Front matter
I.
I.
I.
całość
I.
I.
I.
E.
TOM I.
A
O,
Marszałka Wielkiego Koronnego,
I
D.
Wydał i wstępem opatrzył
ANTONI MARYLSKI.
Skład Główny u Gebethnera i Wolffa.
6.
u
WARSZAWA
1916.
Za zezwoleniem Cenzury Niemieckiej.
SPIS TREŚCI:
Przedmowa Wstęp Stanisław Lubomirski i jego «Znikomość rad» Spis prac Stanisława Lubomirskiego, ogłoszonych drukiem Motto
P.
J wiadomo, pod względem chronologicznym, czasy saskie, to okres dziejowy, objęty rokiem 1697 i 1763 — okres siedemdziesięcioletni. W obszernych ramach trzech ćwiercia wieku jest miejsce na wiele zmian, przeobrażeń, wstrząśnień, a ile tych metamorfoz naród przeżyć jest w stanie, jak taki szmat czasu zaważyć na losach ojczyzny może, ilustrują nam, w sposób zrozumialszy od innych, — wspomnienia z niedalekiego, względnie, siedemdziesięciolecia: od ostatniego rozbioru, po przez legiony, Księstwo, Królestwo, rok 1830 i 1863. W czasach saskich trzy pokolenia przed oczyma naszemi wygrywają swą rolę na arenie historycznej. Pierwsze, schodzące z pola, żyjące wspomnieniami panowania dwóch ostatnich Wazów, króla Michała, Sobieskiego; do niego należą tacy ludzie, jak: Feliks Potocki, Jabłonowski, hetmani polny i wielki, Stanisław , marszałek wielki koronny i pisarz; — drugie, zaczynające działać w atmosferze burzliwej pierwszych lat panowania Augusta II-go i Leszczyńskiego, mając na czele Stanisława Poniatowskiego, Sapiehów, prymasa Radziejowskiego, wreszcie trzecie, zrodzone na początku XVIII wieku, które w życie wstępuje w środku tych czasów, a którego reprezentantami najwymowniejszemi są: Michał (ur. 1696 r.) i August (ur. 1697 r.) Czartoryscy oraz Stanisław Konarski. W odmęcie zdarzeń dziejowych, współczesnych naszej epoce saskiej, poczynają się i dojrzewają czynniki, które na losach państwa polskiego w sposób rozstrzygający zaważą. Powstaje u progu stulecia królestwo Pruskie, wzrastają w siłę i krzepną ościenne państwa militarne i absolutne. W 1720 r. dochodzi do skutku traktat poczdamski, między Fryderykiem Wilhelmem I (1713—1740) a Piotrem, obowiązujący do utrzymania anarchii w Polsce. Myśl podziału jeszcze nie sformułowana. Nieśmiało, pierwsza Rosya stawia projekt oderwania części Polski, ale nie inaczej, jak za odpowiedniem odszkodowaniem z terytoryum pruskiego. Plan Bestużewa z 1745 r. polega na tem, aby zdobyć Prusy, celem oddania ich Rzeczypospolitej za część Ukrainy. 1-go Kwietnia 1760 r. podpisana zostaje konwencya Rosyi z Austryą — mocą której — Rosya, wzamian za Kurlandyą, pragnie odstąpić Prusy Książęce lub inną prowincyą — Polsce. Wyraźniej możliwość rozbioru, wogóle państwa, krystalizuje się, nie wobec Polski, lecz Prus, w umowie Maryi Teresy z Elżbietą rosyjską, choć rozbiór ten miał ściśle znaczenie samoobrony. Lecz, gdy jeszcze półsłówkami i domyślnikami o rozbiorze Polski mówią państwa ościenne — wyraźnie i głośno, już na początku wieku, rozdawał ziemie Polski Rosyi i Prusom — nikt inny — tylko król Polski, August II-gi. Ta epoka, to — prolog najstraszniejszej tragedyi dziejowej — tragedyi polskiej. Skupiły się wokoło moce potężne; gorączką głodu dyszące pożądliwości i pragnienia przemieniły się w zasady, wezwaniem imienia Boskiego uświęcone... Ma wybić niebawem nad nami godzina... Czy nikt jej nie przeczuwa?... czy nikt nie stara się jej odwrócić?
ŁĄcznie z innymi dokumentami historycznymi, literatura polityczna odpowiada na te pytania i stwierdza że były talenty i byli mężowie, zdający sobie sprawę z położenia rzeczy i pracujący nad odwróceniem klęski od narodu. Literatura polityczna saska wprowadza nas zatem w sam rdzeń, nad wyraz ważnych dla narodu, kwestyi: w rozpatrywanie przyczyn upadku państwa, w samo jądro najzawilszego splotu przyczyn i , w samą istotę tak trudnego do poznania zagadnienia. Czy ta literatura sprostała swemu zadaniu? Prace pisarzy politycznych podzielić wogóle można na dwie kategorye: pierwsza, w której umysły płytsze, regestrując objawy, podając spostrzeżenia, nie widzą w zaobserwowanych faktach zależności od przyczyn. Rzecz wtórną, lub powrotną traktują, jako samoistną i samodzielną. Druga kategorya obejmuje tych, którzy umieją równie trafnie przejawy życia podpatrywać, jak określać powody, dla których w tych, a nie innych formach te przejawy występują. W dobie saskiej — jak zresztą w każdej — do głosu dochodzą obie kategorye: obok sędziów — podsędkowie, obok trybunałów — samosądy i sądy Boże. Ale myśl polityczna rozwijała się u nas tak dziwnie powoli, tak często ze zdobytych pozycyi się cofała, z takim trudem odzyskiwała stracony teren, że w przeciągu doby saskiej: więcej patrzących, jak widzących; więcej łudzących się, jak posiadających poczucie rzeczywistości. A tych ostatnich główny przedstawiciel, błysnąwszy, jak meteor, w 1733 r., występuje, jako skończony polityk, dopiero pod sam koniec naszego okresu. Mam na myśli księdza Konarskiego i jego dzieło „O skutecznym rad sposobie“. Przebiegając myślą pierwszą połowę XVIII w., winniśmy pamiętać, że stąpamy śladami tych wahań i wysiłków, które ostatecznie jednak doprowadziły literaturę polityczną do Konarskiego, a potem, za Stanisława Augusta, do Kołłątaja. Mamy zatem ogólnikową odpowiedź na pytanie, co sądzić należy o odpowiedzialności literatury politycznej wobec ważności chwili. Z bliższymi szczegółami poznamy się niebawem, gdy ukażą się następne tomy naszego wydawnictwa. Tymczasem jeszcze na chwilę zatrzymamy się przy poruszonym dopiero co przedmiocie, ponieważ z niego wyprowadzić można i trzeba — aby uniknąć nieporozumień — wagę i miarę, którą zdanie o przeszłości ważyć i mierzyć należy. Co Polski nie gubiło i nie zgubiło! — jeżeli brać będziem za kryteryum sądu: objawy i skutki, podnoszone ogólnie i stale do godności przyczyn. Gubiło ją przekupstwo, nietolerancya, ucisk chłopów, Jezuici i t. d., i t. d. Tyle było powodów, iż dziwić się należy, że państwo istnieć choć chwilę mogło. A jednak jakże inaczej brzmieć będą nasze wyroki, gdy przy zetknięciu z naszemi wadami, zboczeniami, przypominać sobie będziemy, że w państwach europejskich występki może były powszechniejsze i większe, objawy zboczeń jaskrawsze, a jednak te państwa się ostały i dziś, jak to widzimy, kwitną, rozrastają się. Przekupstwo posłów i senatorów polskich?... Nie wyprzemy się: Podoskiego, Ponińskiego, Młodziejowskiego, Massalskiego i innych, lecz jednocześnie uprzytomnijmy sobie Anglią, gdzie Walpole cały parlament miał na swym żołdzie, gdzie nieskazitelny Pitt, — jak zaświadcza Macaulay — nienawidząc obyczaju przekupstwa, jednak „zwątpiwszy, by go mógł wykorzenić, wątpiąc nawet, czy jakiekolwiek ministeryum mogło w owym czasie utrzymać się bez niego, postanowił nań zamknąć oczy.