Front matter
Wydany staraniem komitetu zawiązanego na przyjęcie gości z Wielkopolski, Prus, Szlązka i Krakowa, przybyłych na Zjazd do Lwowa dnia 13 Sierpnia
1871.
'
całość
Wydany staraniem komitetu zawiązanego na przyjęcie gości z Wielkopolski, Prus, Szlązka i Krakowa, przybyłych na Zjazd do Lwowa dnia 13 Sierpnia
1871.
'
Druk i ld. Kornela Pillera.
Początek i dzieje miasta Lwowa.
Miasto Lwów położone w kotlinie nad (wpadającą pod Ostrowem do Bugu) rzeczką Pełtwią, w wysokości 822 stóp nad powierzchnią morza, powstało około r. 1268—1270. Panujący podówczas na Rusi Czerwonej Lew Daniłowicz, książę halicki, zbudował na wysokiej, okolonej nieprzystępnemi bagnami i wodami Pełtwi, a gęstym lasem porosłej górze, gdzie dziś kopiec Unii lubelskiej sypią, drewniany zamek, a właściwie kryjówkę przed Tatarami, którzy wtedy cały kraj ruski zawojowali byli, a żyjących w niesnaskach między sobą książąt ruskich, do płacenia sobie haraczu i do niszczenia wszystkich okazalszych grodów ruskich zmuszali. Zniszczenie tym sposobem miasta Halicza, stolicy księstwa halickiego, spowodowało księcia Lwa do zbudowania w tem, podówczas odludnem i tylko z jednej strony przesmykiem gór dostępnem miejscu, nieznacznego grodu, celem siebie i skarbów swych przed wrogiem. Gród ten nazwany od imienia założyciela swego Lwihorod, dał początek miastu Lwowu, które o wiele lat później, gdyż dopiero za rządów królów polskich w tem samem miejscu, w którem dziś jest rozłożone, zabudowało się. Za czasów bowiem księcia Lwa, miasto rozkładało się na wyżynach, u podnóża Wysokiego zamku, od strony południowej, zachodniej i północnej. W roku 1339 Kazimierz Wielki, król polski, zdobywszy Ruś czerwoną, spalił dawny drewniany zamek, a natomiast wymurował w r. 1342, nowy zamek warowny, nazwany Wysokim zamkiem, z którego dotąd tylko skąpe zachowały się szczątki. Oprócz zamku, założył Kazimierz W. u podnóża Wysokiego zamku i nad korytem Pełtwi, nową osadę, w której umieścił po większej części wojska niemieckie, które mu do zdobycia Lwowa i Rusi Czerwonej pomagały. Tą, składającą się wtenczas po większej części z obcokrajowców, osadą, położył Kazimierz W. kamień węgielny pod miasto nazwane Lemburg czyli Löwenburg, po polsku Lwów, które rozszerzone w kilkadziesiąt lat później w kotlinie Pełtwi i dostatecznie obwarowane, zasłynęło handlem i przemysłem, a jako stolica Rusi pod panowaniem polskiem, podniosło się do znacznego dobrobytu. Handel wschodni do Polski i Gdańska przechodził w średnich wiekach wyłącznie przez Lwów, a na znane w całej Europie jarmarki i targi lwowskie, przybywali kupcy nawet z Persyi, Turcyi i Arabii, szczególnie Grecy i Ormianie. Niemniej rzeczpospolita wenecka utrzymywała tu przez dłuższy czas, aż do opanowania portów krymskich przez Turków i Tatarów, swego ajenta, który tu załatwiał wszelkie sprawy handlowe tego znanego w świecie kupieckim miasta. Do tego dobrobytu przyczyniali się nie mało królowie polscy nadawaniem miastu osobnych praw i przywilejów, któremi Lwów co do znaczenia swego na równi z innemi większemi miastami w Polsce, szczególnie z Krakowem i Warszawą postawiony został. Począwszy bowiem od Kazimierza W., każdy król niemal pamiętał o Lwowie i nadawał mu prawa nowe lub zatwierdzał dawniejsze. W ślady królów wstępowali możni panowie. Szczególnie odznaczył się w tym względzie Władysław książę Opolski, który mając nadaną sobie od Ludwika, króla polskiego i węgierskiego, ziemię ruską, obrawszy Lwów za stolicę, w r. 1370 przybył do Lwowa, i zamieszkując tu aż do r. 1379, nadał miastu wiele przywilejów i rozszerzył swobody handlowe. W r. 1387 gdy wśród zamieszek wojny domowej w Wegrzech, tamtejsza królowa Marya, dziedziczna pani ziem ruskich, dostała się do niewoli, panowie polscy korzystając ze sposobności, wzięli z sobą królowę Jadwigę, zamężną już za Jagiełłem, który podówczas apostołował na Litwie, i puścili się z wojskiem ku Lwowu. Miasto wyprawiło poselstwo naprzeciw królowej, przebywającej w Gródku, a ta wkrótce odprawiwszy wjazd do Lwowa, zatwierdziła wszystkie przywileje miasta. Od tego czasu do r. 1772, Lwów wraz z całą Rusią Czerwoną podlegał ciągle królom polskim. Jakie zaś było znaczenie miasta w stosunku do rzeczypospolitej polskiej, poznać można z tego, że w przywileju z r. 1689 nadanym przez króla Jana Kazimierza, nazwano je: Ornamentum monumentumque primarium Russiae ore totius regni; a w paktach konwentach króla Augusta II. wspomniano o niem jako o ostatniej zasłonie i przedmurzu (antemurale) krajów polskich i całego chrześciaństwa (et totius christianitatis). Zaszczytne te nazwy pochodziły ztąd, że mury Lwowa w istocie zasłaniały Polskę od napadów tatarskich, tureckich, wołoskich i innych wrogów ojczyzny, gdyż co rok prawie ukazywały się hordy tatarskie lub inni nieprzyjaciele Polski pod murami miasta. W r. 1350 Olgierd, Kiejstut i Lubard, książęta litewscy, ze znaczną siłą Litwinów, Rusinów włodzimirskich i Tatarów, napadłszy na Lwów, spalili przedmieścia i uprowadzili mnóstwo jeńców. W r. 1438, Tatarzy pod wodzą Szachmata spustoszywszy Ruś, oblegli Lwów, od czego się miasto tylko znacznym okupem uwolnić musiało. Podobne napady Tatarów na Lwów ponowiły się w r. 1444 i 1453. W r. 1498 ledwie dźwignęło się z gruzów