Read here

Timurlenk

Jerzy Bandrowski · 1925 · Free in the US

18,984 words · about 1 h 20 min to read

Period artwork: Interior of the Bodleian Library, 1845
About this edition

Free in the US: this text is in the public domain in the United States; it may still be in copyright elsewhere.

Licence: PD-US · Published in 1925 (before 1931): public domain in the United States. Text and transcription from pl Wikisource by Wikisource contributors (transcription licensed CC BY-SA 4.0; contributors: https://pl.wikisource.org/w/index.php?title=Timurlenk&action=history). · Wikisource contributors

Text from Wikisource and set out for reading on screen; no words of the book are rewritten or summarized. How RedLectern is built

About this book

Author
Jerzy Bandrowski
Language
Polish
Published
1925
Length
18,984 words · about 1 h 20 min
Sections
6 reader sections
Text
Digital text
Rights
Public domain in the United States

 

Contents (6)
  1. Krwawa epopea Azji under 1 min
  2. Krwawa epopea Azji about 39 min
  3. Krwawa epopea Azji about 3 min
  4. Krwawa epopea Azji about 3 min
  5. Krwawa epopea Azji about 16 min
  6. Krwawa epopea Azji about 18 min

Continue:

Krwawa epopea Azji

HISTORYCZNO-GEOGRAFICZNA

JERZY BANDROWSKI

TIMURLENK

Z CYKLU „PIORUNY I BŁYSKAWICE WSCHODU“

Nie — bawiąc. | Nie nudzić — ucząc.

T-wo Wyd. „Rój“, Warszawa, Kredytowa 1.

Konto czek. P. K. O. 9880.

Krwawa epopea Azji

HISTORYCZNO-GEOGRAFICZNA

JERZY BANDROWSKI

TIMURLENK

Z CYKLU „PIORUNY I BŁYSKAWICE WSCHODU“

Nie — bawiąc. | Nie nudzić — ucząc.

T-wo Wyd. „Rój“, Warszawa, Kredytowa 1.

Konto czek. P. K. O. 9880.

Niniejsza książeczka jest pierwszą z cyklu „Pioruny i błyskawice Wschodu“. Autor jej, Jerzy Bandrowski, brat Juljusza Kaden-Bandrowskiego, jest raczej i przedewszystkiem epikiem. Stąd, gdy powieści Juljusza mają niespokojny rytm, którym pulsują zagadnienia współczesności, Jerzy Bandrowski — czy to w swoich „Przez jasne wrota“, w „Białym Lwie“, w „Synu Dniepru“ i t. d. czy w licznych feljetonach zdumiewa jasną, spokojną narracją, przykuwającą uwagę czytelnika. Zjeździwszy w czasie wielkiej wojny ogromne połacie wschodu, p. Jerzy Bandrowski wysnuł przed oczyma swemi wizję jego wielkich wojowników, którą zawrze w cyklu pod podanym u góry tytułem.

Następna książeczka cyklu, pióra tegoż autora, nosić będzie tytuł:

„DŻINGIS=CHAN“.

TAMERLAN.