“ Siemion hr. Woroncew, poseł rosyjski w Londynie, kupuje dla Rosyi glosy w izbie gmin, nawet za pieniądze Katarzyny II wytwarza powolną sobie angielską „opinią publiczną.“ Fryderyk II-gi przekupuje sekretarza austryackiego poselstwa w Berlinie, w Dreźnie kancelistę przy ministeryum spraw zagranicznych, Menzla; na swym żołdzie trzymał barona Achacego Ferdynanda Assenburga, Nikitę Iwanowicza Panina, dyplomatów rosyjskich, nie- mieckim pieniądzem się tuczy sekretarz przy rezydencie rosyjskim w Hamburgu, Maksym Magnus Maksimowicz Alopeus. Posłowi angielskiemu w Petersburgu, kawalerowi Harrisowi, zaprzedał się Bezborodko; Potemkina tenże poseł kupił za dwa miliony liwrów. Nie mnóżmy przykładów, lecz natomiast weźmy pod uwagę inny grawamin, ustalający konieczność upadku państwa polskiego: dolę chłopów. Za Ludwika XIV, w czasach największej potęgi tego króla i Francyi, o chłopach francuskich i wogóle o ludzie pisał Vauban: „w ostatnich czasach prawie dziesiąta część ludności popadła w żebractwo i żebractwem się zajmuje, a dziewięć dziesiątych nie w wiele świetniejszych znajduje się warunkach.“ Przytoczymy później, co Stefan Garczyński, wojewoda Poznański, pisze o chłopach w państwie kościelnem, w Hiszpanii, Węgrzech, Czechach. Wszak wszędzie lud jest w poddaństwie, a na olbrzymich przestrzeniach wschodnich pogrążony jest w niewoli. Nietolerancya zgubiła Polskę?! Noc św. Bartłomieja, edykt nantejski, rzeź Nowogrodzian, sceny z r. 1705 w Połocku, w Witebsku, to wszak zdarzenia, nic nie mające wspólnego z nietolerancyą polską. Może Jezuici przyczynili się do rozbioru Polski? Jeżeli tak, to czemu nie zgubili Francyi, Austryi, Niemiec i innych państw katolickich? Walki partyjne, wojny domowe, intrygi, — czyż nie rozgrywają się na przestrzeni całej Europy? Państwa, w których właśnie wielkie namiętności wybuchają, w pochodzie zwycięskim nie ustają, a wielkie i szczęśliwe państwo zapewnia szczęście i zdobycze duchowe swoim poddanym. Inną miarą należy zatem mierzyć państwo i jego zboczenia, inną czło- wieka i jego usterki, choćby dla tej prostej przyczyny, że ludzie pojedyńczy ciągle upadają, państwa zaś, — złożone z tych że samych ludzi — jak rzadko staczają się w przepaść. W strukturze państwa naszego szukać należy przyczyn naszego upadku. „Nasza machina — zamkom, na powietrzu budowanym podobna“ — mówi o państwie polskiem Stanisław Poniatowski, ojciec króla. Wszakże zbyt daleko odbieglibyśmy od przedmiotu, gdybyśmy chcieli poznawać czynniki, które zdecydowały o ostatecznych formach struktury państwa polskiego; musimy tedy ograniczyć się do uzmysłowienia sobie kilku rysów budowli Rzpltej. Na zachodzie monarchizm, tworzący państwo, zagrożony w swej potędze wewnętrznej przez — rycerstwo, oparł się na możnem mieszczaństwie, wyciągał rękę do rzeszy chłopskich, w rezultacie ujarzmił i zmusił do posłuszeństwa szlachtę. Ponieważ u nas proces podobny nie miał miejsca — w ostatecznym wyniku byliśmy państwem monarchicznem bez władzy monarszej, państwem nowożytnem bez najważniejszego czynnika w ustroju współczesnym, bez — mieszczaństwa. Gdy na Zachodzie Bossuet woła: „O królowie, wy jesteście bogi!“ — „Królowie są rzeczą świętą!“, a król Jakób głosi: „Król dobry ponad prawem“, u nas Kmita porównywa Zygmunta Augusta do zaćmionego słońca, a ex-król Leszczyński w Głosie Wolnym przypomina królom polskim, aby zawsze pamiętali, że nie przez urodzenie swoje nabyli koronę i daje radę protekcyonalną, aby przez odpowiednie postępowanie „stali się jej godnymi“. Gdy na Zachodzie energija i złoto mieszczaństwa i kupiectwa wylewają się z lądów Europy i podbijają obce światy, u nas stan mieszczański w miastach królewskich wegetuje, w szla- checkich toczony jest i niszczony przez żydostwo. Na Wschodzie ugruntowuje się samowładztwo, pilnie czuwające nad potęgą państwa, a mieszczaństwo złotym runem się pokrywa. U nas władza wpada w ręce tłumu szlacheckiego; koniec końców Rzplta przedstawia państwo ułomne, niedorozwinięte, gdyż jednostanowe. Z tego położenia rzeczy Polskę mógł wyprowadzić jedynie zamach stanu — którego prejudykatem były konfederacye — zamach stanu, przygotowywany kolejno przez Zygmunta III-go, Sobieskiego, przez Augusta II-go, przez Czartoryskich, przez Wielki Sejm. Z tych zamiarów tylko zamach 3-go maja przyszedł do skutku, o lat przynajmniej 100 spóźniony, spóźniony w tem znaczeniu, że potęgi zewnętrzne udaremnić go mogły, więc — udaremniły. Zamach stanu tego typu nie mógł przyjść wcześniej, bo długo był on bez podstaw oparcia. Kto go robił? Nie król, nie pojedyńczy człowiek, nie pojedyńczy wojownik: robiła go szlachta przeciw szlachcie, był to zamach stanu, który robiło „ja“ przeciw „sobie“. Ileż to czasu potrzeba, żeby ewolucya, w kierunku urobienia i uświadomienia patryotycznego, choćby tylko w pewnych ogniskach tłumu, dojrzała. „Długo — bowiem — przychodzi żądać od obywatelów, aby na swoje dobro pozwolili“ — mówi, w swej „Znikomości rad“, Lubomirski, — zwłaszcza gdy dobro nie jest zaraz do