pięć baszt, które przed trzema laty zgorzały. Stefan, hospodar mułtański, na czele kilkudziesięciu tysięcy Wołochów, obległ Lwów i przypuścił do miasta szturm. Odparty zrabował i spalił przedmieścia. Lecz zaledwie odciągnął ode Lwowa, pojawiła się w tym samym roku wśród skwarnego lata horda Tatarów i zniszczyła co po Wołochach pozostało, a w jesieni nadciągnęli jeszcze i Turcy. W r. 1509 Bogdan, hospodar wołoski, pojawił się pode Lwowem, a oblegając miasto przez trzy dni, srogi do miasta szturm przypuszczał; lecz mężnie przez mieszkańców odparty, cofnął się, splądrowawszy i spaliwszy przedmieścia i okolice. W XVI. wieku wycierpiał Lwów liczne napady Tatarów, szczególnie w r. 1514, 1523, 1524, 1575, 1589 i 1612. W r. 1620 po nieszczęsnej klęsce cecorskiej, Turcy i Tatarzy podsunąwszy się pod Lwów, rozeszli się za łupieżą, lecz tu przez ochotników polskich pod wodzą Stanisława Lubomirskiego, zabieżeni, ponieśli znaczne straty. W r. 1623 podczas morowego powietrza, którego ofiarą padło więcej niż 2000 ludzi, przyszli Tatarzy pod Lwów, i zabrali jeńcem wszystkich tych, co z obawy śmierci morowej w obrębie murów miejskich, szukali bezpieczeństwa w okolicznych wioskach. Po śmierci króla Władysława IV. w czasie bezkrólewia w r. 1648, Bogdan Chmielnicki hetman kozacki zerwawszy z Polską, stanął na czele 200.000 Kozaków i 60.000 Tatarów pod wodzą Tokaj Bega dnia 8 października 1648 pod murami Lwowa i oblegał miasto przez 17 dni. Zdobywszy Wysoki Zamek wyrznęło kozactwo przeszło 200 osób, szukających tamże schronienia. Chmielnicki zniszczył przedmieścia, klasztor Karmelitów (na halickiem przedmieściu w miejscu gdzie obecnie buduje się gmach gimnazyalny) wyrznął księży i osoby świeckie, które się tu schroniły. Miasto samo uwolniło się złożeniem okupu w sumie 300.000 złp. w gotowiźnie i towarach od podobnego ciosu. Chmielnicki odstąpiwszy wtedy od oblężenia znowu pojawił się r. 1655 powtórnie, w 40.000 wojska kozackiego i moskiewskiego pod Wasyla Buturlina pod murami miasta Lwowa. Trzymawszy miasto od 29 września do 8 listopada w oblężeniu odstąpił od niego, wziąwszy okup w sumie 60.000 złp. Były to dwa wielkie dla miasta ciosy, pod któremi zaczął upadać jego dobrobyt. Straszniejszem jednak jeszcze było dla Lwowa oblężenie jego przez Turków, po zajęciu Kamieńca podolskiego w r. 1672. Na wieść o zbliżaniu się nieprzyjaciela, wielu rajców opuściło Lwów, i tylko pozostały burmistrz Bartłomiej Zimorowicz, zagrzewał podówczas współobywateli do obrony. Straszna nawała 50.000 Turków i przeszło 100.000 połączonych z nimi Wołochów, Siedmiogrodzian, Tatarów i Kozaków, pod naczelnem dowództwem jenerała tureckiego Kaplan baszy, obległa Lwów dnia 20 września. Turcy kopiąc kanały podziemne, ażeby niemi wedrzeć się do miasta, omal że niedostali się do pierwszych fortec miejskich — lecz spadły w dzień Św. Michała (30 września) ulewny deszcz, zalał i poniszczył ich wszystkie roboty, co było powodem, iż przybyli w tym czasie do obozu tureckiego posłowie Rzeczypospolitej, wyjednali zawieszenie broni, a po długich targach i rokowaniach, miasto się okupiło złożeniem sumy 80.000 czerwonych złotych polskich. Niemogąc tej sumy natychmiast złożyć, zakładnikami zapewniło miasto nieprzyjaciela iż kwotę tę w swoim czasie uiści. Oblężenie trwało aż do 6 października. W r. 1675 w sierpniu, zagrożone było znowu miasto od licznej hordy Tatarów. Król Jan III oswobodził miasto pobiwszy Tatarów na polach Zniesienia, wsi pode Lwowem u stóp wysokiego zamku leżącej. W r. 1695 zaś zgromił hetman Stanisław Jabłonowski Tatarów pod Lwowem na „murowanych mostach“ i przedmieściu „Krakowskiem.“ Nareszcie w r. 1699 pokazały się po raz już ostatni buńczuki i półksiężyce pod murami tego miasta. Wnet jednak znalazł się inny nieprzyjaciel, który w srogości przewyższył Turków i Tatarów. Tym wrogiem był Karol XII król Szwedzki, który pod pozorem przyjaźni dla Polski, zniszczył kraj cały a miastu naszemu zadał cios ostatni. Dnia 6 września 1704 ukazali się Szwedzi pod Lwowem, i wezwali miasto do otworzenia bram i poddania się królowi Leszczyńskiemu, protegowanemu przez Szwedów. Gdy miasto niechciało łamać zaprzysiężonej wierności królowi Augustowi II (Sasowi), nazajutrz po swojem tu przybyciu, opanawali Szwedzi Wysoki zamek i klasztor Karmelitów bosych, w którym walecznie broniło się kilkudziesięciu ludzi pod wodzą Hemringa, przypuścili szturm do miasta i niebawem furtą bosacką (za cerkwią wołoską) wdarli się na rynek. Najdłużej jeszcze bronili się kuśnierze przy bramie krakowskiej, gdzie ich wielu poległo. Karol XII pozwolił wojsku dwie godziny rabunku, kościoły i cerkwie oraz znaczniejsze domy z kosztowności, a kupcom pozabierał wszystkie towary, mianowicie sukna i odzież. Niezadowolony tem jeszcze, nałożył on na miasto 50.000 talarów bitych kontrybucyi. To samo czynili i jenerałowie jego tak, że razem wypłacono nieprzyjacielowi 120.000 talarów. Oprócz tego zabrali Szwedzi wszystkie zapasy broni, a działa których uprowadzić nie mogli porozrywali. Wreszcie i konfederaci barscy usiłowali w pierwszych dniach czerwca 1769 pod dowództwem starosty Zuzelnickiego zdobyć miasto zajęte przez wojska moskiewskie, przyczem spłonęło przedmieście halickie wraz z klasztorem Karmelitów.
