On jest pyszny — nie ten, kto uchodzi u ludzi za świętego, ale kto u Boga świętym jest, — dowie się o tem, ale później. Gdybym chciał, żeby to Dzieło przeszło przez Jego sąd, Sam bym go do tego wybrał.“ I odtąd zabronił mi Pan udawać się do Niego po radę. — Prosiłam Pana Jezusa, żeby to wszystko, co mnie dał poznać, raczył objawić Pierwszemu Maryawicie, i po kilkurazowej prośbie taką dostałam odpowiedź: „Kiedym wybierał Świętego Pawła na Apostoła narodów, posłałem Go do miasta, więc i On od ciebie się dowie o Mojej Woli.“ — I zrozumiałam, że mam powiedzieć Mu o tem w dzień Wniebowzięcia Przenajświętszej Panny Maryi i że w tym dniu ma rozpocząć swój Nowicyat. Jakaś obawa i wstyd mię ogarnął na tę myśl, że ja Mu te rzeczy mam powiedzieć. Widocznie z pychy i miłości własnej obawiałam się doznać upokorzenia i przykrości, jeżeli On nie uwierzy i nie przyjmie na siebie takiego obowiązku. Zaczęłam walczyć z uporem, bo w duszy miałam to przekonanie, że muszę Mu powiedzieć, a nie miałam odwagi i śmiałości. — Byłam spokojna i czekałam, co Pan Jezus zechce dalej czynić ze mną; czułam, że jakaś siła niewidzialna owładnęła moją duszę i nie byłam zależną od siebie w tych rzeczach. — Przez całe dwa tygodnie trwały owe objawienia i coraz wyraźniej dawał mi Pan poznać, w jaki sposób chce, żeby się to Zgromadzenie zawiązało. Jednego dnia doznałam smutku i boleści: widziałam w duchu wszystkie upokorzenia, prześladowania i cierpienia, jakich doznawać będę, jeśli się to wszystko spełni, a z drugiej strony wielką Chwałę Bożą i zbawienie dusz i że Bóg chce ode mnie, żebym się na to ofiarowała. — Więc byłam cała ściśniona i drżąca, bo czułam odrazę do wzgardy i wstręt do cierpienia, ale żądza Chwały Bożej i zbawienia dusz przemagała. — Dopiero po trzygodzinnej walce i cierpieniach wewnętrznych, oddałam się Bogu na całkowitą ofiarę i wtedy doznałam ulgi, pociechy i gotowości na wszystko. Jednak dla większej pewności, czy to wszystko nie złudzenie szatańskie, jeszcze raz prosiłam Pana Jezusa w czasie Mszy Świętej, upokarzając się jaknajgłębiej, zaklinałam na Jego Krew Przenajświętszą, żeby nie gubił mojej duszy, którą odkupił; a jeśli to wszystko złudzenie, żeby mię od tego uwolnił i ratował; że pragnę iść prostą drogą. — I znowu wpadłam w głębokie skupienie i przemówił do mnie Pan: „Chcę abyś się tego wszystkiego zrzekła.“ — „Uczyniłam to najchętniej i wyrzekłam się nietylko tego, ale wszystkich moich uczuć i pragnień chociażby najświętszych i postawiłam się przed Bogiem jako martwe narzędzie. Zapytał mię Pan: „Czy chcesz, aby Bóg w stworzeniu był uwielbiony?“ (Przez stworzenie rozumiałam siebie). I w tej chwili ogarnęła mię taka gorąca żądza uwielbienia Boga i takie głębokie poznanie swojej nędzy, że chciałam, aby cały poznał jak Wielkim jest Bóg i żeby wszyscy widzieli moje grzechy, aby poznali, co może Bóg w nędznem stworzeniu, i wielbili Jego Wszechmocność. I rzekł Pan: „Odtąd będziesz Mojem narzędziem, ale oddaj Mi jeszcze, co masz swego.