zrealizowania. Rzeczpospolita szlachecka łudziła siebie, że posiada idealny ustrój. Szczere są piękne i pełne wielkiego dostojeństwa słowa, które śród szlachty w XVI w. obiegają. „Albowiem, gdy się na wszystkie strony świata kto obejrzy — uzna to że korona polska za łaską Bożą coś więcej ma: z czego nad inne narody chrześcijańskie i pogańskie weseli i wynosi“. — „Polska ma to w sobie: co by te narody pomienione rady z wielkiem pożądaniem krwią swą kupiły. A cóż to takiego: Wolność i swoboda, która jest wszystkich dóbr najwyższe dobro. A ta jest własna narodu i mienia naszego polskiego, która tak wielka i zacna w Polsce jest, że innych narodów swobody z nią porównane nic innego nie są, jedno niewola nieznośna“. Monteskiusz powiedział trafnie dla swych czasów: „zasadą republiki jest cnota, z chwilą, gdy takową traci — psuje się“. Herbut, którego przed chwilą cytowaliśmy, mówiąc dalej, oburza się na kraje zagraniczne, gdzie słuchać trzeba pana zwierzchnego, stanąć, gdzie on każe i być sądzon, jako jemu się podoba“. Ten protest szlachcica polskiego z XVI w. przeciw zasadzie podporządkowywania się woli czyjejś, to pierwszy rys psychologii, którą w każdym tłumie odnajdziemy, jakże jednak już daleki od zalecanej, koniecznej i urzędowej cnoty Monteskiusza. Cała polityka, cały parlamentaryzm, rząd i bezrząd polski wszak jest niczem innem, jak wyrazem coraz głośniejszym, śmielszym i jaskrawszym — uczuciowości i umysłowości tłumu. Podejrzliwość, zazdrość, zapalność i zapalczywość, duch niwelacyi, zabijający każdą indywidualność i tworzący społeczeństwo złożone, wbrew utartemu frazesowi, nie z wybujałych indywidualności, ale z najbardziej przyziemnych jednostek, umiłowanie miernoty, opiewanej przez Wacława Potockiego:
przez Andrzeja Morsztyna i innych poetów miernoty, apoteozujących „gibką trzcinę“, nie „dębinę“ — niszczących zdrowe i wielkie ambicye — oto co stale się ujawnia i unosi na powierzchni naszego życia. Tłum, w swych rządach, opiera się od wieków na żelaznych, niezmiennych prawach. To, co pisał Arystoteles w IV wieku przed Chrystusem o rządach ludu, po dwudziestu wiekach stosuje się bez żadnych komentarzy do rządów tłumu szlacheckiego. „Lud jest monarcha o tysiącu głowach; jest panującym, nie sposobem indywidualnym, lecz w swej całości. Taki lud — prawdziwy monarcha, chce rządzić, jak monarcha. Zrzuca z siebie jarzmo prawa i zostaje despotą. Ta demokracya jest w swoim rodzaju tem, czem jest tyranija dla monarchii.“ Jak ma począć tłum, któremu tłómaczą — weźmy przykład z r. 1652, z sejmu Sicińskiego — że zamiast 45,000 wojska na wyprawę kozacką zaciągnięto połowę, że zaniechano pogoni za dwukroć stotysięczną czernią uchodzącą z pod Beresteczka, że król bezprawnie szafuje monetą i zniża jej kurs; — zarzuty słuszne, rzeczowe, oparte na dowodach. Tłum idzie za impulsem, opanowuje go szlachetny odruch, oburza się, burzy, a że rządzi, lub jest narzędziem rządów, więc, działając bez równowagi, wichrzy, swawoli, szerzy anarchią. Kto potępił ten tłum, czyni jak ten, kto potępia wicher za to, że wieje i burzę, że falą miota. Literatura polityczna podczas epoki Saskiej, przeszedłszy mozolnie przez wielorakie stopnie rozwoju, nawołuje wreszcie, aby ujęto w karby tłum swawolny.
i Z i jego «Znikomość rad».
Z Początku panowania saskiego, z chwili, w której się usłyszeć odgłos praktycznych rad, piórem doświadczonem skreślonych, jakiego statysty, świadka Żółtych Wód i Korsunia, wojny moskiewskiej, najazdu szweckiego, rokoszu Lubomirskiego, pokoju Grzymułtowskiego, zrywanych sejmów — z tej właśnie chwili dochodzi nas echo, nieoczekiwanych, a jednocześnie dziwnych i oderwanych rozmyślań politycznych. Książka, która nas zastanawia i zdumiewa, jest napisana przez Stanisława Herakliusza Lubomirskiego, Marszałka Wielkiego Koronnego i nosi tytuł: „De vanitate consiliorum“ czyli „O znikomości rad.“ Autor jej jest postacią, wzbudzającą głębsze zaciekawienie, osobistością oryginalną, a w pewnej mierze nawet niepospolitą. Syn Jerzego Sebastiana, Marszałka W. K. i Hetmana Polnego, słynnego rokoszanina i Konstancyi z Bobrka Ligęzianki, urodził się w trzecim, lub czwartym dziesiątku XVII w., zmarł zaś 17 Stycznia 1702 r. w Ujazdowie pod Warszawą. Młodość miał burzliwą i chmurną. Wciągnięty w wir wojny domowe przez ojca, trybuna tłumu szlacheckiego, zapoznał się wcześnie ze zmienną koleją losów ludzkich. Na sejmie 1664 r. bronił rodzica bez powodzenia, bo wyrok sądu sejmowego skazywał Jerzego Lubomirskiego „byłego Marszałka W. K. i Hetmana Polnego“ „na utratę czci i życia i konfiskatę wszystkich dóbr“. W roku następnym przeszedł przez nowe upokorzenie, gdyż przepraszał królowe Maryę Ludwikę w imieniu ojca, a choć z, „byłym Hetmanem Polnym“ tryumfował po zwycięstwach rokoszan pod Częstochową i Mątwami, to w końcu widział ojca, padającego do nóg Majestatu, w namiocie królewskim w Łęgonicach, a w rok potem dowiadywał się o jego śmierci w Wrocławiu. Wierny pamięci ojca, w 1669 r. na sejmie electionis Króla Michała uzyskał skasowanie hańbiącego imię rodzica wyroku, z 1664 r. Żonaty był dwa razy. Z pierwszej żony, Zofii z Bnina, córki Łukasza Opalińskiego, miał córkę Elżbietę, która wyszła za Adama Sieniawskiego, druga żona, Elżbieta Denhoffówna (dziedziczka Puław), urodziła mu trzech synów: Teodora, późniejszego wojewodę krakowskiego, starostę spiskiego, Franciszka, oraz Józefa, wojewodę czernihowskiego. Teodor, dziedzic po ojcu Ujazdowa, Czerniakowa, właściciel Pęcic, stał się głośnym, jako poplecznik Leszczyńskiego, opowiadał się za królem Piastem, za wyborem równego brata Polaka“ i wykrzykiwał: „vivat król! z równego brata“. Ze Spiżu niepokoił nieprzyjaciół Leszczyńskie- go: „zawisłszy w Karpatach na skale, orlem okiem upatrywał zdobycz, piorunem spuszczał się napewno w doliny na Szwedów i Sasów“. Wkońcu jednak przeszedł na stronę