Oprócz tych najazdów i oblężeń doznał Lwów jeszcze wiele innych nieszczęść. Do tych należą szczególnie pożary, najczęściej wszczynały się w dzielnicy żydowskiej. Najstraszniejszy był pożar w r. 1527 na św. Jana w lecie. Prócz kościoła i klasztoru OO. Franciszkanów i ratusza, zgorzało podówczas wszystko, co tylko było między murami. Również strasznym był pożar w r. 1623, w którym to roku srożyło się także powietrze nad miastem, i wydarło do 20.000 mieszkańców. A zaraza ta morowa nie była pierwszą i ostatnią. Wspominając o zarazie w r. 1599 dodaje kronikarz, że gdy ptak leciał po nad padał i zdychał. W latach 1509, 1514 i 1617 wylewy rzeki Pełtwi, dotkliwie dały się uczuć mieszkańcom Lwowa, szczególnie po przedmieściach; w r. 1612 zniszczyła szarańcza zasiewy; a r. 1619 i 1637 było trzęsienie ziemi. Skutkiem tych wszystkich nieszczęść zubożało miasto przy końcu tak dalece, a kasa miejska tak była wypróżnioną, że właściciele domów sami własnym kosztem bruk przed domami naprawiać musieli, a kiedy bieda coraz więcej wzmagać się zaczęła, trzeba było już po ulicach po kolana brodzić w błocie. Znikły dawne na Rynku stojące kramy, bogatemi zapełnione towarami, znikły ożywione bazary, ustał wszelki przemysł i handel, miasto zupełnie podupadło i znacznie wyludniło. W tym stanie w roku 1772 po ustąpieniu załogi moskiewskiej zajęły wojska austrjackie zaciągnąwszy kordon graniczny miasto, a urzędnicy austryaccy obwieścili uniwersałem cesarskim z d. 11 września 1772, przyłączenie tej części Polski, którą nazwano Galicyą do państwa austryackiego; i odtąd Lwów został stolicą tej prowincyi. Dawniejszy herb m. Lwowa przedstawia bramę otwartą z trzema wieżami, w niej na tylnych łapach stoi Lew. Król Zygmunt I zatwierdził ten herb w r. 1526. Później w r. 1586 papież Sykstus V wynadgradzając wierność i wytrwałość Lwowa w wierze katolickiej, przyozdobił herb powyższy przydaniem swego własnego, to jest trzech pagórków i gwiazdy nad niemi, które lew w łapach do góry trzyma.
Główniejsze place i ulice.
Rynek miasta Lwowa zabudowany w podłużny kwadrat, ma 77º długości a 68½º szerokości. W środku rynku stoi ratusz, zbudowany w roku 1837 dość niegustownie, w miejsce dawniejszej starożytnej budowy która runęła. Ratusz dzisiejszy jest gmachem trzypiątrowym z wieżą czworoboczną 34º wysoką, na której jest zegar i strażnica ogniowa. Szczyt wieży dawniej kopułą zakończony, otrzymał kształt dzisiejszy, po zbombardowaniu i spaleniu w 1848 r. W ratuszu jest 382 okien, 156 pokoi i 9 sal, gdzie oprócz urzędów miejskich, i pomieszkania dla prezydenta miasta na pierwszem piętrze od zachodniej strony, mieszczą się także szkoły: realne, wyższa i niższa, szkoła przemysłowa (miejska), szkoła główna (wzorowa), kancelarya izby handlowo-przemysłowej i biura inne. Widzenia godne jest w tem zabudowaniu dokładnie uporządkowane archiwum , w którem oprócz kilkuset oryginalnych na pargaminie spisanych i pieczęciami zaopatrzonych przywilejów miejskich, prócz kilku tysięcy fascykułów z innemi dawnemi aktami i przeszło dwóch tysięcy dawnych ksiąg radzieckich i kasowych, także inne starożytności znaleść można. Między niemi są godne widzenia małe trzyfuntowe działa w liczbie 10, apostołami nazwane; dalej klucze od bram miasta, przyrządy pozostałe z chwili zakładania kamienia węgielnego pod teraźniejszy ratusz miejski, kilkanaście sztuk dawnych cepów zbrojnych i inne zbroje dawnych pachołków miejskich. Od strony zachodniej był dawniej główny odwach wojskowy w tem miejscu gdzie obecnie znajduje się strażnica i kancelarya miejskiej straży ogniowej składającej się z 66 pompierów. Na czterech rogach rynku stoją studnie z wielkiemi kamiennemi rezerwoarami ozdobione olbrzymiemi kamiennemi posągami bóstw mitologicznych, a mianowicie w górnej części rynku (od wschodniej strony) są posągi Dianny i Antymona, w dolnej zaś czyli zachodniej części, posągi Neptuna i Amfidryty.
W rynku stał niegdyś pręgierz, zwany dawniej także orczykiem, pod którym stawiano skazanych na karę zbrodniarzy i nierządnice. Szczątki tego pręgierza widzieć można jeszcze na górze Wysokiego zamku, przed domem dozorcy . W r. 1436 król Władysław Warneńczyk na wzniesionym na tym Rynku tronie, odbierał hołd od Eliasza hospodara multańskiego. W roku 1564 ścięty został przed ratuszem, Stefan Tomsza, zabójca Jakóba Despoty, hospodara multańskiego, poczem pochowano go w monasterze św. Onufrego. Wraz z nim ścięci zostali dwaj jego senatorowie (bojarzy) Iwan Mazotcze (Maczugą zwany) i Piotr Spanzotcze. W r. 1578 za bytności króla Stefana Batorego we Lwowie, ścięto tu Iwana Podkowę byłego hetmana Kozaków zaporozkich, który wygnawszy hospodara multańskiego Piotra Mohiłę, przemocą wdarł się na to hospodarstwo. W r. 1582 stracono również z rozkazu króla Stefana, Jankułę hospodara multańskiego, który przez niejaki czas niepokojąc granice polskie, od zbuntowanych własnych poddanych zmuszonym był do ucieczki na Pokucie, gdzie pojmany, oddał głowę pod miecz katowski. Zwłoki ściętego pochowała żona jego w grobowcu pod kościołem Bernardyńskim, przyszywszy głowę Stefana do kadłuba własnemi włosami. W r. 1624, Stanisław Koniecpolski hetman wielki koronny rozdawał na Rynku mieszczanom lwowskim na wychowanie dzieci, które odbił pod Martynowem uprowadzającym je Tatarom. Często także powtarzały się na tym Rynku widowiska scenniczne już to z okazyi zwycięztw odniesionych