“ Zastanowiłam się, bo przez trzy śluby, które złożyłam Bogu, — nie nazywałam nic swojem, więc szukałam w duszy, cobym jeszcze mogła mieć swego; może jakie przywiązanie do ? Nie, — byłam spokojna. Wtem w jednej chwili stanęły mi w myśli wszystkie grzechy moje całego życia, wszystkie wady, opuszczenia w służbie Bożej i lenistwo; i zrozumiałam, że to wszystko jest moją własnością — więc złożyłam ją Panu Jezusowi i zatopiłam w Jego Sercu. — Potem już nic nie widziałam. Wysłuchałam do końca Mszy Świętej dziękując Panu za Miłosierdzie i od tej chwili było mi to wszystko, co poznałam, tak obojętne, jakby się to nie ze mną stało, a opowiedzieć wszystko Pierwszemu Maryawicie byłam gotowa i taką miałam łatwość jakby o innej osobie. — W święto Wniebowzięcia N. M. Panny, w czasie Mszy Świętej, Pan Jezus utwierdził mię w tem wszystkiem i dał mi poznać, że największe rany Jego Sercu zadają Mu Przyjaciele, a Przyjaciółmi Jego są Kapłani. Wtedy doznałam wielkiej boleści; zdawało mi się, że serce od żalu pęknie mi, — a Pan mnie zapytał: „Czybyś nie chciała być za Nich ofiarą, kiedy co mam najdroższego tobie oddaję; — najdrożsi mi są Kapłani, a tobie dam moc nad Kapłanami.“ — Ale ja tych słów nie rozumiałam, uczułam tylko wielkie pragnienie ofiarowania się Bogu na wszystko i wielką miłość połączoną z najgłębszą czcią dla Kapłanów, z chęcią pomagania Im. — Potem to wszystko, co miałam objawione, powiedziałam Pierwszemu Maryawicie i zapytałam Go, co o tem wszystkiem sądzi. Odpowiedział mi, że ani na chwilę nie wątpi i wszystkiemu wierzy, bo gdyby tak nie było, to na zawsze ze wszystkich swoich modlitw wykreśla: „fiat Voluntas Tua.“ Powiedziałam Mu, że nie zacznie tego rodzaju życia, dopóki ja tego wszystkiego nie przedstawię swemu Przewodnikowi i Jemu zaufajmy, a nie zbłądzimy; a jeżeli Przewodnik mój osądzi, że to jest złudzenie, to z zupełną obojętnością tak uznam i Jemu o tem powiem. Chętnie się na to zgodził i zapytał mię: „Moja matko, czy był kiedy taki przykład i czy właściwą jest rzeczą, żeby Kapłan słuchał kobiety i był pod jej kierunkiem?" Odpowiedziałam, że o przykładzie takim nie wiem, ale ja nie mam być przełożoną, tylko mistrzynią. Uspokoił mię, że Mu zupełnie o to nie chodzi, tylko z dziecięcą prostotą wyjawił, co na myśl Mu przyszło, bo odtąd chce być dla mnie dzieckiem. — Zaniepokoiło mię pytanie Pierwszego Maryawity, więc na modlitwie przedstawiłam Panu, czy właściwą jest rzeczą, żeby Kapłan słuchał kobiety; i takie miałam wyjaśnienie: „Jeżeli chcesz przykładu, to Sam Pan Jezus ci zostawił — żyjąc na ziemi był poddany i posłuszny Maryi, Która chociaż Niepokalana i Najświętsza, ale była Jego Stworzeniem; a kiedy Kapłani tak poniżyli godność swoją, że poddają się kobietom, z któremi grzeszą i ich słuchają, to dlaczego ma być niewłaściwem, żeby Kapłan świątobliwy w sprawach dla Większej Chwały Bożej nie miał słuchać kobiety?" Takie samo wyjaśnienie miał i Pierwszy Maryawita podczas Mszy Świętej i przyszedł mnie uspokoić. — W krótkim czasie przedstawiłam całą tę sprawę swemu Przewodnikowi, prosząc, żeby mię uspokoił, czy w tem niema złudzenia. — Z początku, chcąc mię doświadczyć, odrzucił, jako złudzenie szatańskie poddane mi na usprawiedliwienie moich grzechów. — Przedstawiłam to Panu Jezusowi na modlitwie, ale Pan mi odpowiedział: „Jeżeli Ojciec mówi, że to jest złudzenie, to mów Mu wszystko, niech cię wyprowadzi z tego złudzenia: jest twoim Przewodnikiem.“ A potem Pan Jezus tak mi wyjaśnił: „Wszystkie dobre myśli, natchnienia, poruszenia i oświecenia umysłu, słowem to wszystko, co się dzieje w , jest ukryte przed szatanem — i dotąd nie może szkodzić ani z tego korzystać, dopóki to nie jest wyjawione na zewnątrz; powiedz o tem Ojcu.