carowej, do niej listy pisał i został generałem wojsk cesarskich. Awanturnik dumny i wyniosły, mimo to, jak dziadek, trybun szlachecki, orator, pilnie słuchany przez gmin sejmikujący. Małżeństwo jego z rozwiedzioną mieszczką krakowską Krystą, narobiło dużo wrzawy w Rzeczypospolitej. O piękną jego córkę Annę krwawo się rozprawił Poniatowski z Tarłą. Linia Stanisława Herakliusza, t. z. łańcucka, wygasła po mieczu w 1783 r. Upokorzenia i zawody, jakich zaznał za młodu Stanisław Lubomirski, losy przychylne wymazywały później z jego pamięci. Za życia ojca był Starostą Spiskim, 25 listopada 1669 r. mianowany został Podstolim Koronnym, na sejmie walnym Koronacyjnym r. 1670 pia- stował laskę marszałkowską, w roku zaś 1676 otrzymał marszałkostwo wielkie koronne. Dla utrzymania Śpiżu przy Koronie położył duże zasługi, sejm roku 1670 umiejętnie do końca doprowadził. Cieszył się względami króla Michała, a i król Jan był dla niego łaskawym i szczodrym panem. W 1683 roku na sejmie „za instancyą całego generału obywatelów X. Mazowieckiego, tudzież z respektu osobliwego na zasługi“, Król Jegomość grunty wsi Jazdowa (Ujazdów dzisiejszy) do dziedzicznych Stanisława Lubomirskiego przyłączył. Swe godności i zaszczyty senatorskie opromienił niezwykłym tytułem: nazywano pana marszałka w Rzeczypospolitej Salomonem polskim dla jego rozumu, wykształcenia i działalności pisarskiej. Niełatwo wszakże odtworzyć sobie oblicze duchowe Salomona polskiego. Ksiądz Andrzej Załuski, bi- skup warmiński, pisze o nim, że był to „Katon polski, który do tej doskonałości umysł swój przyprowadził, że nie tylko nie chciał, ale nawet nie mógł być złym obywatelem.“ „Był to mąż, w każdym rodzaju nauk, doskonale wyćwiczony: a co i w mądrych ludziach jest rzeczą rzadką przy gruntownym rozsądku i wspaniałym umyśle, nie miał żadnej wyniosłości i chciwości, próżnej chwały. Żywość swą rozstropnością, a odwagę ostrożnością miarkował. Żadnej rzeczy nie brał przed się bez uwagi, a, raz przedsięwziętą, statecznie utrzymywał.“ „Był on z przyrodzenia gniewliwym, ale rzadko widziano go zagniewanym, i to z pomiarkowaniem. Dla wielkiej jego w przedsięwzięciach ostrożności bojaźliwym go być niektórzy rozumieli. Miał on tę w sobie namiętność, jako człowiek, ale bez przywar, bojaźni przyzwoitych.“ „Spokojność życia nad próżne i troskliwe prace przenosił.“ Ta charakterystyka księdza biskupa warmińskiego, wpisana do III tomu jego „Epistolarum“, zaraz po śmierci Stanisława Lubomirskiego, bo 4-go marca 1702 r., wymaga uzupełnień i pewnych sprostowań. Jak widać z jego pism, była to natura bardzo skomplikowana, wszechstronna i pełna sprzeczności. Pobożny, do ekstazy, idzie chętnie za głosem myśli swawolnej. Pisze „decymke myśli świętych, albo 10 elegii polskich Pisma Świętego“, „Tobiasza wyzwolonego, czyli księgi Tobiaszowe z Pisma Świętego“, układa — księgi pobożne, przysłowia moralne, z Bokaccia nowele scenizuje i płoche dialogi dla teatru kreśli. Wprawdzie sztuki teatralne, wzorowane na włoskich pisarzach, są wcześniejsze, gdyż pochodzą z r. 1664, t. j. z czasów wyroku, hańbiącego jego ojca, ale, jeżeli Niesiecki się nie myli, rok 1666 jest datą napisania przysłów moralnych. Jego „Muza na szczęśliwy wiazd Jana III“, składa czołobitność królowi, z którego rąk dobrodziejstwa przyjmuje, a w roku 1688 knuje przeciw Sobieskiemu spisek, a po jego śmierci dokucza królowej i występuje przeciw królewiczom. Wykazując znikomość rzeczy ludzkich, w 1682 roku zaleca się do dworu francuskiego, aby go poparł na tron węgierski wrazie, gdyby Węgrom udało się pozbyć cesarza. Jeszcze jedna sprzeczność, choć mniej istotna. W Czerniakowie stawia kościół dla zakonu Bernardynów, do którego, po wycieczce do Rzymu, w r. 1687, sprowadza ciało św. Bonifacego, sobie tam nagrobek pisze: „hic jacet pecator hujus loci fundator“, w Ujazdowie znów pałac dla siebie wznosi, otacza zwierzyńcem i teatr buduje. „Duch na dwie tonie ciągle się rozkłada... bo zlać się w jedno i zgodzić nie zdoła.“ W każdej naturze ludzkiej są większe, lub mniejsze sprzeczności, tylko, że u Lubomirskiego występują one jaskrawiej, jakby manichejski dualizm duchowy stanowił zasadniczą cechę jego charakteru. Dwoistość, którą zapewne widzi w sobie, widzi w rzeczach ludzkich; w rezultacie wierzący, traci wiarę w skuteczność i celowość poczynań człowieka. Wykształcony i oczytany znał, jak widać z cytat, zamieszczonych w jego dziełach, a przedewszystkiem w „Rozmowach Artaxernksessa i Ewandra“, pisarzy rzymskich i moralistów włoskich, oznacza się zgłębieniem tekstu i ducha Starego Testamentu, oraz wykazuje, że czytał Montaigne’a i Bacona. Lecz ostatni dwaj autorowie nie wycisnęli specyalnego piętna na jego umysłowości i nie przejął się ich światopoglądem. Sybaryta umysłowy, przypomina jedno powiedzenie Bacona: „Czyż przyjemność uczuć nie jest większa od przyjemności zmysłów i czyliż przyjemność myślenia nie jest większą od przyjemności uczuć? Czy nie jest rozkosz myślenia jedyną, która nie przesyca i czyliż nie poznanie zwalnia ducha od wszelkiego niepokoju?“ Po za tem może Bacon wpływ pewien wywarł swoim badaniem przyczyn niedoskonałości nauk, lecz już nie widzimy u Lubomirskiego spostrzeżeń werulamczyka o złudzeniach rodzaju ludzkiego, które mogły, wątpiącemu filozofowi polskiemu, przypaść do gustu. Z Montaigne’m łączy go chyba okrzyk francuskiego myśliciela „Czy ja wiem!