Tamerlan był synem Tharaghaja, potomka Karaczarra Nowiana, syna Dżengischana; ojciec Tamerlana piastował godność Emira ul- umera, to znaczy, Wielkiego Księcia Wezyra. Tamerlan, właściwie Timurlenk, urodził się w roku 1335, tym samym roku, w którym umarł sułtan Ebusaid Behadirchan, ostatni wielki władca z rodziny Dżengischana. Świetność imperjum wielkiego zdobywcy skończyła się na tym sułtanie. „Timur“ — znaczy po tatarsku — a żelazo zdobywa świat — i nikt nie wiedział, że mały chłopczyk ze skromnej stosunkowo rodziny książąt tatarskich, imię Timura noszący, będzie mieczem, który większą część świata ówczesnego zawojuje. Byli i przed nim zdobywcy, jak „Bicz Boży“, Attyla lub straszny Dżengischan. Ci wyprawami swemi ogarnęli przestrzeń nawet większą od krajów, jakie pod berłem swem zjednoczył później Timurlenk, jednakże panowanie nad światem Attyli podobnie jak Aleksandra Wielkiego, skończyło się wraz z jego śmiercią; dynastje, przez czterech synów Dżengischana w Chinach, w Transoksanie,) Persji i ziemiach tatarskich panowały lat dwieście podczas gdy potomkowie Timura, po zlikwidowaniu ich panowania w Persji i Transoksanie w przeciągu jednego wieku, utrzymywali się w Indjach jeszcze przez trzysta lat i doczekali prawie naszych czasów. Wielkiego zdobywcę tatarskiego można właściwie porównać tylko z Aleksandrem Wielkim. Syn Filipa Macedońskiego wyruszył na podbój świata nietylko jako wielki zdobywca i żołnierz, ale także jako przedstawiciel, znajdującej się w pełnym rozkwicie, kultury helleńskiej. Timurlenk straszny nieraz i bezlitosny dla zwyciężonych, daleki był od barbarzyństwa, cechującego takich niszczycieli, jak Attyla i Dżengischan. Timur umiał wprawdzie tylko czytać i pisać — co zresztą na owe czasy było dużo — znał zaledwie trzy języki — perski, turecki i mongolski, a nie umiał po arabsku, którego to języka znajomość była uważana na Wschodzie za podstawę wychowania klasycznego — jednakże dobrze znał historję, zwłaszcza historję Aleksandra Wielkiego, którego uważał za swój ideał, i był typowym przedstawicielem rozkwitu kultury perskiej. Dodać należy, że, gdy Aleksander Wielki był synem króla i jednego z największych wodzów swoich czasów, Timur musiał sobie dopiero tron i królestwo zdobywać, a nie miał do czynienia, jak Aleksander Wielki, z narodami znieś wieściałemi, lecz z ludami bitnemi i wojowniczemi, bronionemi częstokroć górami, trudniejszemi do zdobycia od najpotężniejszych twierdz. Timurlenk, (znaczy Timur, kulawy, co w Europie przekręcono na „Tamerlan“), był mężczyzną wysokiego wzrostu, silnym, o dużej głowie, białej cerze, z żywemi rumieńcami na twarzy i z włosami jasneml, jak len; w każdem uchu miał po jednej wielkiej perle niezmiernej ceny. Poważny i posępny, nie lubił żartów, ani zabaw, nie znosił kłamstwa, a prawdę cenił nadewszystko do takiego stopnia, że milsza mu była prawdziwa wieść przykra, niż miłe kłamstwo; pod tym względem zasadniczo różnił się od Aleksandra Wielkiego, który, jak wiadomo, za przykrą prawdę własnoręcznie przebił dzidą Klitosa, a kazał ściąć filozofa Antystenesa. W zamierzeniach swych uparty, nie biadający i nie żałujący nigdy tego, co się stało, nie łudzący się zdobycząmi przyszłości, nie zadający się ani z poetami, ani z trefnisiami, Timurlenk lubił obcować głównie z lekarzami, astronomami i prawnikami, którym kazał w swej obecności prowadzić długie, uczone dysputy. W wielkiej czci miał też szeików, zwłaszcza takich, którzy znani byli z nienagannego, czystego i nabożnego życia. Był mistrzem w grze w szachy, którą tak namiętnie lubił, że od pewnego ciągu, mianowicie od tak zwanej „roszady“ nadał jednemu ze swoich synów imię Szachroch. Najmilszą jego lekturę stanowiły dzieła historyczne, poświęcone wielkim wojnom, i życiorysy wielkich wojowników; dzieła te woził ze sobą nawet podczas wypraw wojennych. Tak zwaną „Torę“, to znaczy — księgę praw Dżengischana, miał w takiem poszanowaniu, iż stawiał ją nawet wyżej od Alkoranu, co duchowni wogóle brali za złe, a ludzi, stawiających wyżej rozum ludzki od objawienia boskiego, podawali za niewiernych. Timurlenk uzupełnił „Torę“ Dżengischana, własną księgą praw „Tufukat“, która normuje przedewszystkiem organizację wojska, hierarchję urzędów dworskich i państwowych i wewnętrzną administrację sądów i skarbu. Księga ta zawiera dużo dokładnie przemyślanych prawd i świadczy o umyśle gruntownym, głębokim, jasnym i trzeźwym; później uzupełnili ją swemi komentarzami dwaj sławni potomkowie Timura, panowie Indyj: szach Baber, założyciel Imperjum Wielkiego Mongoła i szach Ekber, największy władca z tej dynastji. Cała siła rządów Timura i cała tajemnica jego niezmiennych zwycięstw polegała przedewszystkiem na znakomicie zorganizowanej służbie wywiadowczej, którą pełnili jego ajenci, podróżni, kupcy, a przedewszystkiem derwisze; co ci wywiadowcy donosili mu, notowano w księgach, lub też zaznaczano na mapach, tak, że Timur znał nie tylko dokładnie siły swych nieprzyjaciół, ale także stan dróg w danym kraju i rozkład każdego miasta. Chciwi łupu jego żołnierze byli do niego tak przywiązani, że gotowi byli każdej chwili oddać za niego nie tylko życie, ale, co więcej, — zrabowane mienie; gdyby był chciał, mógłby Timur zwykłym rozkazem dziennym ogłosić się nie tylko, jak to zrobił, cesarzem, lecz Prorokiem Tatarów. Chcąc do pewnego stopnia złagodzić dzikość swych zbrojnych hord, kazał poetom, uczonym, muzykantom i kaznodziejom towarzyszyć swym wojskom i na nie odpowiednio wpływać.

Pierwsze boje Timurlenka.