nad nieprzyjacielem, już to podczas beatyfikacyi świętych polskich, których kilka tu obchodzono; jakoteż w czasie wjazdów królów i instalacyi arcybiskupów. Dawniej istniały na Rynku przed Ratuszem rozmaite kramy kupieckie, jatki szewskie i rzeźnickie, budki i szynki; między ostatniemi sławna austerya miejska. Teraz codziennie, głównie zaś we wtorki i piątki zbiera się na Rynku pod Ratuszem mnóstwo ludu wiejskiego z okolicznych wsi, z nabiałem, warzywami i owocami na sprzedaż, które to targi zwykle do godziny jedenastej przed południem trwają. Okrążające Rynek kamienice niemal wszystkie trzypiętrowe, są budynkami dawnemi, mało na której jednak pozostały cechy starożytności, chociaż budowa wielu z pomiędzy nich, odnosi się do końca XVI wieku. Większa część tych kamieniczek ma tylko po trzy okna, co ztąd pochodzi, iż dawniej niewolno było stawiać mieszczanom obszerniejszych w Rynku budynków. Te które mają po sześć okien, były albo własnością senatorów polskich, lub przebudowane zostały w nowszych czasach z kilku domów mieszczańskich. Na rogu od placu katedralnego wznosi się okazała kamienica z ciosowego kamienia, blachą pokryta, która należała dawniej do zamożnej rodziny kupieckiej Kampianów. Ścianę zewnętrzną u rogu poddasza, zdobi piękna rzeźba kamienna przedstawiająca chrzest Chrystusa pana, poniżej znajduje się godło pobożności i wiary. Dawne stosowne do cnót mieszczan lwowskich napisy na tej kamienicy, są już poniszczone. W kamienicy tej mieści się obecnie stowarzyszenie czyli tak zwane „Koło młodzieży kupieckiej“ z własną czytelnią i małą biblioteczką. Drugą okazalszą w tej pierzei kamienicą jest przechodnia kamienica tak zwana Andriolego, którą zbudował w połowie zeszłego wieku jenerał polski i komendant załogi lwowskiej Korytowski, używając do budowy tej jeńców wojennych. W części górnej czyli wschodniej jest kilka kamienic okazalszych, które dawną strukturą odróżniają się od innych. Część ta Rynku w czasie rozszerzenia się Lwowa najpierwiej na splantowanych wzgórzach zabudowała się. W tej części Rynku kamienica pod Nr. 175 niegdyś hetmańska czyli królewską zwana, ozdobiona posągami na facyacie, zbudowana została w r. 1580 przez sławnego i zamożnego obywatela miejskiego Konstantego Kormikta, później zaś stała się własnością Sobieskich. W niej często też zamieszkiwał Jan III., ozdobiwszy i rozprzestrzeniwszy ją dostatecznie. Dziś jest ta kamienica własnością księcia Kaliksta Ponińskiego. Stary pałac arcybiskupi pod Nr. 178 w miejsce budowy, darowanej metropolii łacińskiej przez Władysława Opolczyka, wystawił Stanisław Grochowski, arcybiskup lwowski r. 1634. W tym pałacu nim za arcybiskupa Piszteka wybudowany został na szkarpach nowy pałac, przemieszkiwali arcybiskupi lwowscy. Gościli tu także kilkakrotnie królowie polscy, w czasie swego pobytu we Lwowie, szczególnie Władysław IV. i Jan Kazimierz. Tutaj zmarł dnia 9 listopada 1673 król Michał Wiśniowiecki. W dawnych komnatach niegdyś bardzo ozdobnych mieści się dziś drukarnia p. Michała Poremby, a właścicielem tej kamienicy jest tak zwane małe seminaryum łacińskie założone przez arcybiskupa Piszteka. W kamienicy pod Nr. 231 w południowej części Rynku, gdzie dotąd nad bramą mieści się skrzydlaty lew kamienny, godło św. Marka, mieszkali dawniej ajenci rzeczypospolitej weneckiej; a nieco dalej w kamienicy pod Nr. 233 dawniej Hankowską zwanej, umieścił był arcybiskup Solikowski tymczasowo Jezuitów, sprowadzonych w r. 1591 do Lwowa. Z Rynku wychodzi siedm ulic i jeden plac, — mianowicie: ulica Dykasteryalna (niegdyś Szewską zwana), ulica Krakowska, ulica Ormiańska boczna, ulica Dominikańska, ulica Ruska, ulica Szkocka, także Blacharską zwana, zamieszkiwana niegdyś przez handlarzy szkockich, dziś przez Żydów, ulica Halicka i plac „Katedralny“. Na tym placu wznosi się okazała katedra obrz. łac. (ob. opisanie tejże dalej). Dawniej okalał ją parkan murowany z ustawionemi pod nim jatkami rzeźnickiemi i kilkoma osobno stojącemi kaplicami, zniesionemi wraz z parkanem, (oprócz ogrojcowej kaplicy, która dotąd istnieje), w czasie restauracyi archikatedry przez arcybiskupa Sierakowskiego. Z placu Katedralnego jest dziś z jednej strony wychód na plac Maryacki (czyli Ferdynanda) utworzony dopiero po zniesieniu murów miejskich i rozebraniu stojącej dawniej w tem miejscu kamienicy, z drugiej strony na północ ulicą „Długą“ na plac św. Ducha. Na placu „św. Ducha" obok dziś istniejącego kościoła Jezuitów, był dawniej kościółek i cmentarz pod wezwaniem św. Ducha, zbudowany w r. 1430, oraz szpital wystawiony przez Niemców w r. 1377 pod wezwaniem św. Elżbiety, później św. Ducha. W r. 1784 zniesiono kościółek i szpital. Dziś na tym placu zasadzonym akacyami, mieści się strażnica wojskowa i kawiarnia zwana wiedeńską. Z tego placu wyprowadzała dawniej, gdy miasto było jeszcze murem otoczone, takzwana furta jezuicka po za mury miasta na ulicę Jezuicką. Idąc dalej ulicą Długą, przechodzi się na mały plac Dykasteryalny przed kościołem i niegdyś klasztornem Jezuitów, w którem się dziś mieszczą różne urzęda, mianowicie: sąd cywilny krajowy, urząd podatkowy, tabula krajowa, dyrekcya skarbowa i główna kasa rządowa. O kilkadziesiąt kroków po za tem zabudowaniem, idąc tą ulicą dalej, jest dziś plac pusty, „Castrum“ czyli plac grodzki zwany, na którym dawniej mieścił się zniesiony w r. 1784 klasztor franciszkański z kościołem