“ — i wspólny tym wogóle umysłom sceptycyzm. Z jednym z filozofów ma najwięcej podobieństwa, mianowicie z Böhmem, który twierdził, że „żadna rzecz nie może być sama przez się oczywista bez przeciwieństwa“. Niewiadomo jednak czy wogóle znał Böhmego. Myśl Lubomirskiego ukształtowała się pod wpływem innym. Stary Testament, jego duch, jęki proroków, bezbrzeżna ich gorycz, znajdują swe odbicie w pismach Lubomirskiego. Nie dali mu ukojenia starohebrajscy puszczykowie, zmącili resztę pogody umysłu, wrodzonego każdemu Polakowi, a subtelny analista, nicujący każdą sprawę, rozkładający ją na atomy, na kategorye, przypomina nieraz, jakim powiedzeniem, werset Talmudu... Działalność literacka Lubomirskiego rozwinęła się w kilku kierunkach; był autorem dzieł treści religijnej, tworzył, lub przerabiał sztuki teatralne, poświęcał swe pióro zagadnieniom polityczno-moralnym. Pisywał po łacinie i po polsku; w rodzinnym języku wykwintnie się wyrażał, zwracając szczególniejszą uwagę na styl i w „Rozmowach Artaxerksessa i Ewandra“, nakreślił doskonały rozdział „o stylu, albo sposobie mówienia i pisania.“ Nie możemy, gdyż to nie jest naszem zadaniem, zastanawiać się nad całokształtem jego spuścizny literackiej. Również nie będziem się zatrzymywali nad „Rozmowami Artaxerksessa i Ewandra“, aczkolwiek w nich są zawarte uwagi polityczne i moralne“, ponieważ one należą do innej epoki (pierwsze, wydane 1683 roku), do XVII wieku. Obecnie parę słów poświęcić chcemy książce, którą mamy przed sobą. „Znikomość Rad“ jest, z punktu widzenia polityki praktycznej, pracą zbytkowną. Wogóle zaś utworem, sączącym jad zwątpienia i rozczarowania, podkreślającym nicość, marność, próżnicę wszystkich wysiłków i rad. Lubomirski przemawia, jak wiersz Sępa Szarzyńskiego:
Salomon Polski duchowo był bliskim krewnemu swemu, Opalińskiemu, oraz Fredrze, obu lubującym się w filozofowaniu i zacieraniu w swych utworach, swej polskiej fizyonomii. Dzieło Salomona Polskiego olśniewa błyskotliwymi paradoksami, w wielu wypadkach ironizuje i nie wolne jest od sprzeczności i maniery. Książka, a właściwiej książeczka, obejmuje 25 rozmów, które prowadzi znikomość z prawdą. „Najpiękniejsza ze wszystkich rzeczy i najpożyteczniejsza jest rada“ — mówi Znikomość. „Przyznawam — odpowiada Prawda — gdyby umiał człowiek zgadnąć, która mu się dobrze nada.“ Znikomość: „Ja wielce się kocham w radzie.“ Prawda: „Nie pierwszym jesteś, któryś się w niej tak chwalebnie zakochał. Ja też o wielu wiem, którzy, przez zakochanie się w radzie, Państwo zgubili.“ Znikomość: „Rada mnie wybawi.“ Prawda: „Tak, jako chorego wiele lekarzów, którzy w największej rady swojej pewności o śmierci jego odbierają wiadomości.“ Znikomość: „Lecz dobrych konsyliarzów sobie obiorę.“ Prawda: „Podobno z Metoskopii, albo Chy- romancyi poznani będą.“ Znikomość: „Ale obiorę sobie konsyliarzów doświadczonych.“ Prawda: „Nie rychłe doświadczenie — prędkie niebezpieczeństwo; dosyć nie rychło się dowiesz, z czyjej rady zginąć będzie potrzeba.“ Tym stylem i taką metodą Lubomirski wysila się na odszukanie odwrotnej strony każdego twierdzenia, każdego zdania. Jeżeli sprawa nie nadaje się zupełnie do przenicowania w całości, krytykuje, kwestyonuje jej szczegóły, lub szczególiki. W rozmowach porusza wszystkie zagadnienia, wchodzące w zakres polityki czynnej, więc mówi o prawach, posłach i sejmach, o urzędach, podatkach, skarbie, wojnie, o pokojach i traktatach, nie tworząc żadnego jednak politycznego systemu, nie wyciągając z omawianych spraw żadnych wniosków, ani też ułatwiając czytelnikowi samemu takowe formułować. Bawi się z przedmiotem, jak żongler z piłką, rzucając przytem, jakby od niechcenia, garść za garścią, zdania, pełne głębokiej znajomości natury ludzkiej i psychologii społecznej. Trudno o lepsze wskazówki polityczne, jak te, które, — o ile raczy, — daje Lubomirski; a, biorąc rzeczy głębiej, o ile zdrowy rozum polski wyzwala się z pod obcego wschodniego, błyskotliwego frazesu. „Niezgoda złych, bezpieczeństwo dobrych.“ „Więcej przez ospałą zgodę zginęło: niezgoda żywiołów, świata i żywota jest harmonią.“ „Cóż tedy uczynię, jeżeli posła nie poszlę? — Posyłaj raczej do niego sławę potęgi twojej, wieści o wojsku, zawsze gotowem i bitnem, o dostatecznej wyprawie, o pewności siły, o lękaniu się ciebie — a nie trzeba będzie wysyłać posła.“ „Wiedz, żeś jest panem, którego ta powinność jest, aby trzy litery te: P. P. P. zawsze oczami miał za symbolum: abyś się uczył pomagać, przecierpieć i przebaczyć. Ta bowiem jest panów powinność.“ „Widzisz, że najmocniejsze zwierzęta sama natura nauczyła pazurów nie tylko zużywać do bicia się, ale i po bitwie oneż zachować.“ „I za szpetną rzecz natura poczytała nie mieć zębów, nawet nie chcącym kąsać.“ „Nigdy bardziej obawiać się nie mamy nieprzyjaciela, jako podczas pokoju.“ „Przy pogodnem niebie wygodniejsze jest chwytanie ptaków i przy uspokojeniu wód pewniejsze jest ryb łowienie.“ „I nic nie masz tak słabego, jak potęga, na cudzych siłach zawieszona.“ „Znikomość Rad“ w XVIII w. cieszyła się nadzwyczajną poczytnością. Wyszła, pierwszy raz po łacinie, zapewne w 1699 r. pod tytułem „De vanitate consiliorum“ i doczekała się 16 wydań łacińskich i 6 polskich. Pierwszego tłumaczenia dokonał w 1705 r. Albert Miczyński i wydał je w Toruniu u Jana Chrystiana Laurera. Tekst tłumaczenia, obecnie przez nas wydawanego, jest opracowany w 1771 r. przez Ks. Fr. Bohomolca, S. J., który poprawił pracę Miczyńskiego i ogłosił ją drukiem, dzięki pomocy „Józefa i Antoniny z Ogińskich Sołłochubów, wojewodów witebskich“, wraz z przysłowiami moralnemi i księgą o lekarstwie umysłu ludzkiego, pod wspólnym tytułem: „Księgi moralne, polityczne i pobożne.“ W tłumaczeniu wydawca nie robił żadnych zmian, zamienił tylko słowo, próżność“ „znikomością“, co odpowiada ściśle łacińskiemu „vanitas.“ Na zakończenie nadmieniamy, że o Stanisławie Lubomirskim pisali, nie biorąc w rachubę drobnych wzmianek: Niesiecki, biskup Załuski, Braun, Brodziński, Tańska, Aleksander Ty- szyński, Euzebjusz Słowacki, Bentkowski, Bartoszewicz, Brückner, St. Tarnowski, Chmielowski. Poniżej podajemy spis dzieł drukowanych Lubomirskiego, według bibliografii Estrejchera i Finkla; o utworach literackich niedrukowanych mamy wiadomości w Brücknerze, Tarnowskim i Chmielowskim.