Dwadzieścia siedm lat miał Timurlenk, gdy po raz pierwszy stanął na polu bitwy do poważnej rozprawy. Było to mianowicie w wojnie Emira Huseina, księcia z rodziny Dżagatai, władcy Chorasanu i Wawerainneru, to znaczy „ziem po tej i tamtej stronie rzeki Oxus“, z Timurtogluks-Chanem, władcą Turkiestanu, który na czele Dżetów, czyli Getów, pustoszył ziemie Emira. Nagrodą za pomoc i zwycięstwo była dla Timura ręka księżniczki Turkan-Chany, siostry Huseina; jej śmierć, która nastąpiła po czterech latach małżeńskiego pożycia, przecięła więzy pokrewieństwa. Między Timurem a Huseinem przyszło do wojny, podczas której ten ostatni umarł, zaś Timur wstąpił na jego tron. Z ośmiu księżniczek, znajdujących się w haremie Huseina, Timur wziął sobie cztery; z tych dwie poślubił Pozostałe cztery rozdał między wiernych sobie Emirów. Cytadelę splądrował i wraz z pałacem królewskim zburzył, mieszkańców częściowo wtrącił do więzienia a częściowo wyrżnął, dzieci i kobiety popędził w jasyr. Był to prolog do przyszłych okropności jego wypraw. Zamiast zburzonej rezydencji Huseina, — Balchu — obrał za stolicę Samarkandę, którą umocnił murami i ozdobił pałacami i Kami. Zwołani na sejm (Kuriltai) Tatarzy obwołali zwycięzcę panem zdobytego przezeń kraju a szeik Bereket, który już dawniej wywróżył mu tron, wręczył mu insygnja monarsze, t. j. chorągiew i bęben i dodał do jego imienia tytuł Gurgan a, t. j. Wielkiego Władcy, Sahil-Kirana, t. j. „Pana Czasu i Dżihangira, czyli — „Zdobywcy Świata Monarszem hasłem, wyrytem na pieczęci Timura było: Prawowitość — Zbawienie. Proroctwo Bereketa spełniło się. Przez trzydzieści sześć lat, bezustannie wojując i zdobywając coraz to nowe krainy, Timurlenk dziewięć razy tylko wracał do swej ojczyzny, aby odpocząć w jednej ze stolic, Samarkandzie lub Bucharze i uzupełnić przerzedzone szeregi. Na głowie swej zjednoczył korony dwudziestu siedmiu państw, rządzonych przez dziewięć dynastyj, a mianowicie: 1) Dynastję Dżagatai, z której sam pochodził; 2) dynastję Dżetów w Turkiestanie i Mongolistanie; 3) dynastję władców Chuarezmu; 4) dynastję władców Chorasanu; 5) dynastję Tatarów w Tataristanie i Deszt Kipczaku; 6) dynastję synów Mozaffira w perskim Iraku; 7) dynastję Ilchanów w arabskim Iraku; 8) władców Hindostanu; 9) dynastję Osmanów. Panowanie jego rozciągało się na Wschód po Chiny, na północ sięgało serca Rosji, na zachód kończyło się na brzegach Morza Śródziemnego, na południe biegło granicami państwa egipskiego. Timurlenk istotnie panował nad czasem i światem. Niektóre ze zdobywanych państw oddały mu się po pierwszej przegranej bitwie, inne jednak musiał zdobywać przez długie lata, przy pomocy wciąż wznawianych wypraw wojennych. Tak naprzykład, siedm wojen stoczył z samymi tylko Dżetami, pięć razy ciągnął na Chuarezm, dwa razy na Tatarów; prawda, Hindostan podbił podczas jednej jedynej wojny, za to jednak w Azji stoczył trzy wojny, z których pierwsza trwała trzy lata, druga pięć, a trzecia i ostatnia — lat siedm. Jednakże nie same tylko wojny stanowiły treść życia tego niestrudzonego wo« jownika. Przeplatały je wspaniałe połowania, uczty i przepyszne festyny, o których właściwie można powiedzieć, że zrastały się nawet z wojnami i były zwykle koroną zwycięstwa. Timurlenk, mianowicie, miał zwyczaj, iż nowy stosunek z podbitemi przez siebie władcami zdobytych krajów umacniał związkami małżeńskiemi, żądając z najbliższej rodziny zwyciężonego władcy żon dla siebie lub dla swych synów. Poza bardzo licznym haremem, w którym znajdowały się przecudnej urody niewolnice, pochodzące bądź to ze zdobytych i zrabowanych miast, bądź też przysłane w darze przez pokornych hołdowników, miał Timurlenk dwadzieścia siedem ślubnych żon, z których każda była cesarzową, a zarazem żywym, pięknym, roskosznym i oddanym pomni, kiem zwycięstwa podbitego kraju. Wojnę kończyło zwykle olbrzymie tatarskie polowanie z naganką, zwane po tatarsku „nerke“ i „gerke“; cała armja tworzyła półkole myśliwskie „nerke“, podczas gdy ludność — naganiacze, czyli „gerke“ — pędziła ku niemu zwierzynę jako to: jelenie, gazele, niedźwiedzie, lwy, wilki i dziki. Tamerlan miał w wielkiej czci Uczonych, a także wysoko cenił zręcznych rzemieślników. Jak jednych, tak i drugich kazał podczas zdobywania miast oszczędzać, zebrawszy ich w obozie po boju, rozmawiał z nimi chętnie i stale przesiedlał wszystkich do swej ojczyzny. Największą jego namiętnością było wznoszenie pięknych budowli i zakładanie cudownych, olbrzymich ogrodów. Jeden prześliczny gmach w Damaszku stanął na jego rozkaz w przeciągu dwudziestu pięciu dni. Jeśli tedy w następnych rozdziałach opowiadać będziemy o wojennych czynach Timurlenka, to będą to nie tylko opisy wypraw wojennych, bitew i rzezi, ale także wspaniałych uczt i festynów, urządzanych z bajecznym przepychem Wschodu, przecudnych miast i gmachów, jak z „Tysiąca i jednej nocy“. Z ziemi, użyźnionej tak hojnie rozlaną krwią, wykwitały nieraz kwiaty wielkiej poezji. Taka to była ta dziwna dusza największego tatarskiego zdobywcy świata.

Wyprawy wojenne Timurlenka.