św. Krzyża, najdawniejszy w obrębie murów miejskich, w którym spoczywały zwłoki arcybiskupa lwowskiego, błogosławionego Jakóba Strzepy († 1411), oraz pierwszego i najsławniejszego heraldyka polskiego Bartosza Paprockiego († 1614). Po zniesieniu klasztoru tego, umieszczono w gmachu klasztornym szkoły niższe normalne, a przerobiono na teatr, który zamknięto w r. 1843 gdy w teatrze hr. Skarbka przedstawienia dawać poczęto. W sali redutowej gmachu teatralnego odbywały się w r. 1848 posiedzenia Rady narodowej. Obydwa te zabudowania, tak teatr jak szkoły, zburzone zostały bombardowaniem w r. 1848, poczem je rozebrano całkiem. Część tego placu (na którym w r. 1863 zasztyletowano c. k. radcę sądu karnego Kuczyńskiego), przeznaczonego na wybudowanie akademii technicznej, zajmował dawniej zamek niskim zwany (Castrum inferior). Rozebrany został ten zamek przy końcu zeszłego wieku. W obrębie murów tego zamku mieścił się dawniej sąd i starostwo grodzkie wraz z aktami i więzieniami, oraz kościołem św. Katarzyny. Na miejscu zamczyska stoi dziś kilka okazałych kamienic, a za niemi teatr hr. Skarbka. W narożnych kamienicach od strony wschodniej mieści się c. k. dyrekcya policyi, od strony zachodniej wyższy sąd krajowy. Od strony plantacyj przy ulicy zwanej „Wyższą Karola Ludwika“, a w obrębie dawnego klasztoru franciszkańskiego zbudowano okazałą kamienice, w której umieszczono archiwum czyli zbiór map katastralnych całego kraju. Naprzeciw tego placu po prawej stronie ulicy Długiej, jest ozdobiona w froncie kolumnami kamienica, dawniej hausnerowska, dziś hr. Włodzimierza Dzieduszyckiego, w której się mieszczą sławne jego zbiory przyrodnicze, szczególnie zbiór ornitologiczny, najobfitszy w Polsce, niemniej geologiczny i zbiory innych płodów krajowych. Kamienica sąsiednia p. Darowskiego, spalona także podczas bombardowania w r. 1848, mieści w sobie tymczasowo akademię techniczną i szkołę handlową, z obfitym zbiorem rozmaitych przyrządów technicznych i sztucznych p. Reisingera, dyrektora akademii. Obok tej kamienicy po drugiej stronie ulicy Ormiańskiej jest okazały „dom narodny ruski“, przerobiony w ostatnich latach z dawnego zabudowania (przedtem klasztoru OO. Trynitarzy, zniesionego 1784), które w r. 1848 zbombardowane, w r. 1849 przez cesarza „Matycy ruskiej“ darowane zostało (Ob. dalsze jego opisanie.) Ulicę „Długą“ łączy kilka pomniejszych uliczek z ulicą „Krakowską“ zkąd prowadzą ku wschodowi dwie ulice „Ormiańskie“ zwane. Niższa Ormiańska ulica zabudowaną jest na gruncie dawnej fosy strzeleckiej, istniejącej po za pierwszym murem miejskim, w której dawniej Towarzystwo (bractwo) strzeleckie miało swoją strzelnicę. Wyjście z niej do niedawna tamowała baszta przed klasztorem dominikańskim, którą Dominikanie za dzwonnicę używali. Rozebrano ją w r. 1854. Wyższą ulicę Ormiańską od najdawniejszych czasów zabudowaną, zdobiły do niedawna małe staroświeckie kamieniczki, należące niegdyś przeważnie do osiadłych tu Ormian. W pośród nich stoi dotąd starodawna katedra ormiańsko-katolicka, przy której jest rezydencya arcybiskupa, mieszkania kanoników i klasztor żeński Benedyktynek ormiańskich z szkołą żeńską i bank ormiański „Pii Montis“. Z Wyższej Ormiańskiej ulicy, przez plac „Dominikański“, przy którym stoi okazały kościół z klasztorem OO. Dominikanów (obacz niżej opis), można przejść przed dawny arsenał królewski, który jest dziś rządowym składem broni i materyałów . Prostą ulicą Dominikańską, przy której jest drukarnia Winiarza, wychodzi się na Rynek, a boczną Dominikańską ulicą na ulicę takzwaną Ruską. Przy tej ulicy prawie wyłącznie przez handlujących żydów zamieszkałej, jest cerkiew wołoska z okazałą wieżą (ob. dalej opis) oraz budowania należące do bractwa ruskiego stauropigijańskiego, w których mieszczą się jego kancelarye, zbiory archiwalne, biblioteka, drukarnia i księgarnia ruska. Naprzeciw tej cerkwi jest okazalsze, dziś zanieczyszczone zabudowanie, w którem mieścił się konwikt i klasztor Jezuitów przed zbudowaniem dzisiejszego tychże kościoła. Przed zburzeniem fortyfikacyj wychodzono tą ulicą przez takzwaną furtę bosacką po za mury miejskie. Z „Ruskiej“ ulicy prowadzi dwie brudnych uliczek na takzwaną „Zarwanicę“, napełnioną żydami i ich kramami. Z Zarwanicy wychodzi się ulicą „Wekslarską“, jak poprzednie napełnioną gawiedzią żydowską, na ulicę „Halicką“, zaś wązką brudną uliczką zwaną „Różową“, na ulicę „Nową“. W zabudowaniach żydowskich pomiędzy któremi ta uliczka prowadzi, były niegdyś miejski blich, miodosytnia i woskobojnia. Nabyte w r. 1638 przez sprowadzonych do Lwowa Karmelitów bosych, miały być przebudowane na klasztor tego zakonu, lecz starania żydów w sąsiedztwie zamieszkałych, temu. Na jednem z tych zabudowań umieszczona jest duża płyta kamienna z wyrzeźbionym na niej herbem miejskim i napisem w otoku przekonywującym, że ta kamienica była niegdyś własnością miejską. Ulicą „Halicką“, nieco okazalszą od innych doborniejszą wystawą rozmaitych kupców chrześciańskich, wychodzi się z Rynku na plac „Halicki“, na który dawniej wychodzono przez bramę halicką, istniejącą niegdyś w tem miejscu, gdzie dziś stoją ostatnie zabudowania przy tej ulicy. Z niego wychodzi się kilkoma bocznemi uliczkami na plac „Maryacki“, zaś ku wschodniej stronie ulicą „Nową“ i „Wałową“ na górne szkarpy i przed zabudowanie namiestnika. Obydwie ostatnie ulice zabudowały się już na