C Stanisława Lubomirskiego,
ogłoszonych drukiem.
(Finkel — Estreicher)
Toż:... (Bez w. m. dr.) 1718, w 8-ce. Adverbia moralne, abo o cnocie y fortunie xiążeczka, z łacińskiego na oyczysty ięzyk przeformowana, y addytamentem niektórych harmonii supplementowana przez X. Ant. Chryzantego Łapczyńskiego, y do druku podana. W Warszawie, w druk. Schol. Piarum. 1714, w 8-ce, stron 8 i 124, oraz 20. Trahiczne o Fortunie y Próżności harmonie światowemi implikowanym powabami przez X. Antoniego Chryzantego Łapczyńskiego intonowane. O cnocie y fortunie. Książeczka z Łacińskiego na Polski Język przez X. Antoniego Chryzantego Łapczyńskiego przetłumaczona na Adverbia disponowana w Warszawie (B. r.) w 8-ce, str. 124 i 20. Salomon Polski, Stanisław Lubomirski, w Adverbiach moralnych, albo o cnocie y fortunie xsiążeczka, mądrością swoią świat informujący, przez M. X. Ant. Chryzantego Łapczyńskiego na polski ięzyk przetłómaczony y już powtórnie własnym sumptem do druku podany. Warszawa, S. P. 1737, w 8-ce, str. 88 i 20. Dyskurs z dzieła Stan. Lubomirskiego: Vanitas et Veritas przetłumaczony. 1717. Księgi moralne, polityczne y pobożne, z łacińskiego na polski ięzyk przełożone. W , w drukarni J. K. M. y Rczpltey w Collegium Soc. Jesu r. 1771, w 8-ce, k. 13, str. 396. Toż:... 1771, w 8-ce, str. 408, oraz Rejestr, k. 8 nlb. Próżność y prawda rady, z łacińskiego w polskim języku wyrażona. W Thoruniu u Jana Chrystiana Laurera Bibliopoli, 1705, w 8-ce, k. 4 nlb., str. 159. Toż:... wyrażona. Przez Jakuba Kazimierza Rubinkowskiego natenczas Kommisarza y Administratora Cełł. J. K. Mści komor wodnych ląndowych. Przedrukowana w Poznaniu w Drukarni J. K. M. Collegium Societatis Jesu. Roku Pańskiego 1739, w 8-ce, kart 4, str. 159 i k. 3 nlb. Toż:... wyrażona w Toruniu r. p. 1705. Przedrukowana we Lwowie 1750, w 8-ce, k. 2, str. 202. De vanitate Consiliorum liber unus in quo vanitas et veritas rerum humanarum politicis et moralibus rationibus clare demonstratur et dialogice exhibetur. Authore S. L. Varsoviae typis S. R. M. et Reipublicae in Coll. Schol. Piarum. (B. w. r. ale zapewne 1699 r.?) w 12-ce, str. 147. Toż:... et dialogice exhibetur. Authore S. L Varsaviae typ. Colleg. Scholarum Piarum, w 8-ce, k. nlb. 4 i str. 173. Toż:... et dialogice exhibetur, sed et multa hic inde hodiernum Poloniae statum concernentia inseruntur. Varsaviae Typis. Colleg. Schol. Piarum. Lipsiae apud. Joh. Fridericum Gleditsch, 1700, w 12-ce, str. 166 (ark. A—G.). Toż:... Varsaviae et Lipsiae, 1700, w 4-ce, str. 144. Toż:... (ze zmianą niektórych kart) w 12-ce str. 136. Toż:... et dialogice exhibetur. Authore S. L. Varsaviae typis Coll. Schol. Piar. A. M.D.C.C. 1700, (B. m.). Toż:... Varsaviae, 1701, w 12-ce. Toż:... et dialogicae exhibetur. Auctore Stanislao Lubomirski Regni Poloniae Mareschalco, Varsaviae, Typis Colleg. Scholarum Piarum. Lipsiae apud Christianum Emmerich, 1702, w 12-ce. Toż:... et dialogice exhibetur. Authore Stanislao Lubomirski Supremo Regni Poloniae Mareschalco, Varsaviae typis S. R. M. et Reipublicae, in Collegio Schol. Piarum. 1703. Toż:... exhibetur, auctore Stanislao Lubomirski Regni Poloniae Mareschallo. Varsaviae, typ. Colleg. Schol. Piarum. Lipsiae, apud sorores Koernerianas MD.CCXII (1712), w 12-ce małej, str. 142. De vanitate consiliorum, , in quo Vanitas et Veritas rerum humanarum politicis et moralibus rationibus clare demonstratur et exhibetur. Authore Stanislao Suprem. Regn. Polon. Mares. Editio Tertio. Varsaviae, typis Colleg. Scholar. Piarum. Anno M.D.C.C.XVIII (1718), w 4-ce, str. 64. Toż:... Varsaviae, typ. Schol. Piarum. 1726, w 4-ce. Toż:... Tyrnaviae, 1745. Toż:... Varsaviae, 1768. et dialogice exhibetur sed et multa hinc inde hodiernum Europae statum concernentia insenintur. Authore Stanislao Lubomirski Regni Poloniae Mareschallo. Cum licentia Superiorum. Viennae impensis Hermanni Josephi Krüchten, 1776, w 8-ce, str. 141. S. R. I. Principis Supremi Regni Poloniae Mareschalli, Repertorum Opuscula Latina sacra et moralia. Varsaviae, typis S. R. M. in Collegio Scholarum Piarum. Anno Domini, 1701, w 12-ce, k. 6 nlb., str. 420. Momenta ostatnie życia J. O. Xięcia J. M. Pana Marszałka W. Koron. albo książka nazwana Repertorum Opuscula którą przed zeszciem z tego świata łacińskim wydał stylem teraz na polski ięzyk przetłomaczone y do druku podane. W Warszawie w drukarni W. OO. Schol. Piarum r. p., 1707. Mies. Września w 8-ce, k. 4, str. 224. Zbawiennych śrzodków książeczka święta y geniuszowi politycznemu służąca, z na polski ięzyk transformowana; staraniem y nakładem Wielmożnego Imści P. Michała Sliznia, Pisarza Skarbowego Wielkiego Xięstwa Litewskiego do druku podana Roku 1728. W Wilnie w Drukarni Akademickiey Soc.: Jesu (1728), w 8-ce, k. 1, str. 332 i rejestr. k. 2. Theomusa sive doctrina fidei Christianae, primum Polono, ac dein latino carmine descripta ab uno eodemque authore Stan. Lubom. Theomusa albo Nauka wiary Chrystusowey, wprzód polskim, a potym łacińskim wierszem opisana od iednegoż autora Stan. Lubom. (B. m. i r., w 8-ce, 41 str. Toż:... descripta