“ — Potem wyjaśnił mi Pan, w jaki sposób kierować mam Pierwszym Maryawitą i co mianowicie On ma praktykować z Reguły, i wkońcu powiedział Pan: „Dom wasz mają uważać Maryawici i Maryawitki jako swoją kolebkę i ognisko nieustającej adoracyi, z którego płomienie wybuchną na cały świat; — adorować będziecie Najsłodsze Serce Moje ukryte w Przenajświętszym Sakramencie. — Wy będziecie wynagradzać w szczególny sposób za Kapłanów, a Maryawitki czynne będą pomagać wszędzie Kapłanom." — Potem Przewodnik mój powiedział, że dotąd nie widzi nic w tem Dziele przeciwnego Kościołowi, a „z owoców Ich poznacie Je,“ — więc nie przeszkadza mi działać, jak miałam wskazane. — W czasie modlitwy prosiłam o łaskę, żebym mogła, jak święty Franciszek, naśladować Pana Jezusa w Jego ubóstwie, poniżeniu i cierpieniu. — Po chwili usłyszałam głos w duszy: „Jak święty Franciszek naśladował najbliżej Pana Jezusa, tak ty naśladować będziesz najbliżej Najświętszą Pannę i wszystko to, co Ona, będziesz przechodziła w podobieństwie, ale pamiętaj, że jak Marya była Niepokalanie poczęta, tak ty jesteś wielką grzesznicą: Ona ma być ci wzorem i Przewodniczką." Te słowa napełniły mię wielkiem upokorzeniem, a zarazem niewymowną pociechą. — Z początku byłam spokojna i gotowa na wszystko, ale później zaczęłam doznawać zniechęcenia, udręczeń i pokus, żeby się uwolnić od tego; przedstawiałam Panu Jezusowi swoją wielką nędzę i do tego Dzieła prosząc, ażeby kogo innego wybrał. Odpowiedział mi Pan: „Znam lepiej nędzę twoją, niżeli ty ją pojąć możesz, ale w nędzy twojej Wielkość, a w słabości Moc Moja się objawi." Ale ja się upierałam prosząc, żeby Pan Jezus nie takiej grzesznicy, tylko komu godniejszemu powierzył to Dzieło. Wtedy zgromił mię Pan mówiąc; „Wyznajesz się być nędzną grzesznicą, a Bogu śmiesz zakładać granice — kto ty jesteś, co chcesz dyktować Bogu, kogo ma wybierać?" Zlękłam się bardzo i już więcej nie śmiałam odzywać się w ten sposób do Pana Jezusa. — Dopóki Pan Jezus mię nawiedzał — byłam spokojna i szczęśliwa, ale skoro mię pozostawiał samej sobie, to zaraz pokusy, niepokoje i strach mię ogarniał; zdawało mi się, że z tych nadzwyczajności dostanę pomieszania zmysłów, że jestem igraszką szatańską i t. p. Będąc tak udręczona czytałam książkę „O zaofiarowaniu się Jezusowi przez Maryę“ Błogosławionego Ludwika Grignon Montfort‘a i nagle zostałam oświecona — i znowu w jasnem świetle widziałam przyszłe Zgromadzenie Maryawitów i wyjaśnienie, że to jest właśnie to samo Zgromadzenie, które przepowiedział Błogosławiony Ludwik Montfort — i przemówił Pan: „To jest wojsko Maryi, więc złóż w Jej ręce wszystko i bądź spokojna: módl się, ufaj i pracuj, Ja cię wspierać będę." Potem byłam bardzo uszczęśliwiona i całą noc spędziłam na modlitwie i dziękczynieniu. — W tym czasie poznałam drugiego Kapłana, który mi był wskazany. Temu w krótkości przy konfesyonale opowiedziałam swoje widzenie, , że i on jest powołany. W kilka dni przyszedł Sam i prosił mię, że chce się oddać pod moje przewodnictwo, bo od mojej spowiedzi nie może się uspokoić. Z początku opierałam się, chcąc Go zwrócić do Pierwszego Maryawity, ale On usilnie nalegał, widząc w tem dla siebie wyraźną Wolę Bożą i przedstawił mi stan swojej duszy. Słuchałam Go ze czcią i wzruszeniem; a