miejscu dawnych murów i wałów miejskich od strony południowej. Przy zakończeniu ulicy Nowej od strony wschodniej u górnych szkarpów stoi zabudowanie dawnego „arsenału miejskiego“ (cekhauzu), który jest dziś rządowym składem wojennych materyałów. Arsenał ten był zbudowany w r. 1575. Na ścianie tego zabudowania od strony Nowej ulicy, umieszczone są herby, zdobiące niegdyś mury miejskie, na trzech niewielkich osobnych płytach. Środkowa płyta przedstawia herb królewski Jana III. Po prawej stronie jest herb Lwowa, po lewej zaś herb rodziny hetmana Stanisława Jabłonowskiego. Oto jest obraz samego miasta, okolonego niegdyś podwójnemi murami miejskimi, fosami i wałami. Mury te najeżone były 17 basztami, które od r. 1445 poruczone były cechom rzemieślniczym do utrzymywania w dobrym stanie i do obrony. Jan III. przywiódł upadające fortyfikacye miejskie do okazalszego stanu. Przetrwały one też do końca zeszłego wieku, kiedy to z rozkazu rządu austryackiego rozebrane zostały. Materyałem uzyskanym ztąd wybrukowano i wyszutrowano ulice miejskie, a rumowiskiem i ziemią z wałów, zasypano dawne fosy. Skąpe ślady tych murów pozostały tylko w fundamentach w niektórych miejscach, zaś od strony wschodniej i zachodniej na dawnych wałach pozakładano plantacye, służące dotąd za zwykłe miejsca przechadzki. Na niższym wale, nad korytem Pełtwi, stoi zrestaurowany w 1859 staraniem H. Stupnickiego, posag hetmana Stanisława Jabłonowskiego, i ztąd wały te nazwano nowszemi czasy „Hetmańskiemi“. Po za obrębem murów miejskich rozciągające się przedmieścia, nie stanowiły dawniej jednostajnie zabudowanych ulic, lecz były to po większej części pośród pojedyńczych zabudowań i zagród przeciągające się wąskie drożyny, przecinające pod rozmaitemi nazwami prywatne własności, pospolicie jurydykami zwane. Podobnych jurydyk było około 60 we Lwowie. Miały one dawniej osobne prawa i sądy, które dopiero rząd austryacki poznosił i pod jurysdykcyę miejską, czyli magistratualną oddał. Tym sposobem zjednoczono całe terytoryum miejskie, które coraz dalej zabudowując się, co raz bardziej oddalało się od murów miejskich. Wkrótce powstały okazałe zabudowania w miejscu gdzie przed niedawnym czasem jeszcze niedostępne bagna i błota istniały. W takiem miejscu zabudowała się wzdłuż koryta Pełtwi ulica zwana dziś „Niższą Karola Ludwika“, przy której począwszy od hotelu Żorża (George) aż do „placu Gołuchowskiego“ przed teatrem skarbkowskim, stoją najokazalsze niemal we Lwowie zabudowania prywatne, między niemi hotele z restauracyami, cukierniami i innemi sklepami. Nowszemi czasy pokryciem części łożyska Pełtwi rozszerzono plac nazwany przez władze placem „Ferdynanda“, na cześć byłego gubernatora Galicyi, arcyksięcia Ferdynanda d'Este, a przez lud nazwany placem „Maryackim“, z powodu ustawionej tamże w r. 1862 na studni pięknej statuy Matki Boskiej, z białego marmuru, darowanej miastu przez hrabinę Badeniową. Z placem „Maryackim“ łączy się „Plac Halicki“, na którym w , gdzie dziś zwykle dorożkarze (jednokonne fiakry) stoją — stał dawniej mały kościółek parafialny pod wezwaniem Podniesienia św. Krzyża — rozebrany w r. 1785. Z placu Halickiego wchodzi się na przedmieście „Halickie“, dawniej ulicę Garnczarską, przy której był klasztor Karmelitów trzewiczkowych z kościołem św. Leonarda, który rozebrano w roku zeszłym. W dawnem zabudowaniu klasztornem mieszczą się areszta inkwizycyjne sądu karnego — a w miejscu rozebranego kościoła stanąć ma miejskie gimnazyum (Franciszka Józefa). Opodal ztąd na placu małym, gdzie dziś stoi studnia przed zajazdem Krynickich, stała dawniej cerkiew ruska Objawienia Pańskiego (Bohojawłeńskaja), rozebrana w r. 1800. Ztąd pomostem na strumieniu Pasieka zwanym, który płynie przez „Rury“, w miejscu zwanem „Kręcone Słupy“, przechodzi się na ulicę „Pańską“, na przedmieście „Stryjskie“ i „Zielone“. Na Zielonem zaraz na wstępie istnieje zakład sierot miejskich, dalej buduje miasto szkołę wzorową Elżbiety. Na placu gdzie stał dawniej śmiesznej struktury pałac Sieniawskich, później Czartoryskich, istnieje jeszcze skład magistratualny narzędzi roboczych, wśród których poniewiera się od lat pięciu sztucznie odlany z cyny posąg św. Michała, z czasów Władysława IV., który do r. 1867 zdobił dawny arsenał królewski. Naprzeciw tego zabudowania po drugiej stronie traktu stoi świątynia ewangelicka i pomieszkanie pastora, przerobione z dawnego klasztoru Dominikanów obserwantów, zniesionego w r. 1784. Jadąc dalej traktem na rogatkę Zieloną zwaną, przedstawia się nam na prawo obszerne zabudowanie ze stajniami, składami i pawilonami. Był to dawniej pałac Adama hr. Zamojskiego — dziś własność hr. Włodz. Dzieduszyckiego. Rogatką Zieloną wyjeżdża się drogą krajową lwowsko-rohatyńską w dawne Brzeżańskie, do Bóbrki, Rohatyna i dalej. Z „Zielonego“ przed zakładem miejskim sierot wyjeżdża się na plac Jabłonowskich, na którym załoga wojskowa odbywa zwykłe ćwiczenia swoje lub parady. Znaczne zabudowanie, które dziś służy jako dom transportowy dla wojska (Transporthaus) było niegdyś pałacem książąt Jabłonowskich, a przyległy plac obszernym i pięknym ogrodem. Rząd zakupił ten ogród wraz z pałacem w r. 1778. Po pod ten ogród i po nad korytem strumienia „Soroką“ zwanym, prowadzi wąska ścieżka dalej pod realności i ogrody, które były własnością wojskową, zakupioną przez byłego gubernatora Galicyi arcyks. Ferdynanda d'Este, na