Ab uno eundemque Auth., S. Ł. Theomusa albo Nauka wiary Chrystusowey wprzód polskim a potem łacińskim wierszem opisana od iednego Authora S. L. W Warszawie w drukarni u Oyców Scholarum Piarum r. 1683, w 8-ce, r. 35 (sygn. E2) ark. 4½. Toż:... z tąż datą, w 8-ce, ark. 8 (sygn. ark H8). Theomusa albo Nauka wiary Chrystusowey polskim wierszem opisana. Warszawa, 1697, druk Schol. Piarum, w 8-ce, k. 26 (ark. 4). Toż:... prawdziwie wyrażone są. Spisane. Przez J. O. S. P. R. X. S. L. M. K. Teraz powtórnie na poważną instancyą życzliwych oyczyznie, ku pospolitemu dobru wydrukowane. W Drukarni Jasney Góry Częstochowskiey Roku Pańskiego 1718, w 8-ce, k. 4, str. 558 i k. rejestru. Toż:... Teraz powtórnie na poważną instáncyą życzliwych oyczyznie ku pospolitemu dobru przedrukowane, w Drukarni Jasnej Góry Częstochowskiej Roku Pańskiego 1718, w 8-ce, k. 4, str. 558 i k. i rejestru. Toż:... Teraz potrzecie ná poważną instancyą życzliwych Oyczyznie ku pospolitemu dobru przedrukowane. W Drukarni Jasney Góry Częstochowskiey Roku Pańskiego 1734, w 8-ce, str. 558 i k. rejestru. Toż:... Spisane przez I. O. S. P. R. X. S. L. M. K., teraz potrzecie na poważną instancyą życzliwych oyczyznie ku pospolitemu dobru przedrukowane. W drukarni Jasnej Góry Częstochowskiej. Roku Pańskiego 1745, w 8-ce, r. 1, str. 565 i rej. k. 1. Rozmowy Artaxessa y Ewandra, w których polityczne, morálne y náturálne uwagi zawarte, wedle podánych okázyi, ták iako mówione właśnie były, prawdziwie wyrażone są. Spisane S. L. R. P. 1683 (B. w. m.) w 8-ce, str. 1, 584 i k. 2 nlb. Toż:... prawdziwie wyrażone są. Spisane S. L. Nakładem Janá Andrzeiá Minicha Bibliopoli J. K. M. W Warszawie, w drukarni Collegij Schol. Piarum Roku Pańskiego 1694, w 8-ce, k. 4. str. 576. Oyczysty Apollo I. W. J. P. L. L. M. W. K. W Krakowie, 1703. Toż:... W Krakowie, 1705. Wyszło też równocześnie w innem odbiciu z tytułem: Jezus Nazareński. Melodya duchowna o przesłodkiey, Narodzenia Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa taiemnicy, od iedney pobożney osoby ogłoszona, a teraz na większą chwałę Boską, y dla osobliwey bogomyślnych ludzi pociechy y zabawy do druku podana. Roku pańskiego 1682. W Krakowie, w drukarni Akademickiey, w 8-ce, k. nlb. 16. Melodya duchowna, czyli wiersze o męce Pańskiey: Jezus Nazareński w męce swoiey reprezentowany podany w druk od Samuela Dzierzgowskiego w Krakowie u Domańskiego, 1703, w 12-ce, ark. 3. Toż:... (Pod tytułem:) Jezus Nazareński... wydany od Szumskiego w Toruniu, w druk. Laurera, 1705, w 8-ce. Toż:... Jezus Nazareński w męce swoiey reprezentowany, w Toruniu, u Laurera, 1723, w 8-ce. Toż:... (Pod tytułem:) Oyczysty Apollo, Kraków 1703 i 1705 (ob. wyżej). Toż:... (Pod tytułem:) Apollo duchowny, wydany od Pawła Repelowicza, 1715, w 12-ce, str. 40. Toż:... (Pod tytułem:) Sirem Sarmatica z przekładem łacińskim Józefa Jaklińskiego. W Krakowie, w drukarni Akademickiey, 1725, w 8-ce. Toż:... w Toruniu, 1731. Decymka myśli świętych abo 10 elegij polskich Pisma S. przez S.(tan.) L.(ubomirskiego), Marsz. W. kor. obiasnione, w 8-ce, ark. B. 6. Tobiasz wyzwolony, to jest xięgi Tobiaszowe z Pisma Świętego na wiersz polski przełożone y dwunastą ośmiorymowych pieśni wyrażone przez S. L. Warszawa, 1683, druk X. X. Pijarów, w 8-ce, k. nlb. 64. Toż:... wyrażone przez S. L. Roku Pańskiego 1683: Przedrukowane w Warszawie, w drukarni Carola Ferdynanda Schreybera Roku 1691, w 8-ce, k. nlb. (sygn. H8). Toż:... przez S. L. Warszawa, w drukarni Schol. Piarum, 1706, w 8-ce, str. 131. Toż:... przetłomaczony r. p. 1706 od J. O. Książęcia Rzymskiego Stanisława Lubomirskiego, Marszałka W. kor. teraz przez pewnego kapłana świeckiego przyczyniony y dla wielu pragnienia do druku podany, w Toruniu r. p. 1731, w 8-ce, k. 8 nlb., str. 90. (?) Aman od Asswerusa króla perskiego y medyiskiego nad wszystkie inne xiążęta wywyższony, dla pychy y złości swoiey gdy ród cały żydowski na zemstę wygubić usiłuie, z pierwszey godności wyzuty y na szubienicy obwieszony. Dziewiącią pieśni ośmiorakiego rythmu w xiąg Esthery królowey opisany. (B. w. m.). w 8-ce, str. 128. Ecclesiastes po hebraysku nazwany Coheleth, z Pisma Świętego na wiersz polski R. P. 1706 od J. O. Xiążęcia Rzymskiego Stanisława Lubomirskiego, marszałka W. koronnego , teraz przez (tak) pewnego kapłana świeckiego przyczyniony y dla wielu pragnienia do druku podany. W Toruniu r. p. 1731, w 8-ce, str. 63. Tobiasz wyzwolony, to jest Xięgi Tobiaszowe z Pisma Świętego, na wiersz polski przełożone y dwunastą osmorymowych pieśni wyrażone, przez Stanisława Lubomirskiego, Marszałka W. koronnego w Toruniu r. p. 1731, w 8-ce, od str. 65—198. Jezus Nazareński w męce swoiey reprezentowany. W Thoruniu u Jana Christ. Laurera, 1723, w 8-ce, kart 6, str. 42 i k. 3. List Stanisława Lubomirskiego, marszałka W. K. do króla Jana. List tegoż do X. Jana Denhoffa Opata Mogilskiego, winszując otrzymaney w Rzymie kardynalskiey godności. List tegoż do Benedykta Sapiehy Podskarbiego W. W. X. L. z kondolencyą zaszłey w Lublinie śmierci Franciszka Sapiehy, koniuszego