Chcąc rozszerzyć granice swego państwa, rozpoczął Timurlenk przedewszystkiem wojnę z państwami sąsiedniemi, a mianowicie z Dżetami i z Huseinem Sofi, szachem Chuarezmu. Przeciwko Dżetom ciągnął w pole siedm razy, przeciw Husseinowi pięć. Wojny przeplatały sojusze, które umacniały często i związki małżeńskie. Tak naprzykład, zaraz po pierwszej wyprawie przeciw szachowi Chuarezmu, wysłał Timurlenk do niego poselstwo z prośbą o rękę jego córki Hanzady dla najstarszego swego syna Dżihangira. Hussein Sofi wyprawił przy tej sposobności wesele, którego blask zaćmił słynne uroczystości weselne Kalifa Mamuna i Motedhada. Posag panny młodej stanowiły bogato wysadzane złote korony, złoty tron, najkosztowniejsze naramienniki i kolczyki, naszyjniki i pasy, skrzynie drogich kamieni i pereł drogocenne łoża, namioty, sofy i baldachimy Najwyżsi dostojnicy państwa, witając oblubienicę sypali jej na głowę całe garście złotych monet i pereł. Powietrze przesycone było zapachem najkosztowniejszych i najrzadszych kadzideł. Stąpano po purpurze i złotej lamie; ze wszystkich miast, przez które orszak weselny przeciągał, wychodzili naprzeciw szeikowie, sędziowie imamowie i mułłowie, a wszystkie te uroczystości ze zdwojonym przepychem powtórzyły się na przyjęcie panny młodej w Samarkandzie. Namiot, w którym odbywały się zaślubiny, przedstawiał wewnątrz sklepienie niebios z gwiazdami ze złota i drogich kamieni. Zasłona wewnętrzne części namiotu była ze złotogłowiu. Gości weselnych obdarowywano całemi namiotami, pełnemi kosztownych kaftanów, szat i rzadkich drogocennych tkanin, astronomowie postawili horoskop, wróżący małżeństwu szczęście, a uroczystości, które po ślubie nastąpiły, były tak świetne, że podobnych im Wschód nie widział, nawet za najlepszych czasów Kalifatu. Z mniejszą wspaniałością obchodził Timur w następnym roku zaślubiny z księżniczką Dilszadagą, córką sułtana Dżetów. Oprócz tego ożenił się po śmierci Turkany z księżniczką Tumanagą, córką Emira Muzy, dla której połączył dwanaście królewskich ogrodów Samarkandy w jeden olbrzymi, przecudowny ogród, zwany „Baghibi-hiszt“, to znaczy „Rajski Ogrójec“. Te związki małżeńskie nie ochroniły jednak od nowych wojen, ani sułtana Dżetów, ani szacha Chuarezmu. Ten ostatni został wreszcie oblężony w swej stolicy, którą Timurlenk wziął szturmem i, splądrowawszy, przesiedlił z niej wszystkich szeików, uczonych, artystów i rzemieślników do Keszu, swego miasta rodzinnego, zwano go także Szehrsebs, t. j. „Zielone miasto“, a od tego czasu przezwanego „Świątynią Wiedzy i Wykształcenia“. Timurlenk obrał to miasto za drugą swoją stolicę i ozdobił je przepięknym białym pałacem, a później grobowcem swej ukochanej córki Akabeg. Oprócz tej córki, stracił także swego pierworodnego syna, księcia Dżihangira, którego śmierć pogrążyła go w takim smutku, że przez długi czas nie był zdolny do sprawowania rządów. Po zdobyciu Chuarezmu, Timurlenk nie taił się już ze swemi zamiarami podboju całego świata. Powtarzał nieraz, że, jak w niebie jest jedyny Bóg, tak na ziemi powinien być jedyny władca i, że ziemia ze wszystkiemi państwami, jakie na niej istnieją, nie jest dość duża, aby mogła nasycić żądzę panowania energicznego władcy. Będąc panem Turanu, t. j. krajów po tamtej stronie rzeki Oxus, pragnął teraz panowania nad Iranem, t. j. krajami, leżącemi po tej stronie rzeki Oxus, czyli właściwej Persji, w której rozległych granicach zagnieżdziły się na gruzach imperjum Dżengischana liczne dynastje. We wschodniej Persji, w Chorasanie, t. j. „Państwie Wschodniem“ panowały dwie dynastje; na południu Cheracie Ghajaseddin Pir Ali z dynastji Kurtów, na północy zaś w Sefsewarze Chódża Ali Muejed z dynastji Serbedarów, krwi Dżengischana. Pan Sefsewaru poddał się tatarskiemu zdobywcy i stał się jego wasalem. Władca Heratu próbował stawiać opór, został jednak w krwawej wojnie pobity. Timur wziął szturmem najpotężniejszą twierdzę Chorosanu Fuszendż, stolicę kraju Herat wraz ze wszystkiemi skarbami, nagromadzonemi w niej przez przeciąg dwóch wieków, dalej twierdze Szaburkan, Kabuszan i leżącą między Balchem a Kelatem twierdzę Kahkaha, co znaczy „chichot“, ponieważ, dzięki swemu znakomitemu położęniu, chichocąc, mogła śmiać się z daremnych wysiłków nieprzyjaciela. Większe miasta, jak Niszabur, Sefsewar i Tus, poddały się bez boju. Tus znane było też pod nazwą Meszhed, t. j. cmentarz, ze względu na mnóstwo znajdujących się w nim grobów największych mężów Islamu. Spoczywają tu nie tylko zwłoki Imama-Rizy, ósmego z rzęclu z dwunastu Imamów, potomków Mahometa z prostej linji, zwłoki Harun-Alraszyda, Abu-Moslima, najkrwawszego z wodzów, ale także zwłoki największego Wielkiego Wezyra, największego matematyka i największego poety perskiego, Nizamulmiika, założyciela obserwatorjum astronomicznego w Meradze, Nasireddina i Firdussiego, największego epicznego poety Wschodu, iim ur nie odwiedził ani grobu Imama, ani grobu Kalifa, ani astronoma, ani poety, za to pomodlił się na grobie okrutnego Abu-Muslima, który wygubił przeszło pół miljona ludzi. I istotnie zdawało się, jak gdyby duch krwawego wodza wstąpił w niego, bo oto, gdy w wybuchło powstanie, Timurlenk, stłumiwszy je, kazał ułożyć stos z dwóch tysięcy ludzi, których żywcem oblepiono gliną i wapnem i w ten sposób zbudowano z nich wieżę, mającą służyć jako groźny pomnik stłumienia powstania. Po zdobyciu Chorosanu, Sistanu, Sabulistanu i kraju Afganów w górach Sulejmankuh, rozpoczął Timur wojnę z Persją właściwą; wojna ta trwała trzy lata. Persja właściwa, podobnie