założyć się mający tu zakład wychowawczy dla dzieci wojskowych. Dzisiejszy właściciel, kupiec p. Stiller założył w tem miejscu w r. 1869, obszerny zakład fabryczny wyrobu cegieł z maszyną parową. Drogą ze „Stryjskiego“ przed tę przechodzi, zdążamy dalej na tak zwaną „Żelazna Wodę,“ w romantyczną okolicę, okoloną wąwozami, małemi domkami, ogrodami i kilkunastoma cegielniami. W tem miejscu bije źródło wody żelezistej, przy którem istnieje zakład kąpielowy dla publiczności zwany stawem Kamińskiego. Nieco wyżej ztąd stoi mały kościołek św. „Zofii“, okolony ciemnym gajem a przy nim folwark miłosierdzia i ogród do zabawy, niegdyś ulubione miejsce dla wycieczek z miasta w lecie. W kościółku św. Zofii w r. 1614 przez pobożną obywatelkę lwowską Zofję Handlową, odprawia się doroczne nabożeństwo w dzień św. Zofii, a po odbytem nabożeństwie następuje ciągnienie gałek czyli losowanie, w celu obdzielenia trzech sierot procentami z fundacyj prywatnych: Ponińskiego, Łukiewicza i Suchodolskiego. Ztąd wracając napowrót krętą drożyną pomiędzy zagrodami i domkami, wychodzimy na „Stryjskie“ przedmieście na którem minąwszy mostek na Pełtwi stał dawniej parafialny kościołek św. Marka zbudowany w r. 1619 przez Zuzannę z Kampianów Ostrogórską zniesiony w r. 1786. Nieco dalej pod górą istnieje mały cmętarz Stryjskim zwany, gdzie dawniej chowano tylko samobójców. Na wyżynie dalej stoją przy trakcie opuszczone dziś fortyfikacye wojskowe tak zwany Blokhaus, a za nim rogatka stryjska. Gościniec rządowy prowadzi dalej do Stryja i Stanisławowa. Z „Stryjskiego“ na prawo i po nad strumieniem Pełtwi, przechodzi się drogą po pod papiernię parową (dziś nieczynną) i koło stawu panieńskiego, dalej po nad stawem nieco obszerniejszym zwanym „Pełczyńskim,“ gdzie jest pływalnia wojskowa i zakład kąpielowy po pod wzgórza na których zbudowana jest cytadela wojskowa, na „Wulkę panieńską“ którą stanowi kilkadziesiąt zagród, kilkanaście folwarczków małych należących do mieszczan lwowskich i kilka stawów z młynami. Po za Wulką przechodzi głębokim parowem kolej czerniowiecka, po pod lasek dębowy, w którym Pełtew ma swoje dziś bardzo skąpe źródłowiska. Z Wulki na prawo po pod folwark p. Bogdanowicza kupca lwowskiego, wychodzi się na „Kulparków,“ gdzie obecnie buduje Wydział krajowy zakład dla obłąkanych. Wioska mała Kulparków ma nazwę swoją od mieszczanina lwowskiego Goldberga, który ją w XVI wieku zabudował. Wracając się tą samą drogą pod cytadelę, i pod stojący na wzgórzu miejski zakład szpitalny św. Łazarza, obwiedziony murem, przechodzimy wązką uliczką na plac cytadelny. Cytadela obszerną płaszczyznę w pośród której stoi ogromne trzypiętrowe zabudowanie, mieszczące w sobie przeszło 3000 ludzi. W miejscu które dziś cytadela zajmuje, stał dawniej na tak zwanej Wronowskiego górze pałac zbudowany przez Wronowskich, dalej góra Szembekowa i Kalicza, po pod którą rozłożony jest zakład narodowy imienia Ossolińskich.
Schodząc od cytadeli ulica „garnczarską“ na dół, pozostawiamy na boku kościół św. Mikołaja z stojącem przy nim okazałem zabudowaniem uniwersyteckiem i wracamy schludnie zabudowaną i gazem oświetloną ulicą „świętojańską“ wzdłuż koryta nieco już odtąd cuchnącej Pełtwi, pomijając rozmaite mniejsze uliczki wyprowadzając na tak zwaną „Chorążczyznę,“ znowu po pod hotelem Żorża, na plac Maryacki przy którym naprzeciw hotelu Żorża buduje Bank budowniczy dwie okazałe kamienice, w miejscu zwalonego hotelu „pod Tygrysem.“ Ztąd zwracając się na lewo znowu tak zwaną ulicą „Chorążczyzny“ pod górę, przechodzimy ulicą „szeroką“ i dosyć czysto utrzymywaną tak zwaną ulicą Chorążczyzny na plac „Chorążczyzny,“ słynny niegdyś z nieprzebytego na niem błota. Chorąszczyzna była niegdyś własnością Potockich, a nazwę swą otrzymała od jednego z Potockich koronnego, ówczesnego właściciela. Dopiero od niedawna zabudowała się porządniej Chorążczyzna i mały ryneczek kwadratowy, z kamienną studnią w pośrodku którą zdobi pięknej roboty i mitycznemi płasko-rzeźbami ozdobiony wazon, pochodzący z starodawnej studni w Rynku tak zwanej Meluzyny. W środkowym domu od strony południowej mieści się areszt policyjny, a w jednej okazalszej kamienicy przy rogu ulicy Chorążczyzny, jest porządnie utrzymywana łaźnia Duchińskiego. Wązkie uliczki prowadzą z placu tego do miasta lub ku cytadeli. Idąc szerszą w górę, dojść można ku zakładowi Ossolińskich. Wracając z Chorążczyzny ku placowi Maryackiemu i idąc obok hoteli Żorża, Europejskiego i Langa po pod okazałe sklepy, dochodzimy do ulicy „Szerokiej“ dawniej Sokolnicką zwanej, która podług uchwały Rady miejskiej na przyszłość ulicą Kopernika nazywać się będzie. Zaraz przy wjeździe w tę ulicę na lewo zwraca na siebie uwagę swojemi niemieckiemi napisami zakład aptekarza Mikolascha, który także zaopatruje Lwów w wyborną wodę sodową i mniej dobre wódki, a na prawo okazały budynek frontem ku wałom, ozdobiony pięknemi płaskorzeźbami, wzniesiony przez kupców Hausnerów w r. 1806. Dziś jest on własnością Towarzystwa kredytowego ziemskiego. W gmachu tym znajdują się oprócz biur i kas tego towarzystwa, biura i kasy filii Banku narodowego Wiedeńskiego, cukiernia Żmudzińskiego i Kosteckiego i rozmaite sklepy, mianowicie Stillera doborowy skład rozmaitej broni palnej i innych przyrządów łowieckich, oraz Wernera skład maszyn gospodarskich. Idąc ulicą Szeroką w górę, pomijając dwie wązkie przecznice, z