potem ogarnął mię niepokój z tego, co mi o sobie mówił, więc zaraz udałam się na modlitwę i zapytałam Pana Jezusa, czy godzi mi się słuchać takie rzeczy. Odpowiedział mi Pan: „Kiedy wylewa przed tobą duszę swoją, to Mu radź i pomagaj — ty mi zdasz rachunek za duszę Jego." Słowa te były łagodne, ale tak mię przeniknęły, że cała zadrżałam; wtedy zrozumiałam, że o tyle jestem odpowiedzialną przed Bogiem za każdą duszę, o ile mi się sama otwiera i na mnie polega; i poznałam, że odtąd mam spełniać ten obowiązek z bojaźnią i ze drżeniem. — Uspokoiłam się, ale nie mogłam pogodzić się z tą myślą, żebym ja każdym Kapłanem zosobna kierowała; myślałam, że ten, który pierwszy rozpoczął to życie, On będzie kierował wszystkimi, a tylko Sam będzie pod moim kierunkiem; więc prosiłam Go, żeby się Sam zajął tymi Kapłanami, których miałam od Pana Jezusa wskazanych, a których ja nawet nie znałam. — Wymówił mi się chorobą — i do końca pierwszego roku nie było więcej tylko dwóch Maryawitów. — Pan Jezus czynił mi gorzkie wyrzuty, że nie dbam o Chwałę Jego i nie chcę pojaśniać o tem Dziele Kapłanów, mówiąc: „Tobie dałem moc nad Kapłanami." Wtedy zapytałam: „Panie, co to znaczy — moc nad Kapłanami?" Odpowiedział Pan: „Moc nad duszami i sercami Ich," i dał mi zrozumieć, że to nie jest zewnętrzna władza, która należy do Biskupów,
ale wewnętrzny kierunek dusz, a słuchać mają mnie o tyle, o ile każdy, niezależnie od Władzy, rozporządza swoją osobą. — I powiedział mi Pan: „Ci, co otwierają przed tobą sumienia i serca, za Ich pokorę — podniosę Ich na wysokie stopnie modlitwy i będą mieli udział w darach i łaskach, jakiemi ciebie obdarzam. — Wszystko, co ci oznajmiam, są to wielkie dary i łaski, które mocen jestem dać komu chcę; ale pamiętaj — że możesz je w jednej chwili stracić, — możesz zgrzeszyć i jak błyskawica strącona być do piekła." — W tym czasie dostałam list od mego Przewodnika z nowenną do świętej Kolety i wyjątkiem z Jej objawień. Po przeczytaniu tego listu, znowu zostałam nagle oświecona i poznałam, że to mnie Pan Bóg przeznacza do kierowania całem Dziełem, i przemówił Pan: „I teraz odnowienie świata jest w ręku Maryi, a Imię Jej ogarnie cały świat przez nowopowstałe Zgromadzenia Maryawitów i Maryawitek." I widziałam, że wszystkie dotąd ukryte Zgromadzenia i Inne przyjmowały nazwę Maryawitów i Maryawitek. — Upadłam na twarz, dziękując Panu Jezusowi i Najświętszej Jego Matce za tak wielką łaskę, ciesząc się, że znalazłam podobny przykład w świętej Kolecie, która także kierowała Kapłanami. Ale przypomniałam sobie, że święta Koleta miała upoważnienie od Ojca Świętego, a ja nie mam, więc nie mogę dalej działać w tej sprawie. Przedstawiłam to Panu Jezusowi, a Pan odpowiedział: „Co innego jest reformować klasztory, a nowe Zgromadzenia zakładać — Ona musiała się wpierw przedstawić i dostać upoważnienie, a ty co przedstawisz, kiedy nie masz nic? Jak będzie dwunastu, to wprost udacie się do stolicy Apostolskiej — i święty Franciszek tak zrobił.“ — Potem się uspokoiłam. — Inną razą modląc się za Zgromadzenia Zakonne, widziałam w duchu, że już teraz są pomiędzy niemi niechęci, zazdrości i