jak Chorasan, podzielona była między dwie dynastję, mianowicie dynastję Mozaffirów, rządzącą w perskim Iraku oraz Farsu i dynastję II-chanów, do której należał Irak arabski i Azerbejdżan, czyli Atropatene. Szach Szedżaa, opiewany tak często przez Hafiza, władcę z rodziny Mozaffirów, wysłał naprzeciw nadciągającego zdobywcy posełstwo z wyrazami hołdu i wspaniałemi darami, wśród których znajdowała się większa ilość znakomicie dobranych poszóstnych zaprzęgów mułów, wielki baldachim ze szkarłatu, królewski namiot i ogromny parasol z drogocennych tkanin: Timur odprawił posła, gwarantując jego monarsze pokój i bezpieczeństwo, równocześnie jednak, według swego zwyczaju, zażądał dla swego wnuka Mirzy Pir Mohammeda ręki córki Szacha. Nie tak pokojowo usposobiony był II-chan sułtan Achmed, który stawił Timurowi opór, naprzód w swej warownej stolicy Sułtanje, następnie uciekł do Tebryzu wreszcie do Bagdadu. Timur zajął północne prowincje Persji — Mazenderan, Rei, Rustemdar, zdobył Sultanije, Tebry i Nachdżiwan, a wreszcie przeszedł pod Dżulfą przez Arakses, gdzie ta rwąca rzeka ujarzmiona była wówczas przez słynny, kamienny most, którego łuki wysokie na pięćdziesiąt do sześćdziesięciu łokci, były po obu stronach zamknięte skalistemi bramami. Kars, twierdza wyrąbana w skałach, otworzyła swe wrota warczeniu wielkiego bębna Gurgeh i bojowemu okrzykowi tatarów „suriin, co znaczy — „prowadźcie naprzód! Rownież bez boju poddała się Georgja wraz ze swą stolicą Tyflisem. Tak zakończyła się ta kampanja. W zimowych leżach, rozłożonych na pięknych równiach Karabagu, złożył Timurowi hołd książę Georgji, który dla utrzymania się na tronie, wyparł się wiary chrześcijańskiej i przyjął Islam. Między róznemi darami i kosztownościami, jakie złożył u stóp Timura, znajdowała się też pancerz na koszulka, własnoręcznie zrobiona przez króla Dawida, któremu Koran ten wynalazek przypisuje. Prócz niego złożył też Timurowi hołd książę Szirwanu, który wystąpił wspaniale, przynosząc dary sercu tatarskiemu najdroższe i składając je w sposób najmilszy, albowiem wszystko było w liczbie dziewięć: dziewięć szabel ofiarował, dziewięć łuków, dziewięć namiotów, dziewięć baldachimów, dziewięć mis złotych, dziewięć sztuk kosztownych tkanin, dziewięć koni szlachetnej rasy i dziewięć niewolnie, ale tylko ośmiu niewolników, bo za dziewiątego podał sam siebie. Ta przypochlebna szczodrość tak się Timurowi spodobała, że w nagrodę mianował swego wasala królem Szirwanu. Wkrótce potem zdobył Timur oporny Diarbekr w Mezopotamji, dalej miasta Achlath i Aadyldżuwas, wreszcie twierdzę Wan w Armenji. Twierdza ta broniła się uporczywie przez dwadzieścia dni, skutkiem czego rozsrożony zdobywca kazał obrońców jej ze związanemi rękami postrącać z wysokich murów w przepaść. Tymczasem umarł Szach Szedżaa, władca Farsu, zaś syn jego Seinolaabidin, Timurowi hołdu i nie uznał jego zwierzchnictwa. Natychmiast hordy Timura zwróciły się ku południowi i zajęły boju perski Irak wraz ze stolicą Isfahanem. Ali-Kuczawa, młody kowal z przedmieścia Isfahanu, doprowadzony do wściekłości ujarzmieniem ojczyzny przez Tatarów i, zauważywszy, że załoga tatarska nie jest zbyt liczna, zbudził w nocy biciem w bęben ludność miasta i powiódł ją na wroga. W walkach ulicznych wymordowano przeszło trzy tysiące Tatarów. Dyszący zemstą limur, kazał teraz wziąć miasto szturmem, splądrować je i sprawić rzeź, a aby ani jeden Tatar nie zaniedbał pomścić wymordowanych przez powstańców, rozkazał, iż każdy żołnierz ma stanąć przed swym dowódcą z pewną ilością głów mieszkańców. Oszczędzać nakazał tylko dzielnicę szeikow i uczonych w prawie, przyczem specjalną straż postawił przed domem wielkiego uczonego Chodży Imamcddina Waiza, mimo że uczony ten od roku już nie żył. Objuczonych złotem żołnierzy rzez tak zmęczyła, z zamiast zcinać łby, woleli je kupować aby zebrać wyznaczoną przez Timura ich ilość. Z początku płacono za głowę dwadzieścia kopiejek, potem pół kopiejki, w końcu nikt już kupować nie chciał. Na placach miejskich ułożono całe piramidy ściętych głów, których było przeszło siedmdziesiąt tysięcy. Po tak strasznym przykładzie Sziras poddało się już bez walki, a w pałacu, zwanym „Tronem Karadży“ ucałowali przed Timurem na znak poddaństwa ziemię nie tylko najwyżsi dostojnicy państwa, ale tak, ze książęta z rodziny Mozaffirów, władcy Kermanu i Jezdu, Atabegowie z Laristanu i władcy Laristanu. We wszystkich tych krajach odmawiano już w meczetach modlitwę w imieniu Timura, który równocześnie do wszystkich podległych sobie krajów kazał rozesłać listy z wieścią o zwycięstwie, aby chatibowie, t. j. kaznodzieje mogli z kazalnic wygłosić modlitwę za powodzenie władcy. Podczas kiedy Timur walczył w Pers ii zbuntowało się Chuarezm, którego wielkorządcy uciekli do Tokatmysza, tatarskiego chana Kipczaku. Timur zburzył Ćhuarezm kazał miejsce, na którem miasto stało, zaorać i zasiać jęczmieniem i przesiedlił całą ludność do Samarkandy, do której z tryumfem powrócił. Tu zaczął się przygotowywać do nowej wojny z Tokatmyszem, swoim niewiernym wasalem. Tokatmysz, władca Kipczaku, t. j. Wielkiego Tataristanu, znajdującego się między małym Tataristanem, Krymem, a Turkestanem, zawdzięczał swój tron Timurowi, który popierał go przeciwko Uruschanowi, tatarskiemu władcy Rosji. Obaj ci chanowie pochodzili z krwi Dudżi‘ego, syna Dżengischana. Timur, dowiedziawszy się, że Tokatmysz gromadzi w Kipczaku wojska, rozesłał czemprędzej po całem swem rozległcm państwie,,tawaszych“, t. j. komisarzy werbunkowych, sam