których jedna na prawo prowadzi na ulicę „Sykstuską“ pomijając urząd telegraficzny, zbliżamy się ku ogrodowi hr. Potockich, gdzie oprócz kilku klombów róż i innych kwiatów, tudzież zabudowania, w którym mieszka Zarządca dóbr hr. Potockiego, niema nic widzenia godnego. W jednem ubocznem zabudowaniu w ogrodzie tym, mieszkają wypędzone przez Moskali z Kamieńca podolskiego, zakonnice PP. Wizytki, w liczbie 7 osób, pod przewodnictwem starszej siostry panny Maryi Chołoniewskiej. Naprzeciw tego ogrodu, mieści się w dwupiętrowem zabudowaniu i oficynach “Wydział Krajowy”. W tem miejscu przechodziła dawniej po nad moczary, na których dziś część ulicy Szerokiej i Sykstuskiej aż do ulicy Niższej Karola Ludwika zabudowała się, a po drugiej stronie po pod ogród PP. Dominikanek, który dawniej przy tej ulicy istniał, mała i kręta drożyna, Sykstowską zwana, do pałacu Erazma Syksta, sławnego niegdyś lekarza i rajcy miasta Lwowa († 1647). Nieco dalej w tej samej stronie ulicy otworzono temi dniami prywatną szkołę dla dzieci i ogródek według metody Fröbla. Dalej w górę ulica Szeroką idąc, widzimy po prawej ręce budynek obszerny w kwadrat, wysokim obwiedziony murem. Był to niegdyś klasztor PP. Dominikanek z małym przy nim kościółkiem. Dziś jest to Seminaryum gr. kat. z cerkwią. Zaraz obok jest pałac z ogrodem Księcia Marszałka krajowego Leona Sapiehy z kaplicą domową. Część zachodnią zamieszkuje syn Marszałka Adam Książe Sapieha. Dalej na górze na lewo stoi na wzgórku Dom Ubogich, pod opieką miasta i Towarzystwa Św. Wincentego à Paulo, w którym rocznie 150 ubogich mężczyzn i do 200 kobiet schronienie i utrzymanie znachodzi. — Za tym, z trzech osobnych zabudowań składającym się zakładem, znajduje się szpital Św. Łazarza, o którym już wspomniono. Przed tym szpitalem znachodzi się na dole studzienka, ozdobiona dwoma lwami trzymającemi tarcze herbowne dawnych radzców lwowskich — pozostałościami po dawnym zawalonym ratuszu tutejszym. Ztąd na prawo prowadzi droga na przedmieście „Nowy Świat“, i przez nie dalej do dworców kolei Karola Ludwika i Czerniowieckiej. Idąc na Nowy Świat widzimy po prawej ręce zakład fabryczny czyli destylaturę nafty p. Piotra Miączyńskiego. Dawniej stał tu sławny pałac Książąt Czartoryskich, zwany „na Skałce”, otoczony odwiecznemi lipami i innemi drzewami, pomiędzy któremi stały dawniej rozmaite bóstwa kamienne. Każde drzewo poświęcone było innemu bóstwu. Część tego pałacu a raczej ogrodu przedzielona jest dziś ulicą Sykstuską. Część, w której mieściły się stajnie książęce, nabyli hr. Baworowscy i przerobili na jednopiętrowy pałac, w którym mieści się biblioteka hr. Wiktora Baworowskiego, zebrana po Pomianowskim w Warszawie, Batowskim, hr. Stadnickim Aleksandrze, Dyonizym Zubrzyckim i t. d. Biblioteka ta przeznaczona jest na publiczny. Na przeciw tego pałacu jest inne okazałe zabudowanie. Jest niem kościoł Św. Maryi Magdaleny. Urządzono przy nim dom karny dla kobiet, pod dozorem Sióstr Miłosierdzia od r. 1857. Dawniej był klasztor drugi OO. Dominikanów, zniesiony w r. 1784, a przedtem był tu pałac Sykstowski, radcy miejskiego, od którego ulica Sykstuska we Lwowie wzięła swą nazwę. Oprócz zakładu jest tu jeszcze pomieszkanie proboszcza i szkoła ludowa miejska. Poza tem zabudowaniem są jeszcze dwie wile przedzielone mała drożyną, prowadzącą na plac Św. Jura, w których jednak oprócz cienistych drzew nie ma nic widzenia godnego. — Szeroką drogą z placu pod kościołem Św. Maryi Magdaleny przechodzimy na tak zwany Nowy Świat, a dalej za nim na tak zwane „Bajki“, gdzie znowu tak jak na Zielonem lub Stryjskiem przedmieściu, widzimy w pośród małych domków i zagród rozsianych na płaskowzgórzu i w dolinkach niby wiejskie pożycie. Tem płaskowzgórzem, ciągnącem się od Błoń na Janowskiem, dalej ku Winnikom, Złoczowu i Podhorcom, przechodzi „dział wodny Europejski“. Rozległe i moczarowate błonia, spoczywające na pokładach gipsowych i wapienia piasczystego, nim je osuszono i zasiedlono, stanowiły wielkie jezioro, z kąd wody częściowo Pełtwią i Bugiem na północ ku i morzu , częściowo zaś Zubrzą i jej źródłowiskami na południe do Dniestru i morza Czarnego spływały. W piaskowcach odkopywanych znachodzi się często bursztyn i inne skamieniałości. Szerokim gościńcem ku dworcowi kolejowemu prowadzącym, urządzonym ostatniemi laty, przejeżdża się po lewej stronie koło folwarku i ogrodu Dominikańskiego, a nieco dalej po przed nowo powstałe zabudowania zakładu św. Teresy czyli konwentu Sióstr Opatrzności, powstałego we Lwowie w r. 1356, w którym oprócz kościoła i pomieszkania zakonnic mieści się także zakład sierót i dom poprawy niewieści pod zarządem tych zakonnic. Od tego zabudowania wprost na prawo się obok dawnego składu solnego, dziś magazynu wojskowego na gościniec Grodecki i z niego na dworzec kolejowy. W lewo zaś pomiędzy zagrody prowadzi drożyna na cmętarz grodecki, na którym pomiędzy innemi spoczywają zwłoki 3 arcybiskupów (metropolitów) obrządku gr. kat., a to ks. Antoniego Angełłowicza († 1814), ks. Grzegorza Jachimowicza († 1863), i ks. Spirydiona Litwinowicza († 1869). Jest tu także kolumna na pamiątkę odbytej w tem miejscu dnia 2. lipca 1751 koronacyi obrazu cudownego Matki Boskiej w kościele OO. Dominikanów.
The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.
Loading the full text…
The end
You’ve reached the end of Przewodnik po mieście Lwowie.