więc zasmuciłam się tem bardzo; wtedy przemówił Pan: „Jak się razem połączą, to wszystko ustanie i będzie dobrze." — Znowu wskazał mi Pan dwóch Kapłanów, przeznaczając Im Imiona Apostołów i kazał mi Im powiedzieć. Uczułam wielką trudność, bo Kapłanów tych nie znałam, a z natury jestem bojaźliwą i nieśmiałą, więc opierałam się do trzech razy; dopiero po surowym rozkazie Pana Jezusa odważyłam się iść i powiedzieć Im w konfesyonale — krótko i ogólnie, zostawiając resztę Panu Bogu i nie troszcząc się o skutek. — Pewien Kapłan powiedział mi: „Módl się, bo czasem Bóg do przeprowadzenia wielkiego dzieła używa słabe narzędzia, ale bądź w tem ostrożna." Wtedy Mu powiedziałam, że i On jest wybrany. — Na to odpowiedział: „Jeżeli ja mam być wybrany, to jest złudzenie szatańskie, bo nie czuję się do tego godnym, i ty nie możesz działać, bo muszą być pewne znaki." Odeszłam z tem i zaraz przedstawiłam Panu Jezusowi, mówiąc: „Panie, żeby działać dalej, to muszę mieć pewne znaki."
Po chwili przemówił Pan: „Jakich chce znaków, kiedy to będzie w ukryciu? — Idź i powiedz Mu, że znaki są te, które Ja Sam sprawuję w duszy każdego, któremu o tem powiesz." Kapłani, których pojaśniłam o tem Dziele i o Ich powołaniu, Sami po pewnym czasie, zaczęli przychodzić i oddawali mi się pod przewodnictwo, ale Jeden o Drugim nie wiedział, aż do śmierci naszego Biskupa. — Wkrótce umarł Pierwszy Maryawita — i przeznaczył mi Pan do pomocy Innego Kapłana, który ośmielał mnie coraz więcej do działania, i przez Niego łatwiej mi było oznajmić każdemu z wybranych, tembardziej że byli z innych dyecezyi. Ale byli i tacy, co poznawszy ten rodzaj życia, uznali za trudny dla siebie i odstąpili, mówiąc, że i bez tego można być dobrym Kapłanem. — Ja lękałam się tylko, ażeby z tych wizyt nie wywiązało się co zmysłowego, więc w gorących modlitwach błagałam Boga, żeby lepiej mnie usunął od tego, jeżelibym któremu szkodzić miała; ale Pan uspokoił mnie, mówiąc: „Bądź spokojna, Ja zawsze jestem z wami, ale przyjdzie wam wiele cierpieć dla Imienia Mego.“ Raz czytając rekolektantkom rozmyślanie o sądzie po śmierci, nagle byłam podniesiona w duchu i miałam ukazaną wielką Chwałę Bożą, jaka będzie przeze mnie, potem swoje wyniesienie i władzę matki nad Zgromadzeniami, które również ma być dla Chwały Bożej — i zapytanie: „Czy ci dosyć?“ Tak postawiona w zdumieniu, nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale w tej chwili ogarnęła mię taka gorąca żądza połączenia się z Bogiem i zaraz uczułam takie silne dotknięcie serca, i taki ogień miłości ogarnął moją duszę, że prawie do omdlenia; wtedy poznałam, że tylko zjednoczenie duszy z Bogiem — jest mi dosyć — i zrozumiałam, że taki stan duszy nie może być teraz u mnie, ale mogę prosić Pana Jezusa i gorąco tego pragnąć. Było to w jednem mgnieniu tak, że nie przerwałam nawet czytania i w tej chwili byłam przytomna, tylko tak bardzo osłabłam, że ledwie zdołałam wydobyć głos, a ogień w sercu i tęsknotę za Bogiem czułam przez kilka dni. Poznałam też, że w jednem takiem mgnieniu odbywa się sąd duszy. — Czytając dalej rozmyślanie, miałam wyjaśnienie tego w te słowa: „Kiedy dusza z łaski Bożej dostąpi takiego zjednoczenia z Bogiem, wtedy ustają w niej wszystkie żądze i pragnienia — wtenczas wszystko staje się jej obojętnem, bo nie może mieć innej żądzy, ani innego pragnienia, tylko jakie Bóg ma i chce — i taka dusza jest żywo zagrzebana w duchu." — Pewnego razu na modlitwie miałam poznanie, że wiele dzieł świętych rozpoczętych dla Chwały Bożej zniszczone zostały przez pychę i miłość i że moje wszystkie upadki pochodzą ze źródła pychy i zmysłowości. — Zasmuciłam się tem i gorąco błagałam Pana Jezusa, aby mię napełnił wielką odrazą i wstrętem do pychy i zmysłowości. — Po chwili przemówił Pan: „Uwolnię cię od tych dwóch żądz, a w miejsce nich pożerać cię będą: żądza większej Chwały Bożej i żądza powstrzymania grzechu; — wtedy wszystko stanie ci się obojętnem — twoją radością będzie Chwała Boża, a boleścią i smutkiem grzech." Przejęta byłam wielką czcią i zdziwieniem, bo nie rozumiałam dobrze znaczenia wszystkich słów Pana Jezusa. — Prosiłam też Maryawitów, żeby się w wątpliwościach odnosili do mego Przewodnika, zdając Mu sprawę z rozmów i postępowania naszego. Jeden Maryawita, chcąc się upewnić, czy to jest Dzieło Boże, pisał do mego Przewodnika i otrzymał list z wyjaśnieniem, który tu dosłownie załączam. —
„Zawstydza mnie pokora W. X. D., że się z taką ważną kwestją udaje do mnie prostego człowieka — chyba dla tej Jego pokory Pan Bóg zechce światła mu swego przez te słowa użyczyć. Naprzód oświadczam, że to co pisałem do innego z Panów odnosiło się do Stowarzyszenia Kapłanów Świeckich, bo chociaż byłem zawiadomiony przez tę osobę o tym fakcie, ale nie rozumiałem go tak dobrze, jak teraz. Względem objawień jestem, jak zwykle Kapłani, b. niedowierzający i w tych objawieniach, chociaż widoczne są niektóre cechy Boskiego ich pochodzenia, jednakże niektóre punkta nie zdają mi się pewnemi, chociaż to nie obalałoby całości; bo wiadomo z Mist. Teol., że czasem obok prawdziwych przymieszywają się i złudzenia imaginacyi, a nawet szatańskie podstępy, jak to i święta Teresa po śmierci o swoich objawieniach mówiła. Zresztą o prawdziwości objawień sam tylko Kościół św. ostatecznie może decydować, i nie czyni tego zwykle, aż się pokażą jawne owoce ich dobre. Ale do postępowania za ich wskazówką nie potrzeba takiej pewności, dość jest moralnego przekonania, że nie zawierają w sobie nic błędnego. Że zaś to jest rzecz nietylko dobra, ale doskonała i najpożądańsza i z pewnego względu jedyna, — przekonywają słowa Ojca Św. Leona, które do naszych Ojców na kapitule zgromadzonych, powtórzywszy to, co pisał w Encyklice o św. Franciszku, że on jest jedynym Reformatorem Kościoła na wszystkie czasy, że ile razy chrześcijanie odbiegają od zasad Ewangelii, dość odnowić instytucye św. Franciszka i właściwym duchem ożywić, a już reforma Kościoła gotowa, — dodał, że „Kościół zawsze od zakonu św. Franciszka w najcięższych przejściach doznawał b. skutecznej pomocy — i dzisiaj gdy przyszły czasy najtrudniejsze, obraca się do nich. — Świat dzisiejszy tylko przez 3 zakon może być zreformowany, jak to św. Franciszek uczynił w swoim czasie, ale temu 3 zakonowi wy tylko popęd dać możecie; potrzeba przeto, abyście nowym duchem ożywili siebie, abyście skutecznie działać mogli." — Więc to, co usłyszała ta osoba, zgadza się zupełnie z intencyą Ojca Św. i my wszyscy tę potrzebę czujemy, tylko dotąd nie przewidywaliśmy środka do tego, bo skądże się może wziąć I. Zakon reformowany? Aż tu Duch Święty obmyślił sposób w naszych okolicznościach jedyny. Że to nie pierwszy taki
, świadczy o tem żywot św. Kolety, która podobne objawienia miała i otrzymała nawet władzę od papieża nad wszystkimi klasztorami męzkimi, do których wchodziła z władzą reformatorki i kapłani na klęczkach oddawali jej posłuszeństwo i przyjmowali przepisy reformy; jak później ze św. Teresą względem Karmelitów to samo się powtórzyło. Św. Katarzyna Seneńska w podobny sposób kierowała swoim spowiednikiem. Również i św. Franciszek Salezy otwierał swoje sumienie i wady św. Joannie Franciszce Chantal, i św. Franciszek Seraficki zasięgał rady św. Klary w rodzaju życia, jaki On i Jego bracia mieli prowadzić; bo Bóg zwykł przez pokorę dusze prowadzić. Te przykłady powinny uspokoić Czcigodnych Panów, że niema nic zdrożnego w takiem postępowaniu, owszem, że wielcy Święci to praktykowali i Kościół św. nieraz upoważniał. — W Regule św. Klary reformowanej przez Urbana VIII jest przepis, że Kapelan ma ślubować posłuszeństwo Prz-ej Klasztoru, bo mulieres non sunt capaces potestat (is) ordinis, sed non iurisdictionis, a tembardziej do przewodnictwa duchownego są sposobne, kiedy nawet Dekret Quemadmodum wyraźnie mówi, że mogą zakonnice do nich się udawać w wątpliwościach, udręczeniach i ćwiczenia się w cnotach i postępu w doskonałości zakonnej. — Osobę, która to otrzymała, znam od b. wielu lat, prawie od Jej dzieciństwa i uważałem, że zawsze objawiała usposobienie do tego rodzaju życia i dlatego, chociaż odznaczała się poświęceniem w posługach miłości, uważałem, że należało ją pokierować na inną drogę. Zawsze też odznaczała się wielką znajomością dusz i trafnym i roztropnym choć mężnym kierunkiem, w którym prawie nigdy nie błądziła. Lecz co najwięcej utwierdza mnie w przekonaniu o sprawie Boskiej, to osobistości te, które do tego należą. — Jednego bowiem znam jeszcze ze świata i świadkiem byłem jego czystego powołania i że to życie było jego pierwszą myślą od pierwszego wstąpienia na tę drogę. Innych widzę pełnych prostoty, pokory, roztropności, czystości i gorliwości — i prawie wszystkich już dawniej przez Ducha Świętego usposobionych do tego, tak że możnaby każdemu powiedzieć to, co Pan Jezus powiedział Natanaelowi: „Zanim cię Filip wezwał, Ja cię widziałem (i dawałem ci moje natchnienia)." W takich okolicznościach niepodobne jest złudzenie. To co w sobie moi Panowie czują t. j. pociąg do zaufania, do poddania się, do urządzenia życia i ten zapał, jakiego doznają, gdy się do tego przykładają, jest nieomylnem działaniem Ducha Św. „Z owoców ich poznacie je." To wszystko nakłania mnie do uważania tego za sprawę Bożą i sprawę najpożądańszą, najpiękniejszą, najskuteczniejszą, która jedna może ożywić wszystko, utrzymać wszystko; sprawę, o której marzyłem od początku wejścia mego do Zakonu i o którą codzień przy Mszy Św. modlę się blisko pół wieku. Nikt zaś tej praktyki naganiać, ani zakazywać nie może, przynajmniej póki się praktykuje prywatnie, bez stałej organizacyi. Niema też obowiązku przedstawiać tego komukolwiek, póki rzecz nie będzie ostatecznie uregulowana, bo tak i Stow. Kapłanów świeckich powstało, iż przez długie lata sekretnie kilku ich spełniało przepisy, zanim przedstawili to Biskupom, i zwykle Stolica Św. w dekretach potwierdzeń wyraża, że z pociechą dowiadujemy się, że od lat 20 n. p. istnieje takie Stow. i t. p., a nie wyrażałaby się tak, gdyby w tem co zdrożnego uważała...
The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.
Loading the full text…
The end
You’ve reached the end of Dzieło Wielkiego Miłosierdzia.