zaś udał się w okolice Jezior Bucharskich, gdzie, stosownie do starej tradycji domu Dżengischana, przez całą zimę polował na łabędzie wraz z synami Ogotai i Dżagatai. Co tydzień wysyłał stąd do Samarkandy pięćdziesiąt wielbłądów, objuczonych łabędziami, które rozdzielano między wojsko. W styczniu wyruszył z całym dworem i wojskiem z Taszkentu, odesławszy poprzednio do Samarkandy cały harem, z wyjątkiem najulubieńszej żony imieniem Czołpan (gwiazda poranna), córki Chadżibega, Dżeta. W Karasuman, gdzie z powodu wielkich śniegów i deszczu musial się zatrzymać, przyjął posłów Tokatmysza. Według ceremonjału tatarskiego wprowadzono ich biegiem, poczem posłowie padli przed Timurem na twarz i, usprawiedliwiając swego pana, wręczyli dary: sokola do polowania (czonkar) i dziewięć koni nadzwyczaj wytrwałych w biegu. Tb mur posadził sobie wprawdzie sokola na pięści, odpowiedział jednak, że Tokatmysza za niewdzięczność ukarać musi. Wojska Timura ruszyły przez Jazy, Karaczuk i Sabran ku górom Kuczukdagh to znaczy, ku „Małej górze“ i ku górom Uludak, to znaczy „Wielkiej Górze“. Timur wyszedł na szczyt tej ostatniej góry, aby z niej móc przyjrzeć się nieskończonym stepom wielkiej Tatarji. Z roskoszą przez cały dzień przyglądał się falującemu morzu zielonych stepów, a tymczasem żołnierze jego znosili kamienie, aby z nich zbudować wieżę na pamiątkę dnia i godziny. Wielkie polowanie, w którem wzięła udział prawie cała armja, zaradziło z łatwością dotkliwemu brakowi żywności, poczem Timur odbył przegląd swego wojska. Armja Timura, choć dzika i składająca się z najrozmaitszych żywiołów, była karna i znakomicie zorganizowana; dzieliła się na „tomany“, t. j. dywizje, liczące dziesięć tysięcy ludzi, „hezary“, t. j. pułki po tysiąc ludzi i „sady“, czyli sotnie. Każdy żołnierz musiał mieć siedmioraką broń, mianowicie miecz, lancę, luk, strzały, pancerz, maczugę i arkan do chwytania uciekającego wroga. Rozumie się, że armja ta składała się przeważnie z jazdy, aczkolwiek nie brakło także piechoty i oddziałów technicznych niezbędnych przy zdobywaniu owczesnych i twierdz o bardzo wysokich, grubych murach i wieżach, budowanych z potężnych głazów. Przy zdobywaniu takich^ twierdz główną rolę odgrywali saperzy, którzy podkopywali się pod mury miasta, kopali p niemi wielkie lochy, a następnie podpierali fundementy murów grubemi, drewmanemi słupami, które podpalali, skutkiem czego zapadała się ziemia, a wraz z mą waliły się też mury twierdzy. Oprócz saperów y oddziały maszyn oblężniczych oddziały pontonowe, oddziały ciężkich kusz oraz miotaczy greckiego ognia. Późnej do decydującego uderzenia używał Timur także sprowadzonych z Indyj słoni bojowych. Nadzwyczaj pstry był ogromny zwykle tabor jego armji, składający się z przedhistorycznych niemal wozów, ciągnionych przez konie, malutkie, lecz silne himalajskie woły, osły, muły i siwe, ciężkie woły perskie, któremi długiemi rzędami szły objuczone wielbłądy. Kiedy Timur objeżdżał armję, dowódcy poszczególnych oddziałów przyklęskali, według tatarskiego zwyczaju, obok swych koni, trzymając je za uzdę i odma wiali głośno modlitwę za panującego. Tak tedy przeprowadzony modlitwami i błogosławieństwami synów, wnuków i oddanych wodzów, rozpoczął Timur działania wojenne przeciw Tokatmyszowi. Komendę nad przednią strażą, zwaną po tatarsku „mangalaj“, powierzył wnukowi swemu Mirzie Mohammedowi. Wkrótce starły się przednie straże obu wojsk. W krwawej bitwie padli najdzielniejsi bohaterowie Timura, Herimiilk, Ramazanchodża, Erlat i Aikutimur. Jednakże zwycięstwo było po stronie Timura, który powracających z bitwy, obssypał pochwałami i podarkami, nadal im tytul Tarchanów, czyli mających każdej chwili wolny dostęp do władcy, a synowi zabito go w boju wezyra Kaladżygaja, powierzył wielką pieczęć państwa oraz mniejszą pieczęć swego gabinetu, tak zwaną „Pieczęć Motyla“. Po sześciu dniach doszło do walnej bitwy, podczas której Timur poraz pierwszy odstąpił od przyjętego przez wszystkich Tatarów szyku półksiężycowego i ugrupował swą armję w siedm kolumn, rozstawionych w szachownicę. Okrzyk bojowy „Silriin!“ zagłuszył straszliwy wrzask surmy bojowej „korenaj“, a Seid Bereket, szeril, który swego czasu wręczył Timurowi chorągiew i bęben, przepowiadając mu panowanie nad światem, i od tego czasu towarzyszył mu we wszystkich wyprawach wojennych, ukląkł z obnażoną głową, prosząc niebo o błogosławieństwo. Zwróciwszy się w stronę nieprzyjaciela, rzucił garść kurzu, wołając: — Oby wam klęska tak poczerniła twarze! — poczem zawołał do Timura: — Idź dokąd chcesz, jako zwycięzca! Tokatmysz został pobity na głowę, zaś Timur, zarządziwszy energiczny pościg, stanął obozem nad Wołgą na przecudnej równinie Urdepe. Ogromny obóz był świetny. Mimo, że zajmował przeszło milę kwadratową, cały ogrodzony był wzorzystą materją; niezliczone były łupy w bydle i niewolnikach, które spędzono z obu brzegów Wołgi, a także licznych wysp; najpiękniejsze dziewczęta odesłano do haremu Timura, resztę rozdzielono między emirów. Pięć tysięcy najlepiej zbudowanych i wykształconych młodzieńców, przeznaczono do wewnętrznej służby dworskiej. Następnie odbyła się wspaniała uczta, jedna z najświetniejszych, jakie wspomina historja Turanu. Potrawy na złotych półmiskach, wysadzonych drogiemi kamieniami, podawały najpiękniejsze dziewczęta i chłopcy; muzycy wymyślali nowe melodje, z których jedna z tego powodu po dziś dzień nosi nazwę „Listu o zdobyciu Kipczaku“, Timur siedział na tronie władców wielkiej Tatarji, którzy zwykle rezydowali