W. X. L. szwagra swoiego. List tegoż do króla Imci Jana III-go (I—II). List tegoż do królewicza Jakuba. Mowa na akcie weselnym, we Lwowie, 1678, w 4-ce. Mowa Imci Pana Lubomirskiego Podstolego koronnego, marszałka koła Poselskiego na pożegnaniu króla Imci. 1670. Mowa Imci Pana Lubomirskiego marszałka W. K. oddaiąc pieczęć mnieyszą koronną J. W. Imci Panu Tarłowi woiewodzie Lubelskiemu (1688). Muza polska na tryumphalny wiazd Naiaśnieyszego Jana III po dwuletney elekciey na szczęsliwą koronatią z Marsowego pola do stołecznego miasta Krakowa. (B. w. m. dr. i r.). folio, 14 ark. (sygn. O2). Myśli o wieczności od wspartego Laską W. koronną Lubomirskiego napisane. Temu, który w oyczyznie Ministra urzędem długim czasem zaszczycony z Biskupa Płockiego, Chełmińskiego y Łuckiego, Biskup Krakowski, Dziekan Biskupów od Boga Polszcze wystawiony przykład dobrych przykładów żyie. W dzień Imienin Andrzeia S. od przychylnego sługi jego A. D. w Krakowie, 1757 ofiarowane, w 8-ce, kart 4. Oddanie pieczęci wielkiey koronnej JW. Imci Panu Janowi Wielopolskiemu Podkanclerzemu koronnemu, przez J. W. Imci Pana Stanisława Lubomirskiego marszałka W. kor. w Grodnie, die 7 martii 1679. Oddawanie pieczęci wielkiey koronney J. W. Imci Xiędzu Wydżdże Biskupowi , przez J. W. Imci Pana Stanisława Lubomirskiego, marszałka w. k., 1683. S. R. I. Principis Supremi Regni Poloniae Mareschalli, Repertorum Opuscula Latina sacra et moralia. Varsaviae, typis S. R. M. in Collegio Scholarum Piarum. Anno Domini, 1701, w 12-ce, k. 6 nlb., str. 420. Oratio Stanislai Lubomir. Maresch. Ord. Equ. ad Michaelem Regem, in initio Comiliorum. 1672. Oratio ad germanum suum, cum ipsi scipionem curiae traderet, 1682. Psalterium sive verus modus orandi Deum, ex libro Stanislai Lubomirij De remedijs animi extractus et anno Domini 1717 reimpressus. Cracoviae, Typis et Impensis, Francisci Cezary S. R. M. Celsissimi, Illustrissimi et Reverendissimi Dni Episcopi Cracovien. Ducis Severiae, ac Scholarum Vladislavia — Novodvorscianarum ordinarii Typographi. (1717, w 12-ce, str. 48 i k. 4). S. R. J. Principis, Supremi Regni Poloniae Mareschalci De Remediis animi humani Liber unus. Cracoviae apud Franciscum Cezary, A. Domini M.D.C.C.XVII (1717), w 16-ce. Satyrus rudis de eliberatione Cracoviae et bello Suetico. (Na końcu:) Cracoviae apud viduam et haeredes Christophori Schedel anno 1658, folio, sygn. G2 (kart 26). Siren sarmatica, id est: Epigrammata de passione Christi ...Maresch. P. P. latino carmine expressa, a P. Jos. Jakliński. Cracoviae typis Academ. 1725, w 8-ce. Der politische Staats Rath d. i. eine Unterredung von der Eitelkeit der Rathschlage, darinnen die Eitelkeit und Wahrheit menschlicher Dinge nicht allein mit politischen und sittlichen Ursachen klaerlich bewiesen und gesprächsweise vorgestellet, sondern auch viele den heutigen Staat in Polen betreffende Dinge mit eingebracht. Durch Stanislaum Lubomirski Reichs Marschall in Polen. Neulich im Latein ausgegangen zu Warschau, ist aber seiner Vortrefflichkeit halber verdeutscht. Cölln bey Martin Gruber, 1746, w 8-ce, stron 189. Stanislai Lysimachi Equitis Poloni ad Claudium Lentulum nobilem Marchiacum. In qua tectae Gallorum, pacis bellive, artes, ac cum Turcis et seditiosis Hungaris conspirationes, reteguntur. Christianopoli, 1683, w 12-ce, str. 78. Stanislai Lysimachi, Eines Polnischen Edelmans Send — Schreiben an Claudium Lentulum Einen Edelman aus der Marck, In welchem Der Frantzozen heimliche Pracktiquen bey Friedens und Kriegs-Zeiten, wie auch derselben mit dem Türcken und aufrührischen Hungern gepflogene Conspirationes und Bündnisse entdecket werden. Gedruckt in Christianstadt, An 1683, w 4-ce, str. 24. Marszałka niegdyś Wielk. koronnego Wiérsze, zebrane y przedrukowane. W Warszawie, 1782, w drukarni I. K. Mci y Rzeczypospolitey u X. X. Scholarum Piarum, w 8-ce, str. 235, 32 inlb. 8. Witanie od Izby Poselskiey J. K. Mści przez I. W. Im. P. Stanisława Lubomirskiego Podstolego koronnego, marszałka Seymu, 1670. Czworaka własność różnych rzeczy albo nowy Czwartak. (B. m. i r.), w 8-ce, k. 2. Votum Jaśnie Wielmożnego Imci Pana Stanisława Hrabi na Wiśniczu y Járosławiu Lubomirskiego, Marszałká Wielkiego Koronnego, ná wálnym Senatus Consilium miane, w Warszawie die 28 Maij Anno Domini M.D.C.C. (1700) folio, k. 4 (ark. B2). Votum... na radzie postcomitiaeney w Grodnie, 1688. Krótkie zebranie różnego nabożeństwa, w Warszawie, 1709. Związek cnoty y fortuny, życia ludzkiego ułomność, niestateczność fortuny w punktach swoich zawierający. Niegdy przez Sta. Lubomirskiego łacińskim stylem wydany, teraz zaś polskim wierszem przetłumaczony w Kamieńcu Podolskim (przez Jerz. Woiakowskiego Kapit. Artyl. pie. kor. (1747, w Lublinie w druk. Collegii Soc. Jesu., folio, 16 ark. kart 33). List Stanisława Lubomirskiego do ojca Jerzego (1662?) Dz. Warszawski, 1852, № 214. Mowa na sejmie 9 Września, 1672 — Podgorski: Pomniki.
The opening of the book is shown; the full text loads in the reader.
Loading the full text…
The end
You’ve reached the end of O znikomości rad.