w Urdepe nad Wołgą. Najpiękniejsze kobiety haremu otaczały jego tron, a muzyka przechodziła z dziarskiej tonacji zwycięstwa (Rihawi) w lubieżną tonację miłości (Uszak). Następnego roku (1391) rozpoczęła się druga wojna perska, która trwała pięć lat. Podczas tej wojny pierwszy raz do chorągwi i buńczuków, służących w wojsku dotychczas za znaki, dodano też smoka — symbol panowania nad światem. W krwawych szturmach zdobyto i wyrżnięto miasta Amul, Sari i Mahanasar. Do zwykłych okrucieństw wojny przyłączyła się tu też zemsta nad tajną organizacją „sztyletników“, którzy mordowali nietylko tatarskich żołnierzy, ale także i wysokich dostojników. Kiedy tych spiskowców wyłapano! stracono ich w sposób tak straszliwy, że nawet kroniki tatarskie i perskie nie podają szczegółów, zaznaczając tylko, że była to najstraszniejsza rzeź, jaką kiedykolwiek świat widział. Z północnej Persji skierował się Timur na południe, uderzając na Loristan, Huzistan i Fars, gdzie dotychczas jeszcze około pół tuzina książąt z rodziny Mozaffirów, panowało w poszczególnych miastach. Timur wszystkie te kraje zdobył, skarby zabrał, nałożył na mieszkańców olbrzymią kontrybucję uczonych i artystów wysłał do Samarkandy, wszystkich zaś książąt z rodziny Mozaffirów kazał ściąć, wyjąwszy dwóch, oślepionych przez własnych braci, a którym pozwolił spokojnie dokończyć życia w Samarkandzie. Teraz zwrócił się na zachód ku Kurdystanowi, a potem ku Bagdadowi, który zdobył, wziąwszy przytem do niewoli żony sułtana i jego syna. Według swego zwyczaju Przesiedlił natychmiast z Bagdadu do Samarkandy wszystkich uczonych i artystów, między nimi słynnego Chodżę Abdulkadira, twórcę teorji tonacyj muzycznych. Po podbiciu Mezopotamji i Kurdystanu, ruszył Timur na podbój Armenji i Georgji. Kampanję rozpoczęto szczęśliwe zdobycie Alandżaku, którego pan, Kara Jusuf, książę z dynastji Czarnego Kozła, uciekł na pierwszą wiadomość o zbliżaniu się Timura. Na wielkich błoniach pod Achlathem, prastarej stolicy turkmeńskich książąt, odebrał Timur hołd od księcia Aadilduwaza i Tahertena, władcy Erzendżanu. Ten ostatni, nie bez powodu, poddał się pod opiekę Timura, albowiem znacznie niebezpieczniejszymi od cesarza tatarskiego byli dla niego sąsiedzi Turcy. Timur mianował go niezależnym księciem, którą tą godność potwierdził mu specjalnym dyplomem, mającym zamiast podpisu odcisk jego ręki, zamaczanej w czerwonym atramencie; prócz tego dał mu w darze złotą koronę, wysadzaną perłami. Na halach gór Mingól, czyli Tysiąca Jezior, gdzie są źródła wielu rzek, a między niemi i Eufratu, obchodzono uroczyście urodżiny księcia Ibrahima, drugiego syna Szachrocha, oraz zwycięstwa, odniesione przez wojska Timura w Georgji. Z maczugą w ręce i z koroną cesarską na głowie, siedząc na złotym tronie, przyglądał się cesarz Tatarów uczcie. Tron otaczały najpiękniejsze odaliski jego haremu; po prawej stronie tronu stali śpiewacy, po lewej muzykanci. Dziewięciu konnych czauszów czuwało nad porządkiem festynu. Podczaszowie z kryształowych flasz i złotych dzbanów, nalewali czerwone wino z Szirazu i złote wino z Libanu. Podczas trzytygodniowych uroczystości i uczt zapomniano o zgiełku wojennym. Tymczasem nadciągnęła nowa burza. Kiedy Timur ruszył ze swojem wojskiem do Georgji, doszły go wieści, że tatarskie hordy Takatmysza przeszły przez kaukazką Żelazną Bramę i pustoszą część Szirwanu. Ponieważ właśnie nadeszła zima, nie mogło być mowy o wojnie, skutkiem czego Timur rozpoczął układy. Tokatmysz, rozzuchwalony łatwem powodzeniem i, ulegając namowom swych Aghlenów i Nowianów, t. j. książąt i wysokich dostojników, pokoju nie przyjął. Na wiosnę (1394) rozpoczęły się działania wojenne. Tokatmysz został pobity na głowę, a Timur, stanąwszy nad Wołgą przy brodzie Turatu, zdetronizował Tokatmysza i mianował chanem Kipczaku Aghlena Koriczaka, bawiącego w jego obozie syna Uryschana, dając mu na znak swej łaski złoty płaszcz i złoty pas. Wysławszy naprzód Koriczaka wraz z oddziałem Uzbegów, sam przeszedł ze swem wojskiem przez Wołgę, Don i Dniepr i, skierowawszy się ku północy, spustoszył ogniem i Ukrainę i Rosję, docierając aż w pobliże Moskwy. Niezmierne były łupy wojenne w złocie i srebrze, w futrach sobolich, gronostajowych, rysich, lisach czerwonych i niebieskich, w futrach białych niedźwiedzi. Na południe dotarły hordy tatarskie aż do Azowa i Kubani, skąd wróciły znów do Georgji, aby zdobyć broniące się jeszcze twierdze. Spalono Astrachań, Seraj i Madżar (tatarskie miasto nad Terekiem). Podczas kiedy Timur srożył się między Dnieprem, Wołgą a brzegami morza Kaspijskiego i Azowskiego, syn jego Mohamet Mirza Sułtan, dotarł aż do brzegów zatoki perskiej i podbił królestwo Hormuz. Nareszcie po pięciu latach trudów wojennych, postanowił zwycięski Timur wrócić do swej ojczyzny, po tamtej stronie rzeki Oxus. Na brzegu rzeki powitały go cesarzowe, jego małżonki, i księżniczki, żony jego synów i wnuków. Na powitanie obsypały go złotemi monetami, perłami i drogiemi kamieniami, a w darze przyprowadziły mu tysiąc pięknych koni z bogatemi rzędami i tysiąc mułów jednej i tej samej maści w bogatej uprzęży. Timur udał się naprzód do swego miasta rodzinnego Keszu, na grób swego ojca Taraghaja i syna pierworodnego Dżinhangira, poczem odbył pielgrzymkę do grobów nabożnych i świętych mężów, przyczem hojnie rozdawał jałmużnę, niemałą część łupów rozdał też pomiędzy uczonych. Z wiosną następnego roku przeniósł się z „Białego Niebiańskiego Pałacu” do „Ogrójca Północy”, t. j. do Samarkandy, gdzie zbudował nowy pałac z białego, napół przezroczystego marmuru z Tebryzu i, ozdobiwszy go świetnemi malowidłami, ofiarował go wnuczce swej, księżniczce Begizi, jak kiedyś „Rajski Ogrójec” darował małżonce swej Tumanadze. Syna Szachrocha, który dotyczas ku jego zadowoleniu sprawował rządy w Chorasanie jako wielkorządca, ustanowił królem Chorasanu, przyłączywszy do niego jeszcze Sistan i Mezendaran“ raz z miastami Firuzkuch i Rei. Takwcześniej jeszcze ustanowił syna swego Miranzacha królem Medji i Mezopotamji, a syna Omarszeika — szachem Persji właściwej. W ten sposób czterech jego synów zasiadło Już na królewskich tronach. Pod tym względem Timur naśladował wiernie Dżegischaua, starając się podobnie jak on, o utworzenie licznej i silnej rodziny, którąby mógł obsadzić wszystkie podległe sobie trony. Stąd też myśli Timur o nowych związkach małżeńskich, a w historji jego śluby odgrywają nie mniejszą rolę od wojen. To też i teraz odbyły się znowu dwa wesela, mianowicie wesele księżniczki Begizi, którą poślubił książę Iskender Mirza i wesele Timura, który w 63-im roku życia poślubił młodziutką Tukelchanum, córkę mongolskiego księcia; młodej małżonce ofiarował sędziwy małżonek w darze nowo założony, najpiękniejszy w Samarkandzie park, zwany „Dilgiisza“, t. j. „Otwierający serce“. Oprócz tego zbudował w Samarkandzie pałac „Tachti Kadżar“, a w Jazi (nad Sihunem, niedaleko Taszkentu) kopułę nad grobem pewnego słynnego szeika — po dziś dzień miejsce pohożnych pielgrzymek. Teraz dopiero mógł Timur urzeczywistnić jeden z najdroższych sobie i najmilszych planów, a mianowicie podbój Indyj. Powód do tego dały mu swary, jakie po śmierci ostatniego wielkiego władcy półwyspu indyjskiego, Firuz-Szacha wybuchły między jego spadkobiercami. Korzystając z tej sposobności, zebrał Timur wielką armję, z którą postanowił ruszyć na wyprąwę w nieznane sobie dotychczas kraje. Na wieść o tem ze wszystkich stron zaczęły przybywać poselstwa z życzeniami zatem zgłosili się wysłannicy księcia Tatarów i Mongołów z Kipczaku, z kraju Dżetów, Kałmyków, z Persji, Arabji i Kaszmiru. We wrześniu 139 roku stał Timur ze swem wojskiem na brzegach Indusu, w tem samenf miejscu, gdzie Dżełałeddm Minkberini, szach Chuarezmu, ścigany Przez Dżengischana, rzucił się w rzekę i przepłynął ją, podczas gdy jego prześladowca, zdobywca świata, zawrócił. Timur przeprawił się przez Indus i stąd dopiero odesłał z powrotem posłów, jako naocznych świadków tego faktu. W stępując w ślady Aleksandra Wielkiego, przeprawił się przez pięć izek Pendżabu. N a wschodnim brzegu rzeyphazis, zbudował Aleksander ołtarze, Które stanowiły granicę jego podbojów w lndjach. Timur przeszedł tę granicę i, zdobywając miasta i kraje, ciągnął na Delhi, chcę sułtana Mahmuda. Jeszcze nie stoczono żadnej większej bitwy, a już wojska atarskie wlokły za sobą przeszło sto tysięcy niewolników, przeważnie Gwebrów czyli czcicieli ognia. Na uwagę jednego z wozów, iż tak wielka ilość jeńców w obozie może być niewygodna podczas większej Cutwy, Timur rozkazał wszystkich jeńców wymordować, przyczem dodał, iż któryby tego nie uczynił, zginie z ręki kata, zaś cały jego majątek i harem, stanie się własnością donosiciela. W przeciągu kilku godzin wszystkich jeńców wymordowano. Nawet jeden z najłagodniejszych łudzi na świecie, uczony Nasireddin Umul, który uważał za grzech rozlewanie krwi zwierząt, musiał, dla uratowania własnego życia, kazać zarżnąć piętnastu niewolników. Towarzyszący Tirnurowi stale podczas wypraw wojennych astrologowie i wróżbiarze ośmielili się tym razem oświadczyć, iż układ gwiazd dalszej wyprawie nie sprzyja, Timur jednak wyśmiał ich, twierdząc, że nie dba o gwiazdy, dzieło rąk Allacha, a trzymać się będzie tylko Koranu. Otwarłszy na ślepo świętą księgę, trafił natychmiast na zdanie, wróżące mu zwycięstwo i powodzenie. Wróżba spełniła się, wojska hinduskie zostały pobite na głowę, a Delhi zdobyte, złupione i wycięte w pień. Spokojni i łagodni Gwerbowie, doprowadzeni do rozpaczy, sami podkładali ogień ze swych ołtarzów pod swe domy i palili się w nich żywcem z żonami i dziećmi. Gdzieindziej znów obdarto ich wszystkich żywcem ze skóry, kobiety i dzieci w jassyr, a miasto obrócono w perzynę. Zdobycz wojenna przechodziła wszelkie oczekiwania. Zebrano niesłychane mnóstwo złota i srebra, bransolet, pierścieni, naszyjników, napierśników, djademów i pasów z brylantami z Golkondy, z rubinami z Bedachszanu i cejlońskiemi szafirami. Zdobyto olbrzymią ilość wielbłądów, słoni i niewolników. Prosty szeregowiec miał półtorasta niewolników, ciura obozowy co najmniej dwudziestu. Dziesięć karawan słoni wraz z listami, donoszącemi o zwycięstwie, wysłał Timur do książąt Persji, Medji i Armenji, azku granicom Małej Azji. Tysiące artystów, rzemieślników, przeważnie kamieniarzy i murarzy, rozdał książętom i emirom, aby ich zachęcić do, ślubowanej na początku wyprawy, budowy wielkiego meczetu w Samarkandzie. Timur ścigał Indów aż do źródeł Gangesu, którego wody zabarwił krwią, wycinanych w pień, czcicieli świętej rzeki. Zwycięską wojnę zakończyło olbrzymie polowanie, podczas którego zabito setki lwów, tygrysów, lampartów, nosorożców, błękitnych Jeleni, bażantów i dzikich pawi. Odpocząwszy, Timur zawrócił i, minąwszy przecudną dolinę Kaszmiru, wrócił do Samarkandy, gdzie na pamiątkę tej wojny, prowadzonej w celu wytępienia bałwochwalców, zbudowano przy pomocy hinduskich i perskich budowniczych i rzeźbiarzy wielki, wspaniały